O branży

Weekend kultury piwa w Łodzi – Relacja z Offbeer – Łódzkiego Festiwalu Piwa

Opublikowano: 30 października 2013

2 puby, 2 dni i 20 nalewaków. Tak w wielkim skrócie można podsumować pierwszy Łódzki Festiwal Piwa „Offbeer”. Organizatorami wydarzenia było Towarzystwo Promocji Kultury Piwa „Bractwo Piwne”, Klub Miłośników Piwowarstwa Ericpol oraz, co ważniejsze, dwa konkurujące ze sobą na co dzień łódzkie puby – Piwoteka Narodowa i The Eclipse Inn. To ewidentny dowód na to, że piwo łączy!

Konkursy, warsztaty, wykłady – 30 przystanków programu 

Podczas dwóch dni Festiwalu (26 i 27 października) uczestnicy wydarzenia mieli okazję przekonać się, że piwo to trunek, który łączy ludzi i przełamuje bariery. Udział w imprezie był całkowicie bezpłatny, wyjątek stanowiły jedynie warsztaty sensoryczne dla piwowarów domowych oraz wycieczki śladem łódzkich browarów. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Organizatorzy zadbali, aby zgromadzeni goście nie tylko dowiedzieli się o historii browarnictwa w swoim regionie, ale co ważniejsze spróbowali  dobrego piwa w dobrym towarzystwie. Towarzystwo w tym wypadku stanowili zarówno przedstawiciele browarów, eksperci, historycy, jak i zwykli smakosze, chcący poszerzyć swoje piwne horyzonty.

 

Odpowiedzialność

Ważnym elementem programu Łódzkiego Festiwalu Piwa była promocja odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu. Przy wsparciu animatorów z Klubu DRIvera, którzy reprezentowali Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce, umożliwili gościom sprawdzenie, jaki wpływ na organizm ma niewielka nawet ilość alkoholu. Pomogły w tym alkogogle oraz gry zręcznościowe, dzięki którym uczestnicy Festiwalu mieli okazję przekonać się, jak w wielkim stopniu alkohol pogarsza kluczowe dla kierowców zdolności psychomotoryczne. Wszyscy uczestnicy Festiwalu zachęcani byli także do dołączenia do internetowej społeczności odpowiedzialnych kierowców na Facebooku www.facebook.com/klubdrivera.

image_pdfimage_print

Dla mediów

Branża piwowarska zaprezentowała bogactwo kultury piwnej Relacja z gali Piwne Pozytywy 2013

Opublikowano: 25 października 2013

69 marek piwa, 12 stylów piwnych, grono ekspertów oraz znakomitych osobistości w jednym miejscu – gala Piwnych Pozytywów 2013 za nami. Pomysłodawca wydarzenia – Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, skupiający liderów rynku – Carlsberg Polska, Grupę Żywiec, Kompanię Piwowarską w ten sposób prezentuje bogactwo kultury złotego trunku!

image_pdfimage_print

O branży

Branża piwowarska zaprezentowała bogactwo kultury piwnej Relacja z gali Piwne Pozytywy 2013

Opublikowano: 25 października 2013

69 marek piwa, 12 stylów piwnych, grono ekspertów oraz znakomitych osobistości w jednym miejscu – gala Piwnych Pozytywów 2013 za nami. Pomysłodawca wydarzenia – Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, skupiający liderów rynku – Carlsberg Polska, Grupę Żywiec, Kompanię Piwowarską w ten sposób prezentuje bogactwo kultury złotego trunku!

Degustacje, pokazy i odpowiedzialność

Wydarzenie odbyło się 23 października w warszawskiej restauracji Endorfina i  było pierwszym tego typu przedsięwzięciem branżowym w Polsce. Jego główna idea to szeroka prezentacja kultury piwnej w Polsce. Goście wydarzenia mogli skorzystać z rad najlepszych piwnych ekspertów, skosztować specjalnie wyselekcjonowanych i dopasowanych do stylów piwnych potraw. Wśród przybyłych znalazła się liczne grono przedstawicieli parlamentu: m.in. posłowie Komisji Finansów Publicznych; Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki; Rolnictwa, Parlamentarnej Grupy Kobiet, senatorowie, a także przedstawiciele organizacji branżowych oraz świata mediów.

Niewątpliwą atrakcją była również specjalnie przygotowana strefa odpowiedzialności społecznej, gdzie zebrani zapoznali się z kampaniami realizowanymi przez ZPPP Browary Polskie. Każdy zainteresowany pod okiem animatorów Klubu DRIvera miał możliwość przetestowania alkogogli oraz sprawdzenia swoich sił na symulatorze jazdy po alkoholu.

