Dla mediów

Polscy kierowcy deklarują: „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”

Opublikowano: 9 czerwca 2014

Rusza ogólnopolska inicjatywa przeciwko pijanym kierowcom

Badania Instytutu Transportu Samochodowego ITS oraz dane statystyczne Policji wskazują, że w  latach 2000-2012 liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców spadła o ponad połowę (55,4%). Szeroka koalicja firm i instytucji, działających na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego, zamierza wykorzystać wzrost świadomości społeczeństwa, aktywizując Polaków do poparcia hasła „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” i umieszczenia nalepki z takim napisem na tylnej szybie samochodu.

Brak reakcji = przyzwolenie

Pomimo malejącej liczby wypadków drogowych spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców, problem wciąż istnieje. Nasilenie zdarzeń ma rokrocznie miejsce w okresach świątecznych oraz wakacyjnych, co potwierdzają policyjne statystyki. Eksperci do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego wskazują, iż jednym z głównych czynników wpływających na to, że wciąż wiele osób decyduje się na prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, jest społeczne przyzwolenie na „jazdę na podwójnym gazie”.

Brak reakcji na nieodpowiedzialne zachowanie, jakim jest prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, jest równoznaczne z przyzwoleniem na takie postępowanie. Wspólnie z koalicjantami zamierzamy walczyć z biernością i zachęcać ludzi do otwartego wyrażania swojego poparcia dla odpowiedzialnej postawy, którą oddaje hasło „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” i która respektuje bezpieczeństwo zarówno własne, jak i innych użytkowników dróg – dodaje Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Browary Polskie.

 

W prostocie siła

Szeroka koalicja instytucji, organizacji branżowych i organizacji pozarządowych (Komenda Główna Policji, Parlamentarny Zespół ds. Bezpieczeństwa Drogowego, Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego) rozpoczyna działania mające zintegrować i zaktywizować społeczeństwo wokół ważnego społecznie problemu. Zrzeszonym podmiotom zależy na wykorzystaniu prostego mechanizmu, który upowszechni znak, dotychczas zarezerwowany dla opakowań i reklam piwa i uczyni z niego symbol społecznego manifestu odpowiedzialnych – trzeźwych kierowców. Koalicjanci kierują swój przekaz do kierowców w całej Polsce poprzez zachęcanie ich do naklejenia znaku „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” na tylnej szybie swojego samochodu. Ten gest nic nie kosztuje,
a daje wyraz społecznego sprzeciwu wobec pijanych kierowców.

Seria dramatycznych wypadków samochodowych spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców, jaką rozpoczął się rok 2014, dowodzi, że wciąż jest wiele do zrobienia w obszarze minimalizowania zagrożeń związanych z jazdą pod wpływem alkoholu. Wśród tego typu działań  nie może zabraknąć akcji edukacyjnej skierowanej do ogółu społeczeństwa, której celem jest  skłonienie ludzi do wyrażenia swojego sprzeciwu wobec nietrzeźwych kierowców – mówi Bartłomiej Morzycki, prezes Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Policjanci w całym kraju, szczególnie ci nadzorujący bezpieczeństwo w ruchu drogowym,  uczą zasady „Reaguj – nie toleruj”, odwołującej się do zdrowego rozsądku oraz poczucia odpowiedzialności świadków zachowań stwarzających niebezpieczeństwo, takich jak prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Niezależnie od tego, Policja wspiera, a w wielu przypadkach również włącza się w realizację projektów edukacyjnych przygotowywanych przez partnerów pozapolicyjnych, czego przykładem jest inicjatywa „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” – mówi mł. insp. Anna Kuźnia z Wydziału Profilaktyki Biura Prewencji i Ruchu Drogowego KGP.

