Debata „Konsekwencje planowanych zmian w Ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi”

Opublikowano: 20 października 2017

Ministerstwo Zdrowia chce walczyć z nadmiernym spożyciem alkoholu poprzez ograniczenie reklamy i sprzedaży piwa. Według ekspertów nie zmniejszy to konsumpcji alkoholu, wręcz przeciwnie – może sprawić, że Polacy znów chętniej zaczną sięgać po trunki wysokoprocentowe. Głównym skutkiem proponowanych przez resort zdrowia zmian będzie pogorszenie warunków działalności gospodarczej branży piwowarskiej oraz branż z nią powiązanych.

Zmniejszenie konsumpcji alkoholu w Polsce to cel rozwiązań, nad którymi pracuje Ministerstwo Zdrowia. Resort zamierza walczyć z problemami spowodowanymi ryzykownym i szkodliwym piciem alkoholu za pomocą szeregu ograniczeń, m.in. przesuwając reklamę piwa na godz. 23:00 czy limitując liczbę sklepów oraz godziny sprzedaży alkoholu.

Zdaniem ekspertów, konsekwencje nowelizacji Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi dotkną nie tylko producentów piwa. Uderzą również w sektor handlu oraz branżę reklamową. Dlatego na debatę poświęconą kwestiom nowych regulacji, zorganizowaną w dniu 17 października br. przez Pracodawców RP, zostało zaproszone szerokie grono podmiotów zainteresowanych skutkami  rozwiązań proponowanych przez resort zdrowia. Przy okrągłym stole usiedli przedstawiciele związków zawodowych, organizacji z sektora handlu, paliw, branży reklamowej, a także reprezentanci dużych i małych browarów.

Pod względem konsumpcji alkoholu Polsce bliżej do Francji niż do Rosji

Wyjaśniając propozycje nowelizacji ustawy Ministerstwo Zdrowia powołuje się na dane i szacunki Światowej Organizacji Zdrowia, w opinii której  konsumpcja alkoholu w Polsce jest wysoka i będzie rosła. – Tymczasem Polska z roczną konsumpcją wynoszącą wg WHO 12,3 litra czystego alkoholu na mieszkańca plasuje się mniej więcej w połowie europejskiej stawki. Polacy piją mniej niż obywatele krajów Europy Wschodniej takich jak Rosja, Litwa, Estonia, Białoruś czy Ukraina, ale także mniej niż mieszkańcy niektórych państw Europy Zachodniej np. Belgowie czy Brytyjczycy – mówi Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. Co więcej, struktura konsumpcji alkoholu zmienia się w kierunku założonym przez ustawodawcę. Coraz mniejszy udział w niej mają napoje spirytusowe, coraz większy – lżejsze trunki, zwłaszcza piwo. Zdaniem Morzyckiego, zmiany proponowane przez Ministerstwo Zdrowia mogą zahamować ten pozytywny trend i spowodować, że Polacy ponownie zwrócą się ku mocnym alkoholom.

Dyrektor Związku Browary Polskie zwraca również uwagę, że wg danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych tylko 7 proc. konsumentów spożywa alkohol w sposób ryzykowny i szkodliwy. Grupa ta odpowiada za konsumpcję blisko połowy (46 proc.) alkoholu wypijanego każdego roku w Polsce. Jak pokazało tegoroczne badanie CBOS poświęcone modelom konsumpcji napojów alkoholowych, szkodliwy wzorzec picia wiąże się przede wszystkim ze spożywaniem trunków wysokoprocentowych. – Trudno więc oczekiwać, że ograniczenie reklamy piwa przyczyni się do rozwiązania problemów osób nadużywających alkoholu. Ta grupa powinna zostać objęta specjalistyczną pomocą terapeutyczną. W projekcie przedstawionym przez Ministerstwo Zdrowia takie propozycje nie zostały jednak uwzględnione  – komentuje Morzycki.

Zakaz reklamy uderzy nie tylko w browary

W Polsce, podobnie jak w większości państw europejskich, reklama piwa jest dozwolona, jednak ustawodawstwo regulujące reklamę chmielowego trunku w naszym kraju jest jednym z najbardziej restrykcyjnych na Starym Kontynencie. – W Polsce obowiązują zarówno ograniczenia godzinowe, w których możliwa jest emisja reklam, jak i ograniczenia dotyczące treści przekazów reklamowych. Do tego należy dodać dobrowolne ograniczenia branży piwowarskiej, znacznie wykraczające poza zapisy Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi – wyjaśnia Bartłomiej Morzycki. Reprezentujący branżę reklamową Jerzy Minorczyk, Dyrektor Generalny IAA Polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy, członek zarządu Rady Reklamy zwraca uwagę, że nie ma związku między czasem trwania i nakładami producentów na reklamę piwa a wielkością jego sprzedaży i spożycia. – Jeśli celem regulacji jest zmniejszenie konsumpcji alkoholu w Polsce, ograniczenie reklamy piwa nie jest dobrym narzędziem do jego realizacji. Sytuacja, z którą mamy do czynienia od kilkunastu lat, czyli zakaz reklamy alkoholi mocnych i ograniczona możliwość reklamowania piwa doprowadziła do tego, że udział alkoholi mocnych w całkowitym spożyciu spadł z ponad 60 proc. do 34 proc. Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia działania mogą co najwyżej przyczynić się do odwrócenia tego pozytywnego trendu. Czy o taki efekt chodzi ustawodawcy? – pyta Minorczyk.