 

Piwne Pozytywy 2013 rozdane

Podczas oficjalnej części wydarzenia zostały rozdane nagrody Piwne Pozytywy 2013. To pierwsza edycja konkursu, choć pomysłodawcy liczą, że wydarzenie na stałe wpisze się do kalendarza imprez branży piwowarskiej. Nagrodzono osoby, które przez wiele lat współtworzyły programy ograniczania łatwego dostępu nieletnich do alkoholu – Komenda Głowna Policji, działały na rzecz bezpieczeństwa na drogach – poseł Beata Bublewicz, a także aktywnie angażowały się w  tworzenie kultury piwnej w Polsce – Politechnika Łódzka, dr Andrzej Sadownik oraz Bractwo Piwne. Wydarzenie uświetnił koncert Marcina Nowakowskiego, który grą na saksofonie stworzył wyjątkowy nastrój.

 

Świadomie i odpowiedzialnie

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie od wielu lat prowadzi liczne kampanie mające na celu propagowanie odpowiedzialnej sprzedaży, świadomej konsumpcji oraz podejmowanie i wspieranie inicjatyw edukacyjnych w tym zakresie. Na swoim koncie ma wielokrotnie nagradzane akcje, m.in. Pozory mylą, dowód nie. Dodatkowo w ramach samoregulacji na opakowaniach oraz spotach telewizyjnych browary zrzeszone w Związku Browary Polskie wprowadzają dobrowolne znaki odpowiedzialnościowe, m.in. w tym roku pojawił się symbol „W ciąży nie pije alkoholu”. Jest to trzeci znak obok „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” oraz „Alkohol. Tylko dla pełnoletnich”. Branża piwowarska ma znaczący wpływ na gospodarkę, poprzez duże wpływy do budżetu państwa z tytułu podatków i zatrudnienie. Sponsorujemy drużyny sportowe i różnego typu mistrzostwa. Organizujemy festiwale muzyczne, konkursy dla artystów i wiele innych wydarzeń kulturalnych. Od lat miliony ludzi spędza przy piwie miłe chwile z przyjaciółmi i bardzo nas cieszy, że warząc piwo, wytwarzamy w jakimś sensie również pozytywne emocje – dodaje Tomasz Bławat, prezes ZPPP Browary Polskie.

image_pdfimage_print

O piwie

CZĘŚĆ VIII PIWO W ŚREDNIOWIECZNEJ EUROPIE. KARCZMY, ZAJAZDY, CECHY. BIESIADY PIWNE. PIWO W KLASZTORACH.

Opublikowano: 18 października 2013

FEUDALNA EUROPA APOLOGETĄ PIWA.

Koniec cesarstwa zachodniorzymskiego, wielkiej cywilizacji rzymskiej datuje się na wiele sposobów, my podamy datę 476r. (tak najkrócej w tym roku obalono Romulusa Augustulusa a powołano na tron germańskiego oficera Odoakra, a uczynili to właśnie Germanowie) i zaznaczając, że cywilizacje wyrosłe na gruzach imperium dążyły do naśladownictwa tego, co cenne było w starożytności, w zasadzie we wszystkich płaszczyznach życia publicznego i prywatnego. (Skłonności do biesiad, uczt i trunków winno-piwnych także).  Podział monarchii Karolingów w traktacie z 843 roku w Verdun, wyłonił państwa doby feudalnej takie jak Francja, Niemcy, Włochy, które zbudują porządek prawno-ustrojowy, w którym najważniejszym dobrem jest ziemia należąca do panów feudalnych, z największym włodarzem tych ziem tj. władcą – księciem, królem, cesarzem no i Kościołem rzymsko-katolickim. I plony z tym ziem przetwarzane w żywność i smakowite piwo z rodzącą winne grona winoroślą staną się źródłem dobrobytu tak panów ziemskich, rodowej arystokracji i jak ich klientów.

Piwo będzie ulubionym napojem tak możnych tamtego świata tj. baronów, grafów, książąt, królów jak ludzi pośledniejszego stanu, czyli ubogiego rycerstwa, mieszczan, chłopów.  Wyłaniając się z mroków barbarzyństwa mieszkańcy Francji czy Niemiec mozolnie tworzą kulturę rolną i rzemieślniczą, obok wsi powstają grody, zaludniają się wielkie przestrzenie, karczuje się lasy, narzędzia rolnicze są doskonalone. Zbiory są różne, raz dobre, raz złe, czasami Europę średniowieczną zdziesiątkuje zaraza, jak to miało miejsce w 1348r, gdy „Czarna Śmierć” pochłonęła większą część ludzkiej populacji.  By powrócić w kolejnych latach.

Ale życie odrasta, mimo plag głodu, zarazy, procesów o czary, toksycznych wojen religijnych: pije się wino, pije piwo, przy czym piwo ma status pożywienia, docenia się jego bursztynowy poblask i smak jak również walory odżywcze (do polewek, zup i sosów), a nawet lecznicze (na liczne człowiecze schorzenia diagnozowane w zgodzie z wiedzą i niewiedzą ówczesnych medyków).

