Statystycznie Europejczyk wypija ponad 7 litrów polskiego piwa rocznie

Opublikowano: 16 stycznia 2018

Według najnowszego raportu Beer Statistics 2017, w ubiegłym roku Unia Europejska uwarzyła 400 mln hl piwa. Największy udział w jego produkcji miały Niemcy i Wielka Brytania. Trzecie miejsce na podium zajmuje Polska. Eurostat wyliczył, że na statystycznego mieszkańca Wspólnoty przypadło 76 litrów chmielowego trunku wyprodukowanego w europejskich browarach[1], z czego 7,8 litra to piwo uwarzone w Polsce. Eksport polskiego piwa rośnie nieprzerwanie od kilku lat.

Publikowany przez The Brewers of Europe raport Beer Statistics to doroczne opracowanie dotyczące produkcji i konsumpcji piwa w krajach unijnych oraz barometr europejskiego rynku piwa. A ten miewa się nieźle. Jak wynika z nowej edycji raportu, w 2016 r. unijne browary uwarzyły o 4 mln hl piwa więcej niż rok wcześniej, o ponad 2 mln hl wzrosła też konsumpcja złotego trunku. Biorąc pod uwagę oba te kryteria Polska plasuje się w ścisłej czołówce, będąc trzecim producentem i czwartym konsumentem piwa w Unii Europejskiej.

Co 10. piwo warzone w Europie powstaje w Polsce

W 2016 r. rodzime browary uwarzyły 41,3 mln hl piwa i tym samym pod względem produkcji chmielowego trunku Polska zajęła 3. miejsce w Europie. Więcej piwa na unijny rynek dostarczyły tylko Niemcy (94,9 mln hl) i Wielka Brytania (43,7 mln hl). W ubiegłym roku udział Polski w europejskim rynku piwnym wyniósł 10 proc., co oznacza, że co 10. piwo uwarzone na Starym Kontynencie pochodziło z polskich browarów. Produkcja piwa w Polsce od sześciu lat rośnie w miarę równomiernie, ale krajowe spożycie tego napoju utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Jeśli chodzi o konsumpcję, tak ogółem (37,9 mln hl), jak i per capita (98 l), zajmujemy czwarte miejsce wśród krajów Wspólnoty. W statystyce spożycia ogółem wyprzedzają nas Niemcy (85,5 mln hl), Brytyjczycy (43,7 mln hl) oraz Hiszpanie (38,6 mln hl). W zestawieniu per capita ustępujemy miejsca Czechom (143 l), Niemcom (104 l) oraz Austriakom (103 l).

Ponad 7 litrów polskiego piwa w europejskim kuflu

Na statystycznego mieszkańca Starego Kontynentu przypada rocznie 76 litrów piwa uwarzonego przez europejskie browary. Uwzględniając udział poszczególnych krajów w unijnej produkcji złotego trunku łatwo wyliczyć, że przeciętny Europejczyk najczęściej napełnia kufel piwem niemieckim (18 l), brytyjskim (8,3 l) oraz tym warzonym w Polsce (7,8 l). Rosnący eksport sprawia, że polskie piwo jest coraz bardziej rozpoznawalne i cieszy się coraz większą popularnością wśród zagranicznych konsumentów. Z danych The Brewers of Europe wynika, że między 2011 a 2016 r. eksport piwa z Polski wzrósł o blisko dwie trzecie (64 proc.). W 2016 r. znakomita większość (87 proc.) polskiego piwa przeznaczonego na eksport trafiła na rynek unijny. Pozostała część znalazła odbiorców poza krajami Wspólnoty. Sami Polacy są natomiast piwnymi patriotami – z 41,3 mln hl piwa wyprodukowanego przez polskie browary w 2016 r. aż 38 mln hl zostało wypite w kraju. Wielkość eksportu z Polski jest 3,5-krotnie większa od importu.

210 browarów i 10 tysięcy pracowników

Według Beer Statistics, w ubiegłym roku w Polsce funkcjonowało 210 browarów. Oznacza to, że w ciągu 12 miesięcy na piwnej mapie kraju przybyło aż 60 nowych warzelni. W porównaniu z rokiem 2011 liczba działających na rynku browarów podwoiła się, co daje Polsce 12. miejsce w europejskim zestawieniu. Na tle innych krajów rodzime browary generują dość wysokie, bo liczące 10 tysięcy etatów, zatrudnienie bezpośrednie. Większą liczbę pracowników zatrudniają tylko browary w Niemczech (27 200) oraz Wielkiej Brytanii (14 300).

Jak wyliczyło The Brewers of Europe, całkowite zatrudnienie generowane przez produkcję i sprzedaż piwa w Polsce wynosi 200 tys. etatów, z  których zdecydowana większość przypada na sektory powiązanych czyli m.in. w handlu, gastronomii, rolnictwie, przemyśle opakowaniowym, mediach i marketingu oraz w transporcie.

