O piwie

Piwne rekordy Guinnessa

Opublikowano: 26 lutego 2014

Historia Księgi Rekordów Guinnessa zaczęła się w 1951 roku, kiedy to ówczesny dyrektor browaru Guinness, Sir Hugh Beaver wybrał się na polowanie w hrabstwie Wexford, w Irlandii. Wdał się tam w dyskusję, w trakcie której próbował ustalić, który ptak – szkocka kuropatwa czy siewka złota jest najszybszym łownym ptakiem Europy. Dyskusja zrodziła pomysł na stworzenie książki, w której można znaleźć odpowiedzi na takie właśnie pytania. Od tamtej pory Sir Beaver zaczął spisywać wyniki sporów i dyskusji usłyszanych w pubach i w roku 1955 wydał pierwszą książkę. Od pierwszej publikacji minęło 59 lat, przez ten czas książka stała się bestsellerem wydawanym w 37 językach i ukazującym się w ponad 100 krajach. Wśród tysięcy rekordów znalazło się miejsce również dla rekordów piwnych.

1) W 1977 roku Steven Petrosino z USA wypił 1 litr piwa w 1,3 sekundy pobijając tym samym rekord Peter’a Dowdeswell’a z Wielkiej Brytanii, któremu wypicie takiej samej ilości złocistego napoju zajęło o dokładnie jedną sekundę więcej.  

 2) W październiku 2009 roku Krunoslav Budiselic z Chorwacji otworzył 2tys. butelek piwa w 28 minut i 11 sekund. Pobił tym samym poprzedni rekord o imponujące dziewięć minut.

3) W listopadzie 2009 roku w USA powstała największa piwna szklanka na świecie. Jest ona w stanie pomieścić  1499 litrów piwa i ma wymiary 2,42m wysokości oraz 1,1m szerokości.

4) W 2011 roku Murali K.C z Indii w ciągu jednej minuty otworzył zębami 68 zakapslowanych butelek piwa, stał się dzięki temu niekwestionowanym rekordzistą.

5) W  2012 roku Ron Werner z USA pobił rekord w kategorii na największą kolekcję butelek po piwie. Swoją przygodę zaczął w wieku 14 lat, co roku dodając do kolekcji 1000 butelek piwa.  W dniu bicia rekordu posiadał łącznie 25,866 sztuk.

6) Obecnie najmoncniejszym piwem na rynku jest Snake Venom Brewmeistera, mające dokładnie 67,5% zawartości alkoholu. Niemniej jednak nie zostało ono jeszcze wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa. W tej bowiem figuruje Brew Dog z 55% zawartością alkoholu.

image_pdfimage_print

European beer sector can help turn around ailing EU economy

Opublikowano: 21 lutego 2014

Brussels, 20 February 2014: A key report published today by EY (formerly Ernst & Young) and Regioplan reveals that Europe’s brewers can play a critical role in creating employment opportunities for young people, thereby giving a timely boost to the EU’s fragile economy.

According to the report, the EU’s beer sector is responsible for creating 2 million jobs – equal to 1% of all EU jobs – with other sectors such as agriculture, packaging, logistics, marketing, retail and hospitality benefitting considerably from a vibrant and dynamic beer sector.

This report demonstrates beyond any doubt that the EU beer sector remains a global leader despite the economic challenges that have beset most of the EU since 2008“, said Pierre-Olivier Bergeron, Secretary-General of The Brewers of Europe. “Moreover, the nature of our business means that we can support a flexible labour market that enables job seekers, particularly young people, to acquire quality jobs and play an active role in Europe’s economic recovery.

 

Following a very challenging three years at the start of the economic crisis, where beer consumption declined by 8% across the EU, the beer market is now picking up with a modest increase of 1% over two years. Production has also increased by 2% as the thirst for European beer grew not only within the EU but also outside it, with the EU brewing sector’s annual trade surplus reaching €3 billion.

With brewing showing its potential to contribute to the EU’s growth, employment and trade ambitions, it is however important that this potential be supported, not hindered. Nearly 15% of the jobs created by beer in the brewing value chain, primarily those in pubs, bars and cafés, have been lost since 2008 as already difficult trading conditions were exacerbated by sharp increases in VAT rates and excise taxes that particularly hit both sales and jobs in the hospitality sector. Beer excise duties have been increased by 14 Member States since 2010, with France doing so by a massive 160% in 2013.

Latterly however, some governments have recognised both the contribution made by beer to the economy and job creation, and the need to support this, with the UK and Denmark actually reducing beer taxes in 2013 to help solve wider economic problems, rather than seeing the sector merely as a quick source of tax revenue. Whilst in Finland, Italy, the Netherlands, Spain and Sweden, potential increases were either abandoned or reduced in response to a growing awareness of the contribution made by the beer value chain to economic growth and jobs and the negative effects that could result from the proposed tax hikes.

As the catalyst for other sectors to grow and prosper, brewing is very much a touchstone for the EU’s economic performance as a whole and, as a truly cross-sectoral industry, should be nurtured and supported by decision-makers across the Continent.

Concluding, Pierre-Olivier Bergeron remarked: “The brewing sector has huge potential to generate jobs and growth, as described in this report and in a report at the end of 2013 by the European Economic & Social Committee. It is high-time for EU decision-makers to help our sector realise this potential by reducing the financial burden on Europe’s 4500 breweries, enabling us to actively contribute to the EU’s economic recovery.