Eksperci z branży reklamowej podkreślają, że planowane restrykcje uderzą w polskie media, także państwowe, pozbawiając je części wpływów z reklam. Pracę może stracić przynajmniej część z kilkunastu tysięcy osób zatrudnionych w branży medialno-reklamowej, które na co dzień zajmują się produkcją i emisją piwnych spotów. Jan Hałaś, Przewodniczący Sekcji Krajowej Przemysłu Piwowarskiego NSZZ „Solidarność” jest zdania, że ewentualne zmiany negatywnie wpłyną na zatrudnienie we wszystkich branżach powiązanych z warzeniem, dystrybucją i sprzedażą piwa. Przypomina, że obecnie liczba etatów generowanych przez przemysł piwowarski w Polsce szacowana jest na 200 tysięcy.

Rykoszetem w polski handel

Handel detaliczny, a zwłaszcza małe, tradycyjne sklepy, w których Polacy najczęściej kupują piwo – to w nie w dużym stopniu mogą uderzyć restrykcje planowane przez Ministerstwo Zdrowia. Zdaniem Marioli Roguskiej-Kopańczyk, Dyrektor Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług ograniczenie godzin sprzedaży piwa pogorszy sytuację małych sklepów spożywczych, których rynkowa pozycja i tak jest osłabiona z powodu rosnącej konkurencji ze strony zagranicznych sieci handlowych. – Sprzedaż piwa odpowiada za ponad 25 proc. wartości obrotów tradycyjnych sklepów i jest jednym z ich głównych źródeł przychodu. Ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu może oznaczać, że wiele małych, rodzinnych biznesów po prostu straci rentowność – mówi Roguska-Kopańczyk. Jak podkreśla, fakt, że piwo nie będzie dostępne w najbliższym sklepie osiedlowym raczej nie sprawi, że przeciętny Kowalski zrezygnuje z jego konsumpcji. – Warto  pamiętać, że nadmierne restrykcje sprzyjają rozwojowi tzw. szarej strefy, a ta jest zjawiskiem niekorzystnym z punktu widzenia interesu gospodarczego państwa – dodaje. Potencjalne skutki rozwiązań proponowanych przez resort zdrowia niepokoją również Macieja Ptaszyńskiego, Dyrektora Polskiej Izby Handlu. – Zależy nam na tym, aby ewentualne zmiany legislacyjne były jak najmniej dotkliwe dla sektora handlu, dlatego jesteśmy gotowi na konstruktywny dialog ze stroną rządową – mówi. Dyrektor PIH deklaruje jednocześnie pełne poparcie branży dla obowiązku skrupulatnego sprawdzania wieku nabywców alkoholu. – W tej kwestii jesteśmy, jako branża, jednomyślni. Popieramy wszelkie rozwiązania, które chronią młodych ludzi przed łatwym dostępem do napojów alkoholowych – dodaje. 

Opiniom przedstawicieli handlu towarzyszą również głosy reprezentantów największych organizacji zrzeszających firmy z sektora paliwowego. – Dzisiejsze stacje paliw to wyspecjalizowane placówki handlowe, dla których sprzedaż paliwa jest tylko jednym ze źródeł przychodu. Wprowadzenie ograniczeń w zakresie handlu alkoholem na stacjach jest równoznaczne z ograniczeniem ich możliwości zarobkowania, co przełoży się na sytuację tysięcy pracowników i pracodawców z sektora małych i średnich przedsiębiorstw – mówi Norbert Lenkiewicz reprezentujący Polską Izbę Paliw Płynnych.

Od lagera do konesera

Jeszcze na początku lat 80. w strukturze konsumpcji alkoholu w Polsce dominowały mocne trunki. Dziś ich miejsce zajęło piwo. Szacuje się, że nad Wisłą funkcjonuje obecnie około 200 browarów, które tylko w ubiegłym roku dostarczyły na rynek ponad 1500 piwnych nowości. – Pod względem liczby browarów rzemieślniczych Polska zajmuje 3. miejsce w Europie, po Włoszech i Wielkiej Brytanii – mówi Michał Kopik, współwłaściciel Browaru Kingpin, piwny sędzia i autor PiwnyGaraz.pl – Kilka ostatnich lat to czas prawdziwej piwnej rewolucji, która zmieniła nie tylko rynek, ale i konsumentów. Rosnąca wiedza Polaków o piwie, znajomość piwnych stylów, zainteresowanie beer pairingiem czy sztuką domowego warzenia piwa – to wszystko świadczy o rozwijającej się piwnej kulturze – dodaje. Choć mniejsze browary nie dysponują środkami na reklamę telewizyjną, to – zdaniem Huberta Buksowicza ze Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich – jest ona potrzebna, aby kształtować pozytywną kulturę picia alkoholu oraz utrzymać korzystne trendy. Jakie? Na przykład rosnące zainteresowanie Polaków piwami bezalkoholowymi i niskoalkoholowymi, które w ostatnich latach notują rekordowe wzrosty, jeśli chodzi o sprzedaż. Piwowarzy przyznają, że bez reklamowego wsparcia kariera piw w wariancie „zero procent” nie byłaby tak spektakularna.