 

[1]Dostęp: http://ec.europa.eu/eurostat/web/products-eurostat-news/-/EDN-20170804-1?inheritRedirect=true


7 proc. Polaków pije alkohol ryzykownie. Za większość przypadków upojenia alkoholowego odpowiada wódka

Opublikowano: 19 grudnia 2017

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że zdecydowana większość bo aż 80 proc. Polaków pije umiarkowanie, czyli nie więcej niż 6 litrów alkoholu rocznie. To mniej niż przeciętny Szwed czy Niemiec[1]. Tylko 7 proc. konsumentów spożywa alkohol w sposób problemowy. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) za picie ryzykowne i szkodliwe, czyli takie, które niesie ze sobą zwiększone ryzyko negatywnych konsekwencji, uznaje się regularne spożywanie powyżej 20 g czystego alkoholu dziennie przez kobiety oraz 40 g przez mężczyzn, przy łącznym tygodniowym spożyciu co najmniej 140 g czystego alkoholu w przypadku kobiet oraz 280 g w przypadku mężczyzn.

Problemowe pół litra

Wyniki przeprowadzonego przez CBOS badania wskazują, że osoby pijące w sposób problemowy najwięcej alkoholu spożywają w postaci napojów spirytusowych. Napełniając kieliszki mocnym trunkiem osoby pijące ryzykownie konsumują jednorazowo nieco ponad pół litra wódki. Dla porównania, sięgając po piwo wypijają średnio ok. sześciu jego butelek, a po wino – półtorej butelki. – Badanie pokazało, że ilość alkoholu konsumowanego jednorazowo przez osoby pijące problemowo zależy od rodzaju trunku. Respondenci pijący ryzykownie i szkodliwie sięgając po piwo lub wino przyjmują przeciętnie tylko 60 proc. tej ilości czystego alkoholu, jaką konsumują pijąc wódkę – komentuje wyniki Marcin Herrmann, analityk CBOS.

Więcej procentów, mniej samokontroli

Osobom pijącym w sposób problemowy zdecydowanie częściej niż statystycznemu Kowalskiemu zdarza się przekroczyć granicę trzeźwości. Z badania wynika, że im trunek bardziej procentowy, tym częściej pijący tracą kontrolę nad ilością przyjmowanego alkoholu. W większości przypadków badani z grupy pijących ryzykownie i szkodliwie, którym zdarzyło się upić, upijali się wódką (57,1 proc.). Rzadziej przesadzali z piwem (27,9 proc.) i winem (13 proc.).

Badanie „Modele picia napojów alkoholowych w Polsce” zostało przeprowadzone przez Centrum Badania Opinii Społecznej na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie w lutym 2017 r. na ogólnopolskiej próbie kwotowej 1309 osób powyżej 18 r.ż. pijących alkohol.

[1]Wg najnowszych danych WHO przeciętne spożycie alkoholu w Szwecji to 8,8 litra rocznie per capita, w Niemczech – 11,4 litra [za:] World Health Statistics 2017.


Kantar Public: 59 proc. Polaków jest przeciwnych ograniczeniu reklamy alkoholu

Opublikowano: 9 października 2017

Większość Polaków jest przeciwna restrykcjom, które planuje wprowadzić rząd, aby przeciwdziałać problemom powodowanym przez alkohol – tak wynika z ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez Kantar Public. W opinii respondentów wprowadzenie zakazu reklamy piwa nie przyczyni się do poprawy sytuacji. W czołówce rozwiązań popieranych przez ankietowanych znajdują się za to kampanie edukacyjne skierowane do młodych ludzi oraz akcje społeczne promujące odpowiedzialną konsumpcję alkoholu.

Zmniejszenie konsumpcji alkoholu w Polsce to cel rozwiązań, nad którymi w ostatnich tygodniach pracuje Ministerstwo Zdrowia. Resort zamierza walczyć z problemami spowodowanymi ryzykownym i szkodliwym piciem alkoholu za pomocą szeregu ograniczeń. W planach ministerstwa znajduje się m.in. wydłużenie zakazu emisji reklam piwa w telewizji do godziny 23:00 czy ograniczenie dostępności napojów alkoholowych poprzez limitowanie liczby sklepów oraz godzin sprzedaży. Kantar Public zapytał dorosłych Polaków, co sądzą o pomysłach rządu na walkę z problemami spowodowanymi nieodpowiedzialną konsumpcją alkoholu. Z odpowiedzi wynika, że większość społeczeństwa jest im przeciwna i sceptycznie ocenia ich skuteczność.

Zniknie reklama, znikną problemy?