Start działań w ramach inicjatywy „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” planowany jest na początek czerwca – okres poprzedzający sezon wakacyjny i charakterystyczny dla niego wzmożony ruch na drogach. Dystrybucja naklejek odbywać się będzie dwoma kanałami – zewnętrznym, poprzez funkcjonariuszy Policji oraz wewnętrznym – w ramach struktur organizacji należących do koalicji. Inicjatywa ma charakter otwarty – koalicjanci zachęcają zainteresowane podmioty do przyłączania się i dalszego upowszechniania znaku „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”. Więcej informacji na stronie www.nigdyniejezdzepoalkoholu.pl

 

Dodatkowe informacje:

Danuta Gut

ZPPP – Browary Polskie

Tel.  22 850 9114

media@browary-polskie.pl

 

Anna Polak

Marketing & Communication Consultants

Tel. 728 397 226

polak@mcconsultats.pl

image_pdfimage_print

O piwie

XXIV – MOŻE JESZCZE O XIX-WIECZNYCH WZLOTACH I UPADKACH DUCHA SPOŁECZEŃSTWA UPRZEMYSŁAWIAJĄCEJ SIĘ EUROPY. REGUŁY CYWILIZACJI OD CELEBRACJI DO POPULARYZACJI.

Opublikowano: 3 czerwca 2014

MOŻE JESZCZE O XIX-WIECZNYCH WZLOTACH I UPADKACH DUCHA SPOŁECZEŃSTWA UPRZEMYSŁAWIAJĄCEJ SIĘ EUROPY. REGUŁY CYWILIZACJI OD CELEBRACJI DO POPULARYZACJI.

NIEŚMIERTELNY GEN DULSZCZYZNY (HULANKI, SWAWOLE, ALE WSZYSTKO W CZTERECH ŚCIANACH DOMOSTWA). HEGLOWSKI PRIORYTET RODZINY I JEJ MIEJSCE W MAKROSTRUKTURZE SPOŁECZEŃSTWA. A O CYGANERII I DANDYSACH WARTO WSPOMNIEĆ!

Reguły cywilizacji są okowami społecznych oczekiwań, lęków, przyzwyczajeń i nakazów etycznych i aksjologicznych. Ludzie zamożni by móc dobrze realizować to, co nakazuje prawo, własne sumienie i obowiązki sięgają do form reprezentacji rodzinno-rodowej w ubiorach, rezydencjach, działalności charytatywnej, uczestniczą w bankietach, bywa, że „pławią” się w szampanie, winie i szlachetnym piwie.  Dobre odżywianie i dobre trunki wyróżniają burżuazję wśród innych warstw społecznych, przydają blasku niecodzienności kobietom i mężczyznom, dobrze ubranym, najczęściej wykształconym, uprawiającym sztukę konwersacji. Czegóż chcieć więcej? Nie musimy pamiętać o chorobach, klęskach elementarnych (powodziach, pożarach), wojnach dotykających wszystkich, choć tych bogatych mniej, w momentach zagrożenia ludzie bronią się nadużywaniem trunków, strach egzystencjalny sprzyja wymyślnym scenariuszom (np. strach ludzi przed przełomowym 2000 rokiem, że może nastąpić koniec świata, krach ludzkiej cywilizacji).

Lęki i nadzieje towarzyszą codziennym zmaganiom ludzi tak ze sfer burżuazji jak i zwykłym mieszczuchom, fenomen pracy i pracy od podstaw staje się hasłem naczelnym epoki pozytywizmu propagowanym przez Bolesława Prusa, Elizę Orzeszkową, Marię Konopnicką, Henryka Sienkiewicza, Adolfa Dygasińskiego, Adama Asnyka, by wymienić najpopularniejszych piewców tej ideologii. Nieco szyderstwa i krytyki domowi mieszczańskiemu przyda Gabriela Zapolska, jej naczelna bohaterka Dulska stanie się ponadczasowym wzorcem zakłamania, hipokryzji i wytartych prawd utrudniających życie rodzinie i znajomym. W tym domu kieliszek wódki czy nalewki pomaga na nerwy, choć syn Dulskiej Zbyszko nadużywa alkoholu w nocnych klubach, gdzie napotka podobnych sobie synów mieszczan, pracujących w biurze za dnia, a wieczorem nadużywających wina, piwa czy wódeczki. Alkohol ma tłumić lęki, stresy, brak perspektyw wyjścia z kołtuństwa rodzinnego, słowem działać w pewnym sensie leczniczo. Dla duszy i ciała.