Jeśli zmiany, to przemyślane

Branża piwowarska podkreśla, że dostrzega wagę problemu, jakim jest nadmierna i szkodliwa konsumpcja alkoholu i deklaruje otwartość na współpracę w zakresie przeciwdziałania problemom społecznym i zdrowotnym z niej wynikającym. Propozycje ministerstwa budzą jednak wątpliwości piwowarów. – Uważamy, że propozycje Ministerstwa Zdrowia nie przyniosą pożądanych przez resort rezultatów. Wręcz przeciwnie – mogą utrudnić realizację polityki prozdrowotnej państwa, której jednym z celów jest przesuwanie konsumpcji z alkoholi mocnych w kierunku tych o mniejszej zawartości „procentów” – mówi Bartłomiej Morzycki. – Niepokoją nas również potencjalne skutki ekonomiczne proponowanych regulacji. Dlatego pragniemy zaapelować do strony rządowej o przemyślane decyzje, poprzedzone konsultacjami z udziałem wszystkich zainteresowanych stron – dodaje. Do tych postulatów przychyla się Jakub Jasiński, Dyrektor Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP. – Jeśli propozycje legislacyjne przybiorą konkretny kształt, będziemy dążyć do przeniesienia dyskusji na ich temat na forum Rady Dialogu Społecznego, która jest właściwym miejscem konsultowania takich zmian – deklaruje.

 

image_pdfimage_print

Dla mediów

Piwo pod specjalnym nadzorem. Na ograniczeniu reklamy i sprzedaży piwa straci nie tylko branża piwowarska

Opublikowano: 20 października 2017

Ministerstwo Zdrowia chce walczyć z nadmiernym spożyciem alkoholu poprzez ograniczenie reklamy i sprzedaży piwa. Według ekspertów nie zmniejszy to konsumpcji alkoholu, wręcz przeciwnie – może sprawić, że Polacy znów chętniej zaczną sięgać po trunki wysokoprocentowe. Głównym skutkiem proponowanych przez resort zdrowia zmian będzie pogorszenie warunków działalności gospodarczej branży piwowarskiej oraz branż z nią powiązanych.

Zmniejszenie konsumpcji alkoholu w Polsce to cel rozwiązań, nad którymi pracuje Ministerstwo Zdrowia. Resort zamierza walczyć z problemami spowodowanymi ryzykownym i szkodliwym piciem alkoholu za pomocą szeregu ograniczeń, m.in. przesuwając reklamę piwa na godz. 23:00 czy limitując liczbę sklepów oraz godziny sprzedaży alkoholu.

Zdaniem ekspertów, konsekwencje nowelizacji Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi dotkną nie tylko producentów piwa. Uderzą również w sektor handlu oraz branżę reklamową. Dlatego na debatę poświęconą kwestiom nowych regulacji, zorganizowaną przez Pracodawców RP, zostało zaproszone szerokie grono podmiotów zainteresowanych skutkami  rozwiązań proponowanych przez resort zdrowia. Przy okrągłym stole usiedli przedstawiciele związków zawodowych, organizacji z sektora handlu, paliw, branży reklamowej, a także reprezentanci dużych i małych browarów.

Pod względem konsumpcji alkoholu Polsce bliżej do Francji niż do Rosji

Wyjaśniając propozycje nowelizacji ustawy Ministerstwo Zdrowia powołuje się na dane i szacunki Światowej Organizacji Zdrowia, w opinii której  konsumpcja alkoholu w Polsce jest wysoka i będzie rosła. – Tymczasem Polska z roczną konsumpcją wynoszącą wg WHO 12,3 litra czystego alkoholu na mieszkańca plasuje się mniej więcej w połowie europejskiej stawki. Polacy piją mniej niż obywatele krajów Europy Wschodniej takich jak Rosja, Litwa, Estonia, Białoruś czy Ukraina, ale także mniej niż mieszkańcy niektórych państw Europy Zachodniej np. Belgowie czy Brytyjczycy – mówi Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. Co więcej, struktura konsumpcji alkoholu zmienia się w kierunku założonym przez ustawodawcę. Coraz mniejszy udział w niej mają napoje spirytusowe, coraz większy – lżejsze trunki, zwłaszcza piwo. Zdaniem Morzyckiego, zmiany proponowane przez Ministerstwo Zdrowia mogą zahamować ten pozytywny trend i spowodować, że Polacy ponownie zwrócą się ku mocnym alkoholom.

Dyrektor Związku Browary Polskie zwraca również uwagę, że wg danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych tylko 7 proc. konsumentów spożywa alkohol w sposób ryzykowny i szkodliwy. Grupa ta odpowiada za konsumpcję blisko połowy (46 proc.) alkoholu wypijanego każdego roku w Polsce. Jak pokazało tegoroczne badanie CBOS poświęcone modelom konsumpcji napojów alkoholowych, szkodliwy wzorzec picia wiąże się przede wszystkim ze spożywaniem trunków wysokoprocentowych. – Trudno więc oczekiwać, że ograniczenie reklamy piwa przyczyni się do rozwiązania problemów osób nadużywających alkoholu. Ta grupa powinna zostać objęta specjalistyczną pomocą terapeutyczną. W projekcie przedstawionym przez Ministerstwo Zdrowia takie propozycje nie zostały jednak uwzględnione  – komentuje Morzycki.