Większość (59 proc.) Polaków uważa, że rząd nie powinien zakazywać reklamy piwa. W to, że taki zakaz  zmniejszy spożycie alkoholu wierzy 6 proc. respondentów. Niewiele więcej, bo 7 proc. jest zdania, że gdy z ekranów telewizyjnych zniknie reklama piwa, w Polsce spadnie odsetek osób uzależnionych. Dwie piąte respondentów (42 proc.) twierdzi, że wprowadzenie w życie tego rozwiązania niczego nie zmieni, jeśli chodzi o konsumpcję alkoholu w kraju. Może najwyżej ograniczyć wiedzę konsumentów na temat oferty browarów (10 proc. wskazań) albo utrudnić wybór między poszczególnymi markami (9 proc.).

Z badania wynika również, że blisko połowa (46 proc.) ankietowanych nie popiera ograniczenia liczby punktów sprzedaży i godzin sprzedaży napojów alkoholowych. Wśród zwolenników zaostrzenia przepisów w tym zakresie największym poparciem (18 proc. wskazań) cieszyłoby się wprowadzenie zakazu sprzedaży wyrobów spirytusowych po godz. 22:00.

Edukacja skuteczniejsza niż restrykcje

Wyniki badania Kantar Public pokazują, że Polacy bardziej wierzą w skuteczność edukacji niż siłę zakazów. Pytani o działania, które mogłyby pomóc rozwiązać problemy alkoholowe, wskazują przede wszystkim na edukację skierowaną do młodych ludzi (42 proc.) oraz kampanie społeczne promujące odpowiedzialne spożywanie alkoholu (28 proc.). Na trzecim miejscu w rankingu udzielanych odpowiedzi pojawiło się ograniczenie sprzedaży wódki po godz. 22:00. To rozwiązanie uważa za skuteczne 15 proc. ankietowanych. Tylko 9 proc. badanych zgadza się, że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie zakazu reklamy piwa, a jedynie 4 proc. – podniesienie jego ceny.

Ryzykowne 7 procent

Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że zdecydowana większość, bo aż 80 proc. Polaków pije umiarkowanie, czyli nie więcej niż 6 litrów czystego alkoholu rocznie. To mniej niż przeciętny Szwed czy Niemiec[1]. Tylko 7 proc. konsumentów spożywa alkohol w sposób problemowy, wypijając minimum 12 litrów 100-proc. alkoholu w ciągu roku. Grupa ta, do której należy zdecydowana mniejszość społeczeństwa, odpowiada za konsumpcję blisko połowy (46 proc.) alkoholu spożywanego każdego roku w Polsce. Jak pokazują wyniki badania modeli picia napojów alkoholowych w Polsce przeprowadzonego w tym roku przez CBOS, osoby pijące w sposób problemowy najwięcej alkoholu spożywają w postaci napojów spirytusowych. Polacy pijący ryzykownie i szkodliwie sięgając po piwo lub wino przyjmują przeciętnie tylko 60 proc. tej ilości czystego alkoholu, jaką konsumują pijąc wódkę. Z badania wynika również, że im trunek bardziej procentowy, tym częściej pijący tracą kontrolę nad ilością przyjmowanego alkoholu. W większości przypadków badani z grupy pijących ryzykownie i szkodliwie, którym zdarzyło się upić, upijali się wódką (57,1 proc.).

Badanie Kantar Public „Opinie na temat akcyzy na piwo w Polsce” zostało przeprowadzone na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie w lipcu 2017 r. na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie Polaków powyżej 18 r.ż.

[1] Wg najnowszych danych WHO przeciętne spożycie czystego alkoholu w Szwecji to 8,8 litra rocznie per capita, w Niemczech – 11,4 litra [za:] World Health Statistics 2017.

Raport z badania:

Kantar Public_Opinie na temat akcyzy na piwo w Polsce


O branży

Procenty w piwie trzy razy droższe niż w wódce

Opublikowano: 13 lipca 2017

Co sprawia, że średnia stawka akcyzy na mocne alkohole w Unii Europejskiej jest trzy razy wyższa niż na piwo? Eksperci Europe Economics obliczyli, że „czyste procenty” pochodzące z piwa są średnio dwuipółkrotnie droższe w produkcji niż te z mocnych alkoholi. Przeciętny koszt otrzymania litra czystego alkoholu w piwie wynosi 16,54 Euro, podczas gdy w napojach spirytusowych – 6,65 Euro[1]. To z tego powodu, aby zrównać rynkowe szanse obu trunków, większość krajów Unii Europejskiej obciąża wódkę odpowiednio wyższą akcyzą.

Wyższe koszty surowców rolniczych oraz procesu warzenia sprawiają, że warzenie piwa jest prawie trzy razy bardziej kosztowne niż produkowanie napojów spirytusowych. W porównaniu do wódki (40%) i wina (12%) zawartość czystego alkoholu w piwie jest niewielka (4-5%). Aby wyprodukować litr czystego alkoholu, browary muszą uwarzyć 20-25 litrów piwa. Producenci wódki ten sam efekt uzyskują zdecydowanie mniejszym nakładem sił i środków. Wystarczy 2,5-3 litrów napojów spirytusowych, by otrzymać litr 100% alkoholu.