 

NIEŚMIERTELNY GEN DULSZCZYZNY

Teza, że najlepiej brudy prać we własnym domu, w ustach Dulskiej była przekonywująca i nienowa, bo powtarzana przez ludzi o podobnym do Dulskich światopoglądzie. I choć to początki XX stulecia (1906r.) to podobne zachowania obserwujemy w wieku poprzednim XIX. Skłonności do alkoholu należy ukrywać w domu, gdzie można sobie folgować do woli wypijając wino lub piwo, w zaciszu domowym zamiast wydawać pieniądze w nocnych klubach. Kultywowanie prywatności rozprzestrzenia się w całej Europie, znalazłam fragment postulujący i podkreślający „ukrycie życia prywatnego” we Francji autorstwa Talleyranda i Stendhala. Cytując w ślad za Michelle Perrot: „Życie prywatne powinno być ukryte. Niedopuszczalne są próby poznawania i upowszechniania tego, co dzieje się w mieszkaniu osoby prywatnej.” ( Dictionnaire  1863-1872). Wypisz, wymaluj sytuacja „legionów” Dulskich pod każdą szerokością geograficzną. Nieszlachetne zachowania, mroczne sekrety, alkoholizm, bicie najczęściej żony i dzieci, podwójne życie, umiłowanie trunków z piwem i wódką na czele. I wiele innych, choć nie wszystkie złe elementy układanki domowej musiały być tak drastyczne i ostateczne, bowiem były i są rodziny całkiem prawidłowo wypełniające swe funkcje prywatne, wewnętrzne jak i wśród społeczeństwa.  Było rzeczą reżyserii wydarzeń punktowanie za i przeciw reguł i praw obowiązujących w danym czasie i miejscu geograficznym – współczesne podręczniki savoir-vivre, („kolejne w cielenia „nauki grzeczności”, od Erazma z Rotterdamu poczynając) porządkują zajęcia mężów i żon, ich czasu domowego, przyjęć, „bywania” i „przyjmowania” itd. Używanie trunków jest eleganckie, tylko jak już wspominałam w dobrym gatunku są to piwa i wina sprowadzane od rzetelnych producentów i dystrybutorów (na przykład tak postępują Buddenbrookowie).

W heglowskim ujęciu rodziny mamy do czynienia z analizą stosunków pomiędzy jednostką, społeczeństwem obywatelskim a państwem. Przy czym jednostka jest podporządkowana rodzinie tworzącej podstawowy krąg społeczeństwa obywatelskiego, bez tych zależności państwo odnosiłoby się do mas, zbiorowości nieuporządkowanych. Rodzina poza tym reprezentuje naturalną moralność.  W tym kontekście ustalone reguły gry towarzyskiej i reprezentacyjnej obejmują katalogi zachowań na scenie publicznej i domowej – przyjęcia, bale, biesiady służą rytmowi dnia codziennego i wystawności dni świątecznych – trunki – wina obok piwa i wódki i nalewek uświetniają

 

„UPAŁ W RAJU” I POLEWANIE PIWEM. CYGANERIA.

A do radosnego spożycia piwa i wina można by zastosować fragment wiersza K.I.Gałczyńskiego „Upał w raju”. Gdy zapanował upał w raju „Od rana aż do wieczora anioły wzdychają, wzdychają/, pokotem leżą na łąkach i piwem się polewają.” Piwo w obwolucie rajskiej przyjemności to jest to i dla wielu więcej nie potrzeba!  Dla stulecia XIX takoż, choć przecież hamulce mieszczańskiej moralności były oprawą przykazań i norm odnoszonych do potraw i trunków. Pozostawali jednak inni w społeczeństwie burżuazyjnym zaszufladkowani do grup cyganerii, dandysów, closzardów, wagabundów itp. Tkwiący w społeczeństwie, a niekiedy wykluczeni.

