O piwie

CZĘŚĆ XII – JAGIELLOŃSKIE UPODOBANIE NAPITKÓW WINA I PIWA. RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW – KONGLOMERAT KULTUR I OBYCZAJÓW.

Opublikowano: 14 grudnia 2013

Biesiady dworskie, szlacheckie i mieszczańskie (XV i XVI stulecia). Ciąg dalszy. SŁODOWNIE, BROWARY, GORZELNIE.

Przypomnijmy, fakt taki oto, że założyciel dynastii Władysław Jagiełło pijał wyłącznie czystą wodę, podobnie uczyni to jego syn Kazimierz Jagiellończyk. Następcy postępowali inaczej, ulegając czarowi piwa i wina w trakcie biesiad lub uczestnicząc jak to czynił król Jan Olbracht w wędrówkach nocnych po Krakowie, (czyli „wino, piwko, kobiety i śpiew”). Olbracht pijał potężnie, nieobca mu była sfera Wenus poza Bachusem.  Oczywiście królewicze, gdy byli dziećmi zjadali na śniadanie polewki piwne. Ich rodzice – Kazimierz Jagiellończyk i Elżbieta Habsburżanka „matka królów” wraz z potomstwem, czyli Władysławem, Janem Olbrachtem, Fryderykiem, Aleksandrem, Zygmuntem i królewnami spożywali polewki piwne z grzankami. Właśnie o Zygmuncie Jagiellonie źródła informują, że jadł na śniadanie tzw. ”gramatkę”, czyli polewkę piwną z grzankami, królewskie rodzeństwo z pewnością też. Polewka piwna zastępowała nieznaną wówczas kawę poranną i herbatę, dodatkowo była pożywna, bo dodawano do niej żółtka.   W czasie obiadu królewicz Zygmunt popijał piwo proszowskie, podawano mu też piwo piotrowskie. Dzieci Zygmunta Starego i Bony były podobnie odżywiane, czyli Izabella, Zofia, Katarzyna, Anna i Zygmunt August. Ten ostatni, jako władca dał w 1551r. w Warszawie przywilej Negelinowi i Ulrychowi na warzenie piwa. Za czasów Zygmunta Augusta w 1563 wyszła konstytucja o podatku czopowym za wyszynk piwa po cztery grosze od beczki. Przy czym te cztery grosze dotyczyły piwa piątkowskiego, piotrkowskiego, bydgoskiego, łęczyckiego i przemyskiego, zaś na piwa świdnickie, głogowskie, berneńskie, gdańskie i wrocławskie po groszy sześć.

Rzeczpospolita Obojga Narodów (Korona Wielkie Księstwo Litewskie). Konglomerat obyczajów i kultur.

Prawdziwą kopalnią informacji o obyczajach staropolskich są z pewnością prace Zbigniewa Kuchowicza a także wcześniej klasyków tematyki – Jana Stanisława Bystronia i Władysława Łozińskiego. Silna presja wzorca kultury szlacheckiej na inne stany wynikała z atrakcyjności tegoż wzorca, w zakresie ubioru, gestów gościnności i towarzyskości, ideologii, sposobu życia itd. Sarmatyzm w czystej postaci nakładał obowiązek wspierania się misterium tradycji wielopokoleniowej, trwaniu przy wierze katolickiej, bo wrogowie państwa byli innych religii (protestanci, prawosławni, wyznawcy islamu), szukaniu starożytnych paranteli, posługiwaniu się łaciną wyniesiona z kolegiów jezuickich. Tak po krótce, bo temat szerszy, ale w tej kulturowej otoczce mieścił się rytuał biesiad i uczt utrwalany mocą tradycji i nakazem szeroko pojętej gościnności, witania swoich i obcych „chlebem i piwem”.  Wedle znawców epoki przede wszystkim piwo królowało na szesnastowiecznych stołach szlachty i magnaterii, aczkolwiek w towarzystwie wina, gorzałki i miodów. W kraju rolniczym gdzie zbierano plony pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa napitek piwny i jego produkcja były rzeczą pożądaną i zrozumiałą, a browarnictwo prężnie rozwijaną gałęzią wytwórczości, o czym poniżej.

Goście przybywający do domu szlachcica przynosili nowinki ze świata, opowieści o zmianach politycznych, wojnach, podróżach, dziwolągach przyrodniczych, wreszcie dykteryjki i pikantne dowcipy. Goszczeni suto, niekiedy zostawali na stałe, jako rezydenci i przyjaciele domu, by w stosownych chwilach przewodzić bankietom, wypełniając ceremoniał określonych uroczystości. Obowiązkiem gospodarzy była tzw. ”prynuka” tj. zaproszenie znane nam z Trylogii Henryka Sienkiewicza, na które powoływał się pan Zagłoba, gdy szedł na ucztę organizowaną przez hetmana Jana Sapiehę, że nie może, z przyczyny owej prynuki odmawiać licznych trunków. Po czym nieprzytomnego z upicia słudzy odnosili do kwatery.

Biesiady dworskie, szlacheckie i mieszczańskie (XV i XVI stulecia). Naczynia do trunków.

