O piwie w Warszawie. Polska gospodarzem spotkania browarników z całej Europy.

W połowie maja br., na terenie historycznego browaru Haberbuscha i Schielego w Warszawie, odbyło się spotkanie branżowych organizacji przemysłu piwowarskiego oraz browarów z krajów Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego zrzeszonych w The Brewers of Europe. Tego typu wydarzenie zostało zorganizowane w Polsce po raz pierwszy i wiązało się z przypadającą w pierwszym półroczu br. polską Prezydencją w Radzie UE. Zlokalizowane w Brukseli The Brewers of Europe jest organizacją zrzeszającą stowarzyszenia piwowarskie z 28 krajów i reprezentującą ok. 10 tys. browarów różnej wielkości, w tym największe światowe grupy producenckie.

 

Polski rynek piwa jednym z największych w Europie 

Spotkanie branży piwowarskiej w Warszawie koncentrowało się na wyzwaniach, przed którymi stoi aktualnie rynek piwa. Temu tematowi poświęcony był także briefing z mediami branżowymi z udziałem Julii Leferman, sekretarz generalnej The Brewers of Europe.

„W całej Europie mamy obecnie do czynienia z trudnym dla piwa rynkiem. Główne przyczyny tej sytuacji to: wysoka inflacja, zaburzenia w łańcuchach dostaw spowodowane wojną w Ukrainie, rosnące ceny surowców i wahające się koszty energii. W połączeniu ze zmniejszoną siłą nabywczą konsumentów i zmieniającymi się trendami powodują one spadek sprzedaży, produkcji i eksportu piwa. Światłem w tunelu jest w tej sytuacji wzrost popularności piw bezalkoholowych, który obserwujemy także w Polsce.”

Julia Leferman, sekretarz generalna Brewers of Europe

Julia Leferman podkreśliła, że polski rynek piwa jest jednym z największych i najbardziej znaczących w Europie. Zwróciła uwagę na różnice w strukturze sprzedaży piwa w naszym kraju w porównaniu do rynków europejskich. W Polsce udział sektora gastronomicznego w sprzedaży piwa wynosi obecnie tylko 7 proc. Ze względu na różnice kulturowe i inny klimat trudno jest porównywać się do Hiszpanii czy Portugalii, gdzie ponad połowa piwa jest sprzedawana w barach i restauracjach, ale na pewno warto dążyć do zmiany w tym kierunku.

Leferman podkreśliła również znaczenie rozwoju segmentu piw bezalkoholowych, które są jednym z głównych obszarów, w które branża inwestuje – zarówno od strony technologicznej, jak i promocyjnej. Zaznaczyła, że już jedno na piętnaście spożywanych w Europie piw to właśnie „zerówki” i to właśnie ten produkt jest odpowiedzią branży na rozwijający się trend ograniczania spożycia alkoholu, co pokazują statystyki spożycia WHO.

Rynek piwa wspiera rolnictwo

Intensywny dzień obrad delegatów The Brewers of Europe zakończyła uroczysta kolacja, która odbyła się w zabytkowej leżakowni w restauracji Browar Warszawski. Gościem specjalnym był pan Jacek Czerniak, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, który zwrócił się do delegatów z przesłaniem podkreślającym rolę sektora browarniczego dla całego łańcucha wartości, w tym producentów rolnych. Branża piwowarska jest istotnym nabywcą polskiego słodu, chmielu i co ciekawe – w coraz większej ilości jabłek, wykorzystywanych przy wytwarzaniu piw smakowych.

Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Browary Polskie, który był organizatorem europejskiego spotkania, nie krył zadowolenia z faktu, że mogliśmy gościć w Warszawie tak dużą i zróżnicowaną reprezentację europejskich browarów.

„Polska jest jednym z unijnych liderów branży piwowarskiej. Jesteśmy trzecim największym producentem piwa w UE. Poziom technologiczny polskiego piwowarstwa i jakość warzonego

u nas piwa są dziś jednymi z najwyższych na świecie, a polskie marki piwne należą do najbardziej rozpoznawalnych marek eksportowych. Jeśli branża browarnicza ma się nadal rozwijać i wspierać gospodarkę narodową, powstrzymajmy się od nakładania na nią nowych ograniczeń i zapewnijmy jej stabilne warunki działania, w niestabilnych, trudnych czasach.”

Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie

Informacja prasowa w PDF do pobrania.

Zdjęcia ze spotkania europejskich browarników w Warszawie. Do pobrania po kliknięciu zdjęcia. Zdjęcia w większej rozdzielczości dostępne na życzenie. Prosimy o kontakt: kstrojnaszwaj@browary-polskie.pl 

Prawie pięćdziesięciu delegatów branżowych organizacji przemysłu piwowarskiego i browarów z krajów Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego zrzeszonych w The Brewers of Europe wzięło udział w spotkaniu organizacji w Warszawie. © Archiwum Browary Polskie/Piotr Gilarski

Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie (po lewej) oraz Christian Weber, nowowybrany prezydent The Brewers of Europe. © Archiwum Browary Polskie/Piotr Gilarski

Od lewej: Igor Tikhonov, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, Jacek Czerniak, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Christian Weber, prezydent The Brewers of Europe wzięli udział w uroczystej kolacji zwieńczającej spotkanie europejskich browarników. © Archiwum Browary Polskie/Piotr Gilarski

 

 

 

 

 

 




Wśród polskiej młodzieży spada jedynie spożycie piwa, a rośnie lub nie spada spożycie wódki

Jak wynika z badań ESPAD (ang. European School Survey Project on Alcohol and Drugs), spożycie alkoholu przez nastolatków wciąż spada, jednak dynamika tego trendu nie jest równomierna dla wszystkich rodzajów trunków.

Znaczący spadek widać szczególnie w kategorii piwo. Odsetek uczniów, którzy dokonali jego zakupu w sieci detalicznej w ostatnich 30 dniach przed badaniem, wyniósł w 2024 roku 19,2 proc., podczas gdy w 2003 roku było to 53,6 proc. W przypadku wina i wódki także obserwowany jest systematyczny spadek, ale nie jest on tak znaczący.

O ile w 1995 roku 73 proc. badanych 15–16-latków uważało, że piwo jest bardzo łatwe do zdobycia, o tyle w 2024 roku odsetek ten wyniósł 44 proc. W przypadku wina obserwujemy podobną dynamikę spadkową – z prawie 58 proc. w 1995 do 35 proc. w 2024 roku. Z kolei na łatwą dostępność wódki 30 lat temu wskazywało 42,2 proc., w 2019 roku – 33,2 proc. nastolatków, a w ostatnim badaniu odsetek ten wzrósł do prawie 36 proc.

Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, komentuje wyniki najnowszych badań ESPAD dla Polskiej Agencji Prasowej z maja 2025 r.:

Przedstawione niedawno najnowsze wyniki z Europejskiego Raportu Badań Ankietowych w Szkołach ESPAD z jednej strony dają powody do optymizmu, z drugiej jednak mogą poważnie niepokoić.

Na przestrzeni lat zauważa się systematyczne zmniejszanie się odsetka młodzieży sięgającej po napoje alkoholowe, zwłaszcza wśród młodszej grupy uczniów w wieku 15-16 lat.

