Piwne rekordy Guinnessa

Historia Księgi Rekordów Guinnessa zaczęła się w 1951 roku, kiedy to ówczesny dyrektor browaru Guinness, Sir Hugh Beaver wybrał się na polowanie w hrabstwie Wexford, w Irlandii. Wdał się tam w dyskusję, w trakcie której próbował ustalić, który ptak – szkocka kuropatwa czy siewka złota jest najszybszym łownym ptakiem Europy. Dyskusja zrodziła pomysł na stworzenie książki, w której można znaleźć odpowiedzi na takie właśnie pytania. Od tamtej pory Sir Beaver zaczął spisywać wyniki sporów i dyskusji usłyszanych w pubach i w roku 1955 wydał pierwszą książkę. Od pierwszej publikacji minęło 59 lat, przez ten czas książka stała się bestsellerem wydawanym w 37 językach i ukazującym się w ponad 100 krajach. Wśród tysięcy rekordów znalazło się miejsce również dla rekordów piwnych.

1) W 1977 roku Steven Petrosino z USA wypił 1 litr piwa w 1,3 sekundy pobijając tym samym rekord Peter’a Dowdeswell’a z Wielkiej Brytanii, któremu wypicie takiej samej ilości złocistego napoju zajęło o dokładnie jedną sekundę więcej.  

 2) W październiku 2009 roku Krunoslav Budiselic z Chorwacji otworzył 2tys. butelek piwa w 28 minut i 11 sekund. Pobił tym samym poprzedni rekord o imponujące dziewięć minut.

3) W listopadzie 2009 roku w USA powstała największa piwna szklanka na świecie. Jest ona w stanie pomieścić  1499 litrów piwa i ma wymiary 2,42m wysokości oraz 1,1m szerokości.

4) W 2011 roku Murali K.C z Indii w ciągu jednej minuty otworzył zębami 68 zakapslowanych butelek piwa, stał się dzięki temu niekwestionowanym rekordzistą.

5) W  2012 roku Ron Werner z USA pobił rekord w kategorii na największą kolekcję butelek po piwie. Swoją przygodę zaczął w wieku 14 lat, co roku dodając do kolekcji 1000 butelek piwa.  W dniu bicia rekordu posiadał łącznie 25,866 sztuk.

6) Obecnie najmoncniejszym piwem na rynku jest Snake Venom Brewmeistera, mające dokładnie 67,5% zawartości alkoholu. Niemniej jednak nie zostało ono jeszcze wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa. W tej bowiem figuruje Brew Dog z 55% zawartością alkoholu.




Polskie piwne festiwale

Zgodnie z obserwowanym na polskim rynku dynamicznym rozwojem kultury piwnej i wzrostem liczby świadomych miłośników złocistego trunku, którzy poza smakiem szukają w piwie także innych, złożonych doznań sensorycznych oraz estetycznych, na popularności zyskują odbywające się w prawie każdym regionie piwne imprezy. Polskie festiwale, które z roku na rok odwiedzane są przez większą liczbę piwoszy z całego kraju i zagranicy, wpływają na dalszą popularyzację wiedzy o piwie i jego bogatej kultury, kształtując w ten sposób świadomego konsumenta.

Lubiński Festiwal Piwa – Lubin, kwiecień

Najważniejszym akcentem odbywającej się w Lubinie imprezy jest propagowanie kultury piwnej. Poza koncertami głównymi atrakcjami są warsztaty warzenia, giełda birofilska oraz prowadzone przez piwowarów prezentacje mające na celu poszerzenie wiedzy o piwie. Program Lubińskiego Festiwalu obejmuje także rodzinne projekcje filmowe oraz warsztaty dla dzieci.

http://festiwal-piwa.pl/

Festiwal Dobrego Piwa – Wrocław, maj

Odbywający się od kilku lat w stolicy Dolnego Śląska festiwal gromadzi co roku przedstawicieli kilkudziesięciu krajowych i zagranicznych browarów. Trwająca 3 dni impreza przyciąga gości spragnionych najlepszych oraz często nieznanych piw. Festiwalowi towarzyszy jarmark z najwyższej jakości produktami regionalnymi, takimi jak sery, wędliny, miody i przetwory owocowe.

http://www.festiwaldobregopiwa.pl/

Birofilia – Żywiec, czerwiec

Żywiecki festiwal, tytułowany największą imprezą piwną tego typu w Polsce, odbywa się tradycyjnie w 3. weekend czerwca. Do najbardziej znanych atrakcji czekających w Żywcu co roku na miłośników piwa, należy największa w Europie Giełda Kolekcjonerska, szeroki wybór piw do degustacji wystawionych w Alei Piw Świata oraz konkurs Piw Domowych Birofilia, podczas którego wybierane jest najlepsze spośród trunków zaprezentowanych na festiwalu piwo domowe.

