Dla mediów

Inicjatywy branży piwowarskiej na rzecz poprawy jakości usług w gastronomii

Opublikowano: 17 września 2013

Statystyczny Polak wypija rocznie ponad 90 litrów piwa, co pozycjonuje nasz kraj w europejskiej czołówce pod względem spożycia tego napoju. Mimo wysokiej pozycji Polski w tej klasyfikacji, model konsumpcji piwa w naszym kraju znacznie się różni od takich piwnych potęg jak Niemcy, Czechy czy Belgia, w których ważną rolę odgrywają bary i puby. W celu popularyzacji konsumpcji piwa poza domem polska branża piwowarska podejmuje działania mające na celu poprawę jakości usług świadczonych w lokalach gastronomicznych.

image_pdfimage_print

O branży

„W ciąży nie piję alkoholu” – obchody Światowego Dnia FAS w Warszawie

Opublikowano: 11 września 2013

Debata na temat zapobiegania spożywaniu alkoholu przez kobiety ciężarne

9 września, w Światowy Dzień FAS (Płodowy Zespół Alkoholowy), w Warszawie odbył się briefing prasowy poświęcony zagrożeniom związanym ze spożywaniem alkoholu przez kobiety w ciąży. Podczas debaty, w której obok przedstawicieli fundacji, środowiska medycznego oraz terapeutycznego, udział wzięła aktorka Magdalena Różczka, zakomunikowana została inicjatywa branży piwowarskiej polegająca na wprowadzeniu na opakowania piwa, spotach telewizyjnych oraz materiałach reklamowych znaku „W ciąży nie piję alkoholu”.

Briefing prasowy rozpoczęła Iwona Palicka, psycholog kliniczny i członek Fundacji FASTRYGA, zajmująca się terapią osób z Zespołem FAS, która podkreśliła, że w naszym społeczeństwie uderzająca jest niewiedza na temat powagi konsekwencji, z którymi wiąże się spożywanie alkoholu w ciąży. Psycholog zwróciła uwagę, że Zespół FAS to nie tylko charakterystyczne zniekształcenia twarzy i  zahamowanie wzrostu, ale także zaburzenia społeczne – problemy z ukończeniem szkoły, znalezieniem pracy, a także większe skłonności do wpadania w środowisko przestępcze.

Profesor Romuald Dębski, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii w Szpitalu Bielańskim w Warszawie, odniósł się do wciąż funkcjonujących w powszechnej świadomości mitów dotyczących pozytywnego wpływu niewielkiej ilości alkoholu na zdrowie ciężarnej kobiety i jej rozwijającego się dziecka. Te, niemające uzasadnienia w nauce ani praktyce lekarskiej, twierdzenia prowadzić mogą do nieodpowiedzialnych zachowań, których skutkiem może być obciążenie nowonarodzonego dziecka wadami fizycznymi i psychicznymi. Profesor Dębski zwrócił uwagę na potrzebę wypracowania przez środowisko lekarskie i organizacje współpracujące z kobietami wspólnych rekomendacji adresowanych do kobiet w ciąży.

Magdalena Różczka, która zrezygnowała z alkoholu przez cały okres swojej ciąży, wyraziła poparcie dla inicjatyw mających na celu zapobieganie spożyciu alkoholu przez kobiety ciężarne. Aktorka podkreśliła, że z przekazem o szkodliwości alkoholu należy docierać zarówno do kobiet, jak i ich najbliższego otoczenia.  Grupą, na którą szczególnie należy zwrócić uwagę przy wszelkich działaniach edukacyjnych, są według niej kobiety zdecydowane na oddanie dziecka po jego urodzeniu, które należy przekonać, że swoją odpowiedzialną postawą dają dzieciom szansę na lepsze życie. Magdalena Różczka przyznała również, że sama należy do osób, które zawsze reagują, widząc kobietę w ciąży pijącą alkohol.