Jest to spadek o 20 pkt proc. w porównaniu z pierwszym badaniem ESPAD przeprowadzonym w 1995 r. Jest to wyraźna poprawa, ponieważ odsetek ten systematycznie maleje niemal w każdym kolejnym badaniu powtarzanym co 4 lata, a największy spadek zaobserwowano między badaniem z 2024 r. a poprzednim, z 2019 r.

Ten trend obniżania się zainteresowania spożyciem alkoholu wśród młodzieży widoczny jest w szczególności w przypadku piwa. W badaniu z 2024 roku widzimy, że w przypadku uczniów w wieku 15-16 lat mamy do czynienia ze spadkiem aż o 8 pkt. proc (z 47,5 proc. w 2019 r. do 39,2 proc. w 2024 r.) i podobnym spadkiem o blisko 9 pkt proc. w przypadku starszej grupy wiekowej, 17-18-latków.

Dostrzegamy także bardzo pozytywny trend zmniejszania się liczby uczniów dokonujących zakupu piwa. O ile w 2003 roku przyznawało się do tego aż 54 proc. młodszych uczniów, to już w 2024 roku odsetek ten spadł do 19 proc. Dla porównania, odsetek uczniów sięgających po wódkę utrzymuje się na podobnym poziomie na przestrzeni lat, a w ostatniej pięciolatce wręcz wzrósł z 15 do 16 proc.

Myślę, że zmniejszenie się zainteresowania alkoholem wśród młodzieży, objawiające się również wyraźnym spadkiem odsetka uczniów dokonujących zakupów piwa, związane jest ze wzrostem świadomości społecznej. Wynika to w dużym stopniu z konsekwentnie prowadzonych działań edukacyjnych. Branża piwowarska zawsze jednoznacznie podkreśla, że piwo jest przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich i nie ma w tym przypadku miejsca na jakiekolwiek kompromisy. Od wielu lat prowadzimy szkolenia dla sprzedawców, w których pokazujemy, jak skutecznie odmówić sprzedaży alkoholu osobie niepełnoletniej, która próbuje udawać osobę dorosłą. W tych szkoleniach udział wzięło kilkadziesiąt tysięcy sprzedawców i jestem przekonany, że jest to jedna z cegiełek dołożonych do tego muru, który powinien chronić małoletnich przed alkoholem.

Jak wyraźnie widać, pojawienie się na rynku piw bezalkoholowych nie wpłynęło na zwiększenie zainteresowania młodzieży piwem „tradycyjnym”, z procentami. Niezwykle dynamiczny wzrost rynku zerówek pokrywa się z wyraźnym spadkiem spożycia piwa przez młodzież. To potwierdza ogólne trendy wskazujące na mniejsze zainteresowaniem młodszych pokoleń spożyciem alkoholu.

Niestety, wyniki badania ESPAD przynoszą też niepokojące wnioski dotyczące wysokiego odsetka uczniów konsumujących wódkę. W tym przypadku niestety nie widać znaczącej poprawy. Widzimy spadek jedynie o ok. 2 proc. w przypadku młodszych uczniów: z 33 do 31 proc. i identyczny wynik w starszej grupie wiekowej, jeżeli porównamy rok 2024 i 2019. Aż 60 proc. 17-18-latków przyznało się, że piło wódkę w ostatnich 30 dniach przed badaniem. Dla piwa ten wskaźnik w tej grupie wiekowej wyniósł 63,5 proc. Widać więc, że oba te napoje alkoholowe mają zbliżoną popularność wśród starszej młodzieży szkolnej. Niepokoi mnie jednak fakt, że w przypadku piwa i wódki widzimy odmienne trendy. O ile spożycie piwa spadło z 72 proc. w 2019 r. do wspomnianych 63,5 proc., to wskaźnik dla wódki pozostał bez zmian: 60 proc. wskazań w obu tych badaniach. Uważam, że warto się zastanowić, dlaczego wśród polskiej młodzieży spada jedynie spożycie piwa, a rośnie lub nie spada spożycie wódki? Dlaczego postrzegalna dostępność napojów alkoholowych jest mniejsza w przypadku piwa, a większa w przypadku wódki? Czy możliwe jest, że w kolejnych badaniach ESPAD pierwszym napojem alkoholowym, po który sięga młodzież, okaże się wódka lub inny alkohol wysokoprocentowy?




Raport o piwach bezalkoholowych: „Zerówki” zmieniają rynek piwa Rewolucja 0,0% trwa”. Edycja 2026.

Piwa bezalkoholowe stają się powszechne i coraz częściej zastępują napoje z procentami, wspierając trend ograniczania spożycia alkoholu. Polska jest trzecim największym producentem piwa bezalkoholowego w Europie, w 2024 r. ten segment odnotował w naszym kraju dwucyfrowy wzrost sprzedaży, który wyhamował w 2025 r. Co napędza rozwój tej kategorii? Czy to polska specyfika czy globalny trend? Kto sięga po „zerówki”? Czy piwa 0,0 są przyszłością rynku piwowarskiego? Odpowiedź na te pytania znajduje się w najnowszym raporcie „Zerówki zmieniają rynek piwa. Rewolucja 0,0% trwa. Edycja 2026.”, wydanym przez Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie. To zaktualizowana druga edycja raportu, pokazująca jak ten segment zmienił się w ciągu ostatnich lat i jakie znaczenie ma zarówno dla kondycji branży piwowarskiej w Polsce, jak przyczynia się do zmniejszenia ilości konsumowanego przez Polaków alkoholu i tym samym jest zgodny z celami polityki zdrowotnej państwa.

Pobierz raport

Pobierz raport w wersji angielskiej (edycja 2025)

 

 




Zerówki zmieniają rynek piwa. Rewolucja 0,0% trwa.

Najnowszy raport o piwach bezalkoholowych już dostępny.

Piwa bezalkoholowe stają się powszechne i coraz częściej zastępują napoje z procentami, wspierając trend ograniczania spożycia alkoholu. Polska jest trzecim największym producentem piwa bezalkoholowego w Europie, w 2024 r. ten segment odnotował w naszym kraju dwucyfrowy wzrost sprzedaży. Co napędza rozwój tej kategorii? Czy to polska specyfika czy globalny trend? Kto sięga po „zerówki”? Czy piwa 0,0 są przyszłością rynku piwowarskiego? Odpowiedź na te pytania znajduje się w najnowszym raporcie „Zerówki zmieniają rynek piwa. Rewolucja 0,0% trwa.”, wydanym przez Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

„Jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji, zmiany postaw i zachowań Polaków wobec piwa alkoho­lowego. Piwo z procentami traci na popularności, a konsumenci masowo zaczynają pić piwa bezal­koholowe, których sprzedaż rośnie w tempie dwucyfrowym rocznie.” – tymi słowami rozpoczyna się raport o piwnych zerówkach. W 2024 roku polscy konsumenci kupowali ponad 1 mln butelek i puszek piwa 0,0% dziennie. Przez ostatnią dekadę rynek piw 0,0% urósł dziesięciokrotnie wolumenowo, osiągając blisko 6,5 proc. w ca­łym rynku piwnym.

 

Raport „Zerówki zmieniają rynek piwa. Rewolucja 0,0% trwa.” dostarcza wiedzy na temat tej kategorii piwa, jej rozwoju w Polsce i na świecie, jak również jej znaczenia we wzmacnianiu trendu odchodzenia od alkoholu. Czego dowiadujemy się z raportu? Jakie są jego najważniejsze przesłania?

  • Piwo bezalkoholowe jest furtką do wyjścia ze świata alkoholu.