http://festiwal-birofilia.pl/

Chmielaki Krasnostawskie – Krasnystaw, sierpień

Impreza piwna o długiej tradycji – pierwsze Chmielaki odbyły się w 1971 roku. Program trwającego 3 dni festiwalu wypełniony jest takimi atrakcjami jak Wybory Miss Chmielaków, liczne koncerty podzielone na kategorie Chmiel Rock, Chmiel Blues oraz przechodzący przez ulice miasta Korowód Chmielakowy. Ważnym wydarzeniem odbywającym się w ramach Chmielaków jest Ogólnopolska Sesja Chmielarska, będąca okazją do spotkań chmielarzy z całej Polski.

http://www.chmielaki.pl/

BeerFest – Chorzów, sierpień

W ramach odbywającej się od 12 lat imprezy, Ślązacy oraz goście z całej Polski i zagranicy mają możliwość poznania i smakowania zarówno najlepszych piw pochodzących z innych kontynentów jak i trunków domowych, przyrządzanych od wieków według tradycyjnych receptur. Obok zabawy organizatorzy BeerFestu kładą nacisk na edukacyjny wymiar imprezy – wizyta w festiwalowym Centrum Edukacji Piwnej umożliwia gościom poszerzenie piwnych horyzontów.

NovemberFest – Skaryszew, listopad

Największy na Mazowszu festiwal piwny, najbardziej znany z odbywającej się w jego ramach biesiady piwnej, w której udział biorą zarówno polscy piwosze jak i goście z zagranicy (Czechy, Słowacja, Niemcy, Ukraina, Rosja). Ważnym elementem NovemberFest są konkursy indywidualne oraz drużynowe, w których można zdobyć piwne gadżety.

http://www.novemberfest.pl/




Ikony piwowarskiej sztuki

Niniejszy ranking dotyczyć będzie tego, co w piwie najważniejsze. To, że zapamiętujemy konkretne marki piwa, iż potrafimy rozpoznać poszczególne gatunki i mamy swoje ulubione piwa wynika najczęściej z faktu, iż każdy gatunek ma swoją szczególną cechę, która niczym linie papilarne jest do niego przypisana i która staje się jego firmowym znakiem jakości. Ten właśnie smak lub aromat będzie tajemnicą piwowara i czynnikiem, wyróżniającym dany gatunek złocistego napoju spośród setek podobnych do siebie marek, które na zawsze pozostaną tylko piwem. Natomiast bohaterowie naszego rankingu od lat słyną z rozmaitych „naj”, sprawiających radość spragnionym wrażeń miłośnikom piw nieszablonowych.

Najbardziej kwaśne piwo

To przykład marki, która jednocześnie stała się gatunkiem. Berliner Weisse to pszeniczne piwo górnej fermentacji, które słynie ze swojego kwaśnego niczym cytryna smaku. Chociaż występuje on w wielu piwach pszenicznych, tylko tutaj przyjmuje formę niezwykle wytrawną, dzięki czemu potrafi wywrócić kubki smakowe na lewą stronę. Jest to zasługa procesu fermentacji mlekowej, której poddaje się część brzeczki, dzięki czemu standardowa kwasowość, jaką znamy z innych gatunków piwa zostaje zwielokrotniona poprzez bardzo silny kwaśny smak, który znamy z kwaszonych ogórków lub kapusty.

Najwyższa goryczka

Znakomita większość miłośników złotego napitku hołduje zasadzie, że prawdziwe piwo ma smak zdecydowanie gorzki. Napoje słodowe, piwa z sokiem itd., traktują z pogardą i nie poświęcają im więcej uwagi niż to konieczne. Kiedy zaś mają do czynienia z prawdziwie gorzkim piwem delektują się każdym łykiem, po którym goryczkowy dreszcz przebiega ciarkami po plecach sygnalizując, że w piwie tym chmielu jest w sam raz. Właśnie dla nich – fanatyków prawdziwej goryczki powstał styl IPA czyli India Pale Ale – piwo, które oryginalnie transportowane było do kolonii angielskich w Indiach. Długa podróż wymagała od tego angielskiego piwa górnej wysokiej zawartości alkoholu i chmielu – czynników spowalniających procesy starzenia i utleniania. Ten kto zna czeskie i niemieckie zdecydowanie goryczkowe pilznery zdziwi się zapewne, że istnieją piwa trzykrotnie bardziej od nich gorzkie. To właśnie IPA – prawdziwe piwo dla prawdziwych piwoszy.

Najdziwniejszy profil smakowy

Tu palma pierwszeństwa bezsprzecznie należy się belgijskiemu stylowi piwa, który laikom jawi się jako przypadkowa mieszanina niespójnych smaków, koneserów zaś od lat zadziwia paradoksalnym rozchwianiem, lub jak kto woli niekoherentną spójnością. Gatunek ten to Faro, czyli dosładzany belgijski lambik, piwo fermentacji spontanicznej (lambik został przedstawiony w poprzednim rankingu). Kwaśne octowe nuty zcierają się tu z cukierkową słodyczą. Karmelowe akcenty walczą z octową cierpkością, a całość nabiera cierpko-syropowej oprawy. Choć opis ten brzmi jak walka dobra ze złem, to efekt tego smakowego melanżu jest zaskakująco pozytywny. Piwo jednocześnie syci zmysły i orzeźwia, dzięki czemu każdy jego łyk powoduje chęć na więcej.