Do kwestii działań edukacyjnych kierowanych do kobiet w ciąży odniosła się Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Browary Polskie. Zdaniem przedstawicielki branży piwowarskiej dzięki długoterminowej edukacji możliwa jest zmiana świadomości i zachowań w zakresie odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu, która w przypadku kobiet w ciąży oznacza całkowitą abstynencję. Temu celowi służy zainaugurowana na briefingu inicjatywa Związku Browary Polskie polegająca na wprowadzeniu znaku „W ciąży nie piję alkoholu” na opakowania piwa, spoty telewizyjne oraz materiały reklamowe. Inicjatywa Związku Browary Polskie stanowi integralną część prowadzonych już działań edukacyjnych adresowanych do kobiet w ciąży, do których należy umieszczenie „znaku ciążowego” na materiałach dystrybuowanych do gabinetów ginekologicznych i szkół rodzenia w całej Polsce.

 

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie jest organizacją, która skupia największych producentów piwa w Polsce. Reprezentuje członków w relacjach z administracją rządową i samorządową, organizacjami społecznymi oraz związkami zawodowymi działającymi w przemyśle piwowarskim. W swoje zadania statutowe Związek ma także wpisane prowadzenie działalności ukierunkowanej na propagowanie odpowiedzialnej sprzedaży i konsumpcji alkoholu oraz podejmowanie i wspieranie inicjatyw edukacyjnych w tym zakresie. Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego należy do europejskiej organizacji

The Brewers of Europe (Browary Europejskie), od ponad pół wieku The Brewers of Europe, z siedzibą w Brukseli, są głosem europejskiej branży piwowarskiej wobec instytucji europejskich i organizacji międzynarodowych. Założone w 1958r. liczą 28 członków, w tym 24 krajowe stowarzyszenia piwowarskie z UE, Chorwacji Norwegii, Szwajcarii i Turcji. Spośród około 3500 browarów w Europie, zdecydowana większość to browary małe i średnie, lokalne i rodzinne. Europejska branża piwowarska tworzy 2 miliony miejsc pracy. www.brewersofeurope.org. W ramach struktur europejskich jest aktywnym uczestnikiem stworzonego przez Komisję Europejską w czerwcu 2007 roku Forum Alkohol i Zdrowie, będącym platformą współpracy i dialogu pomiędzy producentami, organizacjami rządowymi i pozarządowymi na arenie europejskiej. W imieniu europejskiego przemysłu piwowarskiego podpisało dokument „EU Beer Pledge”, będący dobrowolną inicjatywą browarów, której celem jest wspomaganie krajów członkowskich w redukowaniu szkód wywołanych przez nadmierną i nieodpowiedzialną konsumpcję alkoholu.

 

Więcej informacji:

Marta Czerwińska

Marketing & Communication Consultants

Tel. 662 092 500

czerwinska@mcconsultats.pl

image_pdfimage_print

Dla mediów

„W ciąży nie piję alkoholu” – nowy znak na etykietach piw

Opublikowano: 9 września 2013

Inicjatywa przemysłu piwowarskiego na rzecz abstynencji w czasie ciąży

Od września 2013 r. na opakowania piw produkowanych przez browary zrzeszone w Związku Browary Polskie zostanie wprowadzony znak „W ciąży nie piję alkoholu”. Projekt jest elementem działań edukacyjnych branży piwowarskiej ukierunkowanych na odpowiedzialną konsumpcję alkoholu, a także wyrazem świadomości problemu, jakim jest spożywanie alkoholu w czasie ciąży. Inicjatywa zakomunikowana została 9 września podczas briefingu prasowego, zorganizowanego z okazji Światowego Dnia FAS (Alkoholowy Zespół Płodowy). Wydarzenie objęła patronatem Parlamentarna Grupa Kobiet.

image_pdfimage_print

O piwie

CZĘŚĆ VI – OBRZĘDOWA ROLA PIWA W KULCIE DEMETER

Opublikowano: 2 września 2013

DEMETER (łac. Ceres), bogini łanów zbożowych i Matki Jęczmiennej. Mistyka umierania przyrody i powroty. Kora-Persefona (łac. Prozerpina).

Hellenizm. Napitki i ich znaczenie.