      KARCZMY, OBERŻE, CECHY – PIWO PRZEDMIOTEM HANDLU, ROZRYWKI I POCZĘSTUNKU.

Piwo sprzedawano w karczmach, w których serwuje się wódkę, konkurentkę można by rzec napitku piwnego. Nie ma ona oczywiście walorów odżywczych, ale rozwesela, czyni głowę lekką, pozbawioną rozumu, a przynajmniej zdrowego rozsądku, kłopoty gdzieś znikają, rodzi się niekiedy odwaga i brawura, czasami agresja. Podobne objawy towarzyszą piciu piwa, jeśli używamy go w nadmiarze, choć niektórym wydaje się, że to nieprawdziwy alkohol, że to tylko jego substytut.                             Karczma średniowieczna gromadzi barwny tłum gości, nie brak wśród nich pątników z Ziemi Świętej, wagabundów nie wiadomo skąd, przejezdnych żołnierzy, kuglarzy, kupców z różnych stron świata – powiew dalekich stron, z nieznanych ziem. Leją się strugi wina, szeroką „strugą” płynie napitek piwny, służące zręcznie rozdzielają piwo, bo w interesie karczmarza jest sprzedanie jak największej ilości alkoholu.

Uczty w XI i XII stuleciu (tak dla przykładu) organizowali członkowie gildii kupieckich, cechów rzemieślniczych, rozmaitych stowarzyszeń i organizacji, w polskich cechach zaś, o czym wspominamy poniżej, piwo było powszechne wśród czeladzi, stanowiąc atrakcję towarzyską. W niemieckich zajazdach piwo tradycyjnie było napitkiem pożądanym. Wypijanym z „dziada pradziada”, bardziej niż produkty winne. Podobnie w Polsce i w Czechach.

Dla ogłady towarzyskiej i dobrego zachowania się przy stole będą powstawały przepisy czy raczej podręczniki dobrego wychowania w rodzaju zasad civilite,  jak godnie i przyzwoicie uczestniczyć w biesiadzie, z umiarem w jedzeniu i piciu piwa i wina. Kunszt rozmowy, grzeczność wobec dam, obsługiwanie kielichów i kubków, aby były pełne, przez szlachetnie urodzonych, skromność w spożywaniu potraw i alkoholu uwzględniającym reżimy przyzwoitości (por. utwór Słoty „O zachowaniu się przy stole”).

W średniowieczu mówimy o kulturze dworskiej, rycerskiej, wzorcowej dla pozostałych warstw społecznych tj. dla mieszczan, w mniejszym stopniu, co jest uwarunkowane względami ekonomicznymi, dla chłopów. O kulturze piwnej osiągalnej dla przedstawicieli wszystkich warstw społeczności wieków średnich powiemy, że narzucała wyłącznie te rygory, które nie mieściły się w świecie zachowań ludzi prostych, bez poczucia towarzyskiego bon ton (do nich należało picie piwa i wina w odpowiednich naczyniach, w świątecznym stroju itd.). Na zachodzie Europy mieszczanin, gdy się wzbogaci to naśladuje styl życia i bycia szlachetnie urodzonych, a niekiedy w przepychu i luksusie ich przewyższa. W upodobaniach także. Nie wypada pić wyłącznie piwa, ale należy sięgać w wykwintnym geście po kielichy, puchary wina, by wznosić toasty, szarm biesiadny, wystawność przyjęć świadczy o bogactwie i szacunku społecznym.

Tzw. ethos rycerski (godna jest przypomnienia książeczka Marii Ossowskiej „Etos rycerski i jego odmiany”) ma magiczną moc oddziaływania w formie gotowego „slajdu obyczajowego” jakbyśmy powiedzieli na wyobraźnię i wrażliwość nowobogackich i tych, którzy aspirują do „lepszego świata”, jeśli ten „lepszy świat” ich zaakceptuje. W tym strumieniu różnych możliwości postaw mieści się umiłowanie piwa albo wina, napitków, ale i płynów wspomagających trawienie tłustych potraw lub wzmacniających kalorie i witaminy w pożywieniu.

We wczesnym średniowieczu domostwa posiadają zasobne piwnice i spiżarnie, gdzie można gromadzić antałki wina i beczułki piwa.  Z czasów Merowingów i Karolingów mamy budowle z kamienia, plany siedzib królewskich i szlacheckich są proste, świat barbarzyński uczy się nowego na starych fundamentach dawnych cywilizacji. Dodaje własne pomysły, które zaowocują bryłami kościołów romańskich i strzelistymi katedrami w gotyku. Większość jednak domostw zwykłych ludzi, nawet szlachty (przynajmniej tak jest na ziemi francuskiej), a na pewno chłopów jest konstrukcjami z drewna, z gliniastymi ścianami i słomianym dachem. W domostwach odbywają się posiłki i biesiady, pojawiają się nowe naczynia, a wśród nich czasze i stożkowate wazy (ceramika paleochrześcijańska od wieku V.). Tak jest wśród ludzi bogatych, którzy wprowadzają obyczaj jedzenia na siedząco, przekreślając rzymski zwyczaj „bankietowania w pozycji leżącej wsparłszy się na łokciu”(galijski sposób siedzenia przy stole, podobnie u Germanów).