Najmocniejszy smak

Nie będziemy mówić tu o najmocniejszych piwach na świecie. Te pojawią się zapewne w którymś z kolejnych rankingów. Dzisiaj zajmiemy się piwem, którego smakowa moc to nie tylko alkohol, ale także aromat i specyficzny smak – cechy, jakie warunkują warzenie piw doskonałych. Styl piwa, często przejawiający przynależność do tychże szlachetnych gatunków to niemiecki bock, w Polskiej wersji nazywany koźlakiem (niem. bock = kozioł). Mamy tu słodową pełnię smaku, aromat palonego ziarna, kakaowy posmak, chmielowe nuty, biszkoptową słodycz, alkoholową cierpkość, owocowy bukiet, kawowy akcent i goryczkowy finisz. Krótko mówiąc koźlak to aperitif, danie główne i deser w jednym.

Najbardziej rozgrzewające piwo

Tym, dla których kwestia zimowej rozgrzewki jest oczywista i kojarzy się tylko i wyłącznie z metalową piersiówką i którymś z wariantów wody ognistej, warto przedstawić alternatywę w postaci angielskiej odmiany słynnego ALE (piwa górnej fermentacji) o nazwie Barley Wine. „Barley wine” to po angielsku „jęczmienne wino” i tak też właśnie smakuje ten gatunek piwa. Jest unikalnym połączeniem cech czysto alkoholowych z winnym bukietem, piwną wytrawnością i zestawem słodowych aromatów, jakich nie powstydziłaby się dobra whisky. Co ciekawe, miłośnicy wyrobów regionalnych znajdą w tym piwie nutę śliwowicy, a nawet zbożowo–owocową kompozycję charakterystyczną dla trunków produkowanych po zmierzchu… Ten unikalny układ cech zawarty w Barley Wine sprawia, że piwo to klasyfikowane jest jako „winter warmer”, czyli klasyczny zimowy rozgrzewacz, piwo które najlepiej smakuje na narciarskim stoku lub dżdżystą jesienią przy kominku i dobrej książce.

Najdziwniejsze aromaty

Świat piwa jest przedziwny, a jego różnorodność sprawia, że nawet wytrawny piwosz może zostać któregoś dnia zaskoczony trunkiem, którego istnienia dotychczas nie podejrzewał. Tak właśnie jest z belgijskim Lambikiem w wersji ortodoksyjnej. Jest to piwo, które piwoszy przywykłych do jasnych napojów dolnej fermentacji piwem pozostaje tylko z nazwy. Zrozumieć jego specyfikę nie jest łatwo, a to przede wszystkim za sprawą takich aromatów jak skórzasty, octowy czy ziemisty. Wy-trwali poszukiwacze znajdą w nim nuty kozła, konia czy skórzanego siodła. Całość dopełnia bowiem zapach stodoły, siana i delikatnie przejrzałego sera. Jak widać jest to piwo kierowane do zdeklarowanych koneserów…

 Najbardziej rozpoznawalne piwa

Nie mówimy tu o kształcie butelki, etykiecie, kapslu czy rytuale serwowania. Chodzi o piwo, które po jednorazowym spróbowaniu będziemy rozpoznawać do końca życia, o markę, jaka głęboko zapada w pamięć i koduje się w niej na długie lata ze względu na swój unikalny smak i aromat. Z tego właśnie słyną piwa typu Marzen (marcowe), warzone w niemieckim Bambergu. Warto tu wspomnieć, że termin „marcowe” nie odnosi się do czasu spożywania a warzenia tego piwa. Wytwarza się je w marcu by po 8 miesiącach leżakowania poddać  degustacji podczas Octoberfest – niemieckiego święta piwa. Trunek ten rozpoznać można przede wszystkim po zapachu wędzonki (dokładniej – wędzonej słoniny) i ciemnego chleba. Wędzono-palony aromat sprawia, że pomimo niewysokiej ekstraktywności „marcowe” smakuje bardzo treściwie co rusz zaskakując zmysły zdecydowanymi, często nawet ostrymi nutami. Nie ma tu miejsca na posmaki czy akcenty. Jest to piwo, które swoim ciemnym aromatem, jasno daje do zrozumienia, że nie przypadkiem powstało w jednym z najbardziej piwnych regionów jednego z najbardziej piwnych krajów na świecie.

Tu oczywiście nie kończy się lista „naj”, mamy przecież jeszcze najmocniejsze, najsłodsze, najstarsze, najbardziej oryginalne. Dlatego właśnie świat piwa daje nam tyle radości. Można stworzyć na jego temat setki felietonów, opisów i rankingów, a i tak nie ogarniemy nawet połowy piwnego świata dla którego „naj” to typowy przedrostek pasujący do większości marek, bo przecież każde piwo ma w sobie coś wyjątkowego.




Łaźnie piwne – już w Polsce!

