1

Polacy przeciwni podniesieniu akcyzy na piwo

Planowane na kolejne lata podwyżki akcyzy na piwo wywołują niezadowolenie większości Polaków. Ich zdaniem podatek akcyzowy, którym obłożono ten trunek, już teraz jest stosunkowo wysoki, a motywacje władz stojące za jego zwiększeniem są nieprzekonujące. Rządzącym nie chodzi o zdrowie społeczeństwa, ale o wpływy do budżetu – twierdzi większość respondentów badania Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research [1].

O planach podwyższenia podatku akcyzowego na piwo mówi się już od dłuższego czasu, dlatego większość ankietowanych przez SW Research w październiku 2021 roku zdążyła sobie wyrobić własne zdanie w tej kwestii. O planowanych przez Rząd podwyżkach (o 10 proc. od 2022 roku i łącznie o 40 proc. do roku 2027) słyszała większość społeczeństwa, bo aż 52,2 proc., a temat zupełnie nie interesuje zaledwie 17 proc rodaków. Polacy oceniają ten pomysł negatywnie, a zapowiadany wzrost stawek akcyzy wydaje się zbyt wysoki dla 63,4 proc. osób.

W analogicznym badaniu opinii, przeprowadzonym w 2019 roku, zdecydowana większość respondentów (64,2 proc.) wyraziła obawę, że podwyżka podatku akcyzowego doprowadzi do wzrostu cen piwa w sklepach. Pytani o motywację, jaka stoi za planami ustawodawcy, nie mieli wątpliwości, że odpowiedzi należy szukać raczej w chęci zwiększenia wpływów budżetowych oraz realizacji obietnic wyborczych (łącznie 78,4 proc. wskazań), niż w trosce o zdrowie obywateli (14,4 proc.). Dziś, na kilka miesięcy przed wejściem w życie kolejnej nowelizacji ustawy akcyzowej, równie niewielka liczba Polaków wierzy w szlachetne intencje legislatora. Tylko 12,9 proc. badanych jest przekonana, że podwyżka akcyzy ma na celu względy zdrowotne, zaś aż 73,4 proc. uważa, że chodzi wyłącznie o zasilenie państwowej kasy.

 

 

Pandemia i jej skutki negatywnie wpływają na nastroje konsumenckie. Większość respondentów (57,6 proc.) uważa, że cena piwa już dziś jest wysoka. 31,5 proc. uważa przy tym, że w obliczu wysokiej inflacji nie powinno się podnosić podatków, a 39,4 proc. – że raczej warto je obniżać, by ulżyć obywatelom.

 

[1] Badanie Omnibus, październik 2021 r., badanie ogólnopolskie, próba reprezentatywna 18+. Badanie wykonane na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce.




Stanowisko Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie ws. podwyższenia stawki akcyzy na piwo

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie z olbrzymim zaniepokojeniem przyjął rządowy projekt ustawy podnoszącej stawki akcyzy od piwa o 10% w 2022 r. oraz po 5% w kolejnych latach, aż do 2027 r. Proponowana podwyżka stawki akcyzy na piwo ma wzrosnąć z obecnych 8,57 zł od 1 hektolitra za każdy stopień Plato do 12,04 zł w 2027 r., co oznacza, że stawka wzrośnie o ponad 40% na przestrzeni zaledwie 6 lat. Tak drastyczne podniesienie stawki następuje w zaledwie 2 lata po tym, jak z początkiem 2020 r. stawkę akcyzy na piwo podniesiono o 10%, z 7,79 zł na 8,57 zł. W efekcie przeprowadzonej w 2020 r. oraz planowanej podwyżki, stawka akcyzy na piwo w okresie od 2020 do 2027 wzrośnie o 54%.

