O branży

Otwarcie Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Opublikowano: 22 maja 2014

Rzetelna i kompleksowa baza danych o zdarzeniach drogowych jest podstawą do identyfikacji głównych problemów bezpieczeństwa ruchu drogowego. To także punkt wyjścia do planowania działań prewencyjnych mających na celu ograniczenie liczby wypadków oraz ich skutków.

Pomimo faktu, że w Polsce następuje systematyczny spadek liczby ofiar wypadków drogowych, to nadal w ich następstwie życie traci średnio 9 osób dziennie, a 120 zostaje rannych. Potrzeba poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym pozostaje w dalszym ciągu palącą kwestią, dlatego w latach 2010-2013 w Instytucie Transportu Samochodowego powstało Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (POBR), które realizuje zalecenia Krajowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego GAMBIT 2005-2007-2013, Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013–2020 oraz założenia europejskich projektów: SafetyNet i DaCoTA, czyli kompleksowego podejścia do zagadnienia bezpieczeństwa na drogach.

Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego to jednostka wspierająca władze centralne i lokalne w procesie zarządzania bezpieczeństwem ruchu drogowego. Zajmuje się gromadzeniem, analizowaniem i upowszechnianiem danych z zakresu brd. Dane te mogą służyć m.in. do oceny skuteczności podejmowanych działań, kreowania polityki bezpieczeństwa ruchu drogowego i podnoszenia świadomości społeczeństwa w obszarze zagrożeń w ruchu drogowym, tłumaczy dr hab. inż. Marcin Ślęzak – dyrektor ITS.

Głównym celem POBR jest przyczynienie się do zmniejszania liczby ofiar wypadków drogowych w Polsce. Kluczem do osiągnięcia tego celu jest dostarczanie danych o zagrożeniach i rozpowszechnianie wiedzy na temat sposobu poprawy obecnego stanu rzeczy. Rzetelnie przygotowana baza danych o zdarzeniach drogowych jest podstawą do identyfikacji głównych problemów z zakresu brd, a także punktem wyjścia dla planowania działań prewencyjnych i źródłem informacji w procesie oceny wdrożonych przedsięwzięć. Od zakresu oraz jakości zbieranych danych i ich analiz w dużej mierze zależy trafność podejmowanych decyzji. Właściwe decyzje pozwolą zaś zapobiegać wypadkom i zmniejszać ich ewentualne skutki.

System informatyczny POBR składa się z dwóch części: hurtowni danych i portalu informacyjnego www.obserwatoriumbrd.pl. Portal POBR zapewnia narzędzia do analiz danych o wypadkach drogowych. Interaktywna mapa oraz dostęp do bazy POBR umożliwiają ocenę zagrożeń dla wybranych obszarów. Wynikami analiz są mapy wypadków i zestawienia tabelaryczne z danymi liczbowymi.

Dane i informacje zgromadzone w POBR są przeznaczone dla: przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, zarządców dróg wszystkich szczebli, specjalistów z różnych dziedzin: projektantów, psychologów, nauczycieli, prawników, policjantów, studentów, a także przedstawicieli mediów.

Ponadto POBR współpracuje z instytucjami zajmującymi się problematyką brd w kraju i za granicą, m.in. z Krajową Radą BRD, Policją, Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, Wojewódzkimi Radami BRD, Wojewódzkimi Obserwatoriami BRD, Wojewódzkimi Ośrodkami Ruchu Drogowego, Ośrodkami Szkolenia Kierowców, Komisją Europejską, europejską bazą danych (CARE), Organizacją Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) – w ramach międzynarodowej bazy danych IRTAD oraz z Europejską Radą Bezpieczeństwa Transportu (ETSC), konkluduje dyrektor Marcin Ślęzak.

System informatyczny POBR utworzono dzięki współfinansowaniu Unii Europejskiej ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Oficjalnego otwarcia Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego dokonali: Maciej Mosiej, Sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz Marcin Ślęzak, Dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego.