 

Downloads & links

 

Contact details

Simon Spillane, Communications Senior Advisor, The Brewers of Europe
+32 (0)2 551 1810; sws@brewersofeurope.org

About The Brewers of Europe

Founded in 1958 and based in Brussels, The Brewers of Europe unites the national brewers’ associations from 29 European countries.

About the Report on the Contribution made by Beer to the European Economy

This study was commissioned by The Brewers of Europe and aimed to quantify the economic impact of the brewing sector in 31 European countries. It is the fifth edition of the economic impact research undertaken by Regioplan and EY (formerly Ernst & Young).

To access the full study, click here.

image_pdfimage_print

Dla mediów

STANOWISKO BRANŻY PIWARSKIEJ W SPRAWIE GRY NEKNOMINATION

Opublikowano: 19 lutego 2014

To nie jest zabawa tylko głupota! 

Uwaga! – na portalach społecznościowych pojawiają się zaproszenia do bardzo niebezpiecznych zachowań (NekNomination).

Odpowiedzialne używanie alkoholu dotyczy każdej sytuacji, a uczestnicy tego typu „zabaw” dalecy są od odpowiedzialności – zwłaszcza za siebie.

Dajcie znać swoim znajomym i nie pozwólcie się wciągnąć w tę niebezpieczną modę, która może zagrażać ludzkiemu zdrowiu.

Zerknijcie tutaj:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15475294,Nowa_gra_na_Facebooku_podbija_internet__Miala_byc.html

Jesteśmy wyraźnie zaniepokojeni docierającymi do nas w ostatnim czasie za pośrednictwem mediów informacjami dotyczącymi rosnącej popularności dostępnej poprzez serwis społecznościowy Facebook oraz kanał YouTube, gry NekNomination, będącej swego rodzaju „łańcuszkiem alkoholowym”. Jako przedstawiciele polskiej branży piwowarskiej, czujemy się zobowiązani do zajęcia w tej sprawie stanowiska i zaapelowanie do opinii publicznej o szczególną ostrożność i powstrzymanie się od udziału w tej niebezpiecznej grze.

NekNomination to gra, której założeniem jest wzajemne, grupowe zachęcanie się do spożycia jak największych ilości alkoholu. Idea ta, opierająca się na mechanizmie wyzwania i wyznaczania kolejnych przeciwników „alkoholowego pojedynku” oraz uznaniu i popularności, jako potencjalnych „nagrodach”, jest szczególnie atrakcyjna dla młodych ludzi. Z tego też powodu, gra angażuje coraz więcej młodych ludzi, podejmujących coraz bardziej ryzykowne „wyzwania” i bijących kolejne „rekordy” w spożyciu alkoholu. Dramatyczne konsekwencje tych zachowań są łatwe do przewidzenia. Tragicznych dowodów, z jakimi wiąże się uczestnictwo w NekNomination, dostarczają inne kraje, w których udział „alkoholowym łańcuszku” spowodował śmierć kilku osób.

Uzasadnione kontrowersje, które w wielu krajach wzbudziła niebezpieczna gra, pociągnęły za sobą konkretne kroki, ukrócić to zjawisko i zapobiec jego dalszemu rozprzestrzenianiu się wśród młodych ludzi. Opinia publiczna i media takich krajów, jak Irlandia i Wielka Brytania, wywierają zdecydowany nacisk na administratorów serwisów społecznościowych aby trwale usunąć grę z ich platform. Podjęcie podobnych inicjatyw jest naszym zdaniem niezbędne także w Polsce, w której, NekNomination także zyskuje niebezpieczną i zagrażającą życiu, szczególnie młodych ludzi, popularność.

Zdając sobie w pełni sprawę z ryzyka, z jakim wiąże się nieodpowiedzialna konsumpcja alkoholu przez młodych ludzi, branża piwowarska od wielu lat prowadzi na polskim rynku szereg programów edukacyjnych ukierunkowanych na podniesienie świadomości społecznej w tym obszarze. Co istotne, młodzież bardzo często cechuje brak krytycyzmu wobec własnych możliwości oraz nieumiejętność przewidywania konsekwencji własnych działań. Stąd też obowiązek czuwania nad ich bezpieczeństwem, a w razie konieczności – interwencji, leży po stronie starszych, dojrzalszych osób – nie tylko rodziców i opiekunów, ale także opinii publicznej, przedstawicieli mediów oraz instytucji branżowych.

Jako przedstawiciele branży piwowarskiej czujemy się współodpowiedzialni za propagowanie właściwych postaw młodych Polaków wobec alkoholu. Z tego powodu chcielibyśmy wyrazić nasz zdecydowany sprzeciw wobec dalszego rozprzestrzeniania w naszym kraju niebezpiecznej gry NekNomination i zobowiązać się do dołożenia najwyższych starań aby ograniczyć jej zasięg i liczbę potencjalnych uczestników. Liczmy, że nasza inicjatywa zyska poparcie opinii publicznej i przedstawicieli mediów, co w znacznym stopniu zdecyduje o jej powodzeniu.

image_pdfimage_print

Dla mediów

STANOWISKO BRANŻY PIWARSKIEJ W SPRAWIE GRY NEKNOMINATION

Opublikowano: 19 lutego 2014

Organizacje reprezentujące przemysł piwowarski w Polsce z ogromnym oburzeniem i zaniepokojeniem obserwują promocję gry NekNomination na portalach społecznościowych. Działania tego typu nie tylko są nieetyczne, niemoralne, ale w istocie promują zachowania niebezpieczne dla zdrowia i życia ich uczestników.

