Dla mediów

Spokojny reklamowy początek roku branży piwowarskiej

Opublikowano: 19 maja 2016

Piwo reklamuje się mniej intensywnie, ale zgodnie z Kodeksem Etyki Reklamy. 

W pierwszym kwartale 2016 r. producenci piwa wyemitowali 60 nowych reklam – o połowę mniej niż w ostatnich trzech miesiącach roku 2015. Wraz z mniejszą aktywnością reklamową nie odnotowano uszczerbku na jakości przekazów emitowanych przez piwowarów. Jak informuje Instytut Monitorowania Mediów, wszystkie reklamy piwa, które pojawiły się w mediach między 1 stycznia a 31 marca tego roku, były zgodne z zasadami Kodeksu Etyki Reklamy.

 

Początek roku to dla browarników moment oddechu przed zbliżającym się sezonem największej sprzedaży piwa. Zazwyczaj jest to również czas mniejszej aktywności reklamowej. Tendencję tą potwierdzają dane zawarte w najnowszym, siedemnastym z kolei raporcie Instytutu Monitorowania Mediów, analizującym zgodność reklam piwa z Kodeksem Etyki Reklamy. Wynika z niego, że w pierwszych trzech miesiącach 2016 r. w mediach pojawiło się zaledwie 60 przekazów reklamowych. To o połowę mniej niż w ostatnim kwartale ubiegłego roku i o 60 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku 2015.

Telewizja najczęściej wybieranym nośnikiem reklam

Jak wynika z raportu IMM, w analizowanym okresie reklamy piwa najczęściej mogli obejrzeć telewidzowie. W tym medium pojawiło się aż 43 proc. wszystkich przekazów reklamowych wyemitowanych między styczniem a marcem. Co czwarta reklama piwa (25 proc.) miała formę reklamy zewnętrznej (outdoorowej), niespełna co piąta (18 proc.) trafiła do odbiorców za pośrednictwem internetu. Reklama złotego trunku najrzadziej gościła na łamach prasy (12 proc. przekazów) i w radiowym eterze (zaledwie 2 proc. przekazów).

Preferencje reklamodawców w zakresie nośników nie różniły się znacząco od tych z ostatniego kwartału 2015 r., z tym że na pozycji lidera reklamę outdoorową zastąpiła reklama emitowana w telewizji. W pierwszych trzech miesiącach br. to właśnie reklama zewnętrzna straciła najbardziej na popularności, odnotowując niemal czterokrotny spadek liczby emisji (z 59 do 15) w porównaniu z końcówką roku 2015.

Etyka i odpowiedzialność w reklamach piwa

Niezależnie od ilości wyemitowanych reklam, branża piwowarska utrzymuje stały, wysoki poziom przygotowywanych komunikatów reklamowych. Według najnowszej edycji raportu IMM, piwo jest wciąż promowane zgodnie z Kodeksem Etyki Reklamy. W podsumowaniu niniejszego raportu stwierdzono, że żadna z emitowanych reklam piwa – prasowych, internetowych, telewizyjnych czy outdoorowych, nie zawierała wątpliwych etycznie treści. Co więcej, z analiz przeprowadzonych na potrzeby raportu wynika, że przekazy reklamowe marek należących do członków Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie (Kompania Piwowarska,  Grupa Żywiec, Carlsberg Polska) zostały opatrzone znakami odpowiedzialnościowymi: „W ciąży nie piję alkoholu”, „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” i „Alkohol – tylko dla pełnoletnich”.