 

Więcej informacji:

 

Maria Dąbrowska-Loranc

Centrum Bezpieczeństwa

Ruchu Drogowego ITS

+48 22 43 85 176

maria.dabrowska-loranc@its.waw.pl

 

Anna Zielińska

Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS

+48 22 43 85 131

anna.zielinska@its.waw.pl

 

Mikołaj Krupiński

Rzecznik prasowy ITS

+48 22 43 85 538

+48 604 931 310

mikolaj.krupinski@its.waw.pl

 

 

image_pdfimage_print

Beer to spearhead innovative product environmental footprint initiative

Opublikowano: 15 maja 2014

The Brewers of Europe is delighted that Beer has been selected as a pilot for the European Commission’s Product Environmental Footprint (PEF) project. The initiative, aimed at analysing the opportunity for the development of a systematic methodology for calculating the environmental footprint of food products, will help brewers to continue their pioneering work in the field of product sustainability.

 

“Having been chosen as the privileged partner of the Commission for a beer pilot, The Brewers of Europe wishes to participate in exploring a new, robust methodology to measure environmental impact,” said Pierre-Olivier Bergeron, Secretary-General of The Brewers of Europe. “The brewing sector is consistently looking for novel and innovative ways to reduce its environmental footprint and we greatly look forward to helping Europe achieve its core objectives in the field of product sustainability.”

The Food and Drink PEF initiative provides a landmark opportunity to explore and enhance the efficiency and accuracy of measuring environmental impact. A comprehensive life-cycle approach should allow for greater resource efficiency gains and synergies throughout the whole value chain, to the benefit of consumers and the planet alike.

Brewers already work together with other drinks producers, through the Beverage Industry Environmental Roundtable (BIER), to advance environmental sustainability in the beverage sector. Our leading role in the  PEF project is a useful opportunity to continue promoting sustainable production and consumption of beer, whilst also providing key learnings for other beverages too,” continued Mr Bergeron. “Our participation in the scheme is aligned with our wider efforts to increase the sustainability of beer in Europe and should enable us to play a central role in exploring a robust framework for reducing the sector’s environmental impact throughout the whole value chain.”

It should also allow our sector to advance the environmental savings we have already achieved, as evidenced in The Brewers of Europe Environmental Report, our online sustainable water management library and the Worldwide Energy and Water Efficiency Benchmark”.  Already following a period of intense reductions, in the 2 years up to 2010, an average 4.5% less water was used, and 3.8% less energy and 7.1% less CO2 emissions generated, for the production of each litre of beer. Brewers’ grains, a secondary product produced during the brewing process, are also used in bread, yeast extract, paper, bricks and animal feed, with enough grains produced annually to feed up to 2.4 million cattle.

The Brewers look forward to cooperating with the Commission, including through other PEF pilots in related fields such as agriculture and packaging in the quest for a more sustainable and efficient Europe.

 

Contact details

Simon Spillane, Communications Senior Advisor, The Brewers of Europe
+32 (0)2 551 1810; sws@brewersofeurope.org

About The Brewers of Europe

Founded in 1958 and based in Brussels, The Brewers of Europe unites the national brewers’ associations from 29 European countries

About the European Commission’s Product Environmental Footprint (PEF) project

News on the selection of proposals for the 2nd wave of Environmental Footprint pilots

[skyday-attachments-and-galleries id=”337″ lang=”en”]

image_pdfimage_print

Dla mediów

IMM: browary reklamują etycznie przed sezonem

Opublikowano: 12 maja 2014

Instytut Monitorowania Mediów po raz dziewiąty przeanalizował zgodność reklam piwa z Kodeksem Etyki Reklamy. Analizie poddanych zostało 274 nowych przekazów reklamowych piwa wyemitowanych w trzech pierwszych miesiącach roku, okresie bezpośrednio poprzedzającym sezon piwny. Wobec żadnej z reklam nie zgłoszono zastrzeżeń etycznych.

Raport przygotowywany przez Instytut Monitorowania Mediów na zlecenie branży piwowarskiej wskazuje, że w I kwartale 2014 r. wyemitowano we wszystkich środkach przekazu łącznie 274 nowe reklamy piwa – 24 reklamy prasowe, 104 internetowe, 106 telewizyjnych, 6 radiowych oraz 34 outdoorowe. Statystyki te wskazują na typową dla tego okresu, niewielką aktywność reklamową branży w skali roku – zbliżona liczba reklam piwa wyemitowana została w analogicznym okresie roku 2013.