Przemysł piwowarski od lat propaguje umiarkowaną, odpowiedzialną i rozsądną konsumpcję. Promuje właściwe wzorce konsumpcji, edukuje na temat produktu i kultury jego spożywania.

image_pdfimage_print

O piwie

XVI – „ZA KRÓLA SASA, JEDZ I POPUSZCZAJ PASA”. I POPIJALI WEDLE CHĘCI I UPODOBAŃ. STULECIE XVIII KRÓLESTWEM PIWA I WINA. GORZAŁKA KUSZĄCO BŁYSKA W KIELISZKU..

Opublikowano: 12 lutego 2014

JESZCZE O BROWARACH I GORZELNIACH

W XVIII wieku gorzelnie i browary wytwarzają wódkę i piwo zarabiając na tym procederze. Odbiorcy zawsze się znajdą, zresztą chłopi odwiedzają karczmę by pofolgować sobie po ciężkiej pracy, piwem rozweselającym, wódką „pocieszycielką”. Piwo należało do codziennego pożywienia czeladzi dworskiej, więc duża część produkcji piwnej kierowana była do tej wewnętrznej konsumpcji. W tym stuleciu piwo z browarów pana sprzedawano w karczmach znajdujących się w jego posiadłościach. Przy końcu istnienia Rzeczypospolitej, przy schyłku XVIII istniały karczmy szynkujące trunki wytwarzane przez dwór, to stawało się rzeczą powszechną, przy czym także ruchomy inwentarz w rodzaju mebli, naczyń, takich jak kwarty, garnce, szklanki do piwa, kubki do wódki należały do dworu. Nie płacono z tych karczem czynszów, starano się o środki materialne dla karczmarzy.(Dostawali na przykład za darmo dziesiątą, dwudziestą albo trzydziestą beczkę wyszynkowanego piwa, względnie garniec wyszynkowanej gorzałki lub miodu.). Dla ścisłości faktów dodajmy, że były jednak karczmy szynkujące piwo dworu, które płaciły czynsz dworowi. Reasumując powiemy, że XVIII wiek był epoką browarów i gorzelni pańskich, typowa była też ich dzierżawa.

W relacjach kupców Haugwitza i Procopa podróżujących po Polsce w 1756r. znajdziemy informacje o wiejskich karczmach zajętych przez Żydów. Zacytujmy, zatem: „Prawie wszystkie karczmy po wsiach zajęte są przez Żydów; można niemal powiedzieć, że Żyd jest tu panem, ponieważ oddano mu w arendę nie tylko wyszynk piwa i wódki oraz gospodę, lecz dzierżawi on nadto wszystkie inne dochody gospodarcze, do czego pomagają mu ciągle i stale wypłacane szlachcicowi zaliczki.”  Szlachcic potrzebował gotówki, więc karczmarz mu jej dostarczał, odbijając sobie na chłopach pańszczyźnianych, którzy przychodzili popić w okolicznej karczmie. I krąg się zamykał, choć uczestnicy tego piwnego spektaklu pilnie wypełniali swe role- po stronie aktorów byli karczmarze, chłopi, dwór, po stronie reżyserii ogólna sytuacja gospodarczo-społeczna (folwark pańszczyźniany).

 

A ZA KRÓLA SASA?

Jak pisze w swych pamiętnikach Adam Moszczeński: „Za panowania Augusta III kraj cały nie wytrzeźwiał jeszcze, rozpojony przez Augusta II: pijaństwo zrodziło axiomata, in vino veritas, drugie, qui fallitit in vino, fallit in omni.(Tłumacząc – pewnik, w winie leży prawda, kto zawodzi przy winie, zawodzi we wszystkim). Pili wszyscy, gospodarze przyjęć, goście, – kto potrafił pić z rozmachem pewny był jak podaje wspomniany Moszczeński „fortuny, przyjaciół i honoru.” Najwięcej świadectw opilstwa i umiłowania piwa czy wina w epoce saskiej mamy w książce autorstwa Jędrzeja Kitowicza „Opis obyczajów w dawnej Polszcze.” Rzecz napisana z werwą, plastycznie, ukazuje czasy saskie, jako wyjątkowo podatne na podszepty Bachusa i Amora. Kitowicz wskazuje na spożywanie piwa angielskiego w Krakowskim i Sandomierskim, jako tego, które wypada pić w szlacheckim towarzystwie, bo reszta się nie liczy.

Wiek XVIII aurą społeczno-polityczną i kulturową pozytywnie wpływał na spożycie piwa, ten najpopularniejszy wśród ludności napój przeżywał wówczas swe apogeum. Przynajmniej tak twierdzą znawcy, a wśród nich Zbigniew Kuchowicz specjalista obyczajów staropolskich. Każdy gatunek piwa miał swą cenę, w XVIII w. Wielorakie gatunki piwa sprzedawane były pod różnymi nazwami, na przykład piwo wilanowskie, wąchockie, gielniowskie, eleborskie, opiskie, bukackie. W omawianym wieku wielką popularnością cieszyło się importowane piwo angielskie o dużej zawartości alkoholu. Należało do luksusowych i spożywała je stolica, ale niekiedy kupowano na prowincji.   Wspomina o nim Kitowicz. Piwo angielskie różnicowało się na szmalbir, elbir i najlepsze porter. (Znany z „Klubu Pickwicka” Charlesa Dickensa). Drugim, najpowszechniejszym gatunkiem piwa było piwo grodziskie, szczególnie ulubione przez Wielkopolan.