To skala podwyżki niespotykana od początku wprowadzenia w Polsce podatku akcyzowego od piwa. Na przestrzeni minionych 20 lat stawka akcyzy na piwo wzrosła o 53%. Teraz ma wzrosnąć o tyle samo w ciągu zaledwie 7 lat. Na dodatek, w sytuacji gwałtownego i stałego wzrostu kosztów prowadzenia działalności gospodarczej oraz w warunkach pandemii, obydwa te czynniki dotkliwie dotykają branżę piwowarską, która od 3 lat ma do czynienia ze stałym spadkiem konsumpcji. W ciągu 2 ostatnich lat wzrost cen wszystkich składników produkcji wykorzystywanych przez naszą branżę jest dwucyfrowy. Szczególnie gwałtownie rosną ceny opakowań (aluminium), podstawowych surowców (słód jęczmienny), energii elektrycznej i cieplnej i koszty pracy, bez których nie można wyprodukować piwa. To wszystko przełożyło się na istotny wzrost średniej ceny piwa, która w okresie ostatnich 3 lat wzrosła o blisko 15%. Piwo zostało także, dotkliwiej niż inne branże alkoholowe, dotknięte ograniczeniami związanymi z pandemią. W 2020 r. konsumpcja piwa w Polsce spadła do najniższego poziomu na przestrzeni ostatnich 10 lat. W ostatnich 3 latach obserwujemy kurczenie się rynku piwa. Od 2018 r. produkcja piwa w Polsce zmniejszyła się o około 3,5 mln hl rocznie – to prawie 2 razy więcej niż wynosi łączna roczna produkcja wszystkich browarów regionalnych i rzemieślniczych w Polsce. Oznacza to negatywne konsekwencje dla całego łańcucha wartości branży.

Uzasadnieniem podanym w projekcie ustawy dla tak drastycznej podwyżki jest konieczność ograniczania konsumpcji alkoholu w Polsce. W przypadku piwa ograniczenie to jest już trwałym, utrzymującym się od kilku lat trendem. Maleje spożycie piw alkoholowych, zwłaszcza mocnych. Maleje średnia zawartość alkoholu w piwie. Miłośnicy piwa częściej wybierają warianty bezalkoholowe, które jako jedyne odnotowują wzrosty sprzedaży. Ten trend przekłada się na wyraźny spadek udziału piwa w strukturze konsumpcji alkoholu w Polsce. W 2020 r. spadł on do poziomu najniższego od 2003 r.

Wobec trendów konsumenckich oraz istotnego wzrostu cen piwa (który z powodu wysokiej inflacji przekładającej się na koszty produkcji będzie utrzymywał się w kolejnych latach), uważamy, że nie ma racjonalnego uzasadnienia dla tak wysokiej podwyżki stawki akcyzy od piwa.

Zwiększenie tego obciążenia pogrąży naszą branżę, która nie zdążyła jeszcze odbudować się po destabilizacji spowodowanej trwającą pandemią, której skutki są wciąż odczuwalne. Oceniamy, że odbudowa tylko sektora gastronomicznego, w którym piwo stanowi drugie źródło przychodów (po jedzeniu), zajmie co najmniej 3 lata. Kroczące, zapisane odgórnie, zwiększanie stawki akcyzy w tym okresie istotnie ograniczy szanse na odtworzenie miejsc pracy i przedsiębiorstw, które zostały zlikwidowane w pandemii.

Zbyt drastyczne zmiany stawek podatkowych z reguły przynoszą nieoczekiwane, odmienne od założonych, skutki. Podwyżka akcyzy z 2020 r. istotnie wstrzymała możliwości rozwoju naszej branży i spowodowała wzrost konsumpcji innych wyrobów alkoholowych, w szczególności alkoholi mocnych. Wyraźnie widać to w danych sprzedażowych oraz wpływach budżetowych z tytułu akcyzy. O ile w przypadku piwa wpływy z akcyzy wzrosły o ok. 5%, to w przypadku wyrobów spirytusowych wzrost wyniósł 13% i był wyraźnie wyższy od poziomu podwyżki, która wyniosła 10% dla wszystkich rodzajów alkoholu. Dalsze, równe traktowanie piwa oraz wyrobów spirytusowych podtrzyma trend przesuwania konsumpcji w kierunku alkoholi mocnych, co stoi w sprzeczności z intencjami ustawodawcy, uzasadnieniem projektu ustawy oraz zapisami Ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości i Przeciwdziałaniu Alkoholizmowi.