Samoregulacja piwowarów bez sezonowych wahań

W dziewiątej edycji raportu IMM stwierdzono, że w żadnej z wyemitowanych od stycznia do końca marca reklam piwa nie stwierdzono niezgodności z zaleceniami Kodeksu Etyki Reklamy. Z raportu wynika także, że zdecydowana większość spotów reklamowych została opatrzona znakami odpowiedzialnościowymi „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” oraz „Alkohol – tylko dla pełnoletnich”. Przekazy przygotowane przez branżę piwowarską przypominały również o zakazie spożycia alkoholu w ciąży. Nowy znak „W ciąży nie piję” od września 2013 roku na stałe trafił na opakowania piw oraz na materiały audiowizualne producentów zrzeszonych w Związku Browary Polskie.

Najnowszy raport analizujący zgodność reklam piwa z zasadami etycznymi kolejny raz wskazuje, ze samoregulacja w obszarze promocji przynosi spodziewane efekty, a dowodem tego jest wysoka jakość przygotowywanych przez nas komunikatów reklamowych. Dobrowolne zobowiązanie, jakie złożyliśmy przed Komisją Europejską, obliguje nas do wspierania odpowiedzialnych postaw w obszarze reklamy i informacji konsumenckiej, co też czynimy niezależnie od sezonu – mówi Danuta Gut, Dyrektor Biura Związku Browary Polskie.

* * *

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie jest organizacją, która skupia największych producentów piwa w Polsce. Reprezentuje członków w relacjach z administracją rządową i samorządową, organizacjami społecznymi oraz związkami zawodowymi działającymi w przemyśle piwowarskim. W swoje zadania statutowe Związek ma także wpisane prowadzenie działalności ukierunkowanej na propagowanie odpowiedzialnej sprzedaży i konsumpcji alkoholu oraz podejmowanie i wspieranie inicjatyw edukacyjnych w tym zakresie. Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego należy do europejskiej organizacji The Brewers of Europe.

 

Więcej informacji:

Marta Czerwińska

Marketing & Communication Consultants

Tel. 662 092 500

czerwinska@mcconsultats.pl

image_pdfimage_print

O piwie

XXII – „DYSKRETNY UROK BURŻUAZJI”

Opublikowano: 3 maja 2014

CIĄG DALSZY UPODOBAŃ ELIT KSZTAŁTUJĄCYCH OBLICZE KULTURY I EKONOMII – NO I O PIWIE KILKA UWAG ŚWIADCZĄCYCH O UMIŁOWANIU TEGO TRUNKU PRZEZ KLASY WYŻSZE. ALE ROBOTNICZY LOS WIĄŻE PRACOBIORCÓW RÓŻNYCH REJONÓW EUROPY W ZWARTY SZYK LUDZI PREFERUJĄCYCH PIWO I GORZAŁKĘ.

Burżuazyjne życie, jego ethos społeczny, przywiązanie do rzeczy wykwintnych, luksusowych stwarza ramy reprezentacji rodzinnej, która uzewnętrznia się ubiorem, pięknymi wnętrzami , ilością służby, siedzibami także letnimi, na prowincji. Bywa się na przyjęciach u przyjaciół, krewnych, przełożonych, uczestniczy w dobroczynnych balach, urządza wytworne kolacje, gdzie nie brakuje alkoholu, w tym dobrego, schłodzonego piwa. Rozwój nowych technik i technologii, szybkość komunikowania się w owym świecie, prężnie rozwijająca się prasa, stwarzają nowe warunki życia, świat nowych wyzwań przekłada się na życie jednostki i rodziny – wyżywienie, rytm życia podlega prawom prac i zajęć,  gdy uskłada się spory majątek, można spokojnie myśleć o starości i sukcesorach.  Także o przyjemnościach, słabostkach i przyzwyczajeniach. Tonia Buddenbrook, ze wspomnianej sagi rodzinnej, po swym powtórnym zamążpójściu, przenosi się do Monachium, gdzie zaczyna życie z odmiennymi upodobaniami kulinarnymi. Wśród tych nowości jest zimne piwo bawarskie, które tak polubi, że po powrocie (po rozstaniu z mężem) do rodzinnej Lubeki będzie je pijać  regularnie, pomimo kłopotów gastrycznych.