DEMETER

Dionizos – Sabazjos bóg piwa i Dionizos –Bakchus bóg winnej latorośli, a także orgii piwnych nie konkurował z boską Demeter, Matką Jęczmienną, boginią urodzajów, zbiorów żniwnych, spienionego piwa. Demeter w wędrówkach za utraconą córką Korą, porwaną (za zgodą Zeusa) przez Hadesa, boga świata podziemnego, krainy umarłych rzuciła klątwę na ziemię, aby ta przestała wydawać plony. I zamarła cała przyrody. W  swych poszukiwaniach, trafiła do Eleusis, niedaleko Aten, miejsca późniejszego kultu i misteriów ku Jej czci, gdzie zmęczona wypiła karafkę wody jęczmiennej doprawionej miętą(kykeon). Inni powiadają, że były to krupy jęczmienne z utartą babką. Nie chciała z pewnością wina, bo była w żałobie po córce i wino wydawało się Jej niewłaściwe, bliższy był jej napitek przypominający napitek piwny. Poszukiwania zakończyły się wyrokiem iście salomonowym – dwie trzecie roku miała Kora pozostawać u boku matki, jedną trzecią z mężem Hadesem, jako władczyni zaświatów. (Persefona). W interpretacji mitologicznej Kora, Persefona i Hekate były potrójną boginią, bowiem Kora była dziewczyną, Persefona nimfą a Hekate staruchą. Odnosiło się to do kobiet zajmujących się misteriami rolnictwa (a więc i wyrobem piwa), bowiem Kora prezentowała zielone zboże, Persefona dojrzałe kłosy a Hekate zebrane zboże. I zaczynał się czas święty, czas nostalgiczny, dramat boskiej matki i boskiej córki przeoblekał się w misteria umierającej i odnawiającej się przyrody, czyli obrazował rzeczywistość, z którą stykał się ówczesny człowiek jak i jego następcy. Towarzyszyło temu wino i piwo, czasami miód – każda okazja sprzyjała biesiadnym upojeniom, także tym łagodniejszym, usuwającym troski i wymazującym pamięć rzeczy przykrych, niekoniecznie musiała to być pijatyka, orgie pijackie. Mogło to być umiarkowane korzystanie z dobrodziejstw Dionizosa i Demeter działające niejako psychoterapeutycznie na ludzi, uspakajająco. Nic ponad miarę, jeśli idzie o strugi wina i „rzeki” piwa – chwalmy bogów a szczególnie Demeter i jej córkę Korę, o których znawca mitologii Imre Trencsenyi-Waldapfel napisze: „Dopiero po wtajemniczeniu w to wszystko (misteria ku czci bogini – M.F.) śmiertelnych królów, Demeter z córką powróciła na Olimp. Wspaniałe boginie: szczęśliwy, kogo one umiłowały! Sprowadzały mu, bowiem do domu, jako stałego domownika P l u t o s a, który obsypywał śmiertelnych bogactwem”. I oto chyba także chodziło. Rangę błogosławieństw podnosiła pokora pobożnych, skromnych, wstrzemięźliwych w jedzeniu i piciu piwa i win wszelakich, chętnych do przyjmowania spragnionych gości. Wielka olimpijska bogini związana ze zbożem, napitkami piwnymi towarzyszyła prostym ludziom w polu, w celebracji świąt rodzinnych i państwowych, była Matką Ziemią, już nie Gają, bezkształtną ziemią, ale cudowną, jaśniejącą boską urodą boginią ujawniającą tajemnice przyrody tkwiące głęboko w ziemi. Homer jeszcze nie uznaje jej olimpijskiej rangi, ale pisze o „chlebie Demeter”, bo ona jest rozdawczynią chleba i ma włosy jasne jak dojrzałe zboże albo bursztynowe piwo.

Teoksenia – goszczenie bogów.