Zakaz reklamy uderzy nie tylko w browary

W Polsce, podobnie jak w większości państw europejskich, reklama piwa jest dozwolona, jednak ustawodawstwo regulujące reklamę chmielowego trunku w naszym kraju jest jednym z najbardziej restrykcyjnych na Starym Kontynencie. – W Polsce obowiązują zarówno ograniczenia godzinowe, w których możliwa jest emisja reklam, jak i ograniczenia dotyczące treści przekazów reklamowych. Do tego należy dodać dobrowolne ograniczenia branży piwowarskiej, znacznie wykraczające poza zapisy Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi – wyjaśnia Bartłomiej Morzycki. Reprezentujący branżę reklamową Jerzy Minorczyk, Dyrektor Generalny IAA Polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy, członek zarządu Rady Reklamy zwraca uwagę, że nie ma związku między czasem trwania i nakładami producentów na reklamę piwa a wielkością jego sprzedaży i spożycia. – Jeśli celem regulacji jest zmniejszenie konsumpcji alkoholu w Polsce, ograniczenie reklamy piwa nie jest dobrym narzędziem do jego realizacji. Sytuacja, z którą mamy do czynienia od kilkunastu lat, czyli zakaz reklamy alkoholi mocnych i ograniczona możliwość reklamowania piwa doprowadziła do tego, że udział alkoholi mocnych w całkowitym spożyciu spadł z ponad 60 proc. do 34 proc. Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia działania mogą co najwyżej przyczynić się do odwrócenia tego pozytywnego trendu. Czy o taki efekt chodzi ustawodawcy? – pyta Minorczyk.

Eksperci z branży reklamowej podkreślają, że planowane restrykcje uderzą w polskie media, także państwowe, pozbawiając je części wpływów z reklam. Pracę może stracić przynajmniej część z kilkunastu tysięcy osób zatrudnionych w branży medialno-reklamowej, które na co dzień zajmują się produkcją i emisją piwnych spotów. Jan Hałaś, Przewodniczący Sekcji Krajowej Przemysłu Piwowarskiego NSZZ „Solidarność” jest zdania, że ewentualne zmiany negatywnie wpłyną na zatrudnienie we wszystkich branżach powiązanych z warzeniem, dystrybucją i sprzedażą piwa. Przypomina, że obecnie liczba etatów generowanych przez przemysł piwowarski w Polsce szacowana jest na 200 tysięcy.

Rykoszetem w polski handel

Handel detaliczny, a zwłaszcza małe, tradycyjne sklepy, w których Polacy najczęściej kupują piwo – to w nie w dużym stopniu mogą uderzyć restrykcje planowane przez Ministerstwo Zdrowia. Zdaniem Marioli Roguskiej-Kopańczyk, Dyrektor Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług ograniczenie godzin sprzedaży piwa pogorszy sytuację małych sklepów spożywczych, których rynkowa pozycja i tak jest osłabiona z powodu rosnącej konkurencji ze strony zagranicznych sieci handlowych. – Sprzedaż piwa odpowiada za ponad 25 proc. wartości obrotów tradycyjnych sklepów i jest jednym z ich głównych źródeł przychodu. Ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu może oznaczać, że wiele małych, rodzinnych biznesów po prostu straci rentowność – mówi Roguska-Kopańczyk. Jak podkreśla, fakt, że piwo nie będzie dostępne w najbliższym sklepie osiedlowym raczej nie sprawi, że przeciętny Kowalski zrezygnuje z jego konsumpcji. – Warto  pamiętać, że nadmierne restrykcje sprzyjają rozwojowi tzw. szarej strefy, a ta jest zjawiskiem niekorzystnym z punktu widzenia interesu gospodarczego państwa – dodaje. Potencjalne skutki rozwiązań proponowanych przez resort zdrowia niepokoją również Macieja Ptaszyńskiego, Dyrektora Polskiej Izby Handlu. – Zależy nam na tym, aby ewentualne zmiany legislacyjne były jak najmniej dotkliwe dla sektora handlu, dlatego jesteśmy gotowi na konstruktywny dialog ze stroną rządową – mówi. Dyrektor PIH deklaruje jednocześnie pełne poparcie branży dla obowiązku skrupulatnego sprawdzania wieku nabywców alkoholu. – W tej kwestii jesteśmy, jako branża, jednomyślni. Popieramy wszelkie rozwiązania, które chronią młodych ludzi przed łatwym dostępem do napojów alkoholowych – dodaje. 

Opiniom przedstawicieli handlu towarzyszą również głosy reprezentantów największych organizacji zrzeszających firmy z sektora paliwowego. – Dzisiejsze stacje paliw to wyspecjalizowane placówki handlowe, dla których sprzedaż paliwa jest tylko jednym ze źródeł przychodu. Wprowadzenie ograniczeń w zakresie handlu alkoholem na stacjach jest równoznaczne z ograniczeniem ich możliwości zarobkowania, co przełoży się na sytuację tysięcy pracowników i pracodawców z sektora małych i średnich przedsiębiorstw – mówi Norbert Lenkiewicz reprezentujący Polską Izbę Paliw Płynnych.