Kupiecka burżuazja przy nowych obyczajach bycia i życia pielęgnuje także stare tradycyjne gusta w zakresie jedzenia i picia – ta nostalgia jedzeniowa wynika  z przywiązania do potraw regionalnych  i trunków do których zaliczamy przecież sławne wśród Niemców różnych landów piwa mniej lub bardziej szlachetne. Nie zapominamy przy tym o walorach odżywczych piwa, o których wiedzieli nasi przodkowie – byle z umiarem, byle dla podtrzymania dobrego nastroju i wesołego animuszu w zacnym towarzystwie, by nie ulec pokusie zaśpiewu: „Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!” (wedle Franciszka Bohomolca).

Wokół burżuazji funkcjonuje nowa warstwa ludzi różnych profesji – jest to inteligencja w osobach nauczycieli, prawników, lekarzy, artystów, którzy w XIX-wiecznym „wydaniu” są powiedzmy oprawą właścicieli fabryk, instytucji, majątków wszelakich. ,przyjaźnią się z nimi , bywają rodzinnymi lekarzami, powiernikami, zleceniobiorcami, bo przecież pieniądz „krąży wkoło”. Spotykają się tak jak w wiktoriańskiej Anglii przy winie, szampanie lub piwie, przy czym wino i piwo postrzega się w kategoriach leczniczych, jako antidotum na problemy zdrowotne (na przykład wino i piwo z żółtkami).

Burżuazja prowadzi nie tylko lekkomyślny tryb zabawowego życia ale przecież pracuje, pomnaża rodzinną fortunę – tak dzieje się w przypadku Toma Buddenbrook , który regularnie pracuje w gabinecie i kantorze, a po wyborze na senatora w ratuszu, w kolegiach municypalnych. Jest jak wielu zamożnych młodzieńców z patrycjuszowskiej rodziny głową rodu, która decyduje o wszystkich ważnych wydarzeniach wśród bliskich sobie osób.  Może sobie pozwolić na dobre trunki, picie piwa najlepszej jakości, ale czyni to w dni wolne i świąteczne. Majątek, który dziedziczy musi pozostawić, najlepiej pomnożony sukcesorom.

 

JEDNOSTKA A RODZINA

Gazeta i kufel piwa w ręku służącego pana Pickwicka Sama Wellera mówią same za siebie – czas to relaksu, tym głębszego, że ma miejsce w więzieniu za długi, gdzie ludzie siedzą za niespłacone zobowiązania finansowe nic nie robiąc  i mało jedząc. Kuflem piwa można zasłonić twarz gdy rozmowa schodzi na nieprzyjemne dla pijącego tematy, kufel może być prezentem dla zaprzyjaźnionej osoby, może być elementem odpoczynku dla ojca powracającego do domu po pracy. Nie tylko porter ale i poncz też oczywiście.  W tych więzieniach siedziały całe rodziny, mnóstwo dzieci, starców, kobiet. Straszny los istot, które wpadły w finansowe tarapaty. Ich nie było stać na dobre pożywienie, kieliszek wódki czy kufelek piwa dla poprawienia nastroju. Dickens z całą mocą krytykował  ten stan rzeczy, uważając, że gdyby nie  pomoc współwięźniów, to ci nieszczęśnicy pozostawieni sami sobie umarliby z głodu. W tym więzieniu za długi nie brakowało tak tzw. złotej młodzieży, której hulaszczy tryb życia i nadużywanie trunków  doprowadzało do czerpania środków z wielu pokątnych źródeł i ruiny tak  zdrowotnej  jak i materialnej. „Wyciąganie” tych młodzieńców z tarapatów było sprawą rodziny, która odpowiednio surowo napominała i przywoływała do porządku. Według autorów znakomitego tomu historii życia prywatnego we Francji „Rodzina, główna scena życia prywatnego w XIX stuleciu, dostarczała postaci i głównych ról, praktyk  i  rytuałów , intryg i konfliktów. Ta niewidzialna dłoń społeczeństwa obywatelskiego była zarazem bezpiecznym gniazdem i węzłem dramatu.” Młodzi „wychodzili” buntując się z tych ram, mężczyźni w każdym pokoleniu korzystali z uciech i rozrywek kabaretów i wodewili, nocnych klubów rozkoszując się piwem, winem, absyntem czy prostą wódką. Były jeszcze inne formy egzystowania w XIX – wiecznym społeczeństwie a mianowicie w więzieniach, internatach, klasztorach, koszarach, w których to miejscach znajdziemy włóczęgów, żebraków, dandysów, zakonnice i zakonników, cyganerię i apaszów, czyli te grupy społeczne, które były pozbawione więzi rodzinnych. Wielu spośród nich oddawało się codziennym uciechom stołu i łoża jak cyganeria czy różnego autoramentu włóczykije – w  ich wypadku piwo, ten  najpierwotniejszy napitek cywilizacyjny musiał wystarczać za całodzienny pokarm.