Zacytujmy refleksje zacnego Bystronia o piciu: „Pito dużo, za dużo. „Człek nad apetyt jeść nie może, pić może”, mówiło stare przysłowie, pito, więc nad miarę.  Szesnasty wiek jest jeszcze wcale wstrzemięźliwy, ale stopniowo, wraz z upadkiem wyższych aspiracyj kulturalnych, pacyfikacją kraju i wzrostem zamożności przeciętnego szlachcica, spławiającego zboże do Gdańska, pijaństwo stało się czymś powszechnym,, dobrze widzianym, prawie, że towarzysko obowiązującym; wytworzył się rytuał pijacki i długi szereg zwyczajów dotyczących zbiorowych libacyj, a opowiadania o nadzwyczajnych rekordach wytrzymałości i figlach podchmielonych kompanów były jednym z ulubionych tematów długich rozmów.”

Stulecie XVI i XVII będzie świadkiem wzmożonego korzystania z piwa i gorzałki (zwłaszcza w długie zimowe wieczory). Wracając do XVI stulecia – oznaką „rozigrania towarzyskiego” były zwyczaje związane z rodzajem naczyń do trunków, które w jeszcze większym stopniu sprzyjały piciu. Mam tu na uwadze kielichy bez nogi, kulawki, kielichy, dary władców wyjmowane przy asyście trąb, kielichy ogromnej pojemności, których zawartość wypijano duszkiem itp. Bawiąc się upojnie używano specjalnych szklanek, aby uatrakcyjnić picie piwa – pito na przykład ze szklanego kija i wtenczas przeginano się maksymalnie do tyłu, pijąc z kufelków starano nie oblać się, wymyślano wiele reguł i konceptów, aby pić więcej i potężniej. Tłuczono z emfazą kielichy i kufle o głowę, zwyczaj ten nabrał szerszego rozmachu w następnym stuleciu, ale musiał rozpowszechnić się od wieku jagiellońskiego. Krytykowali te zachowania i nierozumne pijackie sprzeczki publicyści i kaznodzieje, wspomniany wcześniej Mikołaj Rej z Nagłowic, czy chociażby kaznodzieja ks. Paweł Gilowski w swej „Postylli” z roku 1584 o „pijanicach wszetecznych, niewstydliwych, niepohamowanych.

Uczty wyprawiali królowie, ot choćby z okazji małżeństw królewskich, koronacji, pogrzebów, uroczystości państwowych, chęci uczczenia wiktorii nad nieprzyjacielem – trunki spełniały swą rolę nagrody i swobodnej płaszczyzny porozumienia towarzyskiego. Dynastia Jagiellonów zakończy się wraz ze śmiercią Zygmunta Augusta w 1572r. (w Knyszynie) i jej panowanie charakteryzowało się opieką państwa nad produkcję piwa i ulgami dla producentów (o innych celach i osiągnięciach w polityce zewnętrznej i wewnętrznej w „piwnych wędrówkach” nie wspominamy.). Działo się tak, ze względu na korzyści ekonomiczne jak i „ulubienie” przez dynastów piwa i jego wytworów piwnych tj. polewek.

Zamożni mieszczanie starali się naśladować szlachtę nie tylko w zachowaniu, strojach, wnętrzach domostw, ale także w wydawaniu przyjęć, gdzie popisywali się zastawą stołową, potrawami i trunkami. Szlacheckie biesiady w okresie staropolskim, czyli ujęte klamrami XVI, XVII i XVIII stulecia były niejako wzorcowe, bo obejmowały obyczaje biesiadne, zachowania przy stole, rytuały gościnności staroszlacheckiej. Analiza tych uczt będzie nam towarzyszyć przez dłuższy czas, bo staropolszczyzna jest tą tradycją i szlifowaniem cywilizacyjnym, które ostało się w pamięci pokoleniowej i świadomości narodowo-historycznej Polaków. Nie ma już, co prawda wielobarwnego tłumu szlacheckiego pomieszanego warchołami i patriotami, ale echa sarmackich uczt docierają do nas i dzisiaj. Wsłuchajmy się w nie uważnie i zajrzyjmy do słodowni, browarów i gorzelni, skąd czerpano cenny alkohol.

  Słodownie, browary, gorzelnie.

W XVI wieku, zwłaszcza w drugiej jego połowie, najważniejszą rolę w dochodach z alkoholu odgrywało piwo. W miastach słyszymy o paleniu gorzałki, niejednoznaczne są informacje produkcji i konsumpcji gorzałki we wsiach, jeszcze rzadsze informacje o syceniu i szynkowaniu miodu. Zajmijmy się obecnie zjawiskiem propinacji tak nieodzownym przy sprzedaży alkoholu.