Wraz z dynamicznie rozwijającą się w naszym kraju kulturą picia piwa, dostępne stają się u nas te piwne atrakcje, w poszukiwaniu których jeszcze do niedawna musieliśmy podróżować do innych, często odległych miejsc. Widać to chociażby na przykładzie do niedawna praktycznie nieznanych w naszym kraju łaźni piwnych, które w takich krajach jak Czechy i Niemcy od wielu lat są niezwykle popularne. Nie dziwi fakt, że i „na naszym podwórku”, gdzie wciąż sukcesywnie przybywa miłośników złotego trunku, atrakcja ta już zdążyła zyskać sobie grono zagorzałych wielbicieli.

Piwne SPA to nic innego jak kąpiel w drewnianej kadzi wypełnionej kompozycją drożdży, słodu i chmielu – składników, z których produkuje się piwo. Z uwagi na wartości odżywcze tej mieszanki (duża zawartość witamin i substancji mineralnych) od wieków wykorzystywano ją w medycynie naturalnej i w ziołolecznictwie. Kąpiel w balii wypełnionej wodą i kompozycją tych piwnych składników korzystnie wpływa na kondycję całego organizmu – poprawia krążenie, wpływa regenerująco na włosy i paznokcie, a także wygładza i ujędrnia skórę. Upiększające właściwości kąpieli piwnych wyjaśniają, dlaczego łaźnie nazywane są często piwnym SPA, a także czemu cieszą się takim zainteresowaniem pań.

Łaźnie piwne to nie tylko swoisty zabieg upiększający, ale także relaks i odprężenie, które zapewnia aromatyczność składników kąpieli, kameralność i klimatyczność pomieszczeń oraz – a może przede wszystkim – towarzysząca kąpieli degustacja najlepszych gatunków piw.  Odwiedzający łaźnie piwne  ulokowane przy małych browarach, takich jak browar Poziomka i browar Kaszebsko Koruna, mają niepowtarzalną okazję spróbować warzonych na miejscu trunków opartych na tradycyjnych recepturach. Natomiast w przypadku piwnych SPA znajdujących się w ofercie hoteli (m.in. w Piotrkowie Trybunalskim), kąpiel połączona jest zazwyczaj z degustacją dobrze znanych, często kultowych piw, takich jak Pilsner Urquell.  Te i inne miejsca w Polsce stopniowo stają się stałym punktem na mapie briofilów oraz wszystkich spragnionych nowych, ciekawych doznań.




Szkło do piwa

Szklanka do piwa to najważniejszy element rytuału serwowania. Dobrze dobrana szklanka, pokal czy kufel sprawi, że piwo ukaże nam swoje najlepsze cechy – wszystkie smaki i aromaty będą dobrze zgrane i zbudują idealny profil smakowy. Jeżeli jednak wybierzemy szklankę przypadkowo, istnieje ryzyko, że zamiast cieszyć się smakiem dobrego piwa, otrzymamy coś, co być może nie będzie złe, jednak na pewno nie odkryje całego swojego sensorycznego potencjału. Jak zatem dobrać odpowiednią szklankę do piwa? Czy istnieją jakieś zasady, czy może kształt szklanki to tylko design i wyobraźnia projektanta? Chociaż nie wszyscy o tym wiedzą, prawda jest taka, że liczba typów szkła do piwa znacznie przewyższa wszystkie kieliszki, pokale i szklanki do wszystkich pozostałych alkoholi razem wziętych. Jak się w tym połapać? Oto skrócony przewodnik po piwnych naczyniach..

 

1. Klasyczny Lager

Gatunek ten serwujemy w prostych lub lekko rozszerzonych szklankach z cienkiego szkła. Lager pachnie jednoznacznie chmielem i słodem, dlatego szklanka nie musi zwężać się tulipanowo ku górze, by kumulować ulotne aromaty. Cienkie szkło sprawia, że podczas picia, przelewając się przez rant szklanki, piwo musuje delikatnie, podkreślając cechy orzeźwiające – bardzo istotne dla tego gatunku.

 

2. Weissbier

Piwo pszeniczne posiada wiele cech, które warunkują dobór odpowiedniego kształtu szklanki. Piwa tego typu doskonale się pienią, ich piana zaś to ważny element wizualny piwa. Dlatego szklanki do stylu Weissbier mają rozszerzoną czaszę w górnej części szklanki, co tworzy efektowną kulę z piany wieńczącą piwo. Zwężenie na górze szklanki kumuluje aromat, dzięki czemu jeszcze intensywniej odczuwamy typowe dla tego gatunku piwa nuty bananów, goździków i gumy balonowej.

 

3. Ale

Ale to angielskie piwo górnej fermentacji o zdecydowanym, silnym bukiecie. Owoce, chmiel, karmel i alkohol to tylko niektóre z nich. Tak aromatyczne piwa podaje się w prostych, otwartych szklankach z grubego szkła. Aromat uwalnia się wtedy całą powierzchnią szklanki i cieszy zmysły złożoną kompozycją. Grube szkło, z jakiego wykonana jest szklanka, nie powoduje dodatkowego wysycania podczas picia, dzięki czemu Ale jest stonowane i angielsko – spokojne w smaku.