52% Polek i Polaków uważa, że zerówki są dobrą alternatywą dla napojów alkoholowych. Sięgamy po nie w sytuacjach, kiedy procenty nie są wskazane, ale również ze względu na wybór zdrowego trybu życia. Dzięki piwom bezalkoholowym możemy cieszyć się smakiem złotego trunku, ale bez alkoholu.

 

Piwa 0,0% są alternatywą dla tradycyjnych piw zawierających alkohol, bo konsumenci pijący alkohol zastępują go z własnego wyboru pro­duktami bezalkoholowymi lub zawierającymi jego śladowe ilości. Mamy więc efekt substytucji, który wspiera cele polityki zdrowotnej państwa. Jeśli efekt substytucji występuje na poziomie populacji, ogólne spożycie etanolu spada, a taki jest przecież cel strategii zdrowia publicznego. – podkreśla w raporcie Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Browary Polskie.

  • Spożycie piwa bezalkoholowego rośnie, a tradycyjnego – maleje.

Ogólne spożycie alkoholu w Polsce systematycznie spada – zarówno wśród dorosłych, jak i młodzieży. W latach 2019-2023 ten spadek wyniósł łącznie 8,7 proc., a w przypadku piwa – 9,9 proc. Ponadto, jak po­kazują badania młodzieży ESPAD z 2024 roku, odsetek niepełnoletnich pijących piwo zmniejszył się  o 8 p.p. w porównaniu do poprzedniej edycji badania z 2019 roku. W porównaniu z 1995 r. ten spadek wynosi 20 p.p.

Rezygnacja lub ograniczanie alkoholu nie jest więc czasową modą, a długotrwałym trendem. Branża piwowarska jest jego prekursorem, gdyż jako pierwsza zaczęła promować bezalkoholowe odpowiedniki swoich produktów. Intensywnie inwestuje w rozwój tej kategorii. Dotyczy to nie tylko dużych producentów, ale również browarów rzemieślniczych czy regionalnych.

„Doskonalenie technologii produkcji piw 0,0% jest obecnie jednym z najważ­niejszych obszarów prac badawczo-rozwojowych w piwowarstwie. Kluczowe kierunki badań obejmują poprawę jakości sensorycznej piw 0,0% oraz wzbo­gacenie ich o dodatkowe bioaktywne składniki, takie jak związki fenolo­we, aminokwasy, minerały czy witaminy, umożliwiając nadanie piwom 0,0% charakteru napojów funkcjonalnych.” – podkreśla w raporcie dr hab. inż. Edyta Kordialik-Bogacka  z Politechniki Łódzkiej

  • Efekt substytucji: zerówki zastępują napoje alkoholowe i wspierają cele polityki zdrowotnej państwa.

Piwa bezalkoholowe wspierają pozytywną zmianę w strukturze i kulturze konsumpcji, przyczyniając się do spadku spożycia alkoholu. Są produktem skierowanym do dorosłego konsumenta, który nie chce lub nie może pić alkoholu, ale chce cieszyć się smakiem piwa. Dzięki doskonaleniu technologii produkcji piwa 0,0 nabierają dodatkowych właściwości prozdrowotnych, dzięki zastosowaniu bioaktywnych składników czy dodatków funkcjonalnych,

„Alternatywa w postaci możliwości sięgania po napoje bezalkoholowe daje nadzieję na ograniczenie ogólnej konsumpcji alkoholu, a co za tym idzie, zmniejszenie występowania problemów alkoholowych. Dostęp do napojów bezalkoholowych może pełnić w pewnym zakresie funkcję ochronną przed sięganiem po alkohol.” – czytamy w raporcie wypowiedź dr hab. n. hum. Małgorzaty Dragan z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Rozwój kategorii piw 0,0% współgra z działaniami branży piwowarskiej nastawionymi na popularyzację odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu i edukacją sprzedawców w zakresie odpowiedzialnej sprzedaży. To podejście wspiera cele zdrowotne państwa, wśród których jest m.in. zmniejszenie ilości alkoholu spożywanego przez Polki i Polaków.

  • Piwa bezalkoholowe przyszłością rynku piwowarskiego

Polska jest trzecim największym producentem piwa bezalkoholowego w Europie, gdzie ogółem wyprodukowano 22 mln hl zerówek w 2023 r. Wraz z Niemcami i Hiszpanią odpowiada za 68% europejskiego wolumenu tych napojów. Co więcej, to właśnie zerówki są motorem rozwoju kategorii, a ich wolumen w Polsce wzrósł od 2018 r. o 250%. To daje szanse branży piwowarskiej, która od lat boryka się ze spadkami sprzedaży.

„Wzrost sprzedaży piwa bezalkoholowego jest światłem w tunelu. Obecnie co piętnaste piwo spożywane w Unii Europejskiej jest piwem bezalkoholowym
i jest to wynik, w który trudno byłoby uwierzyć jeszcze pięć czy dziesięć lat temu.” – przyznaje Julia Leferman, sekretarz generalna The Brewers of Europe.

Jak przewiduje Bartłomiej Morzycki, rynek piwa 0,0% w Polsce nadal będzie się szybko rozwijał i osiągnie dwucyfrowy udział w branży do końca dekady.

„Branża piwowarska inwestuje w rozwój kategorii piw bezalkoholowych z myślą o długoterminowych korzyściach – zarówno dla społeczeństwa, jak również dla samych browarów i ich łańcucha wartości. Piwa 0,0% są alternatywą dla piw tradycyjnych, dają konsumentom większy wybór i są szansą na powstrzymanie spadków sprzedaży.” – mówi Bartłomiej Morzycki.

 

Pełny raport do pobrania: POBIERZ RAPORT (edycja 2026).

Pobierz informację prasową w PDF.




Stanowisko Browarów Polskich dotyczące nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości.

W ramach konsultacji publicznych projektu ustawy o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie przekazał uwagi do projektu w imieniu branży piwowarskiej. Związek zwrócił w swoim stanowisku uwagę na statystyki dotyczące malejącej konsumpcji alkoholu w Polsce, jak również na brak w Ocenie Skutków Regulacji  informacji dotyczących wpływu regulacji na sytuację ekonomiczną przedsiębiorstw oraz budżet państwa. Krytycznie odniósł się również do rozwiązań zaczerpniętych z ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywnościowego oraz wyrobów medycznych. Wniesiono też o wprowadzenie poprawek dotyczących doprecyzowania definicji i zakresu zakazu promocji.

 

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie w swoim stanowisku do projektu ustawy o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych zwrócił uwagę na następujące kwestie:

  • Konsumpcja alkoholu w Polsce systematycznie się zmniejsza.

Od 2019 roku spadek ten wyniósł łącznie 8,7 proc., przy czym należy zauważyć, że oficjalne dane nie obejmują jeszcze 2024 roku, kiedy to konsumpcja alkoholu ponownie uległa zmniejszeniu.

Na tym tle najbardziej widoczny jest spadek spożycia piwa, który osiągnął w podanym okresie wartość 9,9 proc. W 2024 r. rynek piwa alkoholowego skurczył się o kolejne 2,8 proc. i kontynuuje spadek
w I kwartale br.