Z tej historii wyłania się jeszcze jedno zjawisko, bowiem bezpośrednie wizyty bogów u wybranych ludzi; nie tylko Demeter, ale i Zeusa z Hermesem u staruszków Filemona i Baucis, boga Jahwe u Abrahama, miały także inne oblicze – niewidzialne uczestnictwo bóstw na ucztach ofiarnych, błogosławieństwo dla domostw ludzi godnych, szlachetnych i zacnych. Nazywał się ten obyczaj teoksenia, czyli goszczenie bóstw na ucztach. Zacytujmy raz jeszcze I.Trencsenyi-Waldapfela: „W widzialnej postaci ukazują się bogowie wprawdzie tylko ludziom wybranym, obecności ich doświadczają również inni. Świadectwem bliskości bogów jest na przykład nieoczekiwana pomyślność w przedsięwzięciu zgoła niewykonalnym i zadziwiająca stosowność jakiegoś słowa lub czynu. Niekiedy znów ciarki przebiegające po ciele czy też tylko jakaś woń niewymownie przyjemna pozwala odczuć bliskość bóstwa.” Boscy goście nawet niewidzialni, bywali goszczeni potrawami i napitkami z piwem i winem na czele. Są opowieści o trunkach, których ciągle dzięki bogom przybywało (pomimo poczęstunków) w tym miejscu przypominamy sobie cud w Kanie Galilejskiej pamiętany przez tysiąclecia. Dary bogów bywały szczodre i szlachetne, trunki jakbyśmy powiedzieli „odnawialne” okazywały się lepsze od tego, co wypito wcześniej. I piwa też. Czy zawsze bogowie patronowali ucztom? Były uczty na cześć bogów ofiarne, z okazji licznych świąt najpierw pogańskich, potem chrześcijańskich, biesiady z powodu zwycięstw i klęski – wszędzie tam istniały wystarczające powody by w czarach, amforach, kielichach płynęło piwo i wino, by cieszyło oko i poczucie smaku uczestników. Wylewanie z czary napitku na cześć bogów świadczyło o wierze w obecność, choć daleką boskich istot. Niekiedy postrzegano ludzi nadzwyczaj zdolnych, jako wybrańców bogów, lub jako bóstwa. Tak było z Aleksandrem Wielkim Macedońskim, władcami Starożytnego Wschodu, cesarzami Rzymu itd.

Aleksander Wielki – „Biesiadna wersja zgonu króla” według „Żywota Aleksandra” pióra Plutarcha.

Wielka kultura grecka nie przeminęła, bo zasiliła inne w tym cywilizację rzymską. Zanim tam dotrzemy zatrzymajmy się przy cywilizacji hellenistycznej i jej najgłówniejszym propagatorze Aleksandrze Wielkim – uczeń Arystotelesa, syn Filipa Macedońskiego podbił cały ówczesny świat propagując niejako przy okazji wielką hellenistyczną kulturę. Biesiadował ponad miarę, pił potężnie i w młodym wieku zmarł. Dla potomnych do dnia dzisiejszego funkcjonuje, jako fenomen władcy, wodza, charyzmatycznego, rycerskiego króla. Aleksander Wielkie, gdy pił to tracił rozum, zdrowy rozsądek i umiar. Gdy dochodziło do sprzeczek z przyjaciółmi, niepomny na więzy przyjaźni sięgał po broń i zabijał. Gdy trzeźwiał rozpaczał i mocno się kajał, no, ale czasu cofnąć nie można było. Plutarch w „Żywocie Aleksandra” opisuje jak to Aleksander powracał do potężnego picia snując wielkie plany – np. w Babilonie planował najazd na Arabię, biorąc pod uwagę bogactwo Półwyspu Arabskiego.

Zgon władcy zapowiadały podobne liczne wróżby. Nie wziął do ust olbrzymiego pucharu zwanego czaszą Herkulesa, choć pił nieustannie na ucztach. Dopadła go jednak „wściekła gorączka”. „Dzienniki” dworu Aleksandra pisane przez Eumenesa z Kardii, sekretarza ojca Filipa szczegółowo relacjonują ostatnie chwile króla. Miał wielką gorączkę, pił wiele wina, miotał się pomiędzy sypialnią a łaźnią. Zgon nastąpił 13 czerwca 323r.p.n.e. Pozostawił ogromne dziedzictwo i kłócących się spadkobierców, własnych dowódców. Lecz w tle kształtowała się przez wieki legenda opromieniona wielkością młodzieńczego króla, genialnością planów, skalą podbojów. Wyraźna predylekcja do dużej ilości napitków nie była oczywiście jakąś cechą szczególną tamtych czasów i pokoleń, choć bywała zgubą wielkich i maluczkich.

Kultura hellenistyczna. Napitki piwne w Egipcie Ptolemeuszy.        