Prawo propinacji i przymus propinacyjny

Prawo wyrobu napojów alkoholowych, ich sprowadzanie i sprzedaż należały do dziedzica, właściciela dóbr. Przymus propinacyjny oznaczał zakaz kupowania trunków w obcych karczmach, czyli chłop musiał zadawalać się tym trunkiem, który serwował karczmarz w jego okolicy podległy panu. Istniał jeszcze jeden przymus tzw. prawo narzutu określające obowiązek kupowania w określonych ilościach piwa czy gorzałki. Te prawa właściciele ziemscy odstępowali miastom, sołtysom i plebanom. Było też jeszcze jedno zjawisko ekonomiczno-przyrodnicze, a mianowicie były miejsca a właściwie miejscowości, o których mówiono, że mają krystaliczną, dobrą wodę dla dobrego piwa. Innymi słowy w tych okolicach „piwo bardzo dobrze się rodzi” mówiono i sława tego miejsca szła w świat. Taką dobrą renomę miał Serock niedaleko Warszawy. Cała szlachta z okolicy woziła tam słody oraz warzyła piwo, nie opłacając miar słodowych, nie dawała też półćwiartków piwa, do których obligowani byli mieszczanie. Były również starania mieszczan i chłopów wytwarzających piwo poza majętnościami pana, przekroczenie przepisów dawało wiele korzyści a kontrola była utrudniona. Jak podkreśla znawca tematyki Jan Rutkowski, nie ma danych źródłowych dotyczących tajnych browarów i gorzelni, a są informacje o oszustwach przy opłatach, do których zobowiązani byli wytwórcy alkoholu. Wyglądało to w ten sposób, że byli tacy, którzy robili piwo normalnymi warami a zgłaszali jedynie półwarki i od nich płacili podatek, inni na bazie jednego zgłoszenia i opłacenia jednego tylko waru dwukrotnie warzyli piwo. Bywało też tak, że wary posiadały większą niż przepisana liczba beczek.

Cechy piwowarskie

Cechy piwowarskie nie zawsze stały na granicy prawa, zwłaszcza w dziedzinie nadużyć, gdy władze miasta zwracały się o pomoc w rozwiązaniu niektórych, niejasnych interesów. Kontrola przemytu wódki i obcych napojów nie była łatwa. Gdy sprowadzano do miasta obcą wódkę czyniono to pod osłoną nocy, w domu chowano ją w śmieciach, sianie lub słomie, dostarczały ją wozy szlacheckie i kanoniczne. Gdy władze przechwytywały trunki to je konfiskowały, czyli niszczyły albo przeznaczały na potrzeby szpitalne. Wiązały się z tym spory prawne, przykładem tego był proces piwowarów poznańskich z dzierżawcą browaru w jednej ze wsi podpoznańskich. Sprawy właścicieli dotyczyły także ciężarów propinacyjnych i o nich poniżej.

Ciężary propinacyjne

W królewszczyznach koronnych drugiej połowy XVI wieku prym wiodła produkcja mieszczańska i włościańska obłożona ciężarami na rzecz dworu. Browary a szczególnie gorzelnie dworskie były zjawiskiem rzadkim, sytuacja zmieni się radykalnie w stuleciu XVIII, gdy browary i gorzelnie dworskie będą na porządku dziennym tak jak ich dzierżawa. Miasta, sołtysi i plebani posiadali przywileje do produkcji trunków, nie obciążonych żadnymi ciężarami na rzecz pana. Tak, że zyski szły na konto miejskiej kasy.

Dwór pański powierzał produkcję alkoholu wybranym osobom. Jak podaje Jan Rutkowski „Typowa jest ta organizacja w drugiej połowie w. XVI w wsiach, w których mamy jednego lub najwyżej paru karczmarzy zajętych głównie wyrobem piwa.” Inni mieszkańcy miasta czy wsi musieli respektować surowy zakaz warzenia piwa oraz palenia gorzałki. W mieście pojawiał się inny rodzaj jakbyśmy powiedzieli piwowara tzw. nie ustawicznego. Piwowarstwem może praktycznie zajmować się każdy, po spełnieniu określonych formalności, co prowadziło do częstego warzenia piwa przez mieszczan. Tak, więc w praktyce w różnych miejscowościach pojawiała się jedna albo druga forma warzenia piwa, oprócz tego w niektórych wsiach byli osobni karczmarze, oraz kmiecie wykonujący zawód piwowara tj. zajmujący się warzeniem piwa, wyszynkiem, a także wyszynkiem przywiezionego piwa. Wykształcała się w sposób profesjonalny pozycja piwowara mocno osadzona w strukturze społeczno-ekonomicznej kraju, rozwijająca dynamicznie rynek alkoholowy obłożony licznymi ciężarami. Lecz to będzie kolejna wędrówka piwna, następnego grudniowego felietonu.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

O piwie

CZĘŚĆ XIII – SŁODOWNIE, BROWARY, GORZELNIE STAROPOLSKIE OBYCZAJE PIWNE (XVII – XVIII).

Opublikowano: 14 grudnia 2013

O słodowniach, browarach i gorzelniach jeszcze słów kilka…

Może zacznijmy od wódki, która w XVI wieku nie była jeszcze tak rozpowszechniona, jak piwo, choć zaczynała utrwalać swą obecność w apteczkach dworskich, w karczmach i domach szlacheckich, a gorzelnie coraz częściej realizowały plany produkcyjne.