Jakość trunków bywała różna, często nie była najlepsza. Do piwa wykorzystywano nie tylko czysty jęczmień lub pszenicę, lecz wiele mieszanek jak choćby groch, jarkę, grykę, owies. Fałszowano alkohol na rożne sposoby, najpospolitszym było rozcieńczanie wodą, gorzej, gdy używano ziół albo, co gorzej chemicznych substancji. Piwo chętnie łączono z jałowcem, lebiodką, bagnem, liśćmi konopi, które ucierano na mąkę. Aby piwo „odmłodzić” do skwaśniałego piwa dodawano gaszone wapno. Fałszowano piwa angielskie, piwowarów angielskich oskarżano o dorzucanie arszeniku. Kończąc ten wątek nieprzyjemnych i zakazanych procedur wspomnijmy jeszcze zwyczaj wrzucania cynowych talerzy do warzonego piwa narażając trunek na obecność ołowiu, jakże szkodliwego dla zdrowia.

 

A W KARCZMACH LUDZI TŁUM..PIWO STRUGĄ SIĘ LEJE..

Bystroń wymienia nazwy tych przybytków a więc i my za nim idąc przywołajmy te karczmy i karczemki. Gości przyjmowały karczmy: „Przerwa”, „Czekaj”, „Wygoda”, ”Utrata”, „Hulanka”, „Wesoła, „ „Popas”, „Złodziejka”, „Łapigrosz” itp. Inspiracji dostarczały imiona właścicieli, kształty i kolory budynków, jakiejś miejscowe wydarzenia tak pozytywne jak i negatywne. Czerpano pomysły z miejsc i nazw geograficznych np. „Paryż”, „Warszawa”, „Nowy Świat”, „Rzym”, które to nazwy dały asumpt osiedlom powstałym wokół karczmy do tworzenia przedmieść lub dzielnic miasta (choćby warszawski Nowy Świat, Wygoda, Utrata). Początkowo karczmy omawiane w niniejszej części, czyli w XVIII wieku poza tanim noclegiem i posiłkiem nie oferowały usług wysokiej czy choćby średniej, jakości. Karczma to był duży, postawiony z drewna budynek, w skład, którego wchodziła spora izba z sienią i izba z alkierzem, oraz duża szopa mająca charakter stajni, wozowni a czasami noclegowni, gdy było dużo gości. Wygód było mało, niezbyt czysto, karczmę odwiedzali nie tylko podróżni, ale i okoliczni chłopi, bowiem karczma wewnątrz przypominała zamożniejszą chatę chłopską. Poprawie warunków korzystania z karczmy towarzyszył ogólny postęp cywilizacyjny, lepsze jedzenie, trunki, wygodniejszy nocleg, zwłaszcza w dużych miastach. Obcy podróżnicy zwiedzający nasz kraj radzili, aby zabierać ze sobą własną pościel, małą szkatułkę z kilkoma flaszami wina lub PIWA, koszyk z mięsem i chlebem, owies dla koni itd. (rady podróżnika Tender Hauteville z k.XVII w.). Aliści powiedzielibyśmy żyjąc w tamtym okresie, karczmy były bardzo tanie i dawały dach nad głową, u gospodarza można było zakupić CHLEBA I PIWA, ORAZ OWIES WYDAJĄC NA TO TYLKO JAKIEJŚ PIĘĆ DO SZEŚCIU GROSZY. Czasy stanisławowskie polepszą kondycję karczmy i podniosą ją na wyższy stopień użyteczności, zmieni się higiena, jakość noclegów. Jako ciekawostkę przytoczmy obyczaj pisania brylantem na szybie lub kredą na ścianach lub na drzwiach karczmy – wypisywano aluzje polityczne, koncepty, rzeczy nieprzyzwoite, pochwały lub nagany – znaleźć można tam było pochwałę lub krytykę piwa, wina czy gorzałki.

 

I ZNOWUŻ WODA SZKODZI – ACH GDZIE TO PIWO? GDZIE TA WÓDKA?

Przez stulecia powtarzano słowa średniowiecznego księcia Leszka Białego o szkodliwości wody na ludzki organizm, książę ten wymówił się jak wiemy od wyprawy krzyżowej zaznaczając, że pić może tylko piwo i miody a tych substancji tam nie ma, tylko jakaś podła, stęchła woda.  Pamiętnikarze staropolscy (od XVI-XVIII w.) Z całą mocą podkreślali, że brak piwa czy innych trunków wywoływał u nich flegmę i choroby żołądka. W czasach saskich używa się wody do mycia rąk podczas biesiady, nieufność wobec szkodliwości wody pozostaje. Oczywiście ludzie pośledniejszych stanów pili wodę, chociaż także woleli piwa czy gorzałkę.  Uważano, że obyczaj staropolski wymagał wlewania wody do miednic, tylko do płukania rąk a nie do picia. Mówiono – przodkowie nasi tak wykorzystywali wodę, a więc i my tak postępujmy. Bo ta woda taka niepewna, „burząca się” w trzewiach, zakłócająca trawienie, wywołująca bóle brzucha i głowy.