Wyczerpująco opisuje ją William Tarn w swej książce „Cywilizacja hellenistyczna”, lecz w naszych piwnych poszukiwaniach skupimy się wyłącznie na wątku rolniczym, spożywczym gdzie znajdziemy potwierdzenie spożycia piwa wśród mieszkańców różnych rejonów świata. Dziedzictwo po śmierci Aleksandra Wielkiego objęło poza ojczystą Macedonią Egipt Ptolemeuszy, i większą część Azji (od linii Kaukaz – Morze Kaspijskie, od Morza Egejskiego do Pendżabu, wyjąwszy Arabię, Armenię, północną część Azji Mniejszej, większość zaś miast greckich w Azji poza tymi nad Morzem Czarnym była sprzymierzona z Aleksandrem.). W zhellenizowanym Egipcie Ptolemeuszy głównym towarem była pszenica, stanowiła własność władcy, system ekonomiczny preferujący dochody panującego zostawiał tyle zboża chłopu, aby nie umarł on z głodu. Obok pszenicy korzystano z napitków takich jak piwa czy wina, o pszenicy magazynowanej w królewskim spichlerzu w Aleksandrii mówiono, że jest drugim Nilem a o Ptolemeuszu, że jest największym kupcem zbożowym (zazdrościli mu bogactwa nawet Rzymianie, bo chodziły plotki o niewyobrażalnym bogactwie Ptolemeuszy).

W Egipcie hellenistycznym wiele zajęć takich jak PIWOWARSTWO, BARTNICTWO i HODOWLA ŚWIŃ można było wykonywać na podstawie zezwolenia rocznego, które otrzymywało się za opłatą odprowadzaną do skarbu państwa. Czyli po roku należało ponownie starać się o prawo kontynuacji pracy piwowarów, bartników i hodowców świń. Piwo popularne wśród Egipcjan z dawien dawna było produktem silnej gałęzi przemysłu piwowarskiego, od którego odprowadzano podatki dla władcy. Hellenistyczne klimaty napotkamy w starożytnej cywilizacji rzymskiej, a więc z kuflem  piwa w ręku tam podążmy. Zmienia się krajobraz historycznych relacji społeczno-polityczno-gospodarczych, ale umiłowanie trunków, w tym piwa będzie niezmienne: potrzeba, konieczność, przyjemność, perspektywa odpoczynku, doznań smakowych i wizualnych. Idźmy więc dalej.

 

AutorMaria Falińska

image_pdfimage_print

O piwie

CZĘŚĆ VII PIWO W CYWILIZACJ ITALSKIEJ ETRUSKÓW I W CYWILIZACJI RZYMSKIEJ

Opublikowano: 2 września 2013

Od mitów do podboju świata. Fenomen obyczajowy, kulturalny, społeczny w biesiadach rzymskich. Uczty Rzymian, rytuały zachowań przy stole. Pompeje. Rola piwa w rolniczych cywilizacjach.

Etruskie sielskie życie wśród pól i winnic. Etruria felix.