Piwo bardziej wymagające niż wódka

Przy warzeniu piwa kluczowe znaczenie mają surowce, które odpowiadają za 41% finalnych kosztów produkcji chmielowego trunku. W przypadku wódki udział kosztów surowców jest o połowę niższy i stanowi 21%. Warzenie piwa wymaga poza tym większych nakładów pracy niż produkcja wódki. Z danych wynika, że sektor piwowarski generuje wyższe zatrudnienie niż branża spirytusowa, a koszty pracy odpowiadają za 15% całkowitych kosztów produkcji piwa, podczas gdy w przypadku produkcji wódki – za 10%. Branża piwowarska jest także bardziej niż spirytusowa obciążona kosztami dystrybucji. Wynika to ze specyfiki piwa, które zawiera niewiele „procentów” w stosunkowo dużej objętości gotowego produktu. Chcąc więc dostarczyć na rynek tę samą ilość czystego alkoholu browarnicy muszą wypełnić butelkami piwa aż osiem aut dostawczych, producenci wódki – zaledwie jeden. Warto przy tym pamiętać, że konsumentom piwa wcale nie zależy najbardziej na alkoholu, który jest dopiero 9-tym powodem dla którego sięgają po piwo. Na czele tej listy są smak i orzeźwienie.

Trzy do jednego

Zróżnicowanie kosztów produkcji czystego alkoholu w postaci poszczególnych trunków przekłada się na wysokość stawek akcyzy, którymi napoje te są obciążone. Średnia unijna stawka podatku akcyzowego na wyroby spirytusowe jest trzykrotnie wyższa niż na piwo wynosząc w przeliczeniu na litr 100% alkoholu 1,87 Euro w przypadku piwa i 5,5 Euro w przypadku wódki. Takie proporcje stawek akcyzy obowiązują w 14 krajach Wspólnoty, w tym w Polsce. W państwach uchodzących za tradycyjnie piwne i będących liczącymi się producentami napoju z pianką różnica w wysokości stawek akcyzy między piwem a wódką jest jeszcze wyższa. W Niemczech producenci mocnych alkoholi płacą 6,6-krotnie wyższą akcyzę niż piwowarzy, w Belgii – 6-krotnie wyższą, a w Czechach – 3,6-krotnie.

Trzeci w produkcji, drudzy w akcyzie

Z danych the Brewers of Europe wynika, że Polska z wynikiem 840 mln Euro jest drugim – tuż po Wielkiej Brytanii (4 449 mln Euro), a przed Francją (830 mln Euro) i Niemcami (619 mln Euro) – największym płatnikiem piwnej akcyzy w Unii Europejskiej. Po Brexicie nasz kraj może stać się unijnym liderem pod względem wysokości generowanych wpływów z akcyzy, mimo że nie jest największym piwnym rynkiem Wspólnoty. Obecnie Polska z produkcją rzędu 40 mln hl rocznie zajmuje trzecią pozycję w zestawieniu, zaraz po Niemczech (95 mln hl) i Wielkiej Brytanii (44 mln hl).

Polskie browary z tytułu produkcji i sprzedaży chmielowego trunku odprowadzają do budżetu Państwa ok.10 mld zł rocznie, z czego ponad jedna trzecia –  3,6 mld zł – to wpływy akcyzowe. W ciągu ostatniej dekady dochody budżetowe z tytułu tego podatku wzrosły o jedną piątą.

[1] The Brewers of Europe, Cost comparability study. Final report, oprac. Europe Economics, 2017.

 

Informacja prasowa


O branży

Polska drugim największym płatnikiem piwnej akcyzy w Unii Europejskiej

Opublikowano: 13 czerwca 2017

Ponad 3,6 mld zł (840 mln Euro) rocznie wpływa do budżetu państwa z tytułu podatku akcyzowego od piwa płaconego przez polskie browary. To drugi – po Wielkiej Brytanii (4 449 mln Euro), a przed Francją (830 mln Euro) i Niemcami (619 mln Euro) – najwyższy wynik w Unii Europejskiej. Kwota, jaką w formie akcyzy odprowadza do skarbu państwa branża piwowarska wystarczyłaby na pokrycie kosztów rządowego programu „Mieszkanie dla Młodych”.

Na piwowarskiej mapie Europy Polska zajmuje miejsce jeśli nie na podium, to zwykle w bezpośrednim jego sąsiedztwie. Z roczną produkcja na poziomie nieco ponad 40 mln hl nasz kraj jest trzecim największym producentem chmielowego trunku na Starym Kontynencie oraz trzecim największym – po Niemczech i Wielkiej Brytanii – jego konsumentem. Aż 98 proc. piwa, które trafiła do koszyków Polaków pochodzi z polskich browarów. Nic dziwnego, skoro wg przeprowadzonego w ubiegłym roku badania „Piwna Polska pod lupą” większość rodzimych konsumentów to zadeklarowani piwni patrioci.