 

PIWO OD PRAGNIENIA, WINO Z GORZAŁKĄ RAZEM

Trunki często mieszano pijąc na przemian najpierw piwo a potem wódkę albo łącząc je we wspólnym naczyńku – tak postępowano w zamożniejszych domach. Upijano się szybko w sytuacji mniej zasobnych stołów, bo mniej przekąszano tylko dużo pito. Wedle Jędrzeja Kitowicza niezamożną szlachtę upijano winem z gorzałką, a piwo podawano dla ugaszenia pragnienia. ”Pijąc tedy na przemianę wina z gorzałką, drugi raz piwo, prędko się i niewielkim kosztem popili” (cytat za Bystroniem z J.Kitowicza). Chłopi korzystali z karczmy i upijali się piwem i gorzałką, ale przecież nie czynili tego permanentnie, bo przecież ciężko pracowali na roli, we własnym gospodarstwie i pańskim folwarku.

 

CEREMONIAŁY PICIA PIWA. NARÓD RYCERZY KUFLOWYCH

Zamożni pili lepsze wina i piwa, na czczo wypijali kieliszek wódki, przy posiłkach wielkie ilości. Tym stulecie to nie różniło się od poprzednich, ogólna aura sprzyjała piciu, bo zachęcano do kosztowania nalewek, specjałów pani domu, wódeczek, piweczek i mikstur.(SKĄD MY TO ZNAMY?) Przy chorobach stosowano „medykamenty” w rodzaju gorzałki, ziołowych wódeczek, małmazji, miodów i poprawiano niezastąpionym staropolskim PIWEM. I chory zdrowiał albo i nie, przynajmniej pod rauszem, w miłej świadomości cudownej mocy piwa, wina i innych trunków. Gdy zjawiło się kilkoro szlachty, nawet niezamożnej to wedle Kitowicza beczka piwa wsadzona w komin bywała wysuszona do dna do ostatnich drożdży. Potrafili wypić 50 garncową beczkę I poprawić gorzałką i iść spać, jako chlubni przedstawiciele narodu rycerzy kuflowych. Wszelkie awanse, sprawy rodzinne, publiczne załatwiano przy alkoholu, płynął on hektolitrami w okresie przedwyborczym np. w czasie wolnej elekcji. Szczyty pijaństwa osiągały swe apogeum za czasów Augusta II Mocnego, który słynął z organizowanych przez niego i dwór królewski orgii pijackich. Znanych birbantów nagradzał starostwami a nawet przyznawał niektórym order Orła Białego. Wielkim opojem i biesiadnikiem był Radziwiłł „Panie Kochanku”, wśród pijących potężnie byli dygnitarze duchowni narażający się na śmieszność w sytuacji wypełniania funkcji sakralnych. Stanisław Albrycht Radziwiłł człek wielkiej pobożności, relacjonował, że uczestniczył w nabożeństwie, na którym był król i Senat, a odprawiający mszę świętą biskup posiadał jeden tylko atrybut trzeźwości – infułę na własnej głowie.

 

BIESIADNE OBYCZAJE SZLACHECKIE – POBOŻNE PIJAŃSTWO

Ucztowano w domowych warunkach, w dworkach szlacheckich przyjmując gości i rozpijając do woli, w okresie elekcji, sejmików i sejmów, w żołnierskim towarzystwie czy wśród członków palestry. Mocną głową się szczycono, umiejętność picia piwa i innych alkoholi była niezaprzeczalnie zaletą towarzyską, plotki o takich „zuchach” niosły się wdzięcznym echem po całej Rzeczypospolitej. Było jednak zjawisko szczególnego rodzaju, o którym słuchamy z pewnym rozbawieniem lub zdziwieniem, mianowicie pobożne pijaństwo, którego ideą było towarzystwo osób duchownych – zakonników i księży.  Przywołuje ten przykład Kuchowicz opisując niejakiego kasztelana Borejko, pobożnego pijusa, ucztującego w gronie zakonników z najbliższych klasztorów, przy czym uczty te trwały kilka dni, po takiej gościnie wracali duchowni do klasztorów z odpowiednią szczodrą jałmużną. Lubił kasztelan wychodzić także na rozstaje dróg gdzie w specjalnie dla niego skonstruowanej kapliczce siadał z różańcem w ręku i zabunkrowanym alkoholem – zatrzymywał każdego i zmuszał (albo i nie) do picia, do zupełnej utraty zmysłów.

 

KIELICH KRAJCZEGO KORONNEGO ADAMA MAŁACHOWSKIEGO – Z NAPISEM „CORDA FIDELIUM”

W czasach saskich było wielu amatorów „ognistych trunków” ot choćby sławny w świecie staropolskim krajczy koronny Adam Małachowski. Zmuszał gości do wypijania ogromnych ilości alkoholu, posługując się osobliwym kielichem, półgarncowym, z napisem „ corda fidelium ” (wierne serca). Z reguły gość przybywający w jego progi musiał pić z tego naczynia do dna, gdy nie dopijał nalewano mu od nowa – takie praktyki mogły kończyć się sporym uszczerbkiem na zdrowiu a nawet groziły utratą życia i prawdopodobnie dochodziło do takich sytuacji w rezydencji magnata – Bajkowej Górze. Magnata naśladowali szlachcicie, mieszczanie, ludzie prości, bo przecież gardła jednakowe, choć możliwości już nie. Myślę o finansach.