Urodzajne tereny Toskanii, zwłaszcza ziemie pomiędzy Fiesole a Arezzo obfitowały w zboża, bydło, winnice i wszelakie dobra, wśród których znaleźć można było oraczy, pasterzy, producentów żywności i interesującego nas piwa.. Rzymianie przy końcu republiki podnosili szlachetność zalet Etrusków, jako przedstawicieli starożytnego, rolniczego narodu, słynącego z pobożności i pracowitości (relacja T. Liwiusza). Tacy pracowici i rzetelni zasługiwali na poczęstunki piwne i winne, zarówno w czasie zwykłym jak i świątecznym.  Tak na marginesie warto wspomnieć, że starożytna Etruria, a potem nowoczesna Toskania, była silnym centrum cywilizacji – od VII w. p.n.e. do XV wieku n.e. symbolizowała narodziny kultury i jej cudowny rozkwit w XV i XVI stuleciu, w dobie odrodzenia – erę wielkich geniuszy i ich dzieł. Była to swoista pieczęć jakości produktów  ziemi a wśród nich napoju związanego z rolnictwem i uprawą zbóż- piwa.  Bogate pola Etrurii opulenta arva Etruriae, opisane zostały przez Pliniusza Młodszego, tego spokrewnionego z Pliniuszem Starszym, który badając sytuację chlustającego lawę Wezuwiusza zginął tragicznie. Pliniusz Młodszy wybudował jedną ze swych willi wiejskich koło Citta di Castello i stamtąd obserwował ziemię żyzną, gdzie zboże dojrzewa, żniwa są bogate a piwo leje się strumieniami (dodatek autorki). Były tam również urokliwe winnice i łąki pełne aromatycznych ziół i kwiecia. Zboża miała Etruria takie ilości, że mogła je eksportować poza granice kraju, tak było w V.w.p.n.e. gdy Rzym mając niedostatki w żywności prosił Etrurię nadmorską i nadtybrzańską o zboże zgromadzone w ogromnych spichlerzach. Zbiory bywały obfite, ceniono orkisz z Chiusi, którego korzec ważył 26 funtów. Piza słynęła z pszenicy pierwszej jakości wytwarzając ciastka z orkiszowego grysiku zmieszanego z winem i miodem. Dobre jakościowo zboża i to w dużej ilości sprzyjały wytwarzaniu piwa, jak w każdej cywilizacji gdzie prym wiodło rolnictwo i jego uprawy.

Wina etruskie od czasów Aleksandra Wielkiego popularne były w Grecji, polecane tak jak falern (znany z „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa ze sceny z Piłatem). Etruskowie woleli jednak różnego rodzaju muszkatele, słodkie ulubione przez pszczoły. Napoje wyskokowe obecne były na ucztach etruskich, na bankietach a więc piwo i wino musiały zasilać jadłospis proponowany przez gospodarza. Czyż można ucztować bez przyjemności picia chłodnego wina i schłodzonego piwa? Może tak, lecz w starożytności odpowiedź byłaby negatywna, tym bardziej, że zupełnie nieźle radzono sobie z chłodzeniem napitków, wykorzystując w tym celu wielkie kamienne dzbany, kruże, czary, wazy itp.

Etruskie zwyczaje biesiadne

Etruskowie jedli do syta dwa razy na dzień, każąc nakrywać stoły tak do śniadania jak i obiadu, przy czym jedli leżąc podobnie jak Rzymianie na łożach. Zastawa stołowa, w której nie brakowało naczyń srebrnych obejmowała, jak świadczą odkryte grobowce z VII w.p.n.e.w Vetulonii lub Praeneste wiele rodzajów naczyń, mianowicie amfory, dzbany, puchary, misy, wiaderka, czary ze złoconego srebra lub samego srebra. Po VII w.p.n.e. zastawa srebrna zaczyna zanikać (choć nie do końca), ale od momentu wejścia do imperium rzymskiego, czyli od III w.p.n.e.zwiększa się liczba luksusowych srebrnych naczyń, w tym do „wypitki”  szlachetnych płynów – piwa i wina. Na uczcie rolę podczaszego pełnił niewolnik czasami przebrany za kobietę. Inni niewolnicy musieli stać nieruchomo na uczcie posługując głodni i zmęczeni, bo bawili się panowie i ich goście. (np. klienci).

Rzym – magia ucztowania- profile  zachowań  patronów i gości.

Pisarze greccy i rzymscy opisywali piwo jako napój sporządzany z „wyroszczonej” pszenicy i jęczmienia poświęcony pięknej bogini Cererze czyli greckiej Demeter. Nazywano go, więc cerevisia.  Grecy i Rzymianie otrzymali – jakbyśmy to dzisiaj określili – przepis na warzenie piwa od starszych od siebie narodów. Tak uważał Tacyt i inni historycy czy podróżnicy.