Rodzina burżuazyjna a także robotnicza pozostaje nadal główną wartością społeczną, ostoją jednostek, osobliwą sceną życia, której aktorzy wypełniają przypisane im role, ojców, matek, synów i córek, w dalszych pokoleniach dziadków i pradziadków. Rodzina jest oczywiście paternalistyczna, z dominującą rolą ojców, choć i kobiety mają coraz więcej do powiedzenia, przynajmniej w wypadku córek. Mężczyznom w sensie obyczajowym więcej wolno, to oni tkwią przy barze, bywają w domach rozpusty, palą cygara, piją alkohol (kufle piwa oczywiście też), chodzą do męskich klubów i stowarzyszeń.

Kobieta w rodzinie robotniczej pełni  funkcję matki, gospodyni, zarządzającej gospodarstwem, pracownicy zakładów fabrycznych, służącej itd. Jest wielofunkcyjna, jej miejsce w rodzinie jest nie do zastąpienia , jej postawa winna być moralnie pozytywna – nie pije piwa i wódki w domu, czy poza nim bo to doprowadzi rodzinę do ruiny. Chociaż dla przyjemności i wzmocnienia sięgnie po kufel piwa czy ugotuje piwną polewkę, poczęstuje przyjaciółki winem lub piwem. Oczywiście były rodziny dotknięte schorzeniem opilstwa i wymagające interwencji i opieki państwa, stopień degrengolady bywał równie głęboki jak i obecnie. Mężczyźni korzystali z uroków relaksu popijając piwo „przy sobocie, po robocie”, we własnym gronie. Świat zataczał koło od obowiązku i porządku do odpoczynku i wesołości. Piwo bywało stałym, figlarnym bohaterem tych zawirowań.

 

MOŻE LEPIEJ PIJAĆ WODĘ BO NIE POPADNIE SIĘ W TARAPATY? ZŁE SKUTKI POPIJANIA PIWA I PORTERU, BO MOŻNA STRACIĆ ZDROWIE I PRACĘ.

W „Klubie Pickwicka” w sprawozdaniu Towarzystwa Wstrzemięźliwości napotykamy relacje niejakiego H. Walkera, krawca, który pijał regularnie porter i piwo, wskutek czego stracił zdrowie, bo kolega ukuł go zardzewiałą igłą. Popijał także mieszankę alkoholową  zwaną ”psim nosem” składającą się z gorącego porteru, goździków, jałowcówki i gałki muszkatołowej. Ukłucie spowodowało bezwład ręki i uniemożliwiło pracę. Wobec tego krawiec pije tylko wodę i czuje się dobrze. Gdyby nie zgubny nałóg nadal miałby dobre zarobki. Wdowa, krawcowa posiadająca jedno tylko oko, opowiada, jak przyjęła jako zapłatę  obok niewielkiej gotówki kieliszek wódki. Po utracie zarobku nie pije i czuje się o wiele lepiej, nawet jako jednooka.  W tym tonie także inni, aktualnie nie pijący wypowiadali sentencje na temat trunków i picia, nieco wzdychając w żalu za przyjemnościami alkoholowymi z piwem na czele, jako ukojeniem i zapomnieniem. W powieści odzwierciedlającej XIX –wieczną Anglię piwo występuje w  wielorakich odsłonach informując w sposób sugestywny jak wszystkie warstwy społeczeństwa podchodziły do alkoholu, jakość zależała wyłącznie od zasobności kieszeni amatora piwa lub wódki.

