Renesans popularności piwa typu Radler/Shandy

Przez:
 w: Kultura piwna, O piwie, old-Rodzaje piwa

Od kilku lat można zaobserwować rozwój nowego kierunku w branży piwowarskiej. Prócz piw aromatyzowanych, różnego rodzaju zapachami i aromatami, powstają napoje alkoholowe w części wykorzystujące w swoim składzie piwo. Jedni łączą piwo pszeniczne z sokiem grejpfrutowym drudzy tworzą Radlera, czy jak kto woli Shandy. Wszystkie je nazywamy piwami specjalnymi.

   Radler to pojęcie w języku niemieckim określające kolarza. Radfahrer oznacza zaś rowerzystę. Skąd zatem słowo to nierozerwalnie łączone jest z napojem powstałym ze zmieszania piwa i lemoniady?

   Trunek ten, jak większość produktów spożywczych przetworzonych, jest dziełem przypadku, a w tym przypadku właściwie dowodem zaradności i pomysłowości w sytuacji kryzysowej.

   Historia ta sięga początku XIX w. Przy rozbudowywanej linii kolejowej relacji Monachium – Holzkirchen, w piwnej Bawarii w Deisenhofen (położonym wówczas zaledwie 15 km od ówczesnego Manachium), Franz (inne źródła podają Fritz) Xaver Kugler otworzył niewielką drewnianą budowlę, z przeznaczeniem na punkt gastronomiczny, i nazwał ją ,,Kantine der Kőniglich-Bayerischen Eisenbahn zu Deisenhofen”. Początkowo wydawano w niej posiłki dla robotników pracujących przy rozbudowie kolei. Gdy modernizację ukończono i uruchomiono w 1897 r. kolej, właściciel kantyny rozbudował ją i przygotował na przyjęcie większej liczby gości. Nazwał ją ,,Kugler-Alm”.

   W tym też czasie nastąpiła znaczna potrzeba i konieczność posiadania roweru jako taniego środka komunikacji na krótkie odległości. W 1893 r. powstały pierwsze systemy zmiany przełożeń (popularne ,,przerzutki”); w 1903 r. niemiecki mechanik Ernst Sachs wynalazł wolne koło. Wszystko to sprzyjało rozwojowi rowerowej turystyki.

   Xaver Kugler skwapliwie postanowił wykorzystać ten fakt. By zwiększyć obroty swej firmy, sfinansował w 1922 r. budowę ścieżki rowerowej, ze stolicy Bawarii do swojej gospody. Z czasem miejsce to zaczęło odwiedzać coraz więcej gości. Pewnego gorącego, czerwcowego popołudnia gospodę odwiedziło nadzwyczaj dużo klientów (wiarygodne źródła podają liczbę 13 tys.). Właściciel szybko zorientował się, że zgromadzony wcześniej skwapliwie zapas piwa nie zaspokoi potrzeb spragnionych. Ponieważ na zapleczu miał jeszcze duży zapas lemoniady cytrynowej, postanowił podawać piwo z lemoniadą. Momentalnie pomysł okazał się trafiony. By uhonorować to wydarzenie, na nowy trunek wprowadzona została nazwa Radler.

   Z czasem produkt stawał się coraz bardziej popularny, szczególnie w okresie letnim. Podawano go w większości piwiarni i powstających ogródków gastronomicznych. Początkowo przyrządzali go na miejscu kelnerzy. Od 1 stycznia 1993 r., po zmianach w przepisach podatkowych dotyczących produkcji gotowych mieszanek alkoholowych, piwo typu Radler produkowano już bezpośrednio w browarach.

   Obecnie właśnie Niemcy są krajem, w którym występuje największa liczba rodzajów połączeń piwa „z czymś”. Dziś Biermischgetränke – bo o nich właśnie mowa – stanowią już dość znaczącą część rynku piwnego.

   W północnych Niemczech połączenie 1:1 piwa typu pils i lemoniady cytrynowej znane jest jako Alster (skrót Alsterwasser). W południowych Niemczech mieszanka Weissbier z lemoniadą cytrynową nazywana jest Russ’n. W Niemczech piwo zmieszane z colą nosi nazwę Diesel, Colabier, Gespritzter.

   Z czasem powstają kolejne różniące się w nazwie i składzie:

  • Hefeweizen zmieszane z colą nazywa się Colaweizen,
  • Weissbier zmieszany z colą – to Flieger (Aviator), Neger (Negro) albo Turbo,
  • piwa typu pilsner lub altbier i cola to Diesel lub Krefelder,
  • Brummbär (Grouch) to piwo typu porter zmieszane z colą,
  • Altbier Cola powstał z piwa typu Altbier z colą i kieliszkiem likieru Kirsch,
  • Greifswalder, który jest bardzo popularny w Meklemburgii, wykonany jest z ciemnego piwa marki Köstritzer zmieszanego z colą.

   Nadal niezwykłą popularnością cieszy się lekkie, kwaśne (drożdże wykorzystywane do jego produkcji pracują w symbiozie z bakteriami mlekowymi, których wszyscy inni wystrzegają się jak zarazy), słabo chmielone piwo pszeniczne Berliner Weisse mit Schuss. Podaje się je ze słodkim syropem zamiast lemoniady. Występuje w trzech standardowych odmianach: Grün („zielony”) z Waldmeistersirup/Woodruff (syrop z marzanki wonnej), Gelb („żółty”) z Zitronensirup („syrop cytrynowy”) oraz Rot („czerwony”) z Himbeersirup („syrop malinowy”).