Samoregulacja przemysłu piwowarskiego

Komunikacja marketingowa browarów zrzeszonych w Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie podlega zasadom samoregulacji w ramach tzw. siedmiu standardów etycznej reklamy, wypracowanych przez Komisję Europejską i Europejskie Zrzeszenie Standardów Reklamowych (EASA). Monitorowanie reklam  przez niezależny podmiot jest jednym z tych standardów. Zostało ono złożone przez Związek Browary Polskie do Komisji Europejskiej jako zobowiązanie, niezależnie od systemu skarg konsumenckich. Podobnie znaki „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”, „Alkohol – tylko dla pełnoletnich” oraz „W ciąży nie piję alkoholu”, umieszczane na opakowaniach i w spotach reklamowych piwa, są dobrowolną inicjatywą branży.

image_pdfimage_print

Dla mediów

Już 9 tysięcy sprzedawców przeszło szkolenie z zakresu odpowiedzialnej sprzedaży alkoholu

Opublikowano: 19 maja 2016

Wpływ alkoholu na rozwój młodego człowieka, prawne konsekwencje sprzedaży alkoholu osobie niepełnoletniej czy asertywność w kontakcie z nastoletnim klientem to tylko część zagadnień, które poznają użytkownicy bezpłatnej internetowej platformy edukacyjnej „Odpowiedzialny Sprzedawca”. Dotychczas ze e-learningowego szkolenia, umożliwiającego poszerzenie wiedzy i podniesienie kompetencji w zakresie obsługi niepełnoletnich klientów, skorzystało prawie 9 tysięcy pracowników polskich sklepów.

Najpierw zapoznanie się z przepisami prawnymi dotyczącymi sprzedaży alkoholu, następnie nauka technik asertywnego odmawiania, na końcu zaś test sprawdzający wiedzę oraz interaktywna gra, będąca symulacją sytuacji zakupu alkoholu w sklepie – tak wygląda bezpłatne e-learningowe szkolenie z zakresu odpowiedzialnej sprzedaży alkoholu dostępne na platformie „Odpowiedzialny Sprzedawca”. Zostało ono przygotowane z myślą o pracownikach oraz właścicielach placówek handlowych, którzy w codziennej pracy mają do czynienia z niepełnoletnimi klientami usiłującymi kupić alkohol.

Odpowiedzialność za ladą

Z relacji sprzedawców wynika, że obsługa osób poniżej 18 r.ż. rodzi sporo trudności, począwszy od prawidłowej identyfikacji wieku klienta na skutecznej odmowie sprzedaży napojów alkoholowych skończywszy. Tymczasem to od reakcji sprzedawcy często zależy, czy alkohol trafi w ręce osoby niepełnoletniej. – Sklepowa lada jest tylko umowną barierą odgradzającą nastolatków od półki z alkoholem. Tą rzeczywistą jest decyzja sprzedawcy, który posiadając odpowiednią wiedzę i umiejętności jest w stanie właściwie zareagować na próbę nabycia alkoholu przez młodego człowieka. Platforma „Odpowiedzialny Sprzedawca” została stworzona właśnie po to, by wspierać sprzedawców w trudnym zadaniu, jakim jest udaremnienie zakupu przez klienta niepełnoletniego  – mówi Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, który jest organizatorem ogólnopolskiej kampanii „Pozory mylą, dowód nie” i pomysłodawcą platformy edukacyjnej. Jak dotąd z pomocą tego narzędzia przeszkoliło się prawie 9 tysięcy pracowników polskich sklepów. Edukacja sprzedawców to ważny element walki ze zjawiskiem spożywania alkoholu przez nieletnich. Choć według ostatnich danych Światowej Organizacji Zdrowia konsumpcja alkoholu wśród młodzieży w wieku 11-15 lat spada, nadal jest problemem, z którym boryka się wiele krajów.

Młodzież sięga po alkohol rzadziej i później

Z międzynarodowych badań nad zachowaniami zdrowotnymi młodzieży szkolnej – Health Behaviour in School-aged Children – przeprowadzonych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) wynika, że alkohol jest najpopularniejszą używką wśród nastolatków[1]. Spośród wszystkich trunków młodzież najchętniej wybiera piwo – do picia go co tydzień przyznaje się 13 proc. ankietowanych. Wódkę pija 7 proc., zaś wino – 6 proc. badanych.