Cesarstwo Rzymskie było cywilizacją hellenistyczną, co oznacza, że cywilizację, kulturę, sztukę i literaturę także religię przyswoił sobie Rzym całkowicie od Greków. Także przyzwyczajenia kulturowe, materialne, duchowe, bachiczne upodobanie do piwa i wina (kulty Dionizosa- Bakchusa i Demeter –Ceres).  Asymilacja ta trwała około półtysiąclecia. Rzym jako silne, dobrze zorganizowane miasto etruskie było poddane procesom hellenizacji tak jak inne etruskie miasta. Uczty, na których piwa i wina lały się strugami stawały się popularne w ówczesnym świecie, uczty urządzali nawet ludzie ubodzy.  Ulegając hellenizacji uważali, że sięgając po jej zdobycze, zabierają to, co jest wartościowe, a czego pierwszymi „właścicielami” i promotorami byli Grecy. I przyszedł czas nowych dysponariuszy, gdzie napitek piwny będzie miał należne sobie miejsce, opromienione wielkością rzymskiego dziedzictwa.

Czas historycznej narracji nabiera innych, nowych walorów, bowiem starożytny świat Rzymian w sposób dominujący narzuci swe władztwo innym ludom i narodom. A czas wesołego biesiadowania, gdy nie idzie się na wojnę, spełnia wszelkie walory estetycznego radowania się bieżącą chwilą, hedonistycznie pojętą towarzyskością, za którą idzie spożycie napitków, w tym wielkiej ilości piwa i wina najrozmaitszego. Zajrzyjmy zatem na uczty Rzymian, o których chciałoby się rzec skandując: uczta, uczta, uczta ….

Uczta rzymska miała charakter ceremonii kulturalnej, podczas której, człowiek prywatny demonstrował własną pozycję społeczną. Wieczorem, jedzono i pito wedle rangi towarzyskiej zamożni notable zapraszali znaczących gości, przyjaciół, klientów. O uczcie tej powiemy, że była także, jak twierdzą znawcy, swego rodzaju sztuką. Goście (w zależności od statusu społecznego) zajmowali miejsca na łożach biesiadnych ustawionych wokół stołu –gerydonu, na którym stały obfite półmiski. Potrawy gotowano, smażono lub pieczono, przyprawy były ostre, sosy ciężkie wieloskładnikowe. Popijano wino żywiczne i wino z marsali, przy czym warto zaznaczyć, że pierwsza część uczty była poświęcona wyłącznie jedzeniu, zaś druga dłuższa i uważana za prawdziwą ucztę, piciu bez spożywania pokarmów. Współbiesiadnicy zakładali na głowy wieńce z kwiatów tzw. korony, rozsiewali wokół zapach wonnej oliwy, czyli perfum, bo alkoholu nie znali. Na uczcie, gdy popijano trunki rozmawiano na różne tematy, w tym filozoficzne, kulturalne, polityczne, popisywano się umiejętnościami retorycznymi, niekiedy wynajmowano zawodowych mówców. Uczta była wielkim wydarzeniem, choć nie stroniono na niej od wina czy piwa, gdyż picie oznaczało” światową” rozrywkę, akt twórczych dysput i śmiałych poglądów i refleksji.

Lud rzymski miał do dyspozycji gospody a także bractwa (collegia), które były prywatnymi stowarzyszeniami, do których mógł aplikować każdy tak wolny jak niewolnik. Łączyła ich wspólna adoracja jakiegoś bóstwa lub podobny zawód (taki był początek i cel bractwa tkaczy i czcicieli Herkulesa.) Urządzali plebejskie uczty, na których nie tylko pito, ale roztrząsano własne problemy zawodowe, uczty też wyprawiano po śmierci członków stowarzyszenia. Czyli piwo i wino znów stawało się istotnym partnerem wzajemnych relacji towarzyskich.  Wiele śladów kultury materialnej znajdujemy w wykopaliskach miasta zalanego lawą pumeksu w 79 r.p.n.e. Było to miasto rzymskie Pompeje (tak dla ścisłości lawa Wezuwiusza zalała dwa miasta: Pompeje i Herkulanum). Społeczność tego miasta lubiła wystawne bankiety i pijatyki w dobrym towarzystwie. Przenieśmy się na moment do Pompejów, których dzieje opisuje świetna badaczka Mary Beard, z kielichem czy pucharem w ręku, bądź z kubkiem spójrzmy na to arcyciekawe miejsce rzymskiego dobrobytu.