Według danych GUS, produkcja piwa w Polsce spadła z poziomu 40,4 mln hl w 2019 r. do 34,6 mln hl w 2024 r. Oznacza to 5,8 mln hl mniej piwa na rynku, a więc spadek o 14,4 proc. na przestrzeni ostatnich 5 lat. Spożycie piwa w 2024 r. osiągnęło najniższy poziom na przestrzeni ostatnich 20 lat.

  • Skutek proponowanych regulacji to spadek na rynku piwa o 15 proc. (5 mln hl) oraz ok. 1,4 mld złotych mniej w budżecie państwa.

W załączonej do projektu Ocenie Skutków Regulacji brak jest jakichkolwiek wskazań dotyczących wpływu regulacji na sytuację ekonomiczną przedsiębiorstw oraz budżet państwa. Tymczasem, według wstępnych szacunków członków Związku Browary Polskie, spodziewany skutek w postaci zmniejszenia wolumenu piwa na rynku sięgnie 5 mln hl, czyli ok. 15 proc. obecnej sprzedaży.

Ubytek we wpływach do budżetu państwa Związek szacuje zaś na kwotę ok. 1,4 mld złotych, z czego 655 mln zł straci państwo z tytułu podatku akcyzowego oraz 722 mln zł z tytułu podatku VAT.

  • Obrót lekami i wyrobami medycznymi znacząco różni się od handlu alkoholem.

Związek krytycznie ocenia zastosowanie w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi rozwiązań znanych z ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywnościowego oraz wyrobów medycznych, ponieważ nie do końca odpowiadają one realiom obrotu gospodarczego artykułami takimi jak piwo. W przypadku handlu piwem mamy do czynienia z produktem spożywczym dostępnym powszechnie w dużej liczbie placówek handlowych, dla każdego pełnoletniego konsumenta, podczas gdy obrót lekami i wyrobami medycznymi jest bardzo ograniczony do placówek specjalistycznych (np. aptek). Regulacje zawarte w ww. ustawie mają również za cel ochronę interesów płatnika publicznego, podczas gdy obrót alkoholem dotyczy wyłącznie podmiotów prywatnych oraz konsumentów.

  • Branża piwowarska postuluje wprowadzenie poprawek do projektu zmian ustawy.

Związek Browary Polskie wskazał na dwie kluczowe kwestie, wobec których powinny zostać wprowadzone poprawki do ustawy:

  1. Usunięcie wątpliwości interpretacyjnych i ustalenie, że zakaz promocji odnosi się wyłącznie do relacji z konsumentami i nie obejmuje relacji pomiędzy przedsiębiorcami (np. sprzedaży realizowanej pomiędzy producentem a dystrybutorem lub siecią handlową).
  2. Doprecyzowanie zakresu definicji promocji, czyli zniesienie wątpliwości dotyczącej nieprecyzyjnej definicji działań promocyjnych, które są zakazane.

Każde przepisy, których naruszenie pociąga za sobą odpowiedzialność karną, powinny być zredagowane w taki sposób, aby nie budziły wątpliwości interpretacyjnych co do tego, co jest zakazane, a co nie. Dlatego katalog działań zabronionych powinien mieć charakter zamknięty i zdefiniowany, bez pozostawiania dowolności w ocenie, co wchodzi w zakres działań zabronionych prawem.

 

Komentarz Bartłomieja Morzyckiego, dyrektora generalnego ZPPP Browary Polskie:

Polityka państwa dotycząca alkoholu przynosi pożądane przez ustawodawcę efekty. Znaczące podwyżki akcyzy oraz ograniczenia w sprzedaży nocnej stosowane na szeroką skalę przez samorządy doprowadziły do zmniejszenia  spożycia alkoholu. Szczególnie widoczny jest spadek na rynku piwa, który w największym stopniu wynika z silnego wzrostu średnich cen złotego trunku. Widać też pozytywne efekty w postaci zdecydowanego odwrotu od spożycia piwa przez młodzież, co pokazało ostatnie badanie ESPAD prezentowane przez Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Pomimo tych okoliczności, Ministerstwo Zdrowia decyduje się na daleko idące zmiany w zakresie warunków prowadzenia sprzedaży i promocji, co w największym stopniu uderzy w sektor piwowarski. W ocenie skutków tych zmian nie wskazano, jak poważne będą konsekwencje rynkowe projektowanych przepisów. My oceniamy je na ok. 15 procent spadku spożycia piwa, co będzie widoczne zwłaszcza w pierwszym okresie po wprowadzeniu tych zmian. W wyniku tego nastąpi spadek wpływów budżetowych o ok. 1,4 miliarda złotych z tytułu akcyzy i VAT, a także spadek wpływów z całego sektora powiązanego z piwowarstwem, zwłaszcza mam na myśli zmniejszenie zapotrzebowania na surowce rolne np. chmiel czy spadek obrotów w handlu. Rozumiem, że Ministerstwo Zdrowia jest świadome tych oczywistych konsekwencji.

Martwi mnie, że w ocenie skutków zabrakło analizy skutków ewentualnego przeniesienia części konsumpcji z piwa na alkohole mocne, które mogą po nowelizacji wydać się relatywnie atrakcyjniejsze dla konsumenta. Warto byłoby ocenić, w jakim stopniu jest to możliwe i czy nie doprowadziłoby do przesunięcia w strukturze konsumpcji, niwelując prozdrowotny efekt projektowanych zmian.

Pozytywnie oceniam natomiast fakt, że pomimo natężonego lobbingu skierowanego przeciwko możliwości reklamowania piwa, Ministerstwo Zdrowia nie zdecydowało się ulec tym naciskom i nie proponuje rozwiązań w zakresie reklamy, które w przeciwieństwie do promocji – nie miałyby żadnego wpływu na poziom konsumpcji, gdyż jak wiadomo reklama służy poszczególnym producentom i ich markom, a nie budowaniu całego rynku – w przeciwnym razie ów rynek nie notowałby takich spadków, które obserwujemy w ostatnich kilku latach.




Inflacja i podatki szczególnie mocno uderzają w polską branżę piwowarską.

Komentarz Bartłomieja Morzyckiego, dyrektora generalnego Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, dla Polskiej Agencji Prasowej z kwietnia 2025 r.:

Konsumpcja alkoholu w Polsce systematycznie się zmniejsza. Od 2019 roku spadek ten wyniósł łącznie 8,7 proc., przy czym należy zauważyć, że oficjalne dane nie obejmują jeszcze 2024 roku, kiedy to konsumpcja alkoholu ponownie uległa zmniejszeniu.

Na tym tle najbardziej widoczny jest spadek spożycia piwa, który osiągnął w ww. okresie wartość 9,9 proc. W 2024 r. rynek piwa alkoholowego skurczył się o kolejne 2,8 proc. i kontynuuje spadek w I kwartale br.

Według danych GUS produkcja piwa w Polsce spadła z poziomu 40,4 mln hl w 2019 r. do 34,6 mln hl w 2024 r. Oznacza to łączny spadek o 5,8 mln hl, czyli 14,4 proc. na przestrzeni ostatnich pięciu lat.

Kurczenie się rynku piwa ma wielorakie przyczyny. Jedną z nich jest dynamiczny wzrost średniej ceny piwa i wynikające z niego hamowanie popytu na piwo, które jest najbardziej wrażliwym na cenę rodzajem napoju alkoholowego. Według danych rynkowych NielsenIQ średnia cena 1 litra piwa na koniec 2024 roku wyniosła 7,6 zł i była wyższa o 42 proc. od średniej ceny w 2019 roku wynoszącej 5,36 zł. Jest to skumulowany efekt inflacji oraz corocznych podwyżek podatku akcyzowego. Należy podkreślić, że powyższe ceny oparte są o rzeczywiste wartości transakcji w sklepach, czyli uwzględniają już wszystkie promocje cenowe w ww. okresie.