 

4. Schwarzbier

Schwarzbier dzięki swoim kawowo – słodowym nutom nazywany jest piwem deserowym. Jest pełen aromatów, dlatego podajemy go w kielichu, który można podgrzać dłonią. W zależności od upodobań możemy trzymać go delikatnie za stopkę i pić zimnego jak mrożoną kawę lub objąć i podgrzać delikatnie, by poczuć orzechy, toffi i kakao. Delikatne rozszerzenie na górze kielicha pozwala eksponować kremową i gęstą pianę.

 

5. Piwa owocowe (np. Kriek)

Piwa owocowe to idealne letnie orzeźwiacze, których głównymi cechami jest lekkość smaku, przyjemny aromat i umiejętność gaszenia pragnienia. Dlatego szklanki do tych piw najczęściej przypominają te do long drinków. Fantazyjne przewężenia i zdobienia oraz delikatna forma nadają piwu elegancką oprawę i sprawiają, że nawet miłośnicy kolorowych drinków skłaniają się latem ku piwom owocowym. Co ważne, piwa owocowe, takie jak belgijski kriek, podaje się mocno schłodzone, dlatego najczęściej pokale, w jakich je serwujemy, posiadają stopkę – dzięki której delikatnie trzymamy szklankę i nie ogrzewamy piwa.

 

6. Pilzner Bohemski

Pilzner to jedno z niewielu piw, które w zależności od okazji wymagają różnych naczyń. Jeżeli chcemy delektować się bogatym aromatem pilznera i docenić jego bursztynowy kolor, wybieramy wąskie, delikatnie zwężane ku górze szklanki, które pozwalają uwolnić się stopniowo aromatom chmielowym, słodowym i estrowym. W sytuacji zaś, gdy mamy ochotę po prostu napić się doskonale goryczkowego piwa i poczuć prawdziwą radość piwosza, pijemy go z solidnego kufla z grubego szkła. Pewny chwyt za ucho, szeroka czapa piany i uderzenie zapachu chmielu sprawi, że poczujemy klimat czeskiej gospody.

 

7. Stout

Ten, kto pił stouta, wie, że nie sposób oprzeć się jego kremowej, gęstej pianie i czarnej, głębokiej barwie. Właśnie te walory piwa determinują rodzaj szklanki, w jakiej serwujemy ten gatunek. Szeroka, dość ciężka, z rozszerzoną górną częścią szklanka sprawia, że barwa stouta nabiera jeszcze większej głębi a piana, układając się w wysoką koronę, wieńczy piwo. Duża średnica szklanki jednocześnie powoduje uwalnianie aromatów kawy i gorzkiej czekolady, które są domeną tych irlandzkich piw górnej fermentacji.

 

8. Marcowe

Ten styl piwa to mocniejsza odmiana lagera. Piwo jest bursztynowe, trochę alkoholowe, karmelowe i zdecydowanie chmielowe. Szkło do marcowego zależy bardziej od okazji, w jakiej pijemy to piwo, niż od profilu smakowego. Marcowe bowiem to piwo warzone w marcu, by po kilkumiesięcznym dojrzewaniu było gotowe na słynny niemiecki festiwal, czyli Octoberfest. Tam, przy drewnianej ławie, w towarzystwie kiełbas i żeberek, tylko ciężki kufel zdaje egzamin.

 

9. Trapist

Trapist to przedstawiciel belgijskiej odmiany Ale, czyli piwo górnej fermentacji. Jest to jednak piwo szczególne, gdyż powstaje tylko w kilku miejscach na świecie. Są to belgijskie (oraz jeden holenderski) browary należące do zakonu Trapistów, w których mnisi warzą piwo. Powstają tam niezwykle bogate, aromatyczne piwa o wysokiej zawartości alkoholu. Szkło do tego piwa częściowo opiera się na legendzie (ma odwzorowywać kształt Świętego Graala), częściowo zaś jest cechą praktyczną – kształt szklanki (przypomina kielich do koniaku) po prostu ułatwia podgrzewanie szklanki ręką, co sprzyja powolnemu odkrywaniu bukietu tego piwa.

 

10. Bock

Niemiecki gatunek piwa Bock (czyli po polsku Koźlak), to piwo o wysokiej pełni smaku i przepięknej, ciemnobursztynowej barwie z miedzianym połyskiem, z którą kontrastuje kremowa piana. Podkreślanie barwy tego piwa to cel piwowarów, dlatego szklanki dedykowane temu stylowi to symetryczne, tulipanowe pokale na stopce. Ten rodzaj szkła doskonale łączy dostojny, ciężki profil aromatyczny piwa z głęboką  barwą, która iskrzy się w pokalu krystaliczną klarownością.

 

Wymienione gatunki to rzecz jasna tylko mały wycinek piwnego świata. Każdy z pozostałych prawie 100 gatunków to osobna historia na temat smaku, aromatu i oczywiście sztuki serwowania. Zjawisko kultury piwa opiera się na znajomości tychże zasad i świadomej konsumpcji różnych gatunków piwa w sposób pozwalający docenić wszelkie jego zalety. Zapraszamy zatem do wspólnej eksploracji piwnego świata i kreowania kultury piwa.