POMPEJE – przyjemność rekreacji, perspektywa „uciech cielesnych”

Jak pisze M.Beard „Sami Rzymianie przyczynili się do mitologizacji swych upodobań kulinarnych i obyczajów biesiadnych. Wspaniałe potrawy, w rodzaju dzika, z którego wnętrzności wyfrunęło stado kwiczołów, były jedną z wielu atrakcji na ucztach (a dzik był z ciasta). Malowidła pompejańskie są znakomitym źródłem dla odczytywania realiów biesiadnych. Mam tu na myśli sceny w Piekarni Cnotliwych Kochanków, gdzie dwie pary ucztują mocno upojone (na stolikach rozstawione są napoje) a jeden z mężczyzn leży całkowicie pijany w jednym z łóż.

W Domu z Triklinium, na jednej ze scen gość biesiady wymiotuje, inni przyglądają się artystom, jeden z gości pozwala niewolnikowi zdjąć buty, bo widocznie przybył na ucztę. Wszędzie króluje Bakchus zarówno w swej wersji piwnej jak i winnej. Jeśli idzie o zastawę stołową to w wiejskiej posiadłości w domu w Boscoreale odkopano pod koniec XIX stulecia sto przedmiotów ze srebra a wśród nich parę kubków ozdobionych scenkami wesołej zabawy kościotrupów z różnymi napisami w rodzaju „Celem życia jest rozkosz”. Przykłady można by mnożyć, choć powyższe opisy odnoszą się do ludzi zamożnych. Wielu Pompejańczyków korzystało z barów (kawiarniane towarzystwo – „skocz na piwko naprzeciwko” aplikując znane powiedzonko!) z domów publicznych w dzielnicach „zepsucia”, z pokazów walk gladiatorów i dzikich zwierząt w amfiteatrze, z gier w kości, z przedstawień teatralnych itp. Zamykając ten etap naszych wędrówek wspomnijmy uczty, niejako hasła, symbole biesiadowania: ucztę Platona, Lukullusa, ucztę Baltazara, Trymalchiona…Łza się w oku kręci, gdy wyobrazimy sobie zapachy, słodkie wonie perfum i potraw, poblask czerwonego wina i bursztynowego piwa, śmiechy, dowcipy, nostalgiczne żale i filozoficzne przemowy. Taki zamierający odgłos cywilizacji rzymskiej.

 

LITERATURA:

  1. Mary Beard, Pompeje. Przełożył Norbert Radomski, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2010
  2. Robert Graves, Mity greckie. Przekład Henryk Krzeczkowski. Wydawnictwo vis -a`-vis/ Etiuda, Kraków 2009
  3. Herodot, Dzieje. Z języka greckiego przełożył i opracował Seweryn Hammer. Czytelnik, Warszawa 2011
  4. Jacques Heurgon, Życie codzienne Etrusków. Przełożyła Zofia Cierniakowa. PIW, Warszawa 1966
  5. Zygmunt Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
  6. Zygmunt Kubiak, Piękno i gorycz Europy. Dzieje Greków i Rzymian. Wyd. Świat Książki, Warszawa 2003
  7. Zygmunt Kubiak, Literatura Greków i Rzymian. Wyd. Świat Książki, Warszawa 2003
  8. Mały Słownik kultury antycznej. Grecja, Rzym, wyd. III poprawione i rozszerzone, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1976
  9. Stanisław Piekarczyk, Mitologia germańska, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1979
  10. William Tarn, Cywilizacja Hellenistyczna. Przełożył Cezary Kunderewicz, PWN, Warszawa 1957
  11. Imre Trencsenyi-Waldapfel, Mitologia. Przełożył Jan Ślaski, PWN, Warszawa 1967
  12. Władysław Witwicki, Platona Uczta, PWN, Warszawa 1957
  13. Paul Vayne (red.), Historia życia prywatnego. Od Cesarstwa Rzymskiego do roku tysięcznego, Tom 1. Przełożyli Krystyna Arustowicz, Maria Rostworowska, Zakład Naukowy im. Ossolińskich, Warszawa, Wrocław, Kraków, 2005
  14. Tadeusz Zieliński, Grecja niepodległa.  Do druku podał oraz przedmową opatrzył Aleksander Krawczuk. Wydawnictwo Śląsk (z 1937 roku)

 

Autor: Maria Falińska 

image_pdfimage_print

image_print