Ta epoka saska a potem stanisławowska jest niekończącą się opowieścią o umiłowaniu PIWA, WINA, GORZAŁKI, MIODÓW W ILOŚCIACH POTĘŻNYCH – FILOZOFICZNE TŁO TYCH CZASÓW SPRZYJAŁO WESELENIU SIĘ I DYSPUTOM PRZY STOŁACH, obalanie mitów i stereotypów, „miażdżenie” autorytetów szło w parze z kosztowaniem piwa i gorzałki. Reszta nie była milczeniem a tylko smakowym dopowiedzeniem (grzane wina, miody sycone na przykład). Pozostańmy, więc jeszcze w aurze wieków oświeconych, co unaoczni nam kolejny felieton marcowy.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

O piwie

XVII – WIEK OŚWIECENIA, KRYTYKA AUTORYTETÓW, ŚMIAŁOŚĆ LIBERTYNÓW, ZABAWY, RAUTY, PRZYJĘCIA OKAZJONALNE, PODWIECZORKI W SALONACH LITERACKICH ….

Opublikowano: 12 lutego 2014

STRUMIENIE PIWA, WINA, WÓDKI, LIKIERÓW. WIEK DIDEROTA, WOLTERA, ROUSSEAU. WIEK ODKRYWCÓW, CHEMIKÓW, FIZYKÓW, PRZYRODNIKÓW.  NAUKA A RELIGIA. ŻYCIE PRYWATNE I PUBLICZNEK.

Na początek przywołać warto sylwetkę faworyty królewskiej panią Madame de Pompadur (urodzona w Paryżu w 1721r., zmarła w Wersalu w 1764), najsłynniejszą kochankę króla Ludwika XV, znaną w ówczesnym świecie i otaczaną legendą nawet po śmierci. Miłośnikom „Buddenbroków” Tomasza Manna przypomnijmy jak to dziadek małej Klary śpiewał nad jej kołyską lekko frywolną piosenkę o tej metresie (a było to stulecie XIX). Była mecenasem sztuki, urządzała bankiety i rauty, na których alkohol lał się potokami (piwo i wino) występowała w roli uczonej sawantki, taki portret na tle książek wisi w moim salonie (kopia oczywiście), miło oglądać jej inteligentną twarz i wspaniały ubiór zwłaszcza suknię i trzewiki. Portret namalował wspaniały Maurice Quentin de La Tour (1704-1788). Organizacja uczt w Wersalu wymagała zaopatrzenia w żywność, potrawy i wielkie ilości trunków, wszystko to mogło wzmagać produkcję winno-piwną, bo pałac wersalski stanowił dobry „rynek” zbytu.

Ale te informacje są zaledwie maleńkim wprowadzeniem w epokę, w której tak wiele dzieje się w sferze obyczajów, ubiorów, upodobań kulinarnych, nie wspominając o wielkiej filozofii i teorii państwa i polityki. Wielbicielem dobrych trunków jest Denis Diderot syn drobnomieszczanina trudniącego się wyrobem noży, mąż kłótliwej praczki, człowiek pracujący nad wielką encyklopedią. Ma wielu przyjaciół, lubi wypoczywać w posiadłości barona Holbacha Grandval, gdzie przyjemności stołu, trunków, potraw umilają jego swobodne, nie podlegające kontroli życie. Cóż przyjemne lektury, sielskie krajobrazy okolicy, dysputy i trunki, cudowne na przykład lody sprzyjają relaksowi i nowym pomysłom pisarskim. Piwo i wina też.

 

„Kubuś Fatalista i jego pan” – oświeceniowe perypetie pana i jego sługi wedle Denisa Diderota. Rola bukłaczka w komentowaniu wydarzeń bieżących.

Można polecić tę urokliwą lekturą, która towarzyszy mi od zawsze jak sięgnę pamięcią – narracja oparta na cudownych dialogach i opowieściach pana i jego sługi Kubusia. Naczelną dewizą opowieści jest lekkie traktowanie miłostek, przesądów, przyzwyczajeń kulturowych, wyśmiewanie słabostek bliźnich, w tym ludzi kościoła na przykład wikariuszy. Owo renesansowe credo „nic, co ludzkie nie jest mi obce” przetworzone zostaje w reżim intelektualny oświecenia, wszystko można krytykować, nie ma absolutnych autorytetów, świat poddawać należy krytyce w empirycznym amoku poszukiwawczych odkryć świata fizyki, chemii, nauk przyrodniczych. Szczególnie ważnym elementem w życiu Kubusia, niejako przyjacielem i wsparciem jest bukłaczek przytwierdzony do siodła, napełniony raczej winem nie piwem, wspomaga go w wielu momentach, jest inspiracją i pocieszycielem. Do ulubionych fraz Kubusia należy taka powtarzana prawda:, jeśli już się coś wydarzyło to znaczy zapisane było w niebie i uniknąć tego nie można w żaden ludzki sposób. Czyli gdy dużo pijesz wina, piwa, gorzałki to tak musi być, bo widocznie zapisano to w górze! Prawda Kubusiu? Prawda, bo tak zapisano w górze.