Dodatkowo, z początkiem 2022 r. wzrośnie akcyza od piw dosładzanych. Szacujemy, że w skali całej branży dodatkowe obciążenie akcyzą wyniesie od 3 do 4%. Nastąpi kumulacja podwyżek skutkująca podniesieniem łącznego obciążenia piwa z tytuły akcyzy nie o 10%, ale aż o 14%, i to w sytuacji bardzo wysokiej inflacji, która już istotnie wpłynęła na ceny detaliczne piwa i będzie odciskać na nich swoje piętno w najbliższych latach. Uważamy, że to głęboko niesprawiedliwe. Sektor piwowarski, w którym od kilku lat spada konsumpcja alkoholu, który wprowadził i wypromował bezalkoholowe alternatywy dla napojów alkoholowych, który generuje 115 tys. miejsc pracy w gospodarce narodowej i który został najbardziej dotknięty przez pandemię, otrzyma w 2022 r. najwyższą spośród wszystkich segmentów rynku alkoholowego podwyżkę. A później będzie dodatkowo, co roku, dociskany kolejnymi 5-porcentowymi podwyżkami, bez względu na sytuację na rynku i trendy konsumenckie.

Rozumiejąc trudną sytuację budżetu państwa i wyzwania przed jakimi stoi polska gospodarka, proponujemy przyjęcie innego rozwiązania w przypadku piwa. W naszej ocenie podwyżka akcyzy na piwo, która nie spowodowałaby daleko idącego pogorszenia kondycji czy wręcz zapaści branży piwowarskiej oraz jej łańcucha wartości powinna wynieść maksymalnie 5% od 2022 r. Jednocześnie należy zrezygnować z mechanizmu kroczącej 5-procentowej podwyżki w kolejnych latach, a w drugiej połowie 2022 roku przeprowadzić kompleksową analizę sytuacji na rynku piwowarskim obejmującą zmiany w strukturze spożycia, wpływ podwyżek akcyzy na branżę i jej łańcuch wartości oraz sytuację popandemiczną w Polsce. Proponujemy zatem, aby decyzje dotyczące akcyzy od piwa były podejmowane w oparciu o faktyczne dane, a nie przesądzane z 6-letnim wyprzedzeniem, bez możliwości rzetelnej oceny przyszłych warunków rynkowych.

Branża piwowarska w Polsce deklaruje wolę konstruktywnego dialogu w tej sprawie, w duchu poszukiwania rozwiązań korzystnych zarówno dla państwa, konsumentów oraz przedsiębiorców. Wierzymy, że podejście rządu w tej sprawie będzie nadal racjonalne i odpowiedzialne.




Spożycie piwa w Polsce najniższe od 10 lat

Według danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) konsumpcja piwa w Polsce w 2020 roku spadła do poziomu 93,6 litra na jednego mieszkańca i jest to najniższa wartość od 10 lat. Wolumen spożycia piwa zmniejsza się trzeci rok z rzędu a najszybciej tracącą konsumentów kategorią są piwa mocne.

Spadek konsumpcji piwa w 2020 roku wynikał w największym stopniu z pandemii oraz ograniczeń z nią związanych, niemniej, jeśli spojrzymy na to w ujęciu długoterminowym, widzimy, że obecny poziom konsumpcji jest najniższy w całej dekadzie, a trend spadkowy jest kontynuowany również w bieżącym roku. Z szacunków naszego Związku wynika, że od stycznia do sierpnia 2021 r. konsumpcja piwa zmniejszyła się o ponad 3%, a dynamika spadku piw alkoholowych była jeszcze większa. Obecnie jedyną kategorią rosnącą są piwa bezalkoholowe, choć i tutaj dynamika wzrostu jest wyraźnie mniejsza niż jeszcze rok czy dwa lata temu – komentuje Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

Dane dotyczące wielkości spożycia piwa potwierdzają trend, o którym piwowarzy mówią już od lat: spada ilość alkoholu spożywana pod postacią piwa. W statystykach udostępnianych przez PARPA udział piwa w strukturze spożycia napojów alkoholowych w procentach, w przeliczeniu na czysty alkohol wyniósł w 2020 roku 53,5% [1]. Jest to najniższy udział piwa w strukturze rynku od 2003 roku, kiedy wyniósł on 52,2%. Obecnie spożycie piwa (w przeliczeniu na czysty alkohol) wynosi 5,1 litra per capita, co jest najniższym wskazaniem od 2010 roku.