Od lagera do konesera

Jeszcze na początku lat 80. w strukturze konsumpcji alkoholu w Polsce dominowały mocne trunki. Dziś ich miejsce zajęło piwo. Szacuje się, że nad Wisłą funkcjonuje obecnie około 200 browarów, które tylko w ubiegłym roku dostarczyły na rynek ponad 1500 piwnych nowości. – Pod względem liczby browarów rzemieślniczych Polska zajmuje 3. miejsce w Europie, po Włoszech i Wielkiej Brytanii – mówi Michał Kopik, współwłaściciel Browaru Kingpin, piwny sędzia i autor PiwnyGaraz.pl – Kilka ostatnich lat to czas prawdziwej piwnej rewolucji, która zmieniła nie tylko rynek, ale i konsumentów. Rosnąca wiedza Polaków o piwie, znajomość piwnych stylów, zainteresowanie beer pairingiem czy sztuką domowego warzenia piwa – to wszystko świadczy o rozwijającej się piwnej kulturze – dodaje. Choć mniejsze browary nie dysponują środkami na reklamę telewizyjną, to – zdaniem Huberta Buksowicza ze Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich – jest ona potrzebna, aby kształtować pozytywną kulturę picia alkoholu oraz utrzymać korzystne trendy. Jakie? Na przykład rosnące zainteresowanie Polaków piwami bezalkoholowymi i niskoalkoholowymi, które w ostatnich latach notują rekordowe wzrosty, jeśli chodzi o sprzedaż. Piwowarzy przyznają, że bez reklamowego wsparcia kariera piw w wariancie „zero procent” nie byłaby tak spektakularna.

Jeśli zmiany, to przemyślane

Branża piwowarska podkreśla, że dostrzega wagę problemu, jakim jest nadmierna i szkodliwa konsumpcja alkoholu i deklaruje otwartość na współpracę w zakresie przeciwdziałania problemom społecznym i zdrowotnym z niej wynikającym. Propozycje ministerstwa budzą jednak wątpliwości piwowarów. – Uważamy, że propozycje Ministerstwa Zdrowia nie przyniosą pożądanych przez resort rezultatów. Wręcz przeciwnie – mogą utrudnić realizację polityki prozdrowotnej państwa, której jednym z celów jest przesuwanie konsumpcji z alkoholi mocnych w kierunku tych o mniejszej zawartości „procentów” – mówi Bartłomiej Morzycki. – Niepokoją nas również potencjalne skutki ekonomiczne proponowanych regulacji. Dlatego pragniemy zaapelować do strony rządowej o przemyślane decyzje, poprzedzone konsultacjami z udziałem wszystkich zainteresowanych stron – dodaje. Do tych postulatów przychyla się Jakub Jasiński, Dyrektor Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP. – Jeśli propozycje legislacyjne przybiorą konkretny kształt, będziemy dążyć do przeniesienia dyskusji na ich temat na forum Rady Dialogu Społecznego, która jest właściwym miejscem konsultowania takich zmian – deklaruje.

Komunikat do pobrania:

Piwo pod specjalnym nadzorem_informacja prasowa

image_pdfimage_print

Kantar Public: 59 proc. Polaków jest przeciwnych ograniczeniu reklamy alkoholu

Opublikowano: 9 października 2017

Większość Polaków jest przeciwna restrykcjom, które planuje wprowadzić rząd, aby przeciwdziałać problemom powodowanym przez alkohol – tak wynika z ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez Kantar Public. W opinii respondentów wprowadzenie zakazu reklamy piwa nie przyczyni się do poprawy sytuacji. W czołówce rozwiązań popieranych przez ankietowanych znajdują się za to kampanie edukacyjne skierowane do młodych ludzi oraz akcje społeczne promujące odpowiedzialną konsumpcję alkoholu.

Zmniejszenie konsumpcji alkoholu w Polsce to cel rozwiązań, nad którymi w ostatnich tygodniach pracuje Ministerstwo Zdrowia. Resort zamierza walczyć z problemami spowodowanymi ryzykownym i szkodliwym piciem alkoholu za pomocą szeregu ograniczeń. W planach ministerstwa znajduje się m.in. wydłużenie zakazu emisji reklam piwa w telewizji do godziny 23:00 czy ograniczenie dostępności napojów alkoholowych poprzez limitowanie liczby sklepów oraz godzin sprzedaży. Kantar Public zapytał dorosłych Polaków, co sądzą o pomysłach rządu na walkę z problemami spowodowanymi nieodpowiedzialną konsumpcją alkoholu. Z odpowiedzi wynika, że większość społeczeństwa jest im przeciwna i sceptycznie ocenia ich skuteczność.

Zniknie reklama, znikną problemy?

Większość (59 proc.) Polaków uważa, że rząd nie powinien zakazywać reklamy piwa. W to, że taki zakaz  zmniejszy spożycie alkoholu wierzy 6 proc. respondentów. Niewiele więcej, bo 7 proc. jest zdania, że gdy z ekranów telewizyjnych zniknie reklama piwa, w Polsce spadnie odsetek osób uzależnionych. Dwie piąte respondentów (42 proc.) twierdzi, że wprowadzenie w życie tego rozwiązania niczego nie zmieni, jeśli chodzi o konsumpcję alkoholu w kraju. Może najwyżej ograniczyć wiedzę konsumentów na temat oferty browarów (10 proc. wskazań) albo utrudnić wybór między poszczególnymi markami (9 proc.).