 

EPOKA LUDWIKA XV (1715- 1774) AMORY, PRZYJĘCIA, ZABAWY

Arystokracja doby Ludwika XV przebywa tak w Wersalu jak i ucieka do Paryża, gdzie kupuje pałace, mieszkania, bawi się i tam i tu w stolicy, sam władca znany z amorów i pięknych kochanek (vide wspomniana na początku markiza de Pompadour, kolejną metresą będzie Diana du Barry), uwielbia kobiety, przy czym obojętne jest mu to, czy chwilowo wybrana jest prostą kobietą czy dobrze urodzoną szlachcianką lub mieszczką. Władca ożeniony z córką Stanisława Leszczyńskiego Marią Leszczyńską( 1725-1768) ma dziesięcioro dzieci, dzieci go niecierpliwią, nie lubi własnych dzieci z licznych związków z tzw. nieprawego łoża. Ale to nie przeszkadza w uczestnictwie w balach, rautach, poświęcaniu się Amorowi i Bachusowi. Piwo i wino nieprzyzwoicie znika wśród ucztujących rozweselając dostojnych gości, bo cóż lepszego może wymyśleć ludzkość nad te specjały?

Wieś francuska w XVIII stuleciu do czasów Wielkiej Rewolucji 1789 nie ma najgorszych notowań – każdy lubi narzekać, bo są jeszcze lata nieurodzajów i głodów, jest na przykład epidemia dżumy w Marsylii (wolni od niej byli koniuchowie, czyli ludzie zajmujący się końmi, bo pot koński odstraszał pchły roznoszące zarazę). Oczywiście los chłopów jest dużo gorszy, bo przecież harują, są „solą ziemi francuskiej”, ale też korzystają z lat prosperity – piją wina (słabe), piwo i wódkę. Bo pracują, bawią się, respektują tradycje corocznych świąt kościelnych, świąt rodzinnych obficie zakrapianych alkoholem w tym piwem i winem. Pamiętamy słowa władcy z Nawarry Henryka IV, późniejszego króla (1589-1610) tego słynnego z nocy św. Bartłomieja, męża Małgorzaty Walezjuszki („Paryż wart mszy” naonczas powiedział), ale sentencja odnosi się do jego pomysłów gospodarczych: chciał, aby każdy Francuz miał na niedzielny obiad kurę. I odpowiednią do niej popitkę, w rodzaju piwka lub winka. Dolę niemieckiego chłopa czy holenderskiego łączy wysiłek biesiadny o podobnej sentencji, czas relaksu to czas popitki i zabawy, zasłużonego odpoczynku, gdy pozwala na to ciężka praca, – ale przecież taki jest porządek społeczny, kapitalizm wiele zmieni, ale biedy i ubogich nie.  Jak informują autorzy historii kultury francuskiej „chłop z XVIII w. Wciąż bardzo źle mieszka, w chatach dusznych, pozbawionych światła (szyby to wydatek i niepotrzebny luksus), ze sprzętów ma to, co nieodzowne: dużą skrzynię, szafę, stół i ławy i wielkie ścienne łóżka – a najpierw zatroszczył się o swoje narzędzia pracy, kupując sierpy, siekiery, powoli i kosy, których użycie rozpowszechnia się tym szerzej, im bardziej się przyjmują sztuczne łąki..” Dobrobyt wsi i dobra prosperity gospodarki miejskiej dają w efekcie stałą i „zdrową „ zwyżkę cen, rywalizację gospodarczą i rosnącą zamożność chłopów i mieszczan – w świetle tego można pozwolić sobie na odpoczynek przy kuflu piwa lub dzbanku wina. Można jednak zauważyć, że od 1775 zaznacza się pewien kryzys i załamanie ogólnej aury bogacenia się, czasy Ludwika XVI niosą dramatyczny spad w dół, zaczynają się kłopoty, którym nie może ani nie potrafi zapobiec sam nieszczęsny władca. Przyjęło się klasyfikować kryzys lat 1775-1790 jako elementy rzeczywistości Wielkiej Rewolucji, która wybucha z wielką siłą w 1789r. Wielka historia i szczęk gilotyny dotkną zwykłych ludzi, przewrócą wszystko, co znane i tradycyjne, fale rewolucji dotkną wszystkich grup społecznych. Czy picie piwa i innych trunków uspokaja wrzenie? Z pewnością nie, ale jest jak lekarstwo – łagodzi, wprowadza elementy zapomnienia, czasami radości i euforii.

 

NOWE REWOLUCYJNE POKOLENIE – 1789r. OSTATNIE POKOLENIE OŚWIECONYCH

Krytycyzm oświecenia, podważanie autorytetów, suchy racjonalizm staje się rzeczą z wolna niepopularną, ludzie pragną uczuć, delikatności, zrozumienia, innego spojrzenia na tragikomedię bytowania na tym padole łez. Ale zdarzy się WIELKI AKT HISTORYCZNY – rewolucja francuska, burząca mur feudalnych porządków, przewracająca wszystko, choć upodobania do piwa i wina nie. Nie wnikając w złożoną materię tego, co wydarzyło się w latach rewolucji, w epoce napoleońskiej powiemy, że tzw. nowe ogarnęło wszystkie rejony życia Francuzów, dając nowe prawa, konstytucje, ustawodawstwo itd. Tradycje w zakresie konsumpcji i spożywania trunków są respektowane, choć na przykład stroje zmieniają krój i kolor zgodnie z rewolucyjnymi trendami.  Ale piwo jest piwem a wino winem, choćby były „lurowate” i kwaśne. O tym jednak w marcowym odcinku.