Bartłomiej Morzycki twierdzi, że te statystyki nie są zaskoczeniem dla branży piwowarskiej: Zmniejszenie udziału piwa w strukturze spożycia alkoholu w Polsce wynika z kilku czynników. Po pierwsze, spada wolumen piwa alkoholowego, po drugie zmniejsza się zawartość procentów w piwie a po trzecie najszybciej tracącym segmentem rynku są piwa mocne. Polacy coraz chętniej wybierają piwa z niską zawartością alkoholu lub jego bezalkoholowe warianty – dodaje.

Według Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie perspektywy dla rynku piwa nie są optymistyczne. Związane jest to głównie z trwającą pandemią jak i szybko rosnącymi kosztami produkcji. Zdaniem Bartłomieja Morzyckiego piwo w 2021 roku pozostaje pod silną presją rosnących kosztów surowców, opakowań w tym głównie ogromnych wzrostów cen aluminium, energii oraz kosztów transportu. Do tego dochodzą rosnące koszty pracy. Ponadto należy pamiętać o czekającej naszą branżę podwyżce akcyzy od piw smakowych, co jest związane z wdrożeniem dyrektywy unijnej. Jeśli do tego dodamy fakt, że ponownie nasila się pandemia, a sytuacja w zakresie funkcjonowania branż powiązanych z piwem nadal nie wróciła do pełnej normalności to wyraźnie widzimy z jak trudnymi wyzwaniami będziemy musieli zmierzyć się w nadchodzącej przyszłości – podsumowuje Dyrektor Związku „Browary Polskie”.

[1] https://www.parpa.pl/index.php/badania-i-informacje-statystyczne/statystyki

 




Zjednoczeni piwowarzy apelują w obronie polskiego piwa

Browarnicy, nieustannie atakowani przez koncerny spirytusowe, łączą siły. Obecni na Polskim Kongresie Browarniczym w Rzeszowie przedstawiciele całej branży piwowarskiej: Bartłomiej Morzycki, w imieniu największych producentów piwa w Polsce, Andrzej Olkowski, reprezentujący browary regionalne oraz Marek Kamiński, przedstawiciel browarów rzemieślniczych, podpisali apel w obronie polskiego piwowarstwa. Liczą na wsparcie odpowiedzialnych polityków.

Ostatnie tygodnie to czas nasilonych ataków ze strony przemysłu spirytusowego na branżę piwowarską. Lobby mocnych alkoholi próbuje przekonać decydentów do poparcia postulatu drastycznej podwyżki akcyzy na piwo, zasłaniając się fałszywą troską o zdrowie Polaków. Praktyki te budzą naturalny sprzeciw przedstawicieli branży piwowarskiej, którzy prawdziwych intencji swoich adwersarzy upatrują w planach zwiększenia sprzedaży wódki.

Uważamy, że forsowanie tego żądania jest równoznaczne z planem zniszczenia polskiego sektora piwowarskiego. Jego realizacja doprowadziłaby do głębokiego załamania nie tylko browarów, ale również ogromnej liczby innych podmiotów gospodarczych powiązanych lub zależnych od produkcji piwa. Jednocześnie, skutkiem takiej zmiany byłby wzrost sprzedaży napojów spirytusowych, zwłaszcza wódki – ostrzega Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

W sytuacji zmiany sposobu naliczania akcyzy od piwa, szkód doznałyby wszystkie browary, również te małej i średniej wielkości.

Browary regionalne warzą piwa z najlepszych, wyselekcjonowanych surowców. Alkohol uzyskany w ten sposób jest kilkakrotnie droższy niż ten zawarty w wódce. Zmiana sposobu naliczania akcyzy na ten proponowany przez przemysł spirytusowy mogłaby doprowadzić do powrotu do PRL-owskiego modelu picia, w którym Polacy, zamiast delektować się smakowitymi piwami, upijali się wódką do nieprzytomności – wyjaśnia Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.

Piwowarzy zwracają też uwagę na to, że istnieją mniej konfrontacyjne możliwości współzawodniczenia na rynku, których – ze szkodą dla wszystkich – przemysł spirytusowy konsekwentnie unika.

Od dobrych trzech lat mamy do czynienia z bezpardonowym atakiem branży spirytusowej na piwo. Zamiast próbować konkurować jakością swoich wyrobów, wódka usiłuje pogorszyć sytuację branży piwnej, upatrując w niej przyczynę wszystkich swoich problemów, w tym zmiany strukturalnej na naszym rynku, czyli przesunięcia konsumpcji z alkoholi wysokoprocentowych na niskoprocentowezauważa Marek Kamiński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych.