Zajrzyjmy do legendarnej Dzielnicy Łacińskiej w Paryżu  – studenci, którzy nie pokończyli medycyny, prawa, wreszcie artyści różnego autoramentu tworzą niepowtarzalny klimat cyganerii francuskiej. A trunki w takim środowisku i w takim towarzystwie krążą nieustannie przydając pikanterii ludziom żyjącym „na luzie”, w wyzwoleniu od zasad obowiązujących mieszczuchów. Piwo, tanie wina, wódka, opary tytoniu, częste choroby z gruźlicą na czele wpływały na wysoką statystykę zgonów, która jednak nie odstraszała kolejnych amatorów bujnego życia towarzyskiego. Przecież wciągało miasto ze swymi barami, salonami, bulwarami, gwarem i radością ulicy.   Przy piwie, winie i kawie można rozmawiać, dyskutować, spierać się na różne tematy, pisanie i dysputa były głównym zajęciem cyganerii, która zalegała biblioteki, czytelnie by móc pisać i czytać. I wieść cygańskie życie jak na wolnomyślicieli przystało. A więc w górę kielichy i kufle, na pohybel nudnym zasadom burżuazyjnego społeczeństwa. Nic nie posiadamy, za nic nie płacimy, są długi, ale co tam, żyjemy wolni, niezależni, szczęśliwi.  Ot cała cyganeria, która dla wieczornego przyjęcia kilkoma dekoracjami, np. tkaniną, obrazem, rzeźbą potrafi nadać klimat przytulności, niedbałej elegancji i która nie dba o pozory stateczności, potrafiąc w ciągu nocy „przepuścić” własne lub pożyczone pieniądze. Oddając się uciechom Bachusa i Erosa i ponętności gier hazardowych realizuje własne pojęcie wolności. W tym wszystkim strumienie alkoholu, wina i piwa przydają im etykietkę ludzi szczęśliwych, wolnych, a mężczyznom tego swoistego świata zapewniają dominację nad kobietami, nawet gryzetkami. Amatorami uciech alkoholowych i swobody bywali także dandysi.

 

DANDYZM I JEGO FILOZOFIA ŻYCIA

Oto sylwetka Dandysa. Dobrze ubrany, głoszący hasła, że urodził się po to, aby nosić wytworne ubrania, i mnóstwo akcesoriów ubraniowych w rodzaju rękawiczek, parasoli, muszek, kapeluszy, lasek itd. Wyróżnia go też staranna, drobiazgowa toaleta, czystość ciała, fanatyczne przywiązanie do częstych zmian bielizny i kąpieli. Ma słabość do arystokracji, głosi hasła antyegalitarne, nienawidzi ustabilizowanego życia rodzinnego, gardzi węzami życia małżeńskiego, kobietami uosabiającymi niewolę małżeńską. Zmierza w kierunku homoseksualizmu (lepsza jest miłość chłopców) i nie sposób nie przytoczyć tu słowa Gustawa Flauberta, które brzmią w ten sposób: kobieta jest naturalna, jest przeciwieństwem dandysa, w związku z tym jest wstrętna. Dziwna logika, ale mieszcząca się w jego pojmowaniu świata. Lubi wytworne trunki, dobre gatunkowe wina i piwa, bowiem akceptuje bogactwo obok skromności wynikającej z krytyki burżuazji i porządków kapitalistycznych. Nienawidzi potomstwa, idei rozmnażania, uosabia pesymizm i wolę włóczęgi. Przypomina mi się w tym miejscu bohater poematu Aleksandra Puszkina „Eugeniusz Oniegin” ubrany jak londyński dandys. Nie potrzeba lepszego uwiecznienia sylwetki dandysa niż pióro genialnego twórcy. Obydwa nurty tak cyganerii jak i dandyzmu używały alkoholu, jako podniety duchowej i sposobu wyrażania buntu i własnych aspiracji. Były i środkiem i celem ich niespokojnych dusz.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