Preferencje piwoszy to silny impuls do rozwoju branży, która dziś jest największym pracodawcą w krajowym sektorze alkoholowym, generującym 200 tys. etatów oraz wpływy do skarbu państwa rzędu 10 mld zł rocznie.

Browary warzą, budżet zarabia

Szacunkowo co trzecia złotówka zasilająca budżet państwa z tytułu podatku akcyzowego od alkoholu pochodzi z produkcji i sprzedaży piwa.  Z opublikowanego przez The Brewers of Europe raportu „The Contribution made by Beer to the European Economy” wynika, że kwota, jaką w formie akcyzy odprowadza do budżetu branża piwowarska w Polsce (3,6 mld zł; 840 mln Euro) czyni nasz kraj drugim największym płatnikiem podatku akcyzowego od piwa w Europie. Pierwsze miejsce należy do Wielkiej Brytanii (4 449 mln Euro). Niemcy, które są największym europejskim producentem piwa, plasują się dopiero na czwartej pozycji (676 mln Euro). – Polski rynek piwa jest mniej więcej o połowę mniejszy niż rynek niemiecki, jednak polscy piwowarzy z tytułu akcyzy odprowadzają do skarbu państwa kwotę o blisko jedną czwartą wyższą niż ich koledzy zza Odry. Wynika to z różnicy w wysokości obowiązujących w obu krajach stawek podatku akcyzowego na piwo. W Polsce w porównaniu nie tylko z Niemcami, ale również pozostałymi krajami regionu o silnych rynkach piwnych, jak Czechy czy Słowacja, są one wysokie – mówi Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Akcyza stanowi tylko jedną trzecią wpływów budżetowych, jakie generuje polskie piwo. Z wspomnianego raportu „The Contribution made by Beer to the European Economy” wynika, że budżet państwa zyskuje dzięki piwu łącznie blisko 10 mld złotych rocznie.

Procenty w dół, przychody w górę

Od kilku lat w Polsce spożycie piwa per capita utrzymuje się na stabilnym poziomie, oscylując w granicach 96-98 litrów. Wyraźnie zmieniają się jednak preferencje konsumentów, którzy sięgając po piwo zwracają uwagę przede wszystkim na jego walory smakowe, a nie na „procenty”. Sprawia to, że w ostatnich latach ze sklepowych półek najszybciej znikają piwa o niskiej zawartości alkoholu oraz piwne specjalności o pełnym, intensywnym smaku. Na wzroście ich popularności zyskuje budżet państwa. Dzieje się tak dlatego, że akcyza w piwie naliczana jest od zawartości ekstraktu, a nie – jak ma to miejsce w przypadku innych trunków procentowych – zawartości alkoholu. W 2016 r. akcyza od piwa przyniosła budżetowi państwa 3,6 mld zł.


Dla mediów

Miliardy z piwa zasilają budżet

Opublikowano: 2 września 2016

Dwa Stadiony Narodowe albo osiem regionalnych portów lotniczych można wybudować ze środków, które co roku wpływają do budżetu z akcyzy od piwa. Rocznie jest to około 3,5 mld złotych. Akcyza stanowi tylko jedną trzecią wpływów budżetowych, jakie generuje polskie piwo. Z opublikowanego  przez The Brewers of Europe raportu The Contribution made by Beer to the European Economy wynika, że budżet państwa zyskuje dzięki piwu łącznie blisko 10 mld złotych rocznie. Warzenie, dystrybucja i sprzedaż piwa napędzają krajową gospodarkę – oprócz wpływów budżetowych branża generuje 205 tys. miejsc pracy, a także buduje wartość eksportu polskich napojów alkoholowych, których piwo jest liderem.

Gdyby wszyscy mieszkańcy globu chcieliby jednocześnie wznieść toast półlitrowym kuflem złocistego trunku, do ich napełnienia wystarczyłoby piwo wyprodukowane przez polskie browary w ubiegłym roku. Z danych branżowych wynika, że w ciągu minionych 12 miesięcy polscy piwowarzy dostarczyli na rynek 40,5 mln hektolitrów napoju z pianką, a przeliczając na opakowania – nieco ponad 8 miliardów butelek lub puszek. Na ich sprzedaży zyskali zarówno producenci, jak i budżet państwa. W 2014 r. branża piwowarska zasiliła Skarb Państwa kwotą 9,9 mld złotych z tytułu akcyzy, podatku VAT i podatków powiązanych. Największy udział w niej miały wpływy z podatku akcyzowego, które wzrosły o 2 proc. w stosunku do roku poprzedzającego i wyniosły 3,56 mld złotych. To kwota równa np. ubiegłorocznym wydatkom budżetowym na oświatę. Za tę sumę można wybudować dwa Stadiony Narodowe albo  osiem portów lotniczych porównywalnych wielkością do lotniska Warszawa-Modlin.