Wysoka inflacja w większym stopniu uderza w producentów piwa, gdyż wynika to ze struktury kosztów: otóż ponad 60 proc. ceny piwa stanowią koszty produkcji, czyli surowce, energia oraz koszty dystrybucyjne. Tymczasem np. w czystej wódce, główną część ceny stanowią podatki. Tak więc ceny piwa zależą przede wszystkim od realnych kosztów i inflacji oraz podatków, a ceny wódki odwrotnie – najbardziej od podatków, a w mniejszym stopniu od realnych kosztów i inflacji. Dlatego im wyższa inflacja, tym jej skutki są mocniej odczuwalne na rynku piwa. Właśnie taką sytuację obserwowaliśmy w ostatnich latach.

Kolejnymi zjawiskami, które wpływają na pogorszenie się sytuacji przemysłu piwowarskiego, są: zmniejszenie realnej dostępności napojów alkoholowych i trend zmniejszania spożycia alkoholu. Ograniczenie zakupów piwa jest konsekwencją ograniczania wydatków konsumpcyjnych przez gospodarstwa domowe, których realny dochód rozporządzalny również dotknięty był skutkami inflacji. Jak podaje GUS „w 2022 r. sytuacja materialna gospodarstw domowych, pomimo wzrostu przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego, realnie pogorszyła się”. Również w kolejnym roku dochód rozporządzalny wzrósł realnie tylko o 2,1 proc., pomimo nominalnego wzrostu o 13,7 proc. Powyższe oznacza, że wzrost średnich cen piwa był wyższy niż realny wzrost dochodu rozporządzalnego, choć nominalnie gospodarstwa domowe dysponowały wyższymi dochodami.

Na spadek konsumpcji piwa alkoholowego składa się również postępująca zmiana zachowań konsumenckich, czyli rezygnacja lub ograniczanie spożycia alkoholu. Przejawem tego zjawiska jest wzrost popularności produktów bezalkoholowych, stanowiących alternatywę dla napojów z procentami. Jest to trwały trend świadomie wspierany przez branżę piwowarską, która w ten sposób przyczynia się do realizacji celów polityki zdrowotnej, czyli ograniczania całkowitego spożycia alkoholu. Każde piwo bezalkoholowe to o 25 gr etanolu mniej w organizmie. To z kolei oznacza, że 2 mln hl piw bezalkoholowych w 2024 r. potencjalnie pozwoliło nie spożyć przez ogół konsumentów aż 10 milionów litrów czystego etanolu tylko w tym jednym roku. To bardzo istotny wkład w zmniejszanie spożycia alkoholu. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że branża piwowarska jest tu niekwestionowanym liderem, za którym podążają inni, oferując też bezalkoholowe warianty innych napojów alkoholowych.

W kontekście wspomnianego spadku dostępności piwa i wzrostu jego cen należy wskazać, że w IV kwartale 2025 roku zacznie obowiązywać system kaucyjny na opakowania po napojach, w wyniku czego do każdej puszki i butelki doliczana będzie ustawowa wartość kaucji. Kaucja na szklane butelki już obowiązuje, więc w tym przypadku nic się nie zmieni, ale w przypadku zakupu piwa w puszce (to opakowanie stanowi ok. 50 proc. rynku) cena, którą konsument musi zapłacić w sklepie, wzrośnie o dodatkowe 50 gr za 1 szt. Spodziewamy się, że może to również mieć wpływ na mniejszy popyt wyłącznie na piwo (szklane butelki bezzwrotne na inne alkohole nie są ujęte w systemie).

Ważnym czynnikiem wpływającym na rynek piwa jest polityka akcyzowa państwa. Od 2021 r. stawki akcyzy systematycznie rosną, co, oczywiście, ma przełożenie na wspomniany wzrost średnich cen piwa. Z jednej strony te podwyżki są dla browarów znaczącym obciążeniem i barierą w odbudowie po okresie pandemii, ale z drugiej strony doceniamy stabilność tej polityki, przewidywalność stawek w dłuższym okresie oraz zachowania tych samych proporcji wzrostu stawek dla wszystkich producentów alkoholu w Polsce, co jest sprawiedliwe, gdyż nie powoduje przesunięć pomiędzy kategoriami. W dalszym ciągu za zbliżoną kwotę można nabyć tę samą ilość alkoholu pod postacią piwa, jak i np. wódki. Na tym tle dostrzegamy jednak dużo działań natury lobbingowej, których celem jest wpłynięcie na politykę rządu i poprawienie tym samym konkurencyjności mocnego alkoholu kosztem piwa. Byłoby to poważną ingerencją w obecną konkurencję na rynku i prowadziło do niekorzystnych zmian konsumpcji w kierunku wyrobów spirytusowych, które są w pewnym stopniu substytucyjne wobec piwa.

 




Piwa bezalkoholowe pozwalają na rezygnację z procentów

Komentarz Bartłomieja Morzyckiego, dyrektora generalnego Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, dla Polskiej Agencji Prasowej z marca 2025 r.:

Rozwój piw bezalkoholowych jest odpowiedzią na zmieniające się oczekiwania konsumentów, którzy oczekują piwa wysokiej jakości i z doskonałym smakiem, ale jednocześnie coraz częściej chcą móc spożywać je w sytuacjach, w których alkohol jest wykluczony. Spora część konsumentów również świadomie ogranicza spożycie alkoholu lub wręcz całkowicie z niego rezygnuje. Piwo bezalkoholowe stwarza zatem alternatywę dla tradycyjnych piw zawierających alkohol.

Warto podkreślić, że piwa 0,0 proc. były pierwszymi bezalkoholowymi odpowiednikami napojów alkoholowych i współtworzyły trend NoLo. Jeszcze niedawno były marginesem polskiego rynku z udziałem nieprzekraczającym 1 proc. W ciągu zaledwie kilku lat segment ten wzrósł kilkukrotnie, osiągając w 2024 r. poziom 6,4 proc. całego rynku i wartość sprzedaży zbliżającą się już do 2 mld złotych rocznie – o prawie 250 mln zł więcej niż rok wcześniej. Stał się on właściwie oddzielną kategorią produktową, która odnotowuje najwyższe, kilkunastoprocentowe wzrosty w całym segmencie piwa.

Warto również dodać, że to trend widoczny globalnie. Na świecie rynek piw bezalkoholowych to już 56-58 m hl, co stanowi ok. 3 proc. całego rynku piwa. World Brewing Alliance przewiduje, że do 2030 r. ten segment zwiększy się do 100 m hl, co będzie stanowić już 5 proc. rynku. W Polsce ten udział już dziś jest większy i naszą ambicją jest, aby osiągnął on dwucyfrowy udział w rynku. Obserwując dynamikę jego wzrostu wydaje się, że jest to możliwe do końca tej dekady.