W XVI stuleciu charakterystyczne były arendy palenia i szynkowania gorzałki. Właśnie piwo, typowo polskie, typowo szlacheckie, aczkolwiek sięgały po nie wszystkie stany, uzyskiwano w słodowniach i browarach w trojaki sposób. Po pierwsze były to zakłady przerabiające własny surowiec, po drugie przerabiające cudzy surowiec i wreszcie wydzierżawione. Pierwszy typ odnosi się do browarów dworskich, w których produkowano piwo pańskie z surowców własnych, w tych browarach i słodowniach pracowali chłopi pańszczyźniani. Obowiązki chłopów były zróżnicowane, w zakres ich powinności wchodziło rąbanie drewna, wożenie piwa do piwnic, mycie naczyń, usuwanie słodów itp. Zapłatą za pracę była określona ilość piwa.

Czeladź dworska codziennie spożywała piwo, więc w większości produkcja nastawiona była na konsumpcje wewnętrzną. Piwo z browarów pańskich sprzedawano w karczmach podległych panu. Obok karczmy produkującej piwo i zajmującej się sprzedażą istniały karczmy zajmujące się szynkowaniem trunków wyrobionych przez dwór.

Słodownie i browary sięgające po cudzy surowiec oznaczały taką organizację tych instytucji, która umożliwiała warzenie piwa chłopom i mieszczanom (za określoną opłatą). Opłaty te obejmowały łączne sumy od robienia słodów i od waru. Słodownie i browary budowane były przez dwór, który je konserwował, natomiast surowce, czyli zboże i chmiel były własnością chłopów i mieszczan warzących piwo. Ich też była praca.

Dochody słodowni i browarów wydzierżawionych lub na czynszu były nieskomplikowane. Przy arendach dochód dworu stanowiła umówiona opłata pieniężna, a przy czynszach chodziło o dzierżawy wieczyste. (Arendy były krótkoterminowe). Arendarze mieli obowiązek dostarczania piwa dla czeladzi folwarcznej poza tenutą dzierżawną.  Tyle o cyklach produkcyjnych piwa i pracy instytucji i urządzeń, dzięki którym piwo trafiało w ręce szlachty, mieszczan i chłopów. Browary, słodownie i gorzelnie rozwijały się w ciągu XVII i XVIII w. Bowiem piwo nadal stanowiło i atrakcyjny i powszechny napitek.

 

STAROPOLSKIE OBYCZAJE PIWNE (XVII – XVIII).

 „Gdzie księża a furmani piją, tam najlepsze piwo”.

W staropolszczyźnie pito za dużo, pito ponad miarę, istniało przysłowie, że są granice pochłaniania pokarmów a w piciu nie ma. Wielu ludzi pióra takich jak wspomniany Mikołaj Rej, Krzysztof Opaliński, Jan Chryzostom Pasek, Wacław Potocki, a za nimi postaci „złotoustych” kaznodziejów, publicystów potępiało pijaństwo i jego żałosne następstwa. Ale napominania swoją drogą a praktyka życia swoją. Cały ten barwny tłum szlacheckich Sarmatów, z podgolonymi czuprynami, w kołpakach, kontuszach z szablą u boku celebrował liczne święta narodowe, stanowe, rodowo-rodzinne, kościelne. Sporo tego było, a oprócz tych świątecznych okazji dzień codzienny obfitował w niespodzianki jak przyjazdy gości, niekiedy całkiem obcych podróżników „z drogi” zabranych do gościnnego domu, żegnanych po obfitym posiłku i napojach „strzemiennym” z kielicha przy koniu gotowym do podróży. Jak podaje znawca materii Zbigniew Kuchowicz: „Można, więc było pić codziennie, pić od święta, pić samemu lub w kompanii. Nikt się tym nie gorszył, nikt nie przeszkadzał, odwrotnie, żona czy córki jeszcze zachęcały do próbowania rozmaitych wódeczek, poleweczek, mikstureczek. Wierząc w lecznicze właściwości wódki czy piwa, pito je profilaktycznie, a jeśli pojawiła się choroba, stanowiła ona znakomity pretekst do regularnej wręcz pijatyki. „Kurowano się” wlewając w siebie na przemian gorzałkę, ziołowe wódeczki, pokrzepiającą małmazję, nieoceniony miód, a wszystko to zakrapiano staropolskim, wypróbowanym, niezastąpionym piwkiem.”

Piwo było podstawowym napojem alkoholowym w staropolskim obyczaju i tradycji, pijąc je powoływano się na wielowiekową tradycję sięgającą mroków średniowiecza a nawet dalej. Gatunków piwa było wiele, ot choćby wspomnieć masowo produkowane piwo „ordynaryjne”, czy wzmocnioną jego wersję – piwo dubeltowe nazywane „dwuraźnym”. Mocniejsze piwo zawierało od 6 do 10 % alkoholu, a tzw. cieńkusze od 2-3%.Dobre piwo musiało być wytwarzane z doskonałej źródlanej wody, specjalnych drożdży i dodawanego umiejętnie słodu, ważna była zawartość goryczki, kolor, zapach i smak. Jakość piwa byłą zróżnicowana, folwarczne browary produkowały często słabe piwo o małych walorach smakowych, lepsze serwowano w mieście, dla podróżnych, wojskowych, dworu pańskiego i mieszkańców grodu.