   Shandy było pierwotnie znane w Anglii jako Shandygaff. Jego tradycja sięga XVII w., jest zatem starsze od Radlera. Także i w tym przypadku jest to mieszanka jasnego piwa i lemoniady (w niektórych regionach używa się piwa imbirowego). Ich proporcja nie jest jednoznacznie określona, a uzależniona jedynie od smaku. Istnieją również bezalkoholowe shandies znane jako „rock shandies”. Shandy zawierające piwo i cydr nosi nazwę Snakebite.

   Połączenia piwa z innymi napojami znane są już na całym świecie. W Japonii pojęcie Shandygaff odnosi się do mieszaniny piwa (bywa, że imbirowego) i coli. W Australii podaje się napój o nazwie Portagaff wykonany z połączenia, w proporcji 1:2 lub 1:1, lemoniady i piwa typu stout. Ten rodzaj trunku jest szczególnie popularny w Australii Południowej. Czasami nazywany jest Black Shandy. Z podobnym wariantem spotkać się można w Kanadzie. W Nowej Zelandii istnieje Reldar (Radler, czytane wspak).

   W Chile podadzą nam Fan-schop, które jest mieszanką jasnego piwa z Fantą. W Argentynie połączenie takie nosi nazwę Quianti. W Kolumbii Refajo jest mieszaniną piwa typu lager z colą. W Austrii napój Almradler wykonany jest w proporcji 60/40 mieszanki popularnej austriackiej Almdudler (tradycyjny słodzony i gazowany napój z winogron i soku jabłkowego z dodatkiem ziół alpejskich, smakujący trochę jak piwo imbirowe) i piwa typu pils lub lager.

   We Włoszech podaje się Bici lub Bicicletta (od słowa bicykl) lub po prostu Ciclista (włoski odpowiednik określenia Radler), które jest mieszaniną jasnego piwa z gassosa lub gazzosa, tradycyjnej włoskiej lemoniady cytrynowej. Hiszpania taki napój posiada pod nazwą Clara lub Clara con Limón. Jak widać istnieje wiele sposobów, by uzyskać ciekawy napój niskoalkoholowy z połączenia piwa i innego orzeźwiającego napoju.

Pierwsze prawdziwie polskie Shandy, czy jak kto woli Radler, zostało wyprodukowane w kwietniu 2012 r. przez browar Lech Browary Wielkopolski, należący do Kompanii Piwowarskiej. W skład Lecha Shandy wchodzi piwo jasne, połączone w proporcji 50/50 z lemoniadą, o łącznej zawartości alkoholu 2,6%. W czerwcu tego samego roku Grupa Żywiec przedstawiła napój Warka Radler (40% piwa i 60% cytrusowej lemoniady). Również w czerwcu ukazała się Perła Summer (80% piwa i 19,9% soku jabłkowego), oferowana przez Perła – Browary Lubelskie S.A. Produkt zawiera aż 5% alk. obj., choć wizerunek zwiewnej rowerzystki na etykiecie pozycjonuje go w grupie Radler.

Omawiając te ciekawe zestawienia piwa i „czegoś jeszcze”, trudno nie wspomnieć o browarze z Piotrkowa. To on właśnie jako pierwszy wprowadził na rynek krajowy produkt zawierający piwo pszeniczne i sok grejpfrutowy – Cornelius Grejpfrut. Zestawienie to dość szybko zyskało sympatyków, głównie w żeńskiej części populacji, choć nie tylko.

By wyczerpać polski wątek piwa z czymś, warto również powiedzieć o Somersby Apple Beer Drink wyprodukowanym przez Carlsberg Polska sp. z o.o i oferowanym już w połowie marca 2012 r. W tym przypadku połączono piwo (45%) z napojem o zapachu jabłkowym (55%). W rzeczywistości Somersby Apple Cider jest znaną na świecie marką cydru lub jak kto woli jabłecznika, którego ojcem jest autor wielu niesamowitych wynalazków i podróżnik Lord Somersby (postać całkowicie fikcyjna). W tym przypadku, by nie popełnić błędu, jaki popełnił browar Łomża ze swoim Shade, stworzono zestawienie z piwem. Choć takie zestawienie spotkało się z akceptacją zwolenników, to muszę dodać, że podany na kontretykiecie niezwykle ,,bogaty” skład (ponad 10 składników, w tym kwasów) nie jest zbyt zachęcający do spożycia.

   Zainteresowanie opisanymi tu zestawieniami można również dostrzec na Słowacji. Początkowo ukazał się Zlatý Bažant Radler Citrón, następnie jego konkurent wprowadził piwo Smädný Mních Radler. Podobnie jest na Węgrzech.

   Jeszcze nie tak dawno europejska branża piwna odnotowała nieznaczne spadki zainteresowania, szczególnie w Europie, w takich potęgach piwnych, jak Niemcy (w 2007 r. 103,9 mln hl, a w 2010 r. 100,8 mln hl) i Anglia (w analogicznym okresie z 50,5 do 44,5 mln hl). Wzrost odnotowała natomiast branża winiarska. Pojawiły się różnego rodzaju gotowe miksy alkoholowe (rum z colą, gin z tonikiem itp.) i zainteresowanie nimi z czasem wzrosło.

   Jest zatem szansa, że rok 2012 może być przełomowy.

   Niektóre z wymienionych wcześniej polskich produktów cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, że nawet zatwardziali wrogowie piwa zaczęli je pić (oczywiście pośrednio). Piwa specjalne stanowią już 6% polskiego rynku piwa i wskaźnik ten rośnie (w ostatnim roku o prawie 50%). W ramach tej kategorii 60% to piwa smakowe. Cały rynek piwa w Polsce wzrósł w zeszłym roku o 4%, tegoroczny wzrost szacowany jest na 2–3%. Pojawienie się zatem Radlera, czy jak kto woli Shandy, może być początkiem wzmocnienia się branży piwnej.

 

Piwu cześć!

Marek Suliga

Żródło: Przemysł Fermentacyjny 9/2012