Imponującemu rozwojowi tej części rynku piwa towarzyszą jednak niestety różne krzywdzące stereotypy. Jednym z nich jest stwierdzenie, że piwo bezalkoholowe zawiera niewielką dawkę alkoholu, a więc może być szkodliwe lub niebezpieczne. To jednak wprowadza w błąd i prawdopodobnie ma swoje korzenie w rzeczywistości sprzed lat, gdy rzeczywiście trudno było o piwo całkowicie bezalkoholowe – wtedy popularność zyskiwały radlery o niskiej zawartości alkoholu. Technologia, która umożliwia produkcję piw 0,0 proc., pojawiła się stosunkowo niedawno, jednak branża, widząc potencjał w tym segmencie, inwestuje w nowoczesne technologie produkcji piwa całkowicie bez procentów. To dzięki temu takie piwa bardzo szybko zaczęły zyskiwać na popularności i coraz częściej zastępują swoje alkoholowe odpowiedniki. Obecnie 99 proc. piw bezalkoholowych na rynku to piwa 0,0 proc., czyli niezawierające alkoholu. A dokładniej – zawarty w nich etanol możliwy jest do wykrycia jedynie w badaniach laboratoryjnych, liczony jest w pojedynczych miligramach na 100 ml produktu, czyli znacznie mniej niż znajdziemy np. w typowym chlebie razowym lub kiszonej kapuście.

Często słyszymy również, że piwa bezalkoholowe są „zabiegiem marketingowym” służącym zachęceniu do picia piwa z alkoholem. Takie stwierdzenia nie są poparte żadnymi badaniami, które by je uzasadniały. Istnieją zaś badania rynkowe, które potwierdzają, że jest dokładnie odwrotnie, tzn. piwa bezalkoholowe są najczęściej wybierane przez osoby, które wcześniej spożywały piwa alkoholowe, a obecnie szukają zamienników bezalkoholowych.

Jako branża wyraźnie podkreślamy też, że wszystkie piwa, zarówno te z alkoholem, jak i bez, są przeznaczone dla dorosłych konsumentów. Prowadzimy wiele akcji społecznych, które kształtują odpowiedzialny model spożycia alkoholu. Do tego też włączamy bezwzględny zakaz picia piwa przez osoby niepełnoletnie. Na wszystkich opakowaniach znajdują się odpowiednie oznakowania (18+) i w tym duchu również edukujemy sprzedawców w naszym programie szkoleniowym „Zostań Odpowiedzialnym Sprzedawcą”. Jesteśmy też partnerem programu edukacyjnego „W rodzinie siła”, który wspiera rodziców w ochronie niepełnoletnich przed dostępem do alkoholu i przedwczesną inicjacją alkoholową. Nasze działania, jak widać, przynoszą efekt, skoro nawet Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom wskazuje, że odsetek młodzieży w wieku 15-16 lat dokonującej „zakupu piwa w ostatnich 30 dniach” spadł z poziomu 54 proc. w 2003 r. do 19 proc. w 2024.




878 miliardów dolarów: tyle wynosi wkład przemysłu piwowarskiego do globalnego PKB.

Branża browarnicza jest ważnym sektorem gospodarki światowej, który wygenerował 0,8% światowego PKB w 2023 r., czyli 878 miliardów dolarów. To więcej niż wg Banku Światowego wyniósł PKB Polski. Z piwowarstwem związanych jest 33 mln miejsc pracy – trzy razy więcej niż poziom całkowitego zatrudnienia w naszym kraju. Raport „Beer’s Global Economics Footprint” podsumowuje globalny wpływ ekonomiczny przemysłu piwowarskiego.

Justin Kissinger, prezes i dyrektor generalny World Brewing Alliance, zleceniodawcy Raportu, mówi: „Branża piwowarska ma ogromny, pozytywny wpływ na gospodarkę światową, wspierając solidny łańcuch wartości, obejmujący rolników, dystrybutorów, handel i gastronomię. To, co czyni piwo wyjątkowym, to głębokie zakorzenienie w krajowych rynkach, przynoszące korzyści lokalnym gospodarkom i społecznościom. Ten raport pokazuje, że piwo nie tylko jest jednym z najpopularniejszych napojów na świecie, ale także jedną z najcenniejszych branż gospodarki.

Raport „Beer’s Global Economics Footprint”, przygotowany przez Oxford Economics, jest największym badaniem wpływu gospodarczego przemysłu piwowarskiego. Przedstawia dane ze 185 krajów, w tym z Polski. Raport podkreśla znaczenie sektora piwnego jako istotnego elementu globalnej gospodarki, wspierającego miliony miejsc pracy i generującego miliardy dolarów w dochodach podatkowych.

Wpływ przemysłu piwowarskiego na globalną gospodarkę – wkład do światowego PKB

Każdy 1 milion dolarów wygenerowany przez przemysł piwowarski uruchamia dodatkowe 8 milionów dolarów PKB w gospodarce. Ten wpływ obejmuje wydatki ponoszone przez browary i ich otoczenie gospodarcze, w tym zakup surowców czy opakowań, jak również dalszą aktywność gospodarczą, stymulowaną m.in. przez wynagrodzenia pracowników czy inwestycje.

Co ciekawe, tylko 14% globalnych wydatków sektora piwowarskiego trafia poza kraj, w którym piwo jest warzone. Ten odsetek jest nawet niższy w krajach takich jak Japonia, Niemcy czy Brazylia. W Polsce 86% wydatków piwowarów to zakupy u lokalnych dostawców, czyli dokładnie tyle, ile wynosi średnia światowa.

„Piwo jest lokalne na każdym etapie życia produktu. Ogromna większość dochodów z piwa pozostaje w kraju jego pochodzenia. Piwo jest też produkowane z lokalnych składników i w lokalnych stylach, a jego picie jest częścią zwyczajów i tradycji na całym świecie. To lokalny biznes o globalnym zasięgu i znaczeniu”. – podkreśla Justin Kissinger.

Jest to szczególnie widoczne w krajach rozwijających się, gdzie wkład przemysłu piwowarskiego do PKB wynosi 1,5% i jest średnio dwukrotnie wyższy niż w państwach o wysokich dochodach[i].

Wpływ branży piwowarskiej na globalny rynek pracy i rolnictwo  

Według raportu „Beer’s Global Economics Footprint”, bezpośrednie zatrudnienie w browarach na świecie wynosi 620 tysięcy osób, czyli prawie tyle, co liczba mieszkańców Łodzi. To stanowiska o bardzo wysokiej wydajności pracy – ok. pięć razy wyższej niż światowa średnia. Jest to efektem inwestycji w rozwój procesu produkcji, który w wielu krajach jest bardzo nowoczesny. Polska jest tego doskonałym przykładem.

Warzenie piwa tworzy miejsca pracy w branżach powiązanych z browarnictwem, takich jak: rolnictwo, handel, przetwórstwo spożywcze czy gastronomia. Całkowita liczba miejsc pracy związanych z branżą piwną w 2023 r. wyniosła 33 miliony, co oznacza jedno na sto miejsc pracy na świecie i trzykrotność zatrudnienia w Polsce w tamtym czasie[ii].

Największy wpływ piwowarstwa na zatrudnienie obserwujemy w rolnictwie (6,4 miliona). Piwowarzy wydali u dostawców rolnych 10,6 miliarda dolarów na zakup surowców do produkcji piwa, czyli chmielu (120 tysięcy ton) czy jęczmienia (57 milionów ton).  „Piwo jest przede wszystkim produktem rolniczym i pozostaje blisko swoich rolniczych korzeni”. – podkreśla Kissinger.