Źródła historyczne wspominają o wielkiej żarłoczności Galów i Germanów: goście i gospodarze wstawali od stołów z brzuchami jak wielkie piłki plażowe, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, mogąc ledwo oddychać – były to uczty pantagrueliczne z wielką ilością piwa i wina. Zakropione alkoholem i ostrym sosem garum powstałym dzięki macerowaniu wnętrzności skumbrii i jesiotra w roztworze soli z ostrygami. Na ucztach ludzie oprócz spożywania tłustych pokarmów pili do nieprzytomności, a wraz z nimi niewolnicy i służba domowa.

Pijaństwo postrzegano, jako dar bogów, wstrzemięźliwość była pustym dźwiękiem, niepotrzebnym biesiadnikom. Pili nie tylko bogaci, ale biedni, służący, niewolnicy – dokumenty mówią o ucztach w czasach Merowingów i Karolingów, gdzie jadano niezwykle tłusto, wierząc, że wartościowe jest tylko takie jedzonko. Jak pisze Michel Rouche o wczesnym średniowieczu w zachodniej Europie, w kontekście jedzenia i picia: oprócz jedzenia dużych ilości chleba „Drugim niezbędnym składnikiem umożliwiającym rozpuszczenie i przyswojenie tych ciężkostrawnych dań było oczywiście wino, prawdopodobnie bardzo lekkie, które jednakże pijano w dwójnasób, gdyż do wyboru pozostawało jedynie PIWO! (Z dużej litery – M.F.).  Obżarstwo i opilstwo nie było tylko udziałem ludzi świeckich, bo dobrobyt karoliński pozwalał klasztorom na całkiem spore racje żywnościowe i napoje. A więc zajrzyjmy do klasztorów doby karolińskiej.

      PIWO W KLASZTORACH

Racje żywnościowe karolińskich mnichów wyglądają całkiem imponująco. Średnio zakonnik zjadał dziennie 1,7 kg chleba, mniszka zaś 1,4 kg, wypijał 1,5 l wina lub PIWA, od 70 do 100 gramów sera i puree z soczewicy ewentualnie grochu 230 gramów (mniszka 133 gr). Ludzie świeccy i ludzie z zewnątrz, tudzież klasztorna służba pochłaniali dziennie 1,5 kg chleba, 1,5 l wina lub PIWA, 100 gramów mięsa, 200 gramów puree z suchych jarzyn i 100 gr sera.

Te porcje żywności dostarczały około 6000 kalorii, czyli były to porcje dla ciężko pracujących ludzi a nawet przerastały ich wymagania.  Piwo kaloryczne przecież wzmacniało tę swoistą „dietę”, bogaci, ale nie tylko, bo i chłopi i pracownicy fizyczni hołdowali przy lada okazji obżarstwu i trunkom. Racje żywnościowe mnichów wzrastały w okresach rozlicznych świąt (60 chrześcijańskich) i były o jedną trzecią wyższe od codziennego menu. Dochodziły do tego święta patronów, rocznice, uczty na cześć członków rodziny karolińskiej itp., na ucztach świątecznych raczono się obficie posiłkami i litrami wina i piwa. (9000 Kalorii).  Kuchnia ta była niezdrowa, pełna węglowodanów i zwierzęcego białka, wino i piwo spełniało rolę substancji ułatwiających trawienie.(Przy ucztach wydawano rozliczne odgłosy świadczące o procesach trawienia, a więc pomyślnego wchłaniania pokarmów, dzisiaj spoglądamy na to z odrazą, wówczas był to komplement i podziękowania gospodarzom.)

JESIEŃ ŚREDNIOWIECZA – PIWKO w stuleciach XIII, XIV i XV

„Z biegiem lat, z biegiem dni”, czyli w miarę upływu stuleci ideał obżarstwa karolińskiego będzie się zmieniał, choć nie zdeprecjonuje się całkowicie, o czym świadczą postury wielu amatorów jedzenia i Bachusa.   W arystokratycznych domach średniowiecznej Francji czy Anglii posiłek był „aktem uroczystym, publicznym”, w który zaangażowani byli liczni urzędnicy jak stolnicy zabiegający o żywność na rynku zewnętrznym, zwłaszcza o mięso, cześnicy sprawujący nad trunkami pieczę, funkcjonowało też niższe stanowisko tego, który rozlewał do pucharów i kielichów – podczaszego. Od tego ostatniego jeszcze niżej stał podstoli dostarczający chleby na pański stół. Wszyscy urzędnicy mieli do dyspozycji pomocników, służących a uczty, przebiegały pod względem organizacyjnym sprawnie, właśnie dzięki rzeszom wprzęgniętych w przygotowania biesiadne.