Piwowarzy zgodnie podkreślają, że w ciągu minionych 30 lat, zbudowali silny i solidny sektor polskiej gospodarki. Poczynione inwestycje umożliwiły rozwój i osiągniecie najwyższego poziomu technologicznego. Browary wraz z firmami powiązanymi z produkcją i sprzedażą piwa tworzą tysiące miejsc pracy. To dorobek, na którego zaprzepaszczenie, nie mogą się zgodzić.

Doprowadziliśmy do pomyślnych przemian, dzięki którym Polska przestała być kojarzona z patologicznym spożyciem mocnego alkoholu, jak to miało miejsce przed 1989 rokiem. Nie akceptujemy próby odwrócenia tego trendu. Sprzeciwiamy się ponownemu zalewowi wódki! – czytamy w apelu branży.

Browarnicy nie pozostawiają złudzeń co do środków, jakimi posługuje się przemysł spirytusowy, nazywając ostatnie jego działania „zorganizowaną kampanią kłamstw i manipulacji na temat piwa”.

Apelujemy do odpowiedzialności polityków i wzywamy do odparcia ataku na polskie piwowarstwo, ataku, który prowadzony jest przez producentów spirytusu, zdominowanych przez kapitał rosyjski – wzywają piwowarzy. A stawka jest wysoka: zapobiec całkowitemu załamaniu rynku piwa.

Poznaj pełną treść apelu:

Apel w obronie polskiego piwowarstwa




Apel w obronie polskiego piwowarstwa

W ostatnim czasie obserwujemy wzrost działalności lobbingowej przemysłu spirytusowego, który pod fałszywą troską o zdrowie Polaków próbuje przekonać polityków do poparcia postulatu drastycznej podwyżki akcyzy na piwo. Uważamy, że forsowanie tego żądania jest równoznaczne z planem zniszczenia polskiego sektora piwowarskiego. Jego realizacja doprowadziłaby do głębokiego załamania nie tylko browarów, ale również ogromnej liczby innych podmiotów gospodarczych powiązanych lub zależnych od produkcji piwa. Jednocześnie, skutkiem takiej zmiany byłby wzrost sprzedaży napojów spirytusowych, zwłaszcza wódki.

Stanowczo protestujemy przeciwko zorganizowanej kampanii kłamstw i manipulacji na temat piwa. Przede wszystkim oburzająca i trudna do zaakceptowania jest sytuacja, w której producenci spirytusów, którzy zalali Polskę małpkami, próbują obecnie przypisać wszelkie patologie piwu. Jest to hipokryzja zasługująca na szczególne potępienie.

W wyniku transformacji ustrojowej i zmian gospodarczych zbudowaliśmy solidny sektor, zainwestowaliśmy w jego rozwój, stworzyliśmy setki firm dając zatrudnienie wielu tysiącom ludzi. Doprowadziliśmy do pomyślnych przemian, dzięki którym Polska przestała być kojarzona z patologicznym spożyciem mocnego alkoholu, jak to miało miejsce przed 1989 rokiem. Nie akceptujemy próby odwrócenia tego trendu.  Nie godzimy się na zaprzepaszczenie tego dorobku. Sprzeciwiamy się ponownemu zalewowi wódki! Apelujemy do odpowiedzialności polityków i wzywamy do odparcia ataku na polskie piwowarstwo, ataku, który prowadzony jest przez producentów spirytusu, zdominowanych przez kapitał rosyjski.

Razem obronimy polskie piwowarstwo!

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie

Stowarzyszenie Regionalnych Browarów Polskich

Polskie Stowarzyszenie Browarów Rzemieślniczych

apel




Polscy piwowarzy protestują przeciwko nieuczciwemu lobbingowi koncernów spirytusowych

W trakcie Forum Ekonomicznego w Karpaczu publicznie zasugerowano, że gotowy jest projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym. Zakłada on drastyczne podniesienie akcyzy na piwo. Przedstawiciele piwowarów protestują i określają takie zachowania jako skandaliczne i nieakceptowalne.