W porównaniu z poprzednią edycją (2010 r.) tych samych badań  z jednej trzeciej (33 proc.) do jednej piątej (21 proc.) zmalał odsetek młodych ludzi przed 15 r.ż., którzy sięgają po alkohol przynajmniej raz w tygodniu. Nastolatkom rzadziej zdarza się też upić. W 2010 r. przynajmniej dwa razy w życiu upiło się 43 proc. ankietowanych, w 2014 r. – 28 proc. Biorąc pod uwagę każdą z grup wiekowych najbardziej pozytywną zmianę zachowań związanych z nadużywaniem alkoholu widać w grupie piętnastolatków. W 2010 r. takie doświadczenia były udziałem co trzeciego (32 proc.) z nich, w 2014 r. – co piątego (22 proc.).

Więcej abstynentów wśród polskich nastolatków

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia, smak alkoholu poznała niespełna połowa (42,6 proc.) polskich uczniów w wieku 11-15 lat. Piwo pozostaje najpopularniejszym napojem alkoholowym spożywanym w tej grupie – do jego spróbowania przyznała się jedna trzecia badanych (32,8 proc.). Jedna piąta nastolatków próbowała wódki i tyle samo – wina.

Jednocześnie badania wskazują, że między 2010 a 2014 r. w Polsce przybyło młodych osób, które alkoholu nie piją oraz tych, którym nigdy nie zdarzyło się go nadużyć. Według najnowszych danych,  bycie abstynentem deklaruje 57,4 proc. ankietowanych, co stanowi wzrost o blisko 10 p. p. w porównaniu z rokiem 2010 (47,7 proc.). Rzadsze sięganie po alkohol przekłada się na mniejszą częstotliwość występowania zjawiska upijania się. O ile w 2010 r. jedna czwarta (26,1 proc.) polskich gimnazjalistów miała na koncie przynajmniej jeden tego typu epizod, o tyle cztery lata później już tylko jedna piąta (21,1 proc.).

Alkohol? Tylko dla pełnoletnich

Przed dostępem do alkoholu chronią młodzież odpowiedzialne decyzje osób dorosłych, przede wszystkim rodziców i sprzedawców. Do tych ostatnich skierowane są działania prowadzone przez Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie w ramach kolejnej edycji kampanii „Pozory mylą, dowód nie”. Uruchomiona w ubiegłym roku platforma szkoleniowa „Odpowiedzialny Sprzedawca”, dostępna pod adresem: http://www.odpowiedzialnysprzedawca.pl, to uniwersalne i nieodpłatne narzędzie szkoleniowe, umożliwiające podniesienie kompetencji sprzedawców w zakresie obsługi niepełnoletniego klienta. Każdy użytkownik, który przejdzie szkolenie, otrzymuje imienny certyfikat „Odpowiedzialnego Sprzedawcy”, poświadczający ukończenie e-learningowego treningu.

 


[1]Wyniki badań zostały przedstawione w raporcie Growing up unequal: gender and socioeconomic differences in young people’s health and well-being. Health Behaviour in School-aged Children (HBSC) study: international report from the 2013/2014 survey, Copenhagen, WHO Regional Office for Europe, 2016. Dane dla polskiej populacji, obejmującej 4,5 tysiąca polskich uczniów w wieku 11, 13 i 15 lat, zostały opracowane przez ekspertów z Instytutu Matki i Dziecka: J. Mazur (red.), Zdrowie i zachowania zdrowotne młodzieży szkolnej w Polsce na tle wybranych uwarunkowań socjodemograficznych. Wyniki badań HBSC 2014. Instytut Matki i Dziecka, Warszawa 2015.