Z badania wynika również, że blisko połowa (46 proc.) ankietowanych nie popiera ograniczenia liczby punktów sprzedaży i godzin sprzedaży napojów alkoholowych. Wśród zwolenników zaostrzenia przepisów w tym zakresie największym poparciem (18 proc. wskazań) cieszyłoby się wprowadzenie zakazu sprzedaży wyrobów spirytusowych po godz. 22:00.

Edukacja skuteczniejsza niż restrykcje

Wyniki badania Kantar Public pokazują, że Polacy bardziej wierzą w skuteczność edukacji niż siłę zakazów. Pytani o działania, które mogłyby pomóc rozwiązać problemy alkoholowe, wskazują przede wszystkim na edukację skierowaną do młodych ludzi (42 proc.) oraz kampanie społeczne promujące odpowiedzialne spożywanie alkoholu (28 proc.). Na trzecim miejscu w rankingu udzielanych odpowiedzi pojawiło się ograniczenie sprzedaży wódki po godz. 22:00. To rozwiązanie uważa za skuteczne 15 proc. ankietowanych. Tylko 9 proc. badanych zgadza się, że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie zakazu reklamy piwa, a jedynie 4 proc. – podniesienie jego ceny.

Ryzykowne 7 procent

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że zdecydowana większość, bo aż 80 proc. Polaków pije umiarkowanie, czyli nie więcej niż 6 litrów czystego alkoholu rocznie. To mniej niż przeciętny Szwed czy Niemiec[1]. Tylko 7 proc. konsumentów spożywa alkohol w sposób problemowy, wypijając minimum 12 litrów 100-proc. alkoholu w ciągu roku. Grupa ta, do której należy zdecydowana mniejszość społeczeństwa, odpowiada za konsumpcję blisko połowy (46 proc.) alkoholu spożywanego każdego roku w Polsce. Jak pokazują wyniki badania modeli picia napojów alkoholowych w Polsce przeprowadzonego w tym roku przez CBOS, osoby pijące w sposób problemowy najwięcej alkoholu spożywają w postaci napojów spirytusowych. Polacy pijący ryzykownie i szkodliwie sięgając po piwo lub wino przyjmują przeciętnie tylko 60 proc. tej ilości czystego alkoholu, jaką konsumują pijąc wódkę. Z badania wynika również, że im trunek bardziej procentowy, tym częściej pijący tracą kontrolę nad ilością przyjmowanego alkoholu. W większości przypadków badani z grupy pijących ryzykownie i szkodliwie, którym zdarzyło się upić, upijali się wódką (57,1 proc.).

Badanie Kantar Public „Opinie na temat akcyzy na piwo w Polsce” zostało przeprowadzone na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie w lipcu 2017 r. na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie Polaków powyżej 18 r.ż.

[1] Wg najnowszych danych WHO przeciętne spożycie czystego alkoholu w Szwecji to 8,8 litra rocznie per capita, w Niemczech – 11,4 litra [za:] World Health Statistics 2017.

Raport z badania:

Kantar Public_Opinie na temat akcyzy na piwo w Polsce

image_pdfimage_print

Dla mediów

Polacy przeciwko ograniczeniom związanym z alkoholem

Opublikowano: 9 października 2017

Większość Polaków jest przeciwna restrykcjom, które planuje wprowadzić rząd, aby przeciwdziałać problemom powodowanym przez alkohol – tak wynika z ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez Kantar Public. W opinii respondentów wprowadzenie zakazu reklamy piwa nie przyczyni się do poprawy sytuacji. W czołówce rozwiązań popieranych przez ankietowanych znajdują się za to kampanie edukacyjne skierowane do młodych ludzi oraz akcje społeczne promujące odpowiedzialną konsumpcję alkoholu.

Zmniejszenie konsumpcji alkoholu w Polsce to cel rozwiązań, nad którymi w ostatnich tygodniach pracuje Ministerstwo Zdrowia. Resort zamierza walczyć z problemami spowodowanymi ryzykownym i szkodliwym piciem alkoholu za pomocą szeregu ograniczeń. W planach ministerstwa znajduje się m.in. wydłużenie zakazu emisji reklam piwa w telewizji do godziny 23:00 czy ograniczenie dostępności napojów alkoholowych poprzez limitowanie liczby sklepów oraz godzin sprzedaży. Kantar Public zapytał dorosłych Polaków, co sądzą o pomysłach rządu na walkę z problemami spowodowanymi nieodpowiedzialną konsumpcją alkoholu. Z odpowiedzi wynika, że większość społeczeństwa jest im przeciwna i sceptycznie ocenia ich skuteczność.

Zniknie reklama, znikną problemy?