Kraje Europy zachodniej przechodziły liczne metamorfozy społeczno-polityczno-gospodarcze, rozwojowi rolnictwa towarzyszył handel wymienny, miasta nabierają większego rozmachu, rozkwita lichwa, bogatym, jak to zwykle bywa dzieje się dobrze, biedocie źle. Tak jedni jak i drudzy topią smutki, fetują radości piwem i kubkami wina.  Stulecie XIII jest czasem rozkwitu kultury, szczególnie francuskiej, ale i niemiecka wydobywa się mozolnie, ale za to skutecznie z barbarzyńskości ery karolińskiej, subtelniej się buduje, subtelnie je i pije – uczty są opisywane, nakłada się rygory towarzyskie (śpiewnie opowiedziane w chanson de geste), browary i gorzelnie rozkwitają obok winnic i produkcji wina. Wchodzimy w stulecie XIV i XV zapowiadające renesans (odrodzenie).A więc w następnej części (powszechnej, europejskiej) dziesiątej, spotkamy ludzi zdeterminowanych różnymi kataklizmami życiowymi, o których mediewista francuski Georges Duby(w klasycznej już dziś historii kultury francuskiej”) powie: ”Wiek XIV rozbrzmiewa lamentami wszystkich środowisk społecznych, które wtedy właśnie zaczynają dochodzić do głosu.” Zwłaszcza trzy wiekuiste nieszczęścia gnębią ludzkość: głód, wojny, zaraza. I wtedy się pije w nadmiarze, albo odwrotnie ulega ascezie w jedzeniu i piciu. Piwo z pianką w przyjaznym otoczeniu przyjaciół, klientów rodziny rozprasza smutki, ubogim daje chwile zapomnienia. Gorzałka „przyjaciółka” też.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

O piwie

CZĘŚĆ IX ŚREDNIOWIECZNE UMIŁOWANIE PIWA W POLSCE PIASTOWSKIEJ. (Stulecie mniej więcej od VIII i IX do XIV).

Opublikowano: 18 października 2013

 Spożycie piwa wśród dynastów polskich. Duchowieństwo, rycerze, mieszczanie i chłopi –ich przyzwyczajenia „piwne”. Karczmy, cechy, gospody dysponentami piwa.(Chociaż nie zapominamy o winie i wódce!). 

WIELORAKIE FUNKCJE PIWA W GOSPODARCE FEUDALNEJ (zapłata, środek mediacyjny, pożywienie, nagroda, funkcja biesiadna, środek rozweselający, element postu i umartwień).

          Słów kilka o potrzebach piwnych Piastowiczów.

          Wiadomo, że Piastowie preferowali piwo. Wedle Galla Anonima (wiek XII) i wielkiego dziejopisa Jana Długosza (XV w.) Piwo było ulubionym napojem wczesnośredniowiecznego społeczeństwa polskiego, książęta z dynastii piastowskiej w dzieciństwie spożywali piwną polewkę na śniadanie. Przemysł I książę poznański ojciec przyszłego króla Przemysła II pijał słabe piwa i wina, o czym skwapliwie informuje kronikarz Godzisław Baszko kustosz katedry poznańskiej.  Gall Anonim przywołuje legendę Piasta Kołodzieja, który oznajmia, że posiada „naczyńko warzonego piwa”, które wykorzysta w ceremonii postrzyżyn swego syna Ziemowita. W tak ważnym dla Piasta i jego rodziny dniu piwo symbolizowało odchodzenie starego pogańskiego obrządku na rzecz nowych obyczajów wprowadzających nowe idee chrześcijaństwa.                  

           JANA DŁUGOSZA POCHWAŁA PIWA, JAKO SYMBOLU NARODOWEJ, POLSKIEJ NATURY.

           Spod pióra Jana Długosza płynie pochwała napoju zwanego piwem, autor podkreśla, że wina w Polsce jest mało, a piwa wielorakiego w bród i chętnych do spożywania wielu.

           Zacytujmy w ślad za Zygmuntem Glogerem („Encyklopedia staropolska”): „Ma jednak kraj polski napój warzony z pszenicy, chmielu i wody, po polsku piwem zwany; a gdy nic nadeń lepszego do pokrzepienia ciała, jest nie tylko rozkoszą mieszkańców, lecz i cudzoziemców wybornym smakiem, więcej niż w innych krajach zachwyca.” A o Mazowszu dziejopis napisze, że Mazowszanie rzadko skłaniają się ku winu, bo nade wszystko kochają „napój z pszenicy, chmielu i wody piwem zwany.” Tenże historyk daje pozytywną opinię polskiemu piwu braxatum. Jeśli idzie o inne regiony geograficzne na przykład Żmudź, to tam dopiero poznawano tajniki piwowarstwa (XV w.), Bo uprawa zboża zaczęła zdobywać należne sobie miejsce. Na pogańskiej Litwie piwo z jęczmienia nazywało się AŁUS, w celach kultowych używano piwo do obrzędów pogańskich.