 

Źródło: Rynki Alkoholowe; Maciej Chołdrych




FAKTY I MITY NA TEMAT PIWA

Każdy wielbiciel piwa na pewno nie raz zetknął się z mitami, jakie przez lata narosły wobec złotego trunku. A to że jest rozcieńczane przez barmanów, a to, że tuczy, albo zawiera w sobie inne alkohol. Obiegowych opinii jest wiele – większość z nich nieprawdziwa. Z najpopularniejszymi piwnymi mitami rozprawia się Maciej Chołdrych, jeden z najbardziej znanych polskich piwo znawców.

MIT Piwo w pubach jest rozcieńczane.

Nie ma możliwości dolania wody do kega (metalowej beczki podłączanej do nalewaka – przyp. Browarów Polskich). Piwo, które wydaje się być rozwodnione, jest tak naprawdę podane w zbyt niskiej temperaturze i stąd wrażenie wodnistości w smaku. Niska temperatura powoduje zmniejszenie wyczuwalnego jego bukietu.

MIT Piwo w zielonej butelce jest gorsze niż w brązowej.          

Butelka zielona bardziej przepuszcza promienie słoneczne niż brązowa. Dlatego miejsce, w którym przechowujemy piwo, powinno być ciemne i chłodne. Wystawienie piwa na silne działanie promieni słonecznych lub lampy sprawia, że jego smak ulega pogorszeniu.

MIT Piwo w puszce jest gorsze niż piwo w butelce.      

Piwo puszkowe jest tej samej jakości co butelkowe. W puszce nie dochodzi do reakcji piwa z aluminium, gdyż jest ona wyściełana od wewnątrz specjalnym lakierem spożywczym. Aluminiowy posmak pojawia się kiedy piwo pijemy bezpośrednio z puszki i nasze usta mają kontakt z wieczkiem. Wtedy nasze zmysły łączą smak piwa i zapach aluminium.

MIT Piwo w kegach nie ma dwutlenku węgla, jest nim nagazowywane dopiero w pubach.

Butle z CO2 stosowane w pubach i barach służą do wypchnięcia piwa z beczki. Piwo w kegu ma dwutlenek węgla na takim samym poziomie jak piwo butelkowe i puszkowe.

MIT Piwo z kega jest najgorszej jakości – lepiej wybrać w pubie piwo z butelki.

Jakość piwa beczkowego jest w dużej mierze zależna od umiejętności barmana. Jeżeli barman wie jak obsługiwać nalewak, jakich błędów unikać oraz regularnie czyści instalację do wyszynku, możemy być spokojni o jakość piwa w beczce – będzie dorównywało butelkowemu.

MIT Piwo leczy nerki – jest zdrowe.      

To ciekawy mit, który jest powszechnie znany i powielany. Nie ma niestety żadnych medycznych przesłanek, że to prawda. Jest jednak wiele innych aspektów, świadczących o właściwościach piwa, także prozdrowotnych.

MIT Im piwo zimniejsze tym lepsze.    

Każde piwo ma inny bukiet smakowy, dlatego wymaga innej temperatury serwowania. Piwa mocniejsze wymagają wyższej temperatury serwowania, słabsze niższej. Zbyt niska temperatura piwa niszczy właściwości smakowe i zapachowe piwa. Z kolei zbyt niska nie pozwala ujawnić piwu całego potencjału smakowego.

MIT Piwo warzy się z chmielu  

Chmiel jest dodawany do piwa w bardzo niewielkich dawkach. Jest on bardzo istotnym składnikiem złocistego trunku, jednak ze względu na intensywność smaku i aromatu, wystarczy zaledwie jedna szyszka chmielu, by uwarzyć półlitrową szklankę piwa.

MIT Piwo sprzedawane na festynach, plenerowych imprezach jest gorszej jakości, rozwodnione.

Piwo sprzedawane na festynach jest tej samej jakości co piwo sprzedawane do pubów. Zdarza się, że jest przechowywane w niewłaściwych miejscach i narażone na działanie wysokiej temperatury oraz promieni słonecznych. Czasami podawane jest w zbyt niskich temperaturach – te wszystkie czynniki mogą wpłynąć na jego jakość.

MIT Piwa koncernowe są gorsze niż piwa produkowane w małych, regionalnych browarach. 

Różnice w układzie cech smakowo – zapachowych obu rodzajów piw nie świadczą o poziomie ich jakości. Każde piwo kierowane jest do określonej grupy konsumentów. Dlatego na rynku mamy zarówno bardzo lekkie lagery jak i ekstraktywne portery, a różnorodna oferta browarów pozwala każdemu piwoszowi znaleźć coś dla siebie.

MIT Piwo pasteryzowane jest gorsze niż niepasteryzowane.

Pasteryzacja to znany od wieków proces utrwalania żywności przy pomocy wysokiej temperatury. Proces ten stosowany jest w branży sokowej, mleczarstwie i wielu innych. Pasteryzuje się również przetwory domowe. Jest wiele czynników wpływających na jakość piwa, jednak pasteryzacja nie jest jednym z nich. Wpływa ona na jego trwałość i czas przechowywania.