Większość (59 proc.) Polaków uważa, że rząd nie powinien zakazywać reklamy piwa. W to, że taki zakaz  zmniejszy spożycie alkoholu wierzy 6 proc. respondentów. Niewiele więcej, bo 7 proc. jest zdania, że gdy z ekranów telewizyjnych zniknie reklama piwa, w Polsce spadnie odsetek osób uzależnionych. Dwie piąte respondentów (42 proc.) twierdzi, że wprowadzenie w życie tego rozwiązania niczego nie zmieni, jeśli chodzi o konsumpcję alkoholu w kraju. Może najwyżej ograniczyć wiedzę konsumentów na temat oferty browarów (10 proc. wskazań) albo utrudnić wybór między poszczególnymi markami (9 proc.).

Z badania wynika również, że blisko połowa (46 proc.) ankietowanych nie popiera ograniczenia liczby punktów sprzedaży i godzin sprzedaży napojów alkoholowych. Wśród zwolenników zaostrzenia przepisów w tym zakresie największym poparciem (18 proc. wskazań) cieszyłoby się wprowadzenie zakazu sprzedaży wyrobów spirytusowych po godz. 22:00.

Edukacja skuteczniejsza niż restrykcje

Wyniki badania Kantar Public pokazują, że Polacy bardziej wierzą w skuteczność edukacji niż siłę zakazów. Pytani o działania, które mogłyby pomóc rozwiązać problemy alkoholowe, wskazują przede wszystkim na edukację skierowaną do młodych ludzi (42 proc.) oraz kampanie społeczne promujące odpowiedzialne spożywanie alkoholu (28 proc.). Na trzecim miejscu w rankingu udzielanych odpowiedzi pojawiło się ograniczenie sprzedaży wódki po godz. 22:00. To rozwiązanie uważa za skuteczne 15 proc. ankietowanych. Tylko 9 proc. badanych zgadza się, że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie zakazu reklamy piwa, a jedynie 4 proc. – podniesienie jego ceny.

Ryzykowne 7 procent

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że zdecydowana większość, bo aż 80 proc. Polaków pije umiarkowanie, czyli nie więcej niż 6 litrów czystego alkoholu rocznie. To mniej niż przeciętny Szwed czy Niemiec[1]. Tylko 7 proc. konsumentów spożywa alkohol w sposób problemowy, wypijając minimum 12 litrów 100-proc. alkoholu w ciągu roku. Grupa ta, do której należy zdecydowana mniejszość społeczeństwa, odpowiada za konsumpcję blisko połowy (46 proc.) alkoholu spożywanego każdego roku w Polsce. Jak pokazują wyniki badania modeli picia napojów alkoholowych w Polsce przeprowadzonego w tym roku przez CBOS, osoby pijące w sposób problemowy najwięcej alkoholu spożywają w postaci napojów spirytusowych. Polacy pijący ryzykownie i szkodliwie sięgając po piwo lub wino przyjmują przeciętnie tylko 60 proc. tej ilości czystego alkoholu, jaką konsumują pijąc wódkę. Z badania wynika również, że im trunek bardziej procentowy, tym częściej pijący tracą kontrolę nad ilością przyjmowanego alkoholu. W większości przypadków badani z grupy pijących ryzykownie i szkodliwie, którym zdarzyło się upić, upijali się wódką (57,1 proc.).

Badanie Kantar Public „Opinie na temat akcyzy na piwo w Polsce” zostało przeprowadzone na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie w lipcu 2017 r. na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie Polaków powyżej 18 r.ż.

[1] Wg najnowszych danych WHO przeciętne spożycie czystego alkoholu w Szwecji to 8,8 litra rocznie per capita, w Niemczech – 11,4 litra [za:] World Health Statistics 2017.

Raport z badania:

Kantar Public_Opinie na temat akcyzy na piwo w Polsce

image_pdfimage_print

Dla mediów

Stanowisko Związku Browary Polskie w sprawie projektowanych zmian ustawowych w zakresie ograniczenia reklamy piwa

Opublikowano: 2 października 2017

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – „Browary Polskie” wyraża głębokie zaniepokojenie zaproponowanymi przez Ministerstwo Zdrowia zmianami w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi, które zmierzają do drastycznego ograniczenia godzin, w których dozwolona jest reklama piwa. W naszej ocenie regulacja ta nie pomoże w osiągnięciu celów zakładanych przez Ministerstwo Zdrowia a głównym jej skutkiem będzie pogorszenie warunków działalności gospodarczej branży piwowarskiej oraz branż powiązanych.

Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia ograniczenie godzin emisji reklam piwa to rozwiązanie fasadowe, stosunkowo łatwe do wprowadzenia, ale nie przynoszące rozwiązania problemów związanych z nadmierną i szkodliwą konsumpcją alkoholu, które dotyczą części polskiego społeczeństwa. Zdecydowana większość społeczeństwa konsumuje alkohol w sposób rozważny i umiarkowany. Problem osób nadużywających alkoholu dotyczy kilku procent dorosłej populacji, która sięga przede wszystkim po alkohole mocne, a nie piwo. Zgadzamy się, że jest to grupa, do której należy kierować specjalne programy profilaktyczne jednak nie sposób przyjąć, że przesunięcie godzin emisji reklam piwa będzie skutecznym rozwiązaniem tego problemu.