W wieku XVII popularne były piwa mławskie, węgrowieckie, lelowskie, a w XVIII stuleciu wilanowskie, wąchockie, gielniowskie, eleborskie, bukackie, opiskie. Dwory szlacheckie wytwarzały na użytek domowy tzw. piwo szlacheckie. Pijano piwa gdańskie o szczególnej nazwie „Toppen Bier”, a ze Śląska sprowadzano piwko świdnickie i opawskie. Na stół szły piwa czeskie. A potem angielskie, czyli szmalbir, elbir i najlepsze porter (znane z powieści Charlesa Dickensa „Klub Pickwicka”), oraz polskie grodziskie.  Warzono tak wiele piwa, że trudno było ocenić (poza smakiem) jego walory. Włóczący się po kraju woźnice postrzegani byli, jako koneserzy piwa, stad przysłowie: ”Gdzie księża a furmani piją, tam najlepsze piwo.” Obcokrajowcy obserwując przyzwyczajenia piwne szlachty podkreślali, że nie cenią oni wina, tylko „wolą żłopać dobre piwo” (cytat za Z.Kuchowiczem).

Bachus w sarmackim kontuszu. Piwno-winny orszak biesiadny. Fałszowanie piwa.

Barwne  grupy szlacheckiej braci, gdybyśmy znaleźli się pośród rozgadanego nowinkami politycznymi i gospodarskimi tłumu, rozochoconego trunkami, z kuflami piwa w ręku, usłyszelibyśmy pochwałę piwnego napoju, gorzałki i miodu. Pamiętać jednak należy o zjawisku towarzyszącym produkcji alkoholu także w innych epokach – chodzi tu o fałszowanie produktu. Dokonywano fałszerstw z myślą o ulepszaniu smaku, koloru, zapachu by więcej sprzedać. Formą najbezpieczniejszą dla odbiorców oczywiście, było dolewanie wody, czyli rozcieńczanie, proceder ten uprawiano wobec podchmielonych gości w karczmach i zajazdach. Do napitków dodawano również eliksiry ziołowe i substancje chemiczne. Używano jałowca, lebiodki, startych liści konopi, bagna. Do skwaśniałego piwa dodawano niegaszonego wapna, dla regulacji procesów fermentacyjnych wrzucano cynowe talerze do kadzi narażając odbiorcę na związki ołowiu, które wytrącały się w tym procesie. Fałszowano piwa angielskie, fałszowano wódkę i wina. Jaka była na to reakcja?  Szlachta jak i mieszczanie, ci zasobniejsi, dbali, o jakość piwa i starali się poprawiać jego walory i przeciwdziałać fałszowaniu piwa na użytek domowy. Zwłaszcza, że alkohol spełniał rolę „uzupełniacza” kalorii, na przykład piwo zawierające drożdże dostarczało witamin.

Codzienność szlachcica w dworku i na zagrodzie.

Codzienność w wydaniu szlachcica obłożona rytuałem zachowań oznaczała częste sięganie po trunki. Rano, po wstaniu, na czczo pito kieliszek gorzałki, tak na dobry początek, rozgrzanie krwi, wypijano też kufel piwa. Pito do śniadania, po nim siadano do gąsiorka, potem piwko przed obiadem i w trakcie obiadu, po południu raczono się i wódką i winem z piwem, (bowiem mieszano te trunki dla wzmocnienia „siły rażenia”). Do poduszki na dobranoc wypijano ulubione trunki tzw.szlaftrunk. A cóż dopiero mówić o świątecznych okazjach, imieninach, rocznicach, awansach, odjazdach (strzemienne przy koniu gotowym do drogi.). Mówiono „Gość w dom, Bóg w dom”, przy czym traktowano to przysłowie, jako zachętę do wysuszania beczek piwa i stągwi wina.W XVIII stuleciu jak przyświadcza Jędrzej Kitowicz w swym przesławnym dziele „Opis obyczajów w dawnej Polszcze za czasów Augusta III” pijaństwo wielkich magnatów i szlachty przybierało rozmiary dotąd nie spotykane, opowieści o możliwościach Radziwiłłów, Małachowskich przechodziły ludzką wyobraźnię. O tym szerzej w osobnym felietonie poświęconym epoce saskiej, tudzież Francji Ludwików i Francji rewolucyjnej, bowiem wiek XVIII miał swe priorytety polityczne, ekonomiczne, filozoficzne, obok których płynęło zwykłe życie a w nim umiłowanie dobrego jedzonka i trunków.

A pani małżonka apteczkę kompletuje…

Ta apteczka ściśle wkomponowana była w codzienne potrzeby dworku szlacheckiego, bowiem zawierała różne specjały kuchenne, lekarstwa – były wódki, wina, piwo wraz ze słodyczami i korzeniami. Stosowano znane zioła, takie jak kwiat lipowy, miętę, rumianek, sadła zwierząt, driakwie z węży, pierniki ( do piwka), liczne nalewki chlubę pani domu. Apteczka mogła być szafką, osobnym pomieszczeniem, jej zawartością opiekowała się właścicielka dworu bądź specjalna „panna apteczna”. Dla domowych apteczek właścicielki smażyły róże, skórki cytrynowe, pomarańczowe, ziele tatarskie w cukrze, owoce w miodzie, ze śliw powidła, przyprawiały wódkę dla potrzeb kosmetycznych tj. toalety stosując wedle przepisu szpikanard, lawendę, róże, izop, cyprys. Oczywiście wódeczka, piwko i wino służyły, jako napitki dla domowych i gości. Szlachcianki uczyły się prowadzić apteczkę od swych matek, babek, sąsiadek, z przepisów w kalendarzach i broszurach.