O piwie

XXV – PROLETARIACKI LOS UBOGICH – PRACA, NĘDZNE DOMY I DZIELNICE, ODPOWIEDNIE ROZRYWKI UBOGICH W XIX STULECIU. PIWO WSPOMOŻYCIELEM BIEDOTY A CZASEM NĘDZARZY.

Opublikowano: 3 czerwca 2014

A DLA LEPIEJ SYTUOWANYCH REKLAMA PIWA.

W kapitalistycznej Europie ludzi zasobnych, ubogich postrzegano, jako „dzikusów” ludzi prymitywnych, niewykształconych o złych nawykach i manierach. A że gnieździli się w norach i złych dzielnicach nędzy to zjawisko rosło do wielkich rozmiarów dając w efekcie enklawy biedy, byle, jakości i rozpaczliwej egzystencji. Alkohol sprzyjał złym nawykom i wprowadzał element chaosu w trudne życie proletariuszy jakbyśmy to ujęli „różnej maści”, we francuskich, angielskich, niemieckich miastach i miasteczkach służbę lokowano na poddaszu, (szóste piętro w Paryżu) w suterenie i byle gdzie. Ich los pogarszały choroby, epidemie, rozmaite klęski z wojnami na czele. Robotnicze getta były obrazem tej gorszej, dramatycznie złej kondycji ludzi żyjących, gdzie rozpacz i brak perspektyw wyjścia z tej sytuacji topiono w tanim winie i piwie. Kufel piwa i to niejeden zakreślał granice towarzyskości a im dalej od zamożności i bycia „lepszym” społecznie, tym brud, niechlujstwo i brak higieny wypełniały ściślej jej życie codzienne.

Otwierając inną kartę społeczeństw kapitalistycznych schodzącego XIX stulecia powiemy, że zamożność bogatego mieszczaństwa nie oznaczała fanatycznego przywiązanie do czystości, nawet w najbogatszych domach kuchnie i toalety mieściły się na tyłach domu, będąc pomieszczeniami małymi, zaniedbanymi, jakby dostosowanymi dla służby. Dopiero angielskie rozwiązania techniczne w drugiej połowie tego stulecia (kanalizacja) poprawiły stan rzecz a przecież przy różnych przyjęciach i „herbatkach”, gdy pito wiele płynów od kawy, herbaty, czekolady poczynając po wina i piwa przybytek czystości i intymności był wskazany.

Przyjemności związane z wypoczynkiem i wakacjami w XIX stuleciu idą w parze z dobrym odżywianiem i sięganiem po wina i piwo, jako elementami relaksu – Tonia Buddenbrook, jako młoda dziewczyna wyjeżdża do słynnego Peenemeunde, gdzie radośnie spędza lato, jak wielu innych przedstawicieli bogatych kupieckich rodzin. Francuska burżuazja zabawia się także w kasynach rozmieszczonych na „rodzinnych plażach”, tworząc kręgi towarzyskie i wspólne biesiadowanie choćby to były napitki alkoholowe bez przekąsek. Włączona jest w rytmy dnia codziennego i rytuały domowe przynależne tej dominującej klasie społecznej. Jako ciekawostkę podajmy średni przewidywany wiek życia w ciągu XIX stulecia – W 1801r. wynosił 30 lat, a w 185O 38 lat dla mężczyzn a 41 dla kobiet, a w 1913 czyli na rok przed Wielką Wojną dla kobiet 52 a dla mężczyzn 48. Dzieje współczesnej Europy to przedłużające się prognozy życia związane z postępem cywilizacyjnym. Alkoholizm oczywiście może skracać życie tak biednym jak i bogatym, ale złe nawyki jedzeniowe jak i możliwości finansowe spychają ubogich do egzystencji lichej i skutecznie sprzyjającą chorobom.