Polska coraz bliżej piwnego podium

Na mocną pozycję piwa jako kategorii spożywczej pracują wybory polskich konsumentów, którzy coraz chętniej sięgają po napoje o naturalnie niższej zawartości alkoholu. Statystyczny Kowalski wypija rocznie 98 litrów napoju z pianką, dając się pod tym względem wyprzedzić tylko przedstawicielom tradycyjnie „piwnych” nacji: Czechom, Niemcom i Austriakom. Przy okazji staje się coraz bardziej świadomym i wyedukowanym smakoszem piwa. Choć nadal stosunkowo często szklankę wypełnia lagerem, z roku na rok odważniej spogląda w kierunku półki z piwnymi specjalnościami. Z danych Nielsena wynika, że to właśnie ten segment piwnego rynku, do którego należą piwa smakowe, pszeniczne czy niepasteryzowane zanotował w 2015 r. największy wzrost wartości i wolumenu sprzedaży (odpowiednio o 15,3 proc. i 15, 6 proc.). Niezależnie jednak od tego, czy w koszyku ląduje piwna klasyka, czy innowacje, statystyczny polski piwosz w swoich konsumenckich wyborach jest patriotą i najczęściej wybiera złoty trunek uwarzony nad Wisłą.

Cały Toruń warzy piwo

Patriotyzm konsumencki piwoszy zapewnia pracę setkom tysięcy osób bezpośrednio i pośrednio związanych z produkcją i sprzedażą złocistego trunku. Szacuje się, że w całym łańcuchu dostaw – począwszy od dostawców surowców rolnych, sprzętu i urządzeń, opakowań, po firmy zajmujące się transportem, reklamą, sprzedażą detaliczną i gastronomią – przemysł piwowarski wygenerował w 2014 r. 205 tys. miejsc pracy, czyli tyle, ilu mieszkańców liczy Toruń. Najwięcej, bo aż 80 tysięcy miejsc pracy piwo generuje u dostawców surowców i usług. W tej grupie najliczniej reprezentowane jest rolnictwo, w którym dzięki piwu zatrudnienie znajduje 40 tysięcy osób. Złoty trunek odgrywa ponadto ogromną rolę w powstawaniu i utrzymaniu miejsc pracy w sektorach zajmujących się jego sprzedażą – w gastronomii daje pracę 64 tysiącom osób, a w handlu detalicznym – kolejnym 46 tysiącom.

Polski lager na Czarnym Lądzie

Paragwaj, RPA, Kenia, Chiny, Tajwan – lista, która wygląda jak zestawienie popularnych wakacyjnych destynacji, to de facto kraje znajdujące się w gronie importerów polskiego piwa. Największym jego odbiorcą są państwa Unii Europejskiej. Poza granice Wspólnoty trafia co 10. butelka złotego trunku przeznaczona na eksport. Piwa z polskich browarów można napić się Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy Australii, ale nie tylko. Jak się okazuje, również piwosze z bardziej egzotycznych zakątków świata mogą spróbować złotego trunku warzonego nad Wisłą. Wartość eksportu polskiego piwa rośnie systematycznie od kilku lat. W 2015 r. wyniosła 177 mln euro, przewyższając czterokrotnie wartość piwa sprowadzonego z zagranicy. Dzięki wypracowanemu w ubiegłym roku wynikowi piwo przesunęło się na pozycję eksportowego lidera polskiej branży alkoholowej.


Dla mediów

Czy podać państwu coś do picia? Sprzedaż piwa w gastronomii generuje 64 tysiące miejsc pracy

Opublikowano: 6 lipca 2016

Wyniki najnowszego badania CBOS jednoznacznie pokazują, że to dorośli pomagają nastolatkom zdobyć pierwszy w życiu alkohol. W ręce młodzieży trafia on najczęściej za pośrednictwem pełnoletnich znajomych, którzy zgadzają się kupić niepełnoletniemu napój procentowy albo z pomocą domowników, którzy częstują młodego człowieka kieliszkiem „czegoś mocniejszego” np. podczas rodzinnej uroczystości. Z badania wynika również, że to rodzice, a w dalszej kolejności przyjaciele, mają największy wpływ na decyzje nastolatka związane z alkoholem, zaś sam fakt sięgania po napoje alkoholowe przed ukończeniem 18 r.ż. jest wyraźnie skorelowany ze stylem życia rodziców i stosunkiem do alkoholu obowiązującym w domu rodzinnym.