 

BIBLIOGRAFIA – WYBRANE POZYCE

  1. Jan Stanisław Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI – XVIII. T.1 i 2. Wstępem poprzedził Janusz Tazbir. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1994
  2. Pierre Chanunu, Cywilizacja wieku Oświecenia. Przełożyła Eligia Bąkowska. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa1989
  3. Czasy saskie. Wybór źródeł. Wstęp i objaśnienia Józef Feldman. Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Wydawnictwo Wrocław 2004
  4. Denis Diderot, Kubuś Fatalista i jego Pan. Przełożył i posłowiem opatrzył Tadeusz Boy Żeleński. Wydawnictwo Literackie 1974
  5. Georges Duby, Robert Mandrou, Historia kultury francuskiej. Wiek X-XX. Przełożyła Hannna Szumańska- Grossowa.  Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965.
  6. Historia życia prywatnego.T.3 Od renesansu do oświecenia. P. red.  Rogera Chartiera. Wrocław, Warszawa, Kraków. Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Wydawnictwo Wrocław 2005.
  7. Zbigniew Kuchowicz, Obyczaje staropolskie XVII-XVIII wiek, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1975.
  8. Zbigniew Kuchowicz, Spożycie alkoholu i zagadnienie jego wartości w XVIII wieku. Studia z Dziejów Gospodarstwa Wiejskiego. T.9, z.3
  9. Władysław Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, Kraków 1958

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

Dla mediów

Reklamy piwa w ostatnim kwartale 2013 roku

Opublikowano: 10 lutego 2014

IMM informuje o zakończeniu ofensywy reklamowej producentów piwa

IV kwartał upłynął pod znakiem najmniejszej – w skali roku – aktywności reklamowej browarów – wynika z raportu przygotowanego przez Instytut Monitorowania Mediów.
W miesiącach październik – grudzień polscy piwowarzy wyemitowali łącznie 244 nowe reklamy – niemal o połowę mniej niż w kwartale poprzedzającym. Raport analizujący aktywność reklamową producentów piwa został przygotowany przez IMM po raz ósmy. Jego celem jest analiza zgodności reklam branży piwowarskiej z Kodeksem Etyki Reklamy.

Spokój po intensywnym sezonie letnim

W czwartym kwartale 2013 roku branża piwowarska wyemitowała 35 reklam prasowych, 56 internetowych, 2 radiowe, 115 telewizyjnych oraz 36 wielkoformatowych reklam zewnętrznych.  Łączna liczba nowych przekazów reklamowych branży – 244 reklamy, stanowi o znacznym zmniejszeniu aktywności promocyjnej piwowarów, zauważalnej zwłaszcza w ostatnim miesiącu roku – w grudniu we wszystkich mediach wyemitowano zaledwie 51 spotów reklamowych piwa.  Znacznie mniejsza aktywność reklamowa producentów piwa w stosunku do kwartału III, w którym wyemitowano 562 nowe reklamy, wynika z zakończenia sezonu piwnego, na który rocznie przypada ok. 40% sprzedaży piwa. Sezon zimowy, w którym sprzedaż piwa jest mniejsza, charakteryzuje się zmniejszoną intensyfikacją działań promocyjnych producentów piwa.

Przemysł stawia na konsumenta

Wśród wyemitowanych przez branżę piwowarską reklam przeważały przekazy adresowane bezpośrednio do konsumentów, które przybierały kształt konkursów, kampanii, szkoleń, aplikacji itp. W raporcie IMM podkreślony został fakt, że zdecydowana większość spotów reklamowych firm zrzeszonych w Związku Browary Polskie (Kompania Piwowarska SA, Grupa Żywiec SA, Carlsberg Polska SA) opatrzona została znakami odpowiedzialnościowymi – „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” oraz „Alkohol – tylko dla pełnoletnich”. Umieszczenie znaków na materiałach reklamowych, spotach telewizyjnych oraz opakowaniach jednostkowych i zbiorczych piwa stanowi dobrowolną, samoograniczającą inicjatywę Związku Browary Polskie.

Wszystkie reklamy wyemitowane w czwartym kwartale 2013 roku zostały poddane analizie pod kątem ich zgodności z zapisami Kodeksu Etyki Reklamy i tylko w stosunku do dwóch reklam zostały zgłoszone skargi konsumenckie.

Samoregulacja przemysłu piwowarskiego

Opracowywany od 2012 roku raport Instytutu Monitorowania Mediów jest formą dobrowolnej samoregulacji przemysłu piwowarskiego w zakresie odpowiedzialnej reklamy oraz informacji konsumenckiej. Wszystkie przekazy reklamowe podlegają ocenie konsumenta, który ma dostęp do niezwłocznego, nieskomplikowanego, łatwo dostępnego i bezkosztownego złożenia swojej skargi. Skargi, które wpłyną do Rady Reklamy podlegają rozpatrzeniu przez Komisję Etyki Reklamy, złożoną z niezależnych arbitrów. Tym samym system samoregulacji gwarantuje konsumentowi ochronę prawa do rzetelnej i etycznej reklamy oraz informacji konsumenckiej.

* * *

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie jest organizacją, która skupia największych producentów piwa w Polsce. Reprezentuje członków w relacjach z administracją rządową i samorządową, organizacjami społecznymi oraz związkami zawodowymi działającymi w przemyśle piwowarskim. W swoje zadania statutowe Związek ma także wpisane prowadzenie działalności ukierunkowanej na propagowanie odpowiedzialnej sprzedaży i konsumpcji alkoholu oraz podejmowanie i wspieranie inicjatyw edukacyjnych w tym zakresie. Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego należy do europejskiej organizacji The Brewers of Europe.

 

Więcej informacji:

Marta Czerwińska

Marketing & Communication Consultants

Tel. 662 092 500

czerwinska@mcconsultats.pl

image_pdfimage_print

image_print