Swojego oburzenia zaistniałą sytuacją nie kryje Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

Propozycja branży spirytusowej, która chce podnieść akcyzę na piwo, nie ma nic wspólnego ani ze sprawiedliwością, ani z uporządkowaniem akcyzy, ani tym bardziej ze zdrowiem Polaków. Jej celem jest przekierowanie konsumpcji z alkoholi niskoprocentowych, takich jak piwo, na alkohole wysokoprocentowe, takie jak wódka. Branża spirytusowa próbuje wylobbować droższe piwo tylko po to, żeby sprzedawać więcej wódki. Głęboko wierzymy w to, że Sejm nie będzie pracował nad ustawą autorstwa doradców podatkowych opłacanych przez producentów spirytusów.

Wbrew temu, co mówią przedstawiciele branży spirytusowej, podwyżka akcyzy w negatywny sposób wpłynie na całą branżę, w tym małe i średnie browary.

Zmiana sposobu naliczania akcyzy od piwa byłaby bardzo szkodliwa dla wszystkich browarów, szczególnie jednak dla regionalnych, gdyż warzą one piwa z najlepszych, wyselekcjonowanych surowców. Alkohol uzyskany w ten sposób jest kilkakrotnie droższy niż ten zawarty w wódce. Poza tym browary regionalne od wielu lat promują kulturę piwa wiążącą się z jego umiarkowanym spożyciem, co powoduje, że nasi konsumenci piją mniej, a smaczniej i korzystniej dla organizmu. Zmiana sposobu naliczania akcyzy na ten proponowany przez przemysł spirytusowy mogłaby doprowadzić do powrotu do PRL-owskiego modelu picia, w którym Polacy, zamiast delektować się smakowitymi piwami, upijali się wódką do nieprzytomności – mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.

 Od dobrych trzech lat mamy do czynienia z bezpardonowym atakiem branży spirytusowej na piwo. Zamiast próbować konkurować jakością swoich wyrobów, wódka usiłuje pogorszyć sytuację branży piwnej, upatrując w niej przyczynę wszystkich swoich problemów, w tym zmiany strukturalnej na naszym rynku, czyli przesunięcia konsumpcji z alkoholi wysokoprocentowych na niskoprocentowe – dodaje Marek Kamiński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych.

Forsowane przez branżę spirytusową rozwiązania dążące do zrównania stawek akcyzowych na piwo ze stawkami akcyzy na alkohol etylowy w rzeczywistości będą oznaczały dla piwowarów blisko trzykrotną podwyżkę i wpłyną negatywnie na kondycję branży. Tymczasem dane rynkowe NielsenIQ pokazują, że od kilku lat sprzedaż piwa w naszym kraju spada, rośnie za to sprzedaż alkoholi mocnych. W pandemicznym 2020 r. sprzedaż piwa spadła o 1,7 proc., podczas gdy wódki i innych alkoholi mocnych Polacy wypili o 2,4 proc. więcej.

 Akcyza to drugie, największe po podatku VAT, źródło dochodów do budżetu państwa, które zapewnia 70–75 mld zł wpływów rocznie. Jest ona jednocześnie jednym z narzędzi kształtowania polityki zdrowotnej państwa. Niższe opodatkowanie lekkich, niskoprocentowych napojów alkoholowych i wyższe mocnych alkoholi służy ograniczeniu szkód społecznych spowodowanych nieodpowiedzialną konsumpcją. Branża spirytusowa w sposób fałszywy zasłania się troską o zdrowie Polaków, podczas gdy w rzeczywistości ma na celu zwiększenie konsumpcji napojów wysokoprocentowych czyli pogorszenie zdrowia konsumentów alkoholu. We wszystkich krajach UE akcyza na mocne alkohole jest zdecydowanie wyższa niż na piwo. W Polsce różnica ta wynosi 2,9:1 i jest odzwierciedleniem proporcji stawek minimalnych określonych w dyrektywie unijnej. To jest racjonalna strategia i nie ma żadnego powodu, dla którego politycy mieliby teraz dokonywać brutalnej ingerencji w strukturę rynku.