Minęły czasy, gdy statystyczny Kowalski wyjście do restauracji utożsamiał z luksusem i pozwalał sobie na nie tylko od święta. Polacy coraz chętniej jadają posiłki poza domem i nie potrzebują do tego specjalnej okazji. Moda na odwiedzanie lokali gastronomicznych znajduje odzwierciedlenie w statystykach. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce funkcjonuje nieco ponad 65 tysięcy stałych i sezonowych placówek gastronomicznych[1]. Na serwowane w nich jedzenie polscy konsumenci w 2014 r. przeznaczyli 27,3 mld zł, co oznacza, że w ciągu zaledwie dekady rynek usług gastronomicznych urósł o 54 proc. (w porównaniu z 17,6 mld zł w 2005 r.). W sektorze HoReCa, który tworzą zarówno małe rodzinne firmy, jak i duże sieci przedsiębiorstw, zatrudnienie znajduje 247 tysięcy osób. Według szacunków The Brewers of Europe, aż jedna czwarta (63 704) tych etatów jest związana z obecnością piwa w karcie napojów[2]. To tyle, ilu mieszkańców ma np. Zamość.

Piwo przed innymi napojami

Polska gastronomia dba o piwoszy. Jak wynika z badań rynku gastronomicznego, piwo w ofercie posiada 45 tysięcy placówek, to jest 70 proc. wszystkich działających na rynku. W tych, w których jest ono podawane, odpowiada za dużą część obrotów, zaraz obok dań głównych i sałatek[3]. – Kariera piwa w polskiej gastronomii trwa. Z napoju serwowanego przede wszystkim w pubach dla wąskiego grona ich bywalców stało się ono trunkiem dostępnym powszechnie. Znajdziemy je w prawie każdej restauracji (95 proc.), także hotelowej. Coraz częściej napić się go mogą również goście kawiarni – już około 60 proc. tego typu lokali oferuje piwo swoim klientom. I choć kanał HoReCa odpowiada za sprzedaż co szóstego piwa wypijanego w Polsce (15 proc. wolumenu), trunek ten wyprzedza pod względem zamówień nie tylko inne gatunki alkoholi, ale także napoje gazowane, kawę oraz soki – mówi Marta Kudosz, redaktor naczelna „Nowości Gastronomicznych” i wydawanego co roku raportu „Rynek Gastronomiczny”.

Zamawiamy, bo nam smakuje

Na pozycję piwa wśród innych napojów serwowanych w lokalach gastronomicznych pracują wybory konsumentów, z których aż jedna trzecia deklaruje, że odwiedzając restaurację zawsze lub prawie zawsze zamawia piwo do posiłku. Zapytani dlaczego, najczęściej odpowiadają „bo lubię” (31 proc.). Miejsce drugie (20 proc. wskazań) wśród argumentów zajmuje smak złotego trunku.

Klienci lokali gastronomicznych są tradycjonalistami, jeśli idzie o piwne preferencje. Decydując się na szklankę złotego trunku, aż 64 proc. z nich składa zamówienie na „jasne pełne”, przy czym preferują je wyraźnie mężczyźni (73 proc. wskazań). Kobiety są w tej kwestii bardziej podzielone – spora ich część sięga również po piwo typu lager (48 proc.), niemal tyle samo wybiera piwo smakowe (47 proc.), następnie radlery i shandy (33 proc.) oraz specjalności z dodatkami (29 proc.). Polacy przekonują się też powoli do piw ciemniejszych – około 15 proc. wskazań restauracyjnych wyborów piwnych to portery i koźlaki.

Według badań najważniejszym kryterium branym pod uwagę przy wyborze piwa jest jego smak (56 proc.), w dalszej kolejności marka (38 proc.), gatunek oraz wysoka jakość (po 21 proc.). Poza czołówką – bo dopiero na 9. miejscu – znalazła się zawartość alkoholu. Tą kieruje się tylko 11 proc. konsumentów sięgających po złocisty trunek[4].

 

 


[1]GUS, Mały Rocznik Statystyczny 2015.

[2]Raport The Brewers of Europe, The Contribution made by Beer to the European Economy 2016.

[3]Raport Rynek Gastronomiczny 2014.

[4]Dane pochodzą z badania „Wizerunek piwa w kontekście innych alkoholi”, przeprowadzonego przez Instytut GfK Polonia na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie w listopadzie 2014 r. na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie Polaków powyżej 18. r.ż.


Dla mediów

Chmiel, słód i 40 tysięcy miejsc pracy – sektor rolniczy zyskuje dzięki współpracy z branżą piwowarską

Opublikowano: 10 maja 2016

Dwa surowce, dzięki którym pracę ma ponad 40 tysięcy osób – tak w dużym skrócie można przedstawić wpływ branży piwowarskiej na sektor rolny w Polsce. Tylko dzięki uprawie chmielu oraz browarnych odmian zbóż, wykorzystywanych przy warzeniu piwa, zatrudnienie w  polskim rolnictwie znajduje mniej więcej tyle osób, ile liczy sobie populacja… Sopotu.