Przykładem tej różnorodności postaw mogą być dwaj studenci medycyny Ben Allen i Bob Sayer , którzy jak pisze Dickens wahali się pomiędzy częściowym a całkowitym pijaństwem. Ich umiłowanie trunków  obejmowało zarówno wódkę w rozmaitych konfiguracjach smakowych i alkoholowych jak i inne trunki, byle dużo, byle mocno, bez zwykłych  zahamowań   i  poczucia wstydu, że się tak wiele pije i to najczęściej bez okazji.  Bogatym zawsze więcej wolno więc i wódka i piwo i wino pod każdą szerokością geograficzną służą im jako element zabawy, konwersacji, perswazyjnej swawoli a symbolizują  pozycję jaką zajmują w społeczeństwie. Ziemianin pan Wardle, jeden z licznych  bohaterów „Klubu Pickwicka” uwielbia trunki, facecje i męskie przyjaźnie, jest szarmancki wobec kobiet, serdeczny dla rodziny i przyjaciół , celebruje święta wraz ze służbą i znajomymi. Wino, piwo, wódka, nalewki w rodzaju wiśniówki serwowanej w momencie przybycia pana Pickwicka i jego przyjaciół do posiadłości Manor Farm mają walor niejako tradycji i niezbędnego blasku uświetniającego dobra i jego właściciela wraz z rodziną. Jemy i pijemy przyjemne trunki wedle okoliczności ale także i bez specjalnego powodu – zamożność gwarantuje spełnianie zachcianek rozmaitego kalibru – od kameralnych przyjęć i rodzinnych posiłków po rauty i bale, przyjęcia bożonarodzeniowe i wielkanocne. Trunki mają mistyczną moc łączenia pokoleń, przy kosztowaniu piwa wlewanego do misy z winem tworzy się swoiste ogniwo towarzyskich relacji spajających wszystkich uczestników biesiady. Czar ucztowania trwa – chce się ten czas zatrzymać a przynajmniej powtórzyć rytuał biesiadowania. W XIX stuleciu wszystko jest możliwe, więc bal trwa i nęci  uczestników spienionym piwem i schłodzonym winem. ( a także zmrożoną wódeczką). Mieszczańskie kamienice ,rezydencje arystokracji i podmiejskie wille są świadkami rautów i bali, wykwintnego jedzenia i picia, tańców, ploteczek i opowieści nie wiadomo skąd. Wzorce rozprzestrzeniają się na inne grupy społeczne, aczkolwiek wobec biednych stosuje się filantropię wspierającą zakazy picia alkoholu, bo to uderza w porządne, tradycyjne rodziny i psuje obraz porządku społecznego na dziś i na przyszłość . Ewolucja stosunków społecznych w świecie burżuazji na polu rozrywki, wypoczynku i wydawanych przyjęć to także częste uczestnictwo w rautach coraz powszechniejszych w XIX wieku  oraz w otwieranych restauracjach, ogródkach piwnych, kawiarniach., gdzie korzysta się z picia dobrej kawy, herbaty, wina i piwa. Koniec stulecia zintensyfikuje obecność publicznych kawiarni i restauracji, przyjemność korzystania z nich wprowadzi nas w stulecie XX, w którym mnogość gatunków piwa (i olbrzymiej reklamy tychże gatunków) może oszołomić ofertą smakoszy i zapewnić im szeroki wachlarz   „piwowania”, czy „piwobrania”.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

O piwie

XXIII – KAPITALISTYCZNE RYTUAŁY PIWNE NA CO DZIEŃ I OD ŚWIĘTA DLA TYCH ZAMOŻNYCH I TYCH „ZA WĘGŁŁA” SPOŁECZNYCH DOLI I NIEDOLI, CZYLI „LUSTRO CI PODPOWIE, CO MASZ MĄDREGO W GŁOWIE. ALBO NIE”.

Opublikowano: 3 maja 2014

JESZCZE TEN XIX WIEK I JEGO WOLNORYNKOWA GOSPODARKA (WEDLE ADAMA SMITHA). A PIWO I TAK JEST NIE DO ZASTĄPIENIA, BO MOŻEMY NIM ZASPOKOIĆ PRAGNIENIE I GŁÓD.