Butelka zwrotna opakowaniem najbardziej przyjaznym środowisku

Modelowym i właściwie jedynym w Polsce przykładem praktycznego zastosowania opakowania wielokrotnego użytku przez producentów jest butelka zwrotna. Obecnie na tak szeroką, ogólnopolską skalę wykorzystywana jest wyłącznie w browarnictwie. System kaucyjny wdrożony przez firmy piwowarskie jest nieobowiązkowy, jednak jego zasięg i efektywność są nie do przecenienia. Rocznie ponad 90% butelek wraca do browarów, jest ponownie napełnianych i trafia z powrotem na rynek. Wobec bieżących wyzwań środowiskowych, butelkę zwrotną śmiało można nazwać opakowaniem przyszłości. Dzięki niej udaje się zapobiec zużyciu surowców, zmniejszyć ilość odpadów i ograniczyć emisję gazów cieplarnianych.

Jedyny w Polsce powszechny system butelki zwrotnej

Roczna sprzedaż piwa w naszym kraju sięga 38 mln hl, z czego prawie połowa (45%) dostępna jest w szklanych butelkach zwrotnych. (Pozostałe opakowania stanowią puszki, jednorazowe butelki szklane, a także tzw. KEG-i – beczki używane w lokalach gastronomicznych, również będące opakowaniami zwrotnymi). Jak ogromna to skala zrozumiemy, gdy hektolitry przeliczmy na butelki. Okaże się wówczas, że liczba butelek zwrotnych wykorzystywanych przez branżę piwowarską w ciągu roku to około 3,4 mld sztuk. Aby je pomieścić, potrzebnych byłoby aż 170 milionów skrzynek! Wiedząc, że ponad 90% butelek zwrotnych wraca do browarów do ponownego napełnienia, dostrzegamy efektywność tego systemu.

System opakowań wielokrotnego użytku, wdrożony na największą skalę przez członków ZPPP Browary Polskie, jest nie tylko inicjatywą dobrowolną, ale też w całości finansowaną przez poszczególne firmy – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, który reprezentuje największe podmioty branży piwowarskiej działające na polskim rynku. Firmy ponoszą koszty związane ze zbiórką butelek, transportem do browarów, segregacją, a następnie czyszczeniem. Potrzebna jest też przestrzeń do składowania nadwyżek opakowań zwrotnych poza sezonem piwnym. Nasi członkowie podejmują jednak te wyzwania, gdyż traktują szklaną butelkę jako jedno z najbardziej ekologicznych rozwiązań z punktu widzenia zmniejszenia ilości odpadów opakowaniowych.

Najbardziej przyjazna dla środowiska

Wyjątkowość butelki zwrotnej polega na tym, że zachowuje ona swoją pełną wartość po wykorzystaniu przez konsumenta. Zamiast trafić do odpadów lub recyklingu, wraca do producenta. Po uzdatnieniu nadaje się do ponownego napełnienia i wprowadzenia do sprzedaży. Średni cykl życia butelki zwrotnej, obejmujący liczbę możliwych napełnień, z uwzględnieniem właściwości technologicznych butelki, wynosi od 15 do nawet 26 razy. Oznacza to, że szklana butelka zwrotna może zastąpić średnio około 20 butelek bezzwrotnych. Eliminuje to konieczność wyprodukowania nowego opakowania i redukuje emisję dwutlenku węgla, zużycie energii elektrycznej i surowców. Ślad węglowy butelki zwrotnej w porównaniu do jednorazowej ma się średnio jak 1 : 5.

butelka zwrotna_ infografika

Oszczędność zasobów i eliminacja odpadów

Wśród sposobów efektywnego i przyjaznego dla środowiska postepowania z odpadami, zapobieganie ich powstawaniu zajmuje pierwsze miejsce. Producenci piwa wyliczyli, że gdyby nagle w Polsce butelki zwrotne zastąpić bezzwrotnymi, masa szkła, jaką rocznie należałoby poddać recyklingowi, wzrosłaby dwukrotnie, o ponad 1 mln ton. Huty mogłyby mieć problem z przetworzeniem takiej ilości szklanej stłuczki. Z kolei wyprodukowanie w to miejsce nowych butelek wymagałoby zużycia 800 tys. ton piasku, 230 tys. ton sody, 300 tys. ton wapnia i barwników.

Wciąż jest pole do poprawy

Mimo wysokiej efektywności, rocznie na rynku ok. 8-10