 

image_pdfimage_print

Dla mediów

Nowe prawo wodne uderzy w producentów piwa

Opublikowano: 11 maja 2016

Nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie może kosztować branżę piwowarską planowana przez Ministerstwo Środowiska zmiana prawa wodnego, która wprowadza dużo wyższe niż dotychczas stawki poboru i odprowadzania wody. Piwowarzy przewidują, że wynikający z tej podwyżki wzrost kosztów produkcji może odbić się negatywnie nie tylko na kondycji branży, ale także sektorów gospodarki z nią powiązanych, w których piwo generuje istotną wartość i tworzy łącznie blisko 200 tysięcy miejsc pracy.

Opublikowany na stronie Rządowego Centrum Legislacji nowy projekt ustawy o prawie wodnym przewiduje wzrost opłat maksymalnych za korzystanie i odprowadzenie wody. W przypadku opłat za pobór wody, stawki zaproponowane przez ministerstwo są nawet 80-cio krotnie większe niż obecnie obowiązujące. Jeśli projekt wejdzie w życie, skutki podwyżki najdotkliwiej odczują dostawcy żywności, a zwłaszcza producenci napojów, w tym producenci piwa, dla których woda jest nie tylko elementem procesu produkcji, ale przede wszystkim głównym składnikiem. – Z zaniepokojeniem przyjęliśmy informację o planach wprowadzenia zmian w obowiązującym prawie wodnym. Nasz sprzeciw budzi nie tylko proponowanie specjalnych, rygorystycznych stawek dla producentów wód i napojów konfekcjonowanych, ale przede wszystkim sposób procedowania ustawy, w którym pominięto etap konsultacji społecznych ze wszystkimi właściwymi podmiotami i interesariuszami – mówi Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Nie ma piwa bez wody

Choć w powszechnej opinii to chmiel uważany jest za główny składnik piwa, w rzeczywistości podstawowym surowcem niezbędnym do produkcji tego trunku jest woda. Znaczna jej część jest wykorzystywana bezpośrednio w procesie warzenia, pozostałą pochłaniają czynności towarzyszące produkcji. Racjonalne gospodarowanie zasobami tego cennego surowca to jeden z elementów strategii zrównoważonego rozwoju realizowanej przez polskie browary. Należący do Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie najwięksi krajowi producenci piwa od lat wdrażają rozwiązania pozwalające ograniczyć zużycie wody. Według danych Związku Browary Polskie, obecnie średnie zużycie wody w browarach wynosi niecałe 3 hl na 1 hl gotowego produktu. To wynik, który plasuje polskich piwowarów w światowej czołówce pod względem efektywności wykorzystania tego surowca. Nie pozostawia on właściwie miejsca na dalsze redukcje zużycia i zmianę sposobu zarządzania wodą.

Woda warta miliony

Według wyliczeń Związku Browary Polskie, wejście w życie stawek zaproponowanych przez Ministerstwo Środowiska w nowym prawie wodnym obciąży producentów piwa dodatkowymi kosztami rzędu kilkudziesięciu milionów złotych rocznie. Przewidywana przez piwowarów podwyżka nie uwzględnia dodatkowych kosztów zakupu składników do produkcji piwa, których producenci – zgodnie z nową ustawą – także będą zmuszeni zapłacić więcej za wodę.

Wśród możliwych negatywnych skutków wzrostu kosztów wytwarzania złotego trunku piwowarzy wymieniają m.in. konieczność podniesienia cen, która pociągnie za sobą spadek sprzedaży i tym samym utratę dochodów tysięcy osób pracujących w całym łańcuchu dostaw, począwszy od producentów surowców rolnych, sprzętu i urządzeń, opakowań, po firmy zajmujące się transportem, reklamą, handlem i branżę gastronomiczną.