A W BROWARACH „KAPSLA ALUMINIOWA”

Wiek XIX oparty o reguły gospodarki kapitalistycznej jest okresem masowej produkcji, bo czas manufaktur i ręcznych wyrobów mijał na korzyść fabrycznej, wieloseryjnej wytwórczości. Jak dawniej w cechach, tak teraz w środowiskach robotniczych pocieszano się kuflami piwa, kieliszkiem wódki (niekiedy w większych ilościach). Zacierają się wspomnienia o głodzie na przednówku, bo „wkracza” ziemniak wypełniający żołądki ludzi ubogich, choć i z ziemniaków przedsiębiorczy ludzie potrafią pędzić alkohol. W miastach dziewiętnastowiecznych egzystują i to wcale nieźle destylarnie, o których uwag kilka na przykładzie grodu Przemysława. Są otwarte od rana do późnego wieczora, mam tu na myśli ranną porę tj. szóstą i wieczorową 22. W gruncie rzeczy destylarnie to spelunki, w których można pokrzepiać się wysokoprocentowymi napitkami w razie nagłej i palącej potrzeby, bo czynne bywały w świątki i piątki, czyli w niedziele, święta. Można się domyślać, że to soboty bywały okresem największych zapotrzebowań na piwo i wódkę, bo wówczas robotnicy fabryczni otrzymywali określone zaliczki pieniężne, które chętnie wydawali na „ogniste trunki”.

Wejdźmy na chwilę do jednej z poznańskich szynkowni, gdzie bucha gwar rozmów, krzyki, śmiech a w nozdrza uderza intensywny zapach alkoholu. Dominuje „czyściocha”, a w jej tle likiery, piwa, wino, rumy itp. Nie zabawimy długo, bo można ponieść przykre konsekwencje nadużywania trunków. Świeże powietrze czasami jest ratunkiem w parze z umiarem. Niekiedy potrzebna była interwencja policji, gdy towarzystwo było zbyt pijane, rozigrane i zakłócające porządek uliczny. Wówczas stróże prawa zabierali delikwentów do izby wytrzeźwień. Wśród birbantów bywały i kobiety ulegające pokusom wódczanym i piwnym.

 

SPELUNKI, TRAKTIERNIE, RESTAURACJE

Jak podają znawcy poznańskich realiów (Marcin J. Januszkiewicz i Adam Pleskaczyński) wedle obliczeń roku 1890 jedna knajpa przypadała na 218 Poznańczyków wliczając w to dzieci a nawet niemowlęta. Od Św. Marcina po dzielnicę Chwaliszewo wyszynki wódki i destylacje kusiły potencjalnych amatorów piwa i wódki, nawet w niedzielę. Wielu niepijących mieszkańców krytykowały te przybytki, ale interes się kręcił i znajdował wielu amatorów.  W 1899 roku zakazano sprzedawać alkohol dzieciom poniżej 16 lat, a w 1900 r. zaczęła obowiązywać godzina policyjna od 22, wreszcie pojawił się przepis o zamykaniu destylacji w sobotę, o 17, aby robotnicy zachowali nieco grosza na domowe potrzeby. W końcu piwa można się napić także w domu, w otoczeniu dziatek i małżonki. A piwo butelkowe, poręczne w zastosowaniu pojawiło się w Poznaniu około 1870r. Przyjrzyjmy się tej sprzedaży i procedurze produkcji.

 

PIWO BUTELKOWE I KAPSLE („KAPSLA ALUMINIOWA”)