MIT Piwa smakowe mają w swoim składzie chemiczne aromaty imitujące owocowe.

W większości przypadków piwa smakowe zawierają syropy cukrowe i aromaty lub zaprawy owocowe. Aromaty do tych piw dzielimy na naturalne i identyczne z naturalnymi. Do produkcji piw owocowych używa się także słodu jęczmiennego, drożdży, a nawet samych owoców.

MIT Koncerny piwowarskie przy niedoborach chmielu często posiłkują się dodatkiem bydlęcej żółci jako źródła goryczki.                

Nie ma na świecie piwa z choćby śladową ilością byczej żółci! Pomijając fakt pozyskiwania tego „składnika”, jego smak z pewnością nie ma nic wspólnego z chmielem. Do produkcji piwa używa się chmielu w formie szyszek, granulatu lub ekstraktu.

MIT Do piw mocnych – 6, 7, 8 i więcej % – dodaje się w procesie produkcji inny alkohol.

Drożdże piwowarskie są w stanie wyprodukować piwo o mocy nawet 14% alkoholu. Metodą wymrażania wody z piwa da się zrobić nawet 40 % i więcej. Nie ma zatem podstaw do dolewania do piwa jakiegokolwiek alkoholu. Poza tym, gdyby taka praktyka była stosowana, piwo musiałoby mieć wyższą akcyzę, tak jak mocne alkohole.

MIT Ekstrakt z kukurydzy jest dosyć powszechnie dodawany do piwa przez wielkie korporacje, podobnie jak syropy skrobiowe i maltozowe.            

Czas surowców niesłodowanych już minął. Rzecz jasna niektóre browary jeszcze używają ekstraktu z kukurydzy, zwłaszcza do tańszych marek piwa. Coraz więcej browarów używa jednak tylko słodu jęczmiennego jako źródła cukrów.

MIT W ofercie sklepów najczęściej można spotkać ofertę piw pochodzących z wielkich koncernów – wypychają one piwa lokalne z rynku.

Piwa z lokalnych browarów coraz częściej pojawiają się na półkach sklepowych. Ich brak w przeszłości wynikał z tego, że browary lokalne miały ograniczone moce produkcyjne i mały zasięg dystrybucji. Ich mniejsza dostępność nie ma jednak nic wspólnego z polityką sprzedażową dużych koncernów.

MIT Duże koncerny często kupują małe browary tylko po to, żeby je potem zamknąć. I dzięki temu mogą pozbyć się konkurencji.     

Małe browary nie są konkurencją dla dużych. Skala produkcji jest w obu typach browarów tak różna, że ciężko ją porównywać. Zamknięcia niektórych browarów, zwłaszcza w latach 90-tych, były związane z ich sytuacją ekonomiczną, nie zaś walką konkurencyjną.

MIT W browarach piwa nie robią już ludzie, tylko maszyny.

Niezależnie od stopnia automatyzacji procesu produkcji piwa, i tak decydującą rolę odgrywa piwowar. Planowanie receptur, nadzór nad warzeniem, ciągłe reagowanie na to, co dzieje się z piwem i oczywiście degustacja to zagadnienia, których maszyny nigdy się nie nauczą.

MIT Dużo polskich piw posiada w swoim składzie E-300.

To prawda. Jednak E-300 to nic złego. To po prostu kwas askorbinowy czyli popularna witamina C. Jej rolą jest wiązanie tlenu zawartego w piwie, aby zapobiec starzeniu się złotego trunku.

MIT Piwo to napój bardzo kaloryczny. 

Wbrew temu co się powszechnie mówi na ten temat, piwo ma relatywnie niewielką wartość kaloryczną. 100g piwa zwiera około 40kcal. To mniej niż większość soków owocowych. Kalorycznie piwo plasuje się między pomidorami (20 kcal/100g) i jabłkami (50kcal/100g). Warto jednak wiedzieć, że od samych piwnych kalorii się nie tyje. Chmiel w nim zawarty ma w sobie związek o nazwie lupulina, który podobnie jak niektóre zioła pobudza apetyt i to związek ten, a nie rzekoma kaloryczność piwa, odpowiada za to, że niektórzy ludzie po spożyciu piwa stają się bardziej głodni.




Najstarsze piwo świata

Nawet 200 lat może mieć piwo znalezione latem 2010 roku we wraku statku spoczywającego na dnie Bałtyku. Wiekowe piwo od razu stało się obiektem zainteresowania naukowców, a także kolekcjonerów, którzy za jedna butelkę niezwykłego trunku będą musieli zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

4 butelki złocistego trunku, a także kilka butelek szampana znalazła grupa nurków archeologów we wraku statku spoczywającego na dnie Bałtyku w pobliżu wybrzeży Finlandii. Naukowcy szacują, że statek z ładunkiem płynął między 1800 a 1830 rokiem z Kopenhagi do St. Petersburga. Mimo blisko 200 lat zalegania na dnie morza, znaleziony alkohol okazał się być bardzo dobrze zakonserwowany. Specyficzne warunki na dnie morza – stała, niska temperatura, a także brak światła, umożliwiły zachowanie alkoholu w dobrym stanie do naszych czasów.