           Zjazd gnieździeński Bolesława Chrobrego a atrakcje piwne

           Piwo spożywały wszystkie stany, także przedstawiciele stanu duchownego. Gloger przytacza tekst rozporządzenia archidiakona kujawskiego Stanisława, w którym ten zakazuje klerykom gry z wieśniakami w gospodach, zarówno o pieniądze jak i o piwo. Wspominałam na początku naszej piwnej wędrówki, że Bolesław Chrobry (992 – 1025) był wielkim amatorem piwnego napitku, (ksywka „piwosz”mówiąc żartobliwie). Gloger w swej encyklopedii przytacza wiersz Władysława Syrokomli o piwku i Bolesławie Chrobrym: „Niemcy nam chcieli ukraść Kopernika / Z przywłaszczonego odarto ich blasku, /Chcieli nam dowieść, że piwo wynika, / z ich wynalazku/, Ale w Dytmara pismach zostawiona /Pamiątka stara, kronikarska, żywa/ Bolesław Wielki przyjmował Ottona /Kufelkiem piwa.” Czyli na uczcie upamiętniającej zjazd kronowanych głów w Gnieźnie, owym słynnym zjeździe uświetnionym obecnością cesarza niemieckiego Ottona III, piwo lało się strumieniami. Serwowali piwo gospodarze, z poręki piastowskiej goście niemieccy częstowali się tym trunkiem, chwaląc gościnne progi.  Innymi słowy piwo było spoiwem treści politycznych i wspaniałych prognoz o integracji europejskiej owych czasów, gdzie Polska Chrobrego miała odegrać kluczową rolę. Może to trochę refleksja na wyrost, lecz trunki mają swą moc integrującą ludzi. Rzecz ponadczasowa.

              Piwo a posty w średniowiecznej Polsce. Wstrzemięźliwość i picie słabego piwa.

          Według relacji Długosza wspomniany już wcześniej zacny poznański książę Przemysł I (brat księcia kaliskiego Bolesława Pobożnego a ojciec przyszłego króla Przemysła II) w czasie 40 dniowego postu ubrany we włosiennicę „używał tylko lada, jakiego piwa i wina cienkiego”. Będąc zaś słabego zdrowia preferował piwa słabiutkie, lekkie, nie pijał miodu. Dokumentując wstrzemięźliwość zażywano piwa, ewentualnie wina. Raczej słabego. Szczególnie w okresach postu nakazanego przez kościół.

         Przypomnijmy casus Leszka Białego (1202-1227) księcia krakowsko- sandomierskiego, który odmówił uczestnictwa w wyprawie krzyżowej, bowiem musiałby zrezygnować z ulubionego piwka i miodu na rzecz wody czy wina, a tego nie zniósłby jego organizm. Sam książę o całkiem tolerancyjnych poglądach na temat szerzenia wiary wśród pogan (drogą pokojową) zginął tragicznie w 1227 r. pod Gąsawą.  Ale zachwyt księcia nad piwem przeszedł do historii, wzbudzając podziw tych, którzy tak śmiało nie odważyliby się wyjawić przyczynę opuszczenia krucjaty. Przecież był to wiek XIII!   

         Woda wywoływała strach, bo często była źródłem chorób, zarazy. Piwo pijali Piastowie, duchowieństwo, mieszczanie i chłopi jak wspomniałam, rycerze oczywiście też. Pierwsze wzmianki o chmielu pojawiły się w Polsce piastowskiej w XIII wieku, a w XVI stuleciu chmiel był towarem, który sprowadzano z Litwy.

         W jakich naczyńkach pijano piwo?

         Piwa i miodu wiele warzono w domu, a do spożycia używano kubków, rogów, szklenic, roztruchanów, kufli, lampek, były też kruże. Nie stosowano pucharów, bowiem te pojawiły się wraz z rozpowszechnieniem się wina w kraju, gdy puchary królewskie, szlacheckie, cechowe rozpoczęły swą karierę w pałacach, dworach, domostwach.  Domowe piwko popijano, więc w „prostszych” naczyniach, przekazywanych niekiedy z „dziada, pradziada” w rodzinie, niejako tradycyjnie przetwarzając obyczaj warzenia piwa. Tak wczoraj jak i dziś mawiano należy smakować piwne rozkosze podniebienia.

            Pożywienie i „królestwo piwa” w społecznościach wieków średnich.