W 2014 r. polski sektor piwowarski wygenerował 205 tysięcy miejsc pracy – najwięcej u dostawców surowców i usług (79 556), w gastronomii (63 704) i sprzedaży detalicznej (46 337). Całkowite wpływy do budżetu państwa związane z produkcją i sprzedażą piwa wyniosły 9,9 miliarda złotych.

image_pdfimage_print

Dla mediów

Chmiel, słód i 40 tysięcy miejsc pracy – sektor rolniczy zyskuje dzięki współpracy z branżą piwowarską

Opublikowano: 10 maja 2016

Dwa surowce, dzięki którym pracę ma ponad 40 tysięcy osób – tak w dużym skrócie można przedstawić wpływ branży piwowarskiej na sektor rolny w Polsce. Tylko dzięki uprawie chmielu oraz browarnych odmian zbóż, wykorzystywanych przy warzeniu piwa, zatrudnienie w  polskim rolnictwie znajduje mniej więcej tyle osób, ile liczy sobie populacja… Sopotu.

Woda, zboże, chmiel i drożdże – lista składników niezbędnych do produkcji piwa nie jest długa. Zapotrzebowanie krajowych browarów na te surowce rośnie wraz z produkcją piwa. W ubiegłym roku w Polsce wyniosła ona 40,5 mln hl. Za każdą butelką złotego trunku trafiającą na sklepową półkę kryje się praca osób zatrudnionych nie tylko bezpośrednio przy warzeniu piwa, ale także w branżach powiązanych, np. rolnictwie. Ta ważna gałąź krajowej gospodarki zyskuje na zaopatrywaniu browarów w chmiel i zboże przeznaczone na słód. Jak wynika z szacunków zawartych w raporcie The Brewers of Europe, przy uprawie obu surowców pracuje w Polsce 40 146 osób, co oznacza, że na plantatorów chmielu i producentów zbóż przypada połowa z blisko 80 tysięcy etatów generowanych przez polski sektor piwowarski wśród dostawców surowców i usług[1].

Chmielowa Lubelszczyzna, słodowy Śląsk

Gdyby spojrzeć na powyższe dane przez pryzmat statystyk Głównego Urzędu Statystycznego, okazałoby się, że do utrzymania obecnego wolumenu produkcji piwa potrzeba pracy niemal wszystkich osób trudniących się rolnictwem w woj. zachodniopomorskim[2]. W rzeczywistości jednak areały upraw zarówno chmielu, jak i zboża, z którego powstaje słód, skupione są w kilku regionach kraju. Do największych rolniczych beneficjentów piwa należą: słynąca z upraw chmielu Lubelszczyzna (89,9 proc. powierzchni upraw tego surowca), Wielkopolska (8,4 proc.) oraz Dolny Śląsk, Pomorze i Kujawy, skąd pochodzą zbiory jęczmienia browarnego.

Ostatnie lata przyniosły wzrost zapotrzebowania największych krajowych producentów piwa na chmiel z lokalnych upraw. Obecnie Polska jest trzecim pod względem wielkości – po Niemczech i Czechach – producentem tego surowca w Unii Europejskiej[3]. Z najnowszych danych Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wynika, że w 2015 r. chmielowe plantacje w Polsce zajmowały obszar 1 444 ha. Zebrano z nich 2 240 t surowca, to jest o 9,6 proc. więcej niż w roku 2014. Coraz większym zainteresowaniem piwowarów cieszą się odmiany aromatyczne chmielu, którego ubiegłoroczne zbiory – mimo że stanowiły tylko nieco ponad jedną trzecią (37 proc.) całkowitej produkcji tego surowca – były najwyższe od 6 lat.

Dwa składniki, setki smaków i aromatów, miliony zadowolonych piwoszy

Aromat owoców, nuta korzenna, wytrawna goryczka albo lekka słodycz piwa – to wszystko zasługa naturalnych składników, z których zostało uwarzone. Zgrabnie żonglując dwoma z nich, słodem oraz chmielem, wytrawni browarnicy potrafią stworzyć całą paletę smaków i aromatów, które konsumpcję napoju z pianką zamieniają w degustację.