 

A RODZINA DZIEWIĘTNASTOWIECZNA NADAL OPOKĄ SPOŁECZEŃSTWA. GDY SIĘ ZACHWIEWA TO SZYBKO PODNOSI. PIWO I INNE TRUNKI WZMACNIAJĄ WIĘZI, POPRAWIAJĄ SAMOPOCZUCIE, CHOCIAŻ MOGĄ TAKŻE ROZBIJAĆ ZWIĄZKI PRZY NADUŻYWANIU!

Cytując fragment historii życia prywatnego (artykuł Michelle Perrot) o rodzinie i jej potrzebach, zwróćmy uwagę na pewną dramaturgię jej egzystencji: „/Krzyki i szepty, skrzypiące drzwi, zamknięte szuflady, skradzione listy, pochwycone gesty, zwierzenia i zatajenia, spojrzenia ukradkowe lub przechwycone, to, co powiedziane i nie powiedziane – wszystko splata się w świat wewnętrznych porozumień, tym bardziej finezyjny, im silniej skoncentrowane są interesy, miłość, nienawiść, wstyd.” Pieniądze tak u bogatych jak i ubogich stanowią temat drażliwy, testamenty często nie jednoczą, ale dzielą i sieją zawiść. U ludzi bardziej lub mniej zasobnych dzień wypłaty jest tym dniem, w którym zaniepokojone kobiety wyglądają mężów, nawykłych do odwiedzania barów ii szynków i przepijania części (bywa, że znacznej) zarobionych pieniędzy. Piwo i wódka są wtenczas naturalnymi wrogami harmonii domowej, złość przenosi się na dzieci, panuje wówczas harmider, krzyki, wyzwiska, płacz dzieci itp. Alkohol i złe towarzystwo naraża rodzinę na konflikty i rozpad. Bicie żony i dręczenie jej dotyczy znakomitej większości środowisk wiejskich i robotniczych. Wygląda to w ten sposób, że opity piwem i wódką mąż wraca do domu, po czym, niezadowolony łoi żonę, czym popadnie. Najczęściej z powodu niegospodarności. Jeden z francuskich plebejuszy usprawiedliwiał się przed sądem za śmiertelne pobicie żony, że kuchnia była zimna, wygaszona a obiadu nie było. Czyli jakbyśmy to ujęli dzisiaj „zupa była przesolona!”  Oczywiście bywało nieskończenie wiele wizerunków harmonii wewnątrz rodzinnej, gdy alkohole nie przeszkadzały ani nie rozbijały miru domowego, przydając wesela i dobrego humoru jego użytkownikom. Wszystko zależało od umiaru i mądrości spożywających.

 

ABSYNT („ZIELONA CZARODZIEJKA”) I INNE ALKOHOLE.

Niepokojące było spożywanie absyntu przez klasy wyższe, bo był on szczególnym, dramatycznym szkodnikiem zdrowia niszczącym komórki mózgu i sprzyjającym padaczce, epilepsji. Zjawisko nadużywania trunków wszelakich odnosi się do wszystkich grup społecznych tak bogatych jak i ubogich, tak było niegdyś, tak jest obecnie. Piwo często jest postrzegane, jako nieszkodliwe, pożyteczne dla zdrowia, nieuzależniające, na jakiś specjalnych prawach – oczywiście wszystko jest miarą rozsądku, bo mamy do czynienia z trunkami, które wprawiają w mniejsze lub większe upojenie alkoholowe. Ale mity i stereotypy potrafią funkcjonować w obiegu społecznym przez stulecia. Przed I wojną światową burżuazja i środowiska robotnicze potępiały alkoholizm wśród swych przedstawicieli i wrogo odnosiły się do absyntu (mniej popularnego u robotników).  „Zielona czarodziejka” kusiła elity, artystów, literatów, była swoistym przyzwoleniem na samo destrukcję. Natomiast w środowisku robotniczym, ktoś, kto nie pije piwa, wina i wódki uważany jest za tego, który wyłamuje się z grupy i wywołuje gniew, kpinę i lekceważenie. Czyli picie alkoholu stosownie do okoliczności jest obowiązującą normą towarzyską. Według badań francuskich historyków (Paryż i okolice) robotnicy kupowali wina, na przykład wina chinowcowe, preferowali wódkę rumową, natomiast piwo i cydr w mniejszym zakresie. Pijano także w miastach i na wsiach kawę z dodatkiem calvadosu, kobiece upodobania obejmowały likiery, bo słodkie, macerowane owoce i aperitify. No i poczciwe „piwsko”, „piwko, bo wchodziło w skład menu poprzednich pokoleń z XVIII stulecia rodem. (I wcześniej).