Wkład sektora piwowarskiego do globalnego budżetu

Przemysł browarniczy i jego otoczenie mają duże znaczenie dla finansów publicznych. Raport WBA szacuje, że wpływy, wygenerowane przez browary i ich łańcuch wartości, do budżetów państw w 2023 r. osiągnęły poziom 376 miliardów dolarów. Około 43% tej kwoty, czyli 163 miliardy dolarów, stanowiły VAT i akcyza.

„Polska jest jednym z czołowych producentów piwa w Europie i pozostaje jedną z największych branż w sektorze FMCG. Raport Oxford Economics szacuje wartość dodaną generowaną przez nasze browary na poziomie 6 miliardów dolarów, a całkowite zatrudnienie powstałe dzięki warzeniu piwa na 120 tys. miejsc pracy”. – podkreśla Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie. – „Działalność browarów wpływa bezpośrednio na sektor rolniczy, logistyczny, handel czy gastronomię. Kurczenie się rynku, jakie obserwujemy w Polsce od kilku lat, przekłada się negatywnie również na jego otoczenie gospodarcze, więc jakiekolwiek działania ograniczające funkcjonowanie branży mają też swoje konsekwencje w innych sektorach”. – dodaje Morzycki.

Raport „Beer’s Global Economics Footprint”

Raport wpływu gospodarczego przemysłu piwowarskiego na świecie został przygotowany przez Oxford Economics, jedną z najbardziej znaczących, niezależnych firm doradztwa ekonomicznego. Powstał na zlecenie World Brewing Alliance (WBA), stowarzyszenia, które reprezentuje branżę piwowarską na arenie międzynarodowej. Jego misją jest wspieranie polityk krajowych w celu realizacji celów związanych ze zdrowiem publicznym, wzmacnianiem gospodarki i wspieraniem lokalnej przedsiębiorczości. Szczegółowe dane z raportu, z podziałem na kraje oraz sektory, można pozyskać na stronie internetowej https://globalbeer.oxfordeconomics.com

DO POBRANIA:

Informacja prasowa

Zdjęcia i video stockowe (© World Brewing Alliance):

producja piwa

piwo

B-roll

 

[i] Kraje o wysokich dochodach według podziału Banku Światowego. W roku 2025 gospodarki o wysokich dochodach definiuje się jako te, gdzie dochód narodowy brutto na mieszkańca wynosi więcej niż $14,005, obliczony przy użyciu metody World Bank Atlas: https://datahelpdesk.worldbank.org/knowledgebase/articles/906519-world-bank-country-and-lending-groups

[ii]https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/pracujacy-zatrudnieni-wynagrodzenia-koszty-pracy/przecietne-zatrudnienie-i-wynagrodzenia-w-gospodarce-narodowej-w-2023-r-dane-ostateczne,17,8.html

 




Piwo na fali zmian – ZPPP podsumowuje rynek w 2024 roku

Polacy rzadziej sięgają po alkohol w piwie

Jak wynika z danych NielsenIQ, w 2024 roku Polacy sięgnęli po 100 mln butelek i puszek piwa mniej niż w 2023 r. (spadek o 1,7 proc.). To najniższy wynik od 20 lat. Najmocniej kurczy się sprzedaż alkoholowych lagerów (-3,1 proc.) oraz piw mocnych (-3,8 proc.). To efekt, z jednej strony trendów prozdrowotnych wśród konsumentów, a z drugiej spadającej ekonomicznej dostępności piwa.

Piwo drożeje pod wpływem podatków i kosztów, a konsumpcja spada

Średnia cena piwa rośnie konsekwentnie od 2019 r. Jej skumulowany wzrost w tym okresie wyniósł ok. 43 proc. Jednym z kluczowych czynników, które odpowiadają za wyższe ceny piwa, są zmiany w podatku akcyzowym. Obecnie jego stawki są o  27 proc. wyższe niż w 2019 r., a do 2027 roku  wzrosną o kolejne ponad 10 proc. Dla producentów piwa jest to ogromne obciążenie, które siłą rzeczy przekłada się na konsumentów. Jednocześnie wzrost akcyzy nie dostarczył założonych, większych wpływów do budżetu państwa. W tym samym okresie wpływy wzrosły o niecałe 10 proc.

Zdaniem Igora Tikhonova – Prezesa Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, branża piwowarska pozostaje pod wpływem trendów konsumpcyjnych oraz demograficznych, a także negatywnych konsekwencji kryzysów lat ubiegłych, w tym przede wszystkim wysokiej inflacji. W ślad za  wzrostem kosztów oraz podatku akcyzowego, ceny piwa wyraźnie poszły w górę, wpływając na popyt. – Konsumenci są bardzo wrażliwi na cenę. Nadal odczuwamy konsekwencje wyższych kosztów produkcji, które przełożyły się na podwyżki na sklepowych półkach. Mamy do czynienia ze zmniejszeniem dostępności ekonomicznej piwa, pomimo wzrostu zasobności portfela większości konsumentów. Ponoszą oni jednak wyższe koszty utrzymania, a tym samym ograniczają  wydatki, które nie są niezbędne, np. na piwo. – tłumaczy prezes Tikhonov. – Dodatkowo młodzi dorośli często rezygnują z konsumpcji alkoholu, co przekłada się między innymi na rozwój piw bezalkoholowych. Segment 0,0% jest nadzieją na poprawę wyników w branży piwowarskiej. Niweluje negatywne skutki spadku całej kategorii dla gospodarki państwa i jednocześnie wpływa na obniżenie konsumpcji alkoholu w Polsce, a to pozytywny trend z perspektywy polityki zdrowotnej.

Piwa 0,0% odbijają i zbliżają się do dwucyfrowego udziału w rynku

O ile w 2023 roku odnotowano spadki we wszystkich segmentach, w tym także wśród piw 0,0%, o tyle w 2024 roku można mówić o zdecydowanym odbiciu tej części rynku. Piwa bez alkoholu wzrosły o 17,4 proc. pod względem wolumenowym dochodząc do poziomu 6,4 proc. całego rynku. Wartościowo, ze wzrostem o 16,8 proc., piwa 0,0% stanowią już 7,5 proc. rynku piwa, a wartość ich sprzedaży przekroczyła 1,7 mld złotych (o prawie 250 mln zł więcej niż w 2023 roku).

Rynek piwa w 2024 roku nie podlegał tak dużym zmianom, jakie obserwowaliśmy rok wcześniej. – komentuje Marcin Cyganiak, dyrektor komercyjny w NielsenIQ. – Spadek o 2 proc. jest jednak o tyle znaczący, że jest to kolejny spadkowy rok dla branży i miał on miejsce pomimo dość dobrej pogody i rozgrywanych Mistrzostw Europy w piłce nożnej, co mogło dawać nadzieję na nieco lepsze wyniki. Na uwagę zasługuje fakt, że w minionym roku niektóre segmenty piwa odnotowały wzrosty. Mam tu na myśli przede wszystkim piwa 0,0%, jak też piwa smakowe. W przypadku piw 0,0% mamy umocnienie trendu wzrostowego, który obserwujemy od dłuższego czasu. Na minusie są za to przede wszystkim alkoholowe lagery i piwa mocne. – dodaje M. Cyganiak.

Spadek popytu na piwo odbija się na małych sklepach i łańcuchu dostaw

Najważniejszym kanałem sprzedaży piwa pozostaje handel tradycyjny, który odpowiada za 62,7 proc. całkowitej wartości piwa sprzedanego na polskim rynku, tymczasem placówki te systematycznie znikają. Rośnie udział dyskontów kosztem najmniejszych placówek handlowych (+2,5 pp. w stosunku do 2023 r.).