Niezwykłe znalezisko zainteresowało naukowców, którzy w dobrze zachowanym piwie dostrzegli materiał do badań nad prawdopodobnie nadal żywymi bakteriami drożdży piwnych. Zgodnie z przewidywaniami, w wiekowym trunku odkryto żywe bakterie czterech gatunków, co stanowi podstawę do zmodyfikowania naszej dotychczasowej wiedzy na temat długości życia bakterii. Odkrycie dobrze zakonserwowanego, 200-letniego piwa, może mieć także duże znacznie dla rozwoju przemysłu spożywczego i ochrony zdrowia.




Próba spodni – czyli jak dawni piwowarzy sprawdzali jakość piwa

Współczesna produkcja piwa znacząco różni się od tego, w jaki sposób złoty trunek warzono kilka wieków temu. Dawni mistrzowie piwowarstwa stosowali wiele nieznanych dziś, najróżniejszych metod, które miały zapewnić piwu najwyższą jakość. Jedną z nich była próba spodni, dzięki której można było ocenić, czy poziom cukru w brzeczce jest odpowiedni.

Niezwykle pomysłowa metoda badania jakości piwa wywodzi się ze średniowiecza i była stosowana także w polskich browarach – na Pomorzu piwowarzy posługiwali się nią do końca XV wieku. Mistrz odpowiadający za proces warzenia piwa polewał drewnianą ławę gorącą brzeczką (półprodukt wykorzystywany przy produkcji piwa), na którą następnie siadali degustatorzy ubrani w skórzane spodnie. Po 2-3 godzinach, podczas których ochotnicy degustowali piwo, na znak piwowara, jednocześnie podnosili się z miejsc. Jeżeli ława kleiła się do ich skórzanych spodni, a nawet podnosiła się razem z nimi, wynik testu był pozytywny – oznaczało to, że piwo zawiera odpowiednią zawartość ekstraktu słodowego, a więc jest dobrej jakości. Współcześni piwowarzy do oceny zawartości ekstraktu w brzeczce wykorzystują nowoczesne, bardzo dokładne narzędzia, takie jak areometr.




Piwna piana – czy rzeczywiście istotna?

Piwna korona, bez której większość piwoszy nie wyobraża sobie swojego ulubionego trunku, ma nie tylko niewątpliwe znaczenie estetyczne, ale również wpływa na atrakcyjność sensoryczną piwa. Co więcej, wytrawni degustatorzy potrafią na podstawie takich cech piany, jak jej wysokość i struktura tworzących ją pęcherzyków, ocenić jakość złotego trunku.

Gęsta, utrzymująca się nawet do 5 minut piana to zasługa rozpuszczonego w chmielowym napoju naturalnego dwutlenku węgla, a także innych składników znajdujących się w słodzie jęczmiennym. Kolor piany zależy od rodzaju piwa. Trunki jasne cechują się białą pianą, natomiast piwna korona porterów i ciemnych piw ma kolor kremowy.

Piana wpływa nie tylko na atrakcyjność wizualną złocistego trunku, ale także podnosi jego walory smakowe. Gęsta piana izoluje piwo przed dostępem tlenu, a co za tym idzie, chroni napój przed zbyt szybką utratą smaku i zapachu. Poprzez zahamowanie procesów utleniania wszystkich składników bukietu piwa, piana pozwala cieszyć się smakiem i aromatem ulubionego trunku znacznie dłużej, niż ma to miejsce w przypadku piw bez piany, których zapach jest dużo mniej złożony i krótkotrwały.

Warto wiedzieć, że najwyższej jakości piana pozostawia po sobie pierścienie na ściance szklanki. Jest to bardzo dobry sygnał wskazujący, iż piwo zostało właściwie uwarzone, przy wykorzystaniu naturalnych metod produkcji.




Piwo ma zastosowanie w kosmetyce

Naturalne składniki, tworzące niepowtarzalny smak i charakter piwa, używane są również w produkcji kosmetyków – zwłaszcza tych, które służą pielęgnacji włosów i skóry. Bursztynowy napój jest bogaty w składniki mineralne i witaminy, także z grupy B, a właśnie ta ma właściwości odżywcze oraz regeneruje struktury białka, także we włosach.

Właściwości pielęgnujące mają również inne składniki piwa: chmiel i zboża. Wyciąg z chmielu jest bogaty w olejki eteryczne, garbniki i flawonoidy (barwniki organiczne). Działa wzmacniająco na włosy, zmniejsza ich przetłuszczanie. Przyspiesza podziały zachodzące w cebulkach włosowych oraz łagodzi podrażnienia skóry głowy – dlatego stosuje się go do produkcji szamponów i odżywek do włosów. Wszystkie te wiadomości potwierdzają, że śmiało możemy korzystać z doświadczeń naszych mam i babci, które używały piwa do mycia włosów.