Portfolio  krajowych producentów piwa zawiera mnogość  rodzajów tego trunku. Wśród nich swój ulubiony znajdą zarówno fani „jasnego pełnego”, czyli lagera, jak i wielbiciele mniej typowych smaków, których grono stale się powiększa, sprawiając, że piwne specjalności są obecnie najdynamiczniej rozwijającym się segmentem piwnego rynku. W ubiegłym roku urósł on o 15 proc. pod względem wartości i wolumenu w porównaniu z rokiem 2014.

Kierunek rozwoju branży browarniczej wyznaczają obecnie gusta konsumentów. Piwowarzy nieustannie trzymają rękę na pulsie – śledzą wybory piwoszy, by „skroić” swoją ofertę na miarę ich oczekiwań. Zainteresowanie piwami specjalnymi – rzemieślniczymi, regionalnymi, smakowymi, to trend, który przekłada się na decyzje browarników w kwestii wyboru surowców. Branża coraz chętniej sięga po surowce wytwarzane lokalnie, nawiązując współpracę z regionalnymi producentami chmielu, zbóż i innych składników potrzebnych do warzenia piwa – mówi Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. – Mamy nadzieję, że na tej współpracy zyskają nie tylko konsumenci, ale przede wszystkim polskie rolnictwo – dodaje.

W 2014 r. w całym łańcuchu dostaw – począwszy od dostawców surowców rolnych, sprzętu i urządzeń, opakowań, po firmy zajmujące się transportem, reklamą, handel i branżę HoReCa – polski sektor piwowarski wygenerował 205 tysięcy miejsc pracy – najwięcej u dostawców surowców i usług (79 556), w gastronomii (63 704) i sprzedaży detalicznej (46 337). Całkowite wpływy budżetu państwa związane z produkcją i sprzedażą piwa wyniosły 9,9 miliarda złotych.

 

 


[1] The Brewers of Europe, The contribution made by beer to the European economy 2016.

[2] Wg Rocznika Statystycznego Rolnictwa 2015, liczba pracujących w rolnictwie w woj. zachodniopomorskim to 44 560 osób.

[3] International Hop Growers’ Convention Summary Reports November 2015.

image_pdfimage_print

Dla mediów

Piwo kupujemy przede wszystkim w małych sklepach

Opublikowano: 10 maja 2016

Około 85 proc. całkowitej konsumpcji piwa (blisko 32 mln hl) w Polsce przypada na piwo sprzedawane w handlu detalicznym. Jak wynika z danych firmy Nielsen, 63 proc. piwa kupowanego w handlu detalicznym trafia do koszyków klientów sklepów małoformatowych. Piwo odpowiada za jedną czwartą (25,6 proc) wartości obrotów tego rodzaju placówek, a w całym handlu detalicznym daje pracę ponad 46 tysiącom osób. 

Codzienne niewielkie zakupy realizowane w pobliżu domu – taki model zakupowy preferuje statystyczny Kowalski. Przyzwyczajenia polskich konsumentów sprawiają, że sklepy małoformatowe wciąż pozostają głównym kanałem dystrybucji dla wielu artykułów spożywczych. Niezmiennie jednym z najchętniej kupowanych w nich produktów jest piwo.

Co czwarta złotówka wydana w małym sklepie przypada na piwo 

Z danych firmy Nielsen wynika, że w 2015 r. na polskim rynku działały 87 232 placówki handlowe posiadające piwo w asortymencie. Tylko co dwunasty sklep (8,2 proc.) sprzedający złocisty trunek należał do kategorii sklepów wielkopowierzchniowych. Znakomitą większość (91,8 proc.) stanowiły sklepy małoformatowe, czyli takie, których powierzchnia nie przekracza 300 metrów kwadratowych[1].