W apteczkach nie powinno zabraknąć wody marcowej ze stopionego śniegu dla urody dobrej cery oraz wody różanej, którą skrapiano podłogi. Używano także sadeł do leków: sadło wilcze, lisie, borsucze, niedźwiedzie, zajęcze, oraz octów domowej roboty, a mianowicie malinowych, fiołkowych, porzeczkowych, berberysowch by wymienić najpowszechniejsze. W apteczce wieszano wianki grzybów, w szufladach gromadzono wanilię, szafran, liście bobkowe, gałkę muszkatałową, imbir. I wiele innych rzeczy potrzebnych w chorobie i zdrowiu, z trunkami na czele.  Szlachcic i magnat uczestniczył w tym okresie w pracach sejmików i sejmu, umilając sobie tę działalność sporymi porcjami piwa i wódki. Nie sprzyjało to tokowi obrad i bywało rzeczą szkodliwą dla materii państwowych, ale o tym bliżej w kolejnym felietonie. „Nie wychodzimy” jeszcze z barwnej staropolszczyzny, bo wiele zjawisk i rzeczy, w tym szkic biesiadny przed nami. Zostawiamy przysłowiowego szlachcica z kielichem lub kuflem w ręku – „niech mu się dobrze dzieje – na zdrowie!!!

 

Literatura do części XII i XIII

1. Jan Stanisław Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce, t.I i II. Wstępem poprzedził Janusz Tazbir. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1994.

2. Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana. Ze wstępem Juliana Krzyżanowskiego, Wiedz Powszechna. Warszawa 1972.

3. Zbigniew Kuchowicz, Obyczaje staropolskie XVII –XVIII wieku Wydawnictwo Łódzkie.

4. Jan Chryzostom Pasek, Pamiętniki. Opracował Roman Pollak. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1972

5. Polska XVII wieku. Państwo, społeczeństwo, kultura. Pod red. Janusza Tazbira. Wiedza Powszechna, Warszawa 1968.

6. Jan Rutkowski, Wokół teorii ustroju feudalnego. Prace historyczne.  Wyboru dokonał, opracował i wstępem poprzedził Jerzy Topolski. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1982.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

Dla mediów

Polski fotograf wyróżniony przez europejskich browarników

Opublikowano: 6 grudnia 2013

Laureatem III edycji międzynarodowego konkursu fotograficznego Faces of Brewing został Polak, autor zdjęcia „Social Lubricant”. Wręczenie nagrody oraz prezentacja wyróżnionego zdjęcia odbyło się 4 grudnia podczas gali Beer Serves Europe – wydarzenia europejskiej branży piwowarskiej organizowanego cyklicznie w Brukseli. Oficjalny patron konkursu,  polskie browary zrzeszone w Związku Browary Polskie,  ufundowały dodatkową nagrodę dla najlepszego zdjęcia nadesłanego z Polski.

Realizowany po raz trzeci konkurs fotograficzny „Faces of Brewing” organizowany jest przez The Brewers of Europe – międzynarodową organizację zrzeszającą europejskich browarników. Projekt, który w założeniu ma łączyć pasję do fotografii i złotego trunku, ukierunkowany jest na promocję bogatej, a jednocześnie silnie zróżnicowanej tradycji piwowarstwa poszczególnych europejskich regionów i krajów. Motywem przewodnim tegorocznej edycji konkursu było hasło „Out for a beer”, a tematyka wykonanych zdjęć miała się odwoływać do miejsc, w których serwuje się piwo oraz celebruje chwile spędzone przy tym trunku.

Polscy browarnicy zaangażowani w konkurs

Przez kilka miesięcy trwania konkursu (kwiecień – październik) ze wszystkich krajów członkowskich (28 krajów UE, Szwajcaria, Norwegia, Turcja) napłynęło około 350 piwnych zdjęć, z czego niemal 100 prac nadesłanych zostało przez polskich uczestników. Tak duże zaangażowanie Polaków w konkurs wynikało z szeroko zakrojonej komunikacji tego projektu prowadzonej od lipca przez Związek Browary Polskie. Dodatkową zachętą do udziału w konkursie „Faces of Brewing” była nagroda, którą polscy browarnicy zdecydowali się przyznać autorowi najlepszej pracy z Polski. Decyzją jury najlepszym polskim zdjęciem zostało wybrane „Social Lubricant”, którego autor stał się tym samym podwójnym laureatem konkursu Faces of Brewing.

Zdjęcie „Social Lubricant” zdecydowanie  wyróżnia się na tle pozostałych polskich prac konkursowych. Jego autor uchwycił klimatyczną i pełną pasji atmosferę spotkania przy piwie, jednocześnie zachowując świetną kompozycję oraz techniczną jakość zdjęcia. To wszystko sprawiło, że nie mieliśmy wątpliwości przy uzgadnianiu werdyktu i jednogłośnie przyznaliśmy zdjęciu „Social Lubricant”                 I miejsce. Praca reprezentuje najwyższą jakość, co znajduje także potwierdzenie w decyzji międzynarodowego jury – powiedział Andrzej Świetlik, fotograf, jeden z członków jury.