         Żywność średniowieczna obejmowała tłustą wieprzowinę, wołowinę i baraninę, drób kurzy, czasami dziczyznę, postne ryby, pieczywo, kaszę, groch oraz piwo. Tak wyglądało menu szlachty, patrycjatu, plebsu miejskiego. W umowach o pracę mistrzowie wymagali, aby czeladź dostawała w zapłacie wieprzowinę, groch, mąkę i kaszę. Jest to przypadek poznańskich mistrzów budowlanych. Ten rodzaj pożywienia a także piwo kupowała poznańska rada miejska dla robotników najemnych oraz dla wojsk zaciężnych posyłanych na wojenne wyprawy.

         Napojem dominującym na stołach w wiekach średnich (tak było w Poznaniu i innych polskich miastach) było piwo, tak jasne jak i ciemne. Rządcy poznańscy popierali produkcje rodzimą, na miejscu, rzadziej mieszczanie spożywali piwa świdnickie, bydgoskie, żnińskie, kościańskie. Dziennie, statystycznie na głowę mieszkańca przypadało od 1,5 do 2 litrów niskoprocentowego piwa pszennego lub jęczmiennego. Wódka nie była rozpowszechniona, miód pitny i wino były drogimi napitkami, często importowanymi z Włoch, Niemiec i Węgier. Niższe sfery jak plebs jadały skromniej, przy czym piwo wchodziło w zakres wynagrodzenia – na przykład ludzie wynajęci do koszenia miejskich łąk otrzymywali wieprzowinę, groch i piwo; kaszę, groch i piwo; chleb, wołowinę, piwo; chleb, masło, twaróg, mleko; groch, śledzie, piwo; wieprzowinę, chleb i piwo. Cechy skupiające rzemieślników dbały o obfitość własnych stołów i zaopatrzenie członków w starczające ilości piwa.

         Uczty piwne cechów

         Uczty cechowe wydawano z okazji wyzwolin czeladników i mistrzów, jak również z okazji wyboru starszych cechowych. Na zebraniach rozstrzygano także skalę i zakres przewinień członków cechu – formą zadośćuczynienia uchybieniom było kupienie piwa dla braci cechowej. Miało to nie tylko być poniesienie kosztu i zapłacenie swego rodzaju grzywny, ale także potwierdzenie przynależności i podległości zwyczajom i społeczności cechowej.  Piwo spajało zbiorowość zawodową nie tylko w formule biesiady na jakąś okoliczność. Na przykład w bractwie rymarzy i siodlarzy wracający z zebrania cechowego na przedmieściu, zimową porą dostawali od cechu dzban piwa na drogę, co miało znaczenie praktyczne i symboliczne zarazem.

         Karczmy, gospody, piwiarnie, łaźnie – życie towarzyskie

         Praca mieszkańców miast średniowiecznych była podstawą dobrobytu, rzemiosło, handel i usługi różnicowały życie gospodarcze wpisując pracowników w określony kalendarz zajęć i dni wolnych.  Wejdźmy na chwilę do średniowiecznego grodu, jakim był Poznań wiele wieków temu, będąc młodym człowiekiem, na przykład rzemieślnikiem wybralibyśmy się do jednej z licznych karczem, gospód, czy piwnic – na piwo, gry hazardowe w karty, kulki lub kości. Było także rozwinięte życie rodzinno-towarzyskie, święta kościelne, wesela, stypy wymagały „gotowości” towarzyskiej tam tez raczono się piwem i to w dużych ilościach. Wieczorem w zwykły, roboczy dzień nie było do wyboru wielu atrakcyjnych ofert rozrywkowych, może łaźnia obok karczem mogła dostarczyć relaksu. Tam poza kąpielą młodzi ludzie popijali piwo i rozmawiali. Największa frekwencja w łaźniach była w soboty, wtedy można było dowolnie popijać piwo, bo w perspektywie był wypoczynek niedzielny. Innymi słowy, piwo niepodzielnie królowało na stołach średniowiecznych tak ludzi zamożnych jak i uboższych, wypełniając różnorodne funkcje od chęci zabawy – upojenia alkoholowego po rolę jedzeniową, (w formie np., polewek śniadaniowych), symboliczną i integrującą członków wspólnot, od cechów poczynając.

         A jak wyglądało spożycie piwa w Polsce Jagiellonów, czyli bardziej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów?  Przejdźmy, zatem do dojrzalszego średniowiecza i renesansu, gdzie odpowiednio przyodziani (np., w pięknych ciżemkach) powitamy piwne atrakcje doby jagiellońskiej. Część dziesiątą czas zacząć!          