W opinii ZPPP „Browary Polskie” nie należy wiązać kwestii reklam piwa z poziomem konsumpcji. Pomimo wzrostu łącznego czasu emisji, spowodowanego także zwiększeniem się liczby programów TV, konsumpcja piwa w Polsce pozostaje na niezmienionym od lat poziomie w przedziale między 97 a 99 litrów na osobę. Polski rynek piwa jest rynkiem nasyconym, dojrzałym i niezwykle konkurencyjnym. Producenci wykorzystują reklamę do budowania przewagi konkurencyjnej swoich marek nad innymi i informowania o rynkowych nowościach, a nie do zwiększania samego rynku, który od 5 lat jest rynkiem stabilnym, nierosnącym. Reklama piwa jest jednocześnie czynnikiem kształtującym pozytywną kulturę piwną i umiarkowaną konsumpcję. Pomaga w kreowaniu korzystnej tendencji zastępowania konsumpcji piw mocnych konsumpcją piw bezalkoholowych lub o niższej zawartości alkoholu.

Polskie ustawodawstwo w zakresie reklamy piwa należy do jednych z najbardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej. W większości państw nie ma w tym względzie żadnych ograniczeń, względnie są one znacznie mniejsze niż w Polsce. W naszym kraju obowiązują zarówno ograniczenia godzinowe, w których możliwa jest emisja reklam (pomiędzy godz. 20.00 a 6.00) oraz ograniczenia dotyczące treści reklam. Ponadto, branża piwowarska w Polsce stosuje szereg dobrowolnych ograniczeń, przede wszystkim w celu wzmocnienia ochrony nieletnich i przeciwdziałania nieodpowiedzialnej konsumpcji alkoholu przez kobiety w ciąży i kierowców. Dalsze ograniczenia są bezzasadne i nie przyniosą zakładanych efektów. Przesunięcie dozwolonej godziny emisji reklam piwa na godz. 23.00 w praktyce będzie całkowitym zakazem reklamy.

Wycofanie budżetów reklamowych producentów piwa z telewizji może pociągnąć za sobą szereg konsekwencji wykraczających poza branżę medialno-marketingową. Znaczące ubytki wpływów odnotują stacje telewizyjne, w tym także TV publiczna. Zagrożone będą miejsca pracy w branżach związanych z produkcją reklam. Negatywne skutki mogą dotyczyć wpływów podatkowych; zlikwidowany w praktyce zostanie Fundusz Zajęć Sportowych dla Uczniów, z którego korzysta rocznie przeszło 90 tys. dzieci.

Kompleksowe przeciwdziałanie negatywnym zjawiskom związanym z nadużywaniem alkoholu wymaga uwzględnienia wzorców konsumpcji poszczególnych kategorii alkoholi oraz ich rzeczywistego wpływu na szkodliwe spożywanie alkoholu. Projektowane ograniczenia godzin emisji reklamy piwa wpłyną bowiem na zwiększenie atrakcyjności alkoholi mocnych – w tym w szczególności – małych i gotowych do spożycia opakowań napojów spirytusowych (do 200 ml).

Należy w tym miejscu przypomnieć, że prawne dopuszczenie reklamy piwa związane jest z przyjętą na początku lat 90. polityką przesuwania konsumpcji z alkoholi mocnych do słabszych (art. 10 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości), dzięki czemu w ciągu ostatnich kilkunastu lat udało się skutecznie zmienić strukturę konsumpcji napojów alkoholowych oraz kulturę spożywania alkoholu. Dążenie do eliminacji reklamy piwa jest realizacją postulatów branży spirytusowej i próbą odwrócenia tego trendu. Tymczasem według danych Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce pije się obecnie nie tylko  mniej alkoholu na głowę mieszkańca niż w państwach o dominującej roli alkoholi mocnych, lecz także mniej niż w Czechach, Belgii, Słowacji czy Wielkiej Brytanii.

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – „Browary Polskie” podkreśla, że warunkiem pomyślnego rozwoju ekonomicznego branży oraz sektorów powiązanych jest stabilne prawodawstwo, sprzyjające inwestycjom i stabilnemu zatrudnieniu.

Podzielamy troskę o zdrowie publiczne i przychylamy się do konieczności przeciwdziałania np. sprzedaży alkoholu nieletnim lub spożywaniu go w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Opowiadamy się za wzmocnieniem roli państwa w rozwiązywaniu problemów społecznych i zdrowotnych, jednak w sposób faktycznie skuteczny i właściwie zaadresowany do potrzebujących. Jesteśmy otwarci na współpracę w tym zakresie. Jako branża odpowiedzialna społecznie od wielu lat realizujemy szereg działań edukacyjnych w celu ograniczenia niekorzystnych zjawisk, takich jak sprzedaż alkoholu nieletnim, spożywanie alkoholu przez kobiety w ciąży czy jazda pod wpływem alkoholu. Wielokrotnie opowiadaliśmy się za odpowiedzialną i umiarkowaną konsumpcją. Sektor piwowarski w Polsce także dobrowolnie wprowadza już informacje o składzie, wartościach odżywczych i wartości energetycznej dla konsumentów, które zamierza ustawowo uregulować nowelizacja przygotowywana przez Ministerstwo Zdrowia.

Apelujemy do władz publicznych o rzetelną analizę wszystkich skutków projektowanych regulacji i dialog uwzględniający wszystkie aspekty postulowanej zmiany.

image_pdfimage_print

image_print