Główną nagrodą, przewidzianą przez The Brewers of Europe dla zdobywcy I miejsca, jest sprzęt fotograficzny o wartości 1000 Euro. Dodatkową nagrodą ufundowaną przez Związek Browary Polskie dla najlepszego polskiego zdjęcia jest wyjazd na plener fotograficzny do Toskanii. Przyznanie tej nagrody nastąpi w grudniu w siedzibie Związku w Warszawie.

**********

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie jest organizacją, która skupia największych producentów piwa w Polsce. Reprezentuje członków w relacjach z administracją rządową i samorządową, organizacjami społecznymi oraz związkami zawodowymi działającymi w przemyśle piwowarskim. W swoje zadania statutowe Związek ma także wpisane prowadzenie działalności ukierunkowanej na propagowanie odpowiedzialnej sprzedaży i konsumpcji alkoholu oraz podejmowanie i wspieranie inicjatyw edukacyjnych w tym zakresie. Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego należy do europejskiej organizacji

The Brewers of Europe (Browary Europejskie), od ponad pół wieku The Brewers of Europe, z siedzibą w Brukseli, są głosem europejskiej branży piwowarskiej wobec instytucji europejskich i organizacji międzynarodowych. Założone w 1958r. liczą 28 członków, w tym 24 krajowe stowarzyszenia piwowarskie z UE, Chorwacji Norwegii, Szwajcarii i Turcji. Spośród około 3500 browarów w Europie, zdecydowana większość to browary małe i średnie, lokalne i rodzinne. Europejska branża piwowarska tworzy 2 miliony miejsc pracy. www.brewersofeurope.org. W ramach struktur europejskich jest aktywnym uczestnikiem stworzonego przez Komisję Europejską w czerwcu 2007 roku Forum Alkohol i Zdrowie, będącym platformą współpracy i dialogu pomiędzy producentami, organizacjami rządowymi i pozarządowymi na arenie europejskiej. W imieniu europejskiego przemysłu piwowarskiego podpisało dokument „EU Beer Pledge”, będący dobrowolną inicjatywą browarów, której celem jest wspomaganie krajów członkowskich w redukowaniu szkód wywołanych przez nadmierną i nieodpowiedzialną konsumpcję alkoholu.

Więcej informacji:

Marta Czerwińska

Marketing & Communication Consultants

Tel. 662 092 500

czerwinska@mcconsultats.pl

image_pdfimage_print

O branży

Polski fotograf wyróżniony przez europejskich browarników

Opublikowano: 6 grudnia 2013

Laureatem III edycji międzynarodowego konkursu fotograficznego Faces of Brewing został Polak, autor zdjęcia „Social Lubricant”. Wręczenie nagrody oraz prezentacja wyróżnionego zdjęcia odbyło się 4 grudnia podczas gali Beer Serves Europe – wydarzenia europejskiej branży piwowarskiej organizowanego cyklicznie w Brukseli. Oficjalny patron konkursu,  polskie browary zrzeszone w Związku Browary Polskie,  ufundowały dodatkową nagrodę dla najlepszego zdjęcia nadesłanego z Polski.

Realizowany po raz trzeci konkurs fotograficzny „Faces of Brewing” organizowany jest przez The Brewers of Europe – międzynarodową organizację zrzeszającą europejskich browarników. Projekt, który w założeniu ma łączyć pasję do fotografii i złotego trunku, ukierunkowany jest na promocję bogatej, a jednocześnie silnie zróżnicowanej tradycji piwowarstwa poszczególnych europejskich regionów i krajów. Motywem przewodnim tegorocznej edycji konkursu było hasło „Out for a beer”, a tematyka wykonanych zdjęć miała się odwoływać do miejsc, w których serwuje się piwo oraz celebruje chwile spędzone przy tym trunku.

Polscy browarnicy zaangażowani w konkurs

Przez kilka miesięcy trwania konkursu (kwiecień – październik) ze wszystkich krajów członkowskich (28 krajów UE, Szwajcaria, Norwegia, Turcja) napłynęło około 350 piwnych zdjęć, z czego niemal 100 prac nadesłanych zostało przez polskich uczestników. Tak duże zaangażowanie Polaków w konkurs wynikało z szeroko zakrojonej komunikacji tego projektu prowadzonej od lipca przez Związek Browary Polskie. Dodatkową zachętą do udziału w konkursie „Faces of Brewing” była nagroda, którą polscy browarnicy zdecydowali się przyznać autorowi najlepszej pracy z Polski. Decyzją jury najlepszym polskim zdjęciem zostało wybrane „Social Lubricant”, którego autor stał się tym samym podwójnym laureatem konkursu Faces of Brewing.

Zdjęcie „Social Lubricant” zdecydowanie  wyróżnia się na tle pozostałych polskich prac konkursowych. Jego autor uchwycił klimatyczną i pełną pasji atmosferę spotkania przy piwie, jednocześnie zachowując świetną kompozycję oraz techniczną jakość zdjęcia. To wszystko sprawiło, że nie mieliśmy wątpliwości przy uzgadnianiu werdyktu i jednogłośnie przyznaliśmy zdjęciu „Social Lubricant”                 I miejsce. Praca reprezentuje najwyższą jakość, co znajduje także potwierdzenie w decyzji międzynarodowego jury – powiedział Andrzej Świetlik, fotograf, jeden z członków jury.