 

 

 WYBRANA LITERATURA cz. VIII i cz. IX

  1. Dzieje Poznania do roku 1793, t. 1 p. Red. Jerzego Topolskiego, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa – Poznań 1988.
  2. Georges Duby, Robert Mandrou, Historia kultury francuskiej. Wiek X-XX. Przełożyła Hanna Szumańska-Grossowa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965.
  3. Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana. Ze wstępem Juliana Krzyżanowskiego, t. Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1972.
  4. Historia życia prywatnego, t. 1 Od Cesarstwa Rzymskiego do roku tysięcznego, p. red. Paula Veyne a. Wrocław, Warszawa, Kraków. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wyd. II 2005.
  5. Historia życia prywatnego, t. 2 Od Europy Feudalnej do renesansu, p, red. Georgesa Duby ego.Wrocław, Warszawa, Kraków. Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Wyd. II 2005.
  6. Johan Huizinga, Jesień Średniowiecza. Przełożył Tadeusz Brzostowski. Wstępem opatrzył Henryk Barycz, Posłowie Stanisław Herbst. Państwowy Instytut Wydawniczy, Kraków 1974.
  7. Paweł Jasienica, Polska Piastów. Wyd. Pruszyński i S-ka, Warszawa 2007.
  8. Kazimierz Kumaniecki, Historia kultury starożytnej Grecji i Rzymu. PWN, Warszawa 1969.
  9. Maria Ossowska, Ethos rycerski i jego odmiany. PWN, Warszawa 1986.    

 

Autor: Maria Falińska

[skyday-attachments-and-galleries id=”306″ lang=”pl”]

image_pdfimage_print

Dla mediów

Guillaume Duverdier obejmie stanowisko dyrektora zarządzającego Grupy Żywiec S.A.

Opublikowano: 15 października 2013

Guillaume Duverdier obejmie stanowisko Dyrektora Zarządzającego, a następnie, w wyniku uchwały Rady Nadzorczej, zostanie powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Grupy Żywiec S.A., zastępując w tej roli Xaviera Belison. Duvardier przeniesie się do Polski z Egiptu, gdzie obecnie sprawuje funkcję prezesa Al Ahram Beverages Company w Egipcie, związanej z Grupą HEINEKEN. Guillaume rozpocznie swoje urzędowanie jako Dyrektor Zarządzający 11 listopada.

image_pdfimage_print

O branży

Znamy największe drogowe absurdy w Polsce

Opublikowano: 9 października 2013

Ponad 70 zdjęć przedstawiających niewłaściwe oznakowanie polskich dróg zostało zgłoszonych w ramach akcji „Stop! Drogowy Absurd”. Akcja prowadzona była przez dwa miesiące wśród liczącej blisko 30 tysięcy osób internetowej społeczności odpowiedzialnych kierowców Klubu DRIvera na Facebooku. Projekt, zorganizowany przy współpracy poseł Beaty Bublewicz i Związku Browary Polskie, objęty został patronatem Dekady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Zainaugurowana w Dniu Bezpiecznego Kierowcy akcja realizowana była w dwóch odsłonach – od 25 lipca do 24 sierpnia oraz od 26 sierpnia do 25 września br. Oba etapy prowadzone były na facebookowym profilu Klubu DRIvera, który zrzesza odpowiedzialnych kierowców – osoby ceniące w równym stopniu dobrą zabawę, co bezpieczny powrót z imprezy. Funkcjonujący od 2010 roku profil, mający na celu jak najszerszą promocję idei „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”, jest jedną z inicjatyw Związku Browary Polskie, prowadzonych w ramach propagowania odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu.

W ciągu dwóch edycji akcji zgłoszonych zostało ponad 70 drogowych absurdów zlokalizowanych na terenie całej Polski. Nadesłane zdjęcia przedstawiają miejsca, które – ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim użytkownikom dróg – wymagają zmiany oznakowania lub wprowadzenia innych elementów infrastruktury. Wszystkie zgłoszenia zostały przekazane do zaopiniowania ekspertowi, inżynierowi ruchu drogowego, Markowi Wierzchowskiemu, który wybrał dwa zdjęcia przedstawiające wyjątkowo absurdalne rozwiązania infrastrukturalne przyjęte przez osoby odpowiedzialne za oznakowanie i organizację ruchu drogowego.

Najbardziej naglące i stwarzające realne niebezpieczeństwo dla użytkowników dróg „absurdy drogowe” zostaną za pośrednictwem przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, poseł Beaty Bublewicz, przekazane z prośbą o interwencję do odpowiednich jednostek w samorządach lokalnych. Poza możliwością kształtowania polskiej „rzeczywistości drogowej”, elementem zachęcającym do zaangażowania w akcję były nagrody – autorzy wyróżnionych zdjęć otrzymają kursy doskonalenia techniki jazdy w Szkole Jazdy Renault oraz nawigacje samochodowe.

Lista zwycięzców obu edycji akcji „Stop! Drogowy absurd” oraz wyróżnione przez eksperta i internautów zdjęcia udostępnione są na profilu Klubu DRIvera na Facebooku www.facebook.com/klubdrivera

image_pdfimage_print

image_print