Dalszy spadek kategorii piwa to także mniejsze zapotrzebowanie na surowce rolne, ale warto też pamiętać, że w sytuacji rosnącej nadwyżki mocy produkcyjnych, zagrożone może być dalsze funkcjonowanie niektórych browarów.wskazuje Bartłomiej Morzycki, dyrektor Związku Browary Polskie.

Nowe regulacje i obciążenia wyzwaniem dla rozwoju branży

Branża piwowarska stoi przed wieloma wyzwaniami, wynikającymi z trudnej sytuacji rynkowej i ryzykiem zmian regulacyjnych, mogących negatywnie wpłynąć na jej kondycję.

– Zastanawia fakt, dlaczego w przestrzeni publicznej pojawia się tak wiele postulatów mających na celu uderzenie wyłącznie w sektor piwowarski, pomimo iż to nasza branża doświadcza największych konsekwencji kurczenia się rynku alkoholu w Polsce. Według oficjalnych statystyk spożycie piwa obniżyło się najbardziej spośród wszystkich rodzajów napojów alkoholowych. Szczególnie niebezpieczne są takie postulaty, które pod pretekstem walki o zdrowie publiczne, zmierzają do zmiany struktury spożycia alkoholu w Polsce. Mam tu na myśli np. propozycję wprowadzenia urzędowych cen minimalnych na takim poziomie, który spowodowałby 40-50-procentową podwyżkę cen piwa, przy braku zmian w cenach wódki i innych alkoholi. Tego typu działanie spowodowałoby przeniesienie konsumpcji na alkohol mocny, zwłaszcza najtańsze wódki i małpki. Nie ma to nic wspólnego z celem społecznym, wręcz przeciwnie – służy interesom konkurencyjnej branży, która dąży do poprawy swojej pozycji rynkowej kosztem piwa. Mam nadzieję, że rząd i parlament będą odporni na tego typu działania
i w dyskusji na temat polityki alkoholowej dominować będzie racjonalne podejście.
– konstatuje Bartłomiej Morzycki.

Programy odpowiedzialnej konsumpcji przynoszą efekty

„Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”, „Odpowiedzialny Sprzedawca”, „W rodzinie siła”, dobrowolne znaki odpowiedzialnościowe na opakowaniach – branża piwna od wielu lat prowadzi programy i kampanie, których celem jest zapobieganie nieodpowiedzialnej konsumpcji alkoholu. Najnowsze dane i badania pokazują, że te działania, w połączeniu z egzekwowaniem prawa, przynoszą pożądane skutki społeczne.

Szczególnym obszarem naszych działań jest ochrona osób niepełnoletnich. Wśród prowadzonych kampanii jest szkolenie sprzedawców w zakresie nie sprzedawania alkoholu osobom poniżej 18 roku życia. Tym bardziej cieszy, że według najnowszych badań ESPAD 2024, piwo odnotowuje największy spadek odsetka uczniów, którzy dokonywali zakupu alkoholu, z poziomu 54 proc. w 2003 r. do 19 proc. w 2024 r. – komentuje Bartłomiej Morzycki. – Będziemy nadal konsekwentnie angażować się w tym zakresie. Niedawno zaproponowaliśmy, aby dopuszczalna ilość alkoholu przy prowadzeniu auta wynosiła 0,0 promila, a nie 0,2 promila jak dotychczas. Pomysł ten spotkał się z bardzo dobrym odbiorem wśród wielu organizacji i instytucji i liczymy, że uda się go wprowadzić w życie.

Pobierz informację prasową .pdf

Pobierz zdjęcie stockowe

Pobierz zdjęcie stockowe




Studniówki z małpkami w parze? Młodzi Polacy mówią o alkoholu na studniówkach.

Spożywanie alkoholu podczas studniówek to problem, z którym mierzymy się od lat i nie możemy się skutecznie uporać. W balach maturalnych biorą udział osoby, które ukończyły
18 lat i niepełnoletni uczniowie szkół średnich. Jak wynika z nowych badań opinii, obecność alkoholu na studniówkach, przed i po imprezie, jest powszechna. Własne doświadczenia
i obserwacje uczestników tych uroczystości wskazują na alkohole wysokoprocentowe, w tym wódkę, jako najczęściej spożywane podczas bali przedmaturalnych.

Z badań IQS przeprowadzonych w styczniu 2025 r. wynika, że 90% osób słyszało o kimś, kto pił alkohol w dniu studniówki, 76% widziało takie osoby, a 62% osób przyznało, że spożywało alkohol. Prawie każdy widział mocny alkohol wnoszony na studniówkę, z czego prawie połowę stanowiły tzw. „małpki”. Połowa osób widziała w trakcie balu pijanego uczestnika studniówki.

Jak się pije na studniówce?

Ponad połowa badanych piła alkohol w trakcie studniówki, a prawie co piąta osoba – przed lub po imprezie. Na samej studniówce spożywa się przede wszystkim mocne alkohole, w tym wódkę. Przyznało się do tego 80% osób pijących alkohol na balu przedmaturalnym. Napoje spirytusowe pije się głównie z dużych butelek, ale ponad połowa badanych konsumowała go z małych butelek, tzw. „małpek”, przed właściwą imprezą. Drugim najpopularniejszym alkoholem pitym na studniówce jest szampan (28%). Zdecydowanie rzadziej wymieniane są kupne gotowe drinki (11%), piwo (9%) oraz wino (8%).

„Wyniki badania potwierdzają, że spożywanie mocnych alkoholi podczas studniówki jest zjawiskiem powszechnym, co niezwykle niepokoi. Szkoła i związane z nią wydarzenia to nie jest miejsce na spożywanie napojów alkoholowych, nawet jeśli robią to osoby pełnoletnie. Studniówka poprzedza egzamin dojrzałości. Picie alkoholu nie jest dowodem dorosłości lub dojrzałości. Niestety nadal duża część młodzieży uważa inaczej, a symboliczne wejście w dorosłość utożsamia z piciem mocnego alkoholu.” – komentuje Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

“Nasza branża od wielu lat działa na rzecz odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu i ograniczenia dostępu osobom niepełnoletnim do wyrobów alkoholowych. Na wszystkich piwach warzonych przez członków naszego Związku, także tych bezalkoholowych, znajduje się wyraźne oznaczenie 18+ wskazujące, że to produkty dla osób dorosłych. Od wielu lat organizujemy szkolenia dla pracowników handlu i gastronomii, które pomagają asertywnie odmawiać sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim i nietrzeźwym.” – dodaje Morzycki.

Metodologia badań

Badanie na próbie ogólnopolskiej zostało przeprowadzone w styczniu 2025 r. przez firmę badawczą IQS metodą CAWI na panelu internetowym opinie.pl. W ramach badania przeprowadzono 600 wywiadów na reprezentatywnej ze względu na płeć, region oraz wielkość miejsca zamieszkania próbie osób w wieku 18-24 lata, z wykształceniem co najmniej średnim oraz osób zdających maturę w 2025. Badanie zrealizowano na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

Pobierz informację prasową (.doc)

Pobierz informację prasową (.pdf)

Grafika 1 (.png)

Grafika 2 (.png)

Pobierz zdjęcie (@unsplash.com)