Piwo zamykane było porcelanowymi korkami z gumką pełniącą funkcję uszczelniacza. Do szyjki butelki przymocowane były metalowe pałączki. Puste butelki powracały do browarów a tam korki myto, gumki zaś polewano wrzątkiem.  Wprowadzenie kapsli miało cel marketingowy jak powiedzielibyśmy dzisiaj – odcinano się od niehigienicznych korków na rzecz wygodnych metalowych kapsli, reklamując piwo. Piwo kupić można było w restauracjach i placówkach handlowych „zakapslowane „ wysokiej, jakości tj. jasne „Zdrój Mieszczański”, ciemne „Bawarskie” czy angielski „Porter”. Kapslowano także lemoniadę i wodę (słynna w handlu oranżada sycylijska „Ananas” lub „AL.-Or”). Kapsle aluminiowe pierwszy w Polsce wprowadził Poznański Browar Huggera (zbankrutował w 1937r.). Właściciele winiarni, browarów, restauracji zachęcali do nabywania trunków podając w reklamach informację o cenach umiarkowanych i miernych, korzystnych dla mniej zasobnych kieszeni. Jednocześnie gwarantowali towar najwyższej, jakości i świeżości (wino i piwo nieskwaśniałe), korzystne także dla zdrowia.

 

PIWA SIĘ NAPIJEMY, A KŁOPOTY POMINIEMY

Bursztynowe piwo obecne było w rozmaitych gatunkach, niekiedy rozcieńczone wodą w karczmach, wypijane przez chłopów, pracowników folwarcznych, robotników, służących, rzemieślników. W XIX stuleciu w Niemczech i Austrii popularne były piwne bary, w których wielu nawet urzędników trafiało po pracy, wydając, co nieco na alkohole. Rytuały życia burżuazji uwzględniały nie tylko różnorodność czynników wewnętrznych jak i zewnętrznych, ale również kompromisy pomiędzy tym, co prywatne a publiczne, oficjalne, subtelne a niezamierzone, innymi słowy byli oni grupą nadającą własnej egzystencji określony styl. Odróżniający ją od innych. W zakresie upodobań biesiadnych także, w tym skłonności do luksusowych win i dobrego markowego piwa (jak w rodzinie niemieckich Buddenbrooków). Nie wspominając o pięknej zastawie, sztućcach i obrusach. Wydawanie przyjęć, przyjmowanie gości, bywanie, zasady dobrego wychowania tak odległe od wskazań Erazma z Rotterdamu wytwarzały poczucie komfortu, bezpiecznej egzystencji i wyjątkowości. Jeśli sięgano po dobre piwo i wina, to z poczuciem wyboru, selekcji i misji właściwego spożytkowania doczesnych dóbr za odpowiednio wysokie opłaty. Taka refleksja o bezpiecznej egzystencji od Mikołaja Reja do współczesnych poradników dobrego współżycia i zachowania się przy stole. Z dominującą tezą o szczęśliwości od Rousseau po Micheleta ( w francuskim rozumieniu).

Wraz z upadkiem Napoleona zaczął się okres organizowania rautów w stylu angielskim, bowiem małe, kameralne spotkania były już niemodne, na rzecz tłumu gości, w którym nie wszyscy się znali, a więc konwersacja bywała na poziomie zdawkowych zdań i opinii. Popijanie i pojadanie też było pobieżne, ze względu na ilości zaproszonych gości. Ale obok rautów, były bale, podwieczorki, proszone obiady, reduty itd. Wszędzie temu towarzyszyło wybieranie napitków w rodzaju kawy, herbaty, czekolady, wina, gorzałki i piwa. Stosownie do pory dnia i charakteru spotkań. Wydawało się, że to tak będzie trwało dla świata burżuazyjnego „da senza capo”. Ale wszystko ma swój przewrotny koniec i ten świat także.  Wielka Wojna od 1914 wiele zmieni, lecz o tym w kolejnym felietonie.

 

 

 

BIBLIOGRAFIA WYBRANE POZYCJE

  1. Historia życia prywatnego. Tom 4. Od rewolucji francuskiej do I wojny światowej. Pod redakcją Michelle Perrot, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2006.
  2. Johan Huizinga, Homo Ludens. Zabawa, jako źródło kultury. Przełożyła Maria Kurecka i Witold Wirpsza, Warszawa 1985.
  3. Marcin J..Januszkiewicz, Adam Pleskaczyński, Swój do swego, czyli Księga Kupiectwa Poznańskiego, dla wygody Czytelników w porządku abecadłowym ułożona, Poznań 2004.
  4. Marcin J.Januszkiewicz, Adam Pleskaczyński, Podręcznik Poznańczyka albo 250 dowodówa. wyższości Poznania nad resztą świata, Poznań 2002.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

image_print