 

„PRAWDZIWE PIWO GRODZISKIE TO SZAMPAN POLSKI” – Z REKLAMY POLSKIEGO PIWA.

Piwo to zachwalano w polskich miastach a szczególnie popularne było w poznańskich restauracjach a nawet doczekało się panegiryku na własną cześć, czyli „Ody na cześć piwa grodziskiego” autorstwa historyka Józefa Łukasiewicza. Piwo było lekkie sporządzane ze źródlanej wody grodziskiej a dodawany doń słód pszeniczny wędzono dymem z dębowego drewna. Było ono konkurencją wobec ciężkich gatunków piwa bawarskiego a podawano je w powyginanych szklankach a nie w kuflach. Niemcy z czasem przekonali się do tego piwa i transportowane je nie tylko na terenie Rzeszy, ale także wśród kolonistów niemieckich w Afryce wschodniej i wśród żołnierzy Africa Korps.

Reklamowano to piwo wszelkimi sloganami: na przykład: „Popierajcie przemysł swojski! BROWAR GRODZISKI ŚW.BERNARDA; „NOWY BROWAR GRODZISKI” pozbądźcie się uprzedzenia! Popierajcie przemysł swojski!”; „Wyborowe piwo grodziskie” itd. Dla porządku rzeczy dodajmy, że próby zawładnięcia rynkami amerykańskim i chińskim nie dały pozytywnych rezultatów, natomiast piwo to przetrwało cały PRL a zniknęło ze sklepów w 1994r. Ot taka kolej rzeczy i zjawisk.

 

WYBRANA LITERATURA

  1. KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI, DZIEŁA W PIĘCIU TOMACH, WYDAWNICTWO CZYTELNIK, T.1, WARSZAWA 1979, T.1. POEZJE.
  2. MARCIN J.JANUSZKIEWICZ, ADAM PLESKACZYŃSKI, SWÓJ DO SWEGO, CZYLI KSIĘGA KUPIECTWA POZNAŃSKIEGO. DLA WYGODY CZYTELNIKÓW W PORZĄDKU ALFABETYCZNYM UŁOŻONA, POZNAŃ 2004.
  3. HISTORIA ŻYCIA PRYWATNEGO, TOM 4, OD REWOLUCJI FRANCUSKIEJ DO I WOJNY ŚWIATOWEJ, POD REDAKCJĄ MICHELLE PERROT, WROCŁAW, WARSZAWA, KRAKÓW, ZAKŁAD NARODOWY IM.OSSOLIŃSKICH, WROCŁAW 2006.
  4. ZDZISŁAWA OKUPNIAK-WENSKA, WYCHOWANIE KOBIET NA ZIEMIACH POLSKICH NA PRZEŁOMIE XIX I XX WEIKU, POZNAŃ 1970. MASZYNOPIS PRACY MAGISTERSKIEJ. ZE ZBIORÓW WŁASNYCH.

 

Autor: Maria Falińska

image_pdfimage_print

image_print