Choć w 2015 r. liczba małych punktów handlowych zmniejszyła się o 1 proc. w porównaniu z rokiem 2014, to nadal za ich pośrednictwem do konsumenta trafiają aż dwie z każdych trzech (63,4 proc.) sprzedanych piw. Marcin Cyganiak, dyrektor w Dziale Obsługi Klienta w firmie Nielsen, potwierdza, że polscy piwosze są do tego kanału mocno przywiązani. – Związek kategorii piwa z handlem małoformatowym jest silny i obustronny. Mimo rosnącego znaczenia sieci wielkopowierzchniowych, małe sklepy nadal pozostają najważniejszym kanałem sprzedaży piwa, a jednocześnie, z perspektywy obrotów tych sklepów, piwo jest kluczową kategorią mającą 25,6 proc. udziału wartościowego w obrotach tych placówek – mówi Cyganiak.

Według statystyk piwo to najpopularniejszy napój alkoholowy w Polsce, zaś Polacy są jedną z najbardziej „piwolubnych” europejskich nacji. Co dziesiąte (10,6 proc.) piwo wypijane na Starym Kontynencie konsumowane jest właśnie w naszym kraju. Choć największym zainteresowaniem polskich piwoszy wciąż cieszą się lagery, od kilku lat stopniowo, ale konsekwentnie rośnie popularność piwnych specjalności, do których należą między innymi piwa smakowe, pszeniczne, niepasteryzowane i niskoalkoholowe radlery. To właśnie ten segment piwnego rynku zanotował w 2015 r. największy wzrost wartości i wolumenu sprzedaży (odpowiednio o 15,3 proc. i 15, 6 proc.).

Ponad 46 tysięcy miejsc pracy dzięki sprzedaży złocistego trunku

Eksperci Europe Economics w przygotowanym na zlecenie The Brewers of Europe raporcie dotyczącym wkładu branży piwowarskiej w unijną gospodarkę wyliczyli, że z obecnością piwa na półkach polskich sklepów związanych jest ponad 46 tysięcy miejsc pracy w handlu detalicznym[2]. Sprzedaż piwa generuje więc zatrudnienie równe liczbie mieszkańców np. Kołobrzegu. Każdy spadek obrotów sklepów małoformatowych, które są głównym kanałem sprzedaży złocistego trunku, to nie tylko mniejsze wpływy do sklepowej kasy, ale też mniej miejsc pracy. – Przywiązanie polskiego konsumenta do zaopatrywania się w alkohol w małych sklepach detalicznych sprawia, że jest on jednym z najważniejszych źródeł przychodu dla właścicieli tego typu placówek, a wielkość obrotów tej kategorii  decyduje często o „być albo nie być” małych sklepów. Bez odpowiedniej sprzedaży nie są one w stanie utrzymać się na rynku, zaś ich likwidacja oznacza utratę zatrudnienia wielu tysięcy osób. Małe sklepy to fundament handlu w Polsce. I to właśnie te sklepy stoją na straży odpowiedzialnej  sprzedaży alkoholu. Zatem istotne jest, aby konsument zaopatrywał się w alkohol w legalnie funkcjonujących placówkach – mówi Maciej Ptaszyński, Dyrektor Generalny Polskiej Izby Handlu.

W 2014 r. w całym łańcuchu dostaw – począwszy od dostawców surowców rolnych, sprzętu i urządzeń, opakowań, po firmy zajmujące się transportem, reklamą, handel i branżę HoReCa – polski sektor piwowarski wygenerował 205 tysięcy miejsc pracy – najwięcej u dostawców surowców i usług (79 556), w gastronomii (63 704) i sprzedaży detalicznej (46 337). Całkowite wpływy budżetu państwa związane z produkcją i sprzedażą piwa wyniosły 9,9 miliarda złotych.

 


[1] Sklepy do 300 m2 z wyłączeniem dyskontów, specjalistyczne sklepy alkoholowe oraz stacje benzynowe.

[2]The Brewers of Europe, The contribution made by beer to the European economy 2016.

image_pdfimage_print

image_print