Główną nagrodą, przewidzianą przez The Brewers of Europe dla zdobywcy I miejsca, jest sprzęt fotograficzny o wartości 1000 Euro. Dodatkową nagrodą ufundowaną przez Związek Browary Polskie dla najlepszego polskiego zdjęcia jest wyjazd na plener fotograficzny do Toskanii. Przyznanie tej nagrody nastąpi w grudniu w siedzibie Związku w Warszawie.

image_pdfimage_print

Youth unemployment – what role for key EU business sectors?

Opublikowano: 3 grudnia 2013

Brussels, 3 December 2013: In an article published in the Parliament Magazine Pierre-Olivier Bergeron, Secretary General of The Brewers argues for the right environments to be created to allow key business sectors like brewing to flourish, grow and create new jobs

 

3/12/2013

Youth unemployment – what role for key EU business sectors?

 

Brussels, 3 December 2013: In an article published in the Parliament Magazine Pierre-Olivier Bergeron, Secretary General of The Brewers argues for the right environments to be created to allow key business sectors like brewing to flourish, grow and create new jobs

“No jobs for young Europeans.” It is tragically common news, and the latest data from the European Commission confirm the downward trend in youth employment. Today almost one in four people under 25 is without work.

The EU is seeking solutions, urgently, to avoid a lost generation. As Secretary General of The Brewers of Europe, representing nearly 4,500 brewers across Europe and a product that supports 2 million jobs, I share these concerns.

Two weeks ago, European heads of state and representatives from the EU Institutions gathered in Paris to identify solutions to combat youth unemployment. Increasing EU funding and enhancing cooperation between governments and employers should be welcomed, and innovative initiatives such as the ‘Youth Guarantee’ and the ‘European Alliance for Apprenticeships’ can certainly be part of the solution.

However, we also need to be sure that the right environments are being created to allow key business sectors to flourish, to grow and to create these new jobs.

EU brewing sector

An October 2013 Opinion by the European Economic and Social Committee (EESC) called for policies supportive of the brewing sector as part of the effort to stimulate growth and jobs in the hospitality sector, where many young people find their first employment.

Unfortunately, many Member States are not adopting such approaches. A new report by EY, looking at the economic impact of our sector, will be published on 4th December at the brewing sector’s annual gala event in Brussels, Beer Serves Europe. While the report will show signs of recovery in our sector, it will show that tens of thousands of jobs have been lost as a result of unsupportive polices, with a resulting decrease in revenues to government from income tax social security contributions, not to mention the lost livelihoods and additional financial burden on the State created by unemployment.

Both the EESC study and the new EY report will be discussed at Beer Serves Europe, which will focus on employment this year. The EESC report highlights the dangers of cutting deficits with tax rises that take away jobs and get in the way of key business sectors being part of the solution to youth unemployment. The Commission’s DG Education and Culture will also present the ‘European Alliance for Apprenticeships’.

EU hospitality sector

To take the example of another sector, a September 2013 report showed that every €1 spent in the EU hospitality sector in reality means €2.16 invested in the wider economy, supporting other sectors like transport, tourism, culture, construction, and brewing. This is a sector that employs 16.6 million people in the EU and is responsible for the jobs of 1 in 13 EU workers.

The hospitality sector is a demonstrable example in Europe and especially in countries like Greece or Spain, where youth unemployment is highest. Next year, Greek tourism revenues are projected to rise by 13% to a record €13 billion. Moreover, it shows the way for sustainable job creation: today, tourism employs one in five Greeks.

Surely it is time to support those industry sectors, which are growing and contributing to job creation? However, these sectors remain under threat from austerity measures, which increase tax rates when disposable incomes are falling, undermining the ability of the sectors to generate growth, leading to cost-cutting and a loss in permanent capacity.

For a young unemployed person in Europe today, the chances of finding a job are low. The opportunities to change this reality? Many, as long as Europe goes beyond cash aid packages and supports EU-level initiatives with a genuine focus on supporting  dynamic sectors that generate growth and jobs.

Press contact:

Simon Spillane, Communications Senior Advisor, The Brewers of Europe
+32 (0)2 551 1810; sws@brewersofeurope.org

Notes to editors:

Pierre-Olivier Bergeron’s editorial can be seen in full at
http://www.theparliament.com/latest-news/article/newsarticle/right-regulatory-business-environment-essential-if-eu-is-to-reduce-youth-unemployment/.
Beer Serves Europe IV is taking place in Brussels on 4 December. More information at www.beerserveseurope.eu.

About The Brewers of Europe:

For more than a half century The Brewers of Europe has been the Brussels-based voice of the European brewing sector towards the European institutions and international organisations. Founded in 1958, it has 29 members, comprising 25 national brewer associations from the EU, plus Croatia, Norway, Switzerland and Turkey. Among the 4500 brewers across Europe, the vast majority are small and medium-sized, local and family-run businesses. 2 million jobs are created by the European brewing sector.

image_pdfimage_print

image_print