Woda, zboże, chmiel i drożdże – lista składników niezbędnych do produkcji piwa nie jest długa. Zapotrzebowanie krajowych browarów na te surowce rośnie wraz z produkcją piwa. W ubiegłym roku w Polsce wyniosła ona 40,5 mln hl. Za każdą butelką złotego trunku trafiającą na sklepową półkę kryje się praca osób zatrudnionych nie tylko bezpośrednio przy warzeniu piwa, ale także w branżach powiązanych, np. rolnictwie. Ta ważna gałąź krajowej gospodarki zyskuje na zaopatrywaniu browarów w chmiel i zboże przeznaczone na słód. Jak wynika z szacunków zawartych w raporcie The Brewers of Europe, przy uprawie obu surowców pracuje w Polsce 40 146 osób, co oznacza, że na plantatorów chmielu i producentów zbóż przypada połowa z blisko 80 tysięcy etatów generowanych przez polski sektor piwowarski wśród dostawców surowców i usług[1].

Chmielowa Lubelszczyzna, słodowy Śląsk

Gdyby spojrzeć na powyższe dane przez pryzmat statystyk Głównego Urzędu Statystycznego, okazałoby się, że do utrzymania obecnego wolumenu produkcji piwa potrzeba pracy niemal wszystkich osób trudniących się rolnictwem w woj. zachodniopomorskim[2]. W rzeczywistości jednak areały upraw zarówno chmielu, jak i zboża, z którego powstaje słód, skupione są w kilku regionach kraju. Do największych rolniczych beneficjentów piwa należą: słynąca z upraw chmielu Lubelszczyzna (89,9 proc. powierzchni upraw tego surowca), Wielkopolska (8,4 proc.) oraz Dolny Śląsk, Pomorze i Kujawy, skąd pochodzą zbiory jęczmienia browarnego.

Ostatnie lata przyniosły wzrost zapotrzebowania największych krajowych producentów piwa na chmiel z lokalnych upraw. Obecnie Polska jest trzecim pod względem wielkości – po Niemczech i Czechach – producentem tego surowca w Unii Europejskiej[3]. Z najnowszych danych Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wynika, że w 2015 r. chmielowe plantacje w Polsce zajmowały obszar 1 444 ha. Zebrano z nich 2 240 t surowca, to jest o 9,6 proc. więcej niż w roku 2014. Coraz większym zainteresowaniem piwowarów cieszą się odmiany aromatyczne chmielu, którego ubiegłoroczne zbiory – mimo że stanowiły tylko nieco ponad jedną trzecią (37 proc.) całkowitej produkcji tego surowca – były najwyższe od 6 lat.

Dwa składniki, setki smaków i aromatów, miliony zadowolonych piwoszy

Aromat owoców, nuta korzenna, wytrawna goryczka albo lekka słodycz piwa – to wszystko zasługa naturalnych składników, z których zostało uwarzone. Zgrabnie żonglując dwoma z nich, słodem oraz chmielem, wytrawni browarnicy potrafią stworzyć całą paletę smaków i aromatów, które konsumpcję napoju z pianką zamieniają w degustację.

Portfolio  krajowych producentów piwa zawiera mnogość  rodzajów tego trunku. Wśród nich swój ulubiony znajdą zarówno fani „jasnego pełnego”, czyli lagera, jak i wielbiciele mniej typowych smaków, których grono stale się powiększa, sprawiając, że piwne specjalności są obecnie najdynamiczniej rozwijającym się segmentem piwnego rynku. W ubiegłym roku urósł on o 15 proc. pod względem wartości i wolumenu w porównaniu z rokiem 2014.

Kierunek rozwoju branży browarniczej wyznaczają obecnie gusta konsumentów. Piwowarzy nieustannie trzymają rękę na pulsie – śledzą wybory piwoszy, by „skroić” swoją ofertę na miarę ich oczekiwań. Zainteresowanie piwami specjalnymi – rzemieślniczymi, regionalnymi, smakowymi, to trend, który przekłada się na decyzje browarników w kwestii wyboru surowców. Branża coraz chętniej sięga po surowce wytwarzane lokalnie, nawiązując współpracę z regionalnymi producentami chmielu, zbóż i innych składników potrzebnych do warzenia piwa – mówi Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. – Mamy nadzieję, że na tej współpracy zyskają nie tylko konsumenci, ale przede wszystkim polskie rolnictwo – dodaje.

W 2014 r. w całym łańcuchu dostaw – począwszy od dostawców surowców rolnych, sprzętu i urządzeń, opakowań, po firmy zajmujące się transportem, reklamą, handel i branżę HoReCa – polski sektor piwowarski wygenerował 205 tysięcy miejsc pracy – najwięcej u dostawców surowców i usług (79 556), w gastronomii (63 704) i sprzedaży detalicznej (46 337). Całkowite wpływy budżetu państwa związane z produkcją i sprzedażą piwa wyniosły 9,9 miliarda złotych.

 

 


[1] The Brewers of Europe, The contribution made by beer to the European economy 2016.

[2] Wg Rocznika Statystycznego Rolnictwa 2015, liczba pracujących w rolnictwie w woj. zachodniopomorskim to 44 560 osób.

[3] International Hop Growers’ Convention Summary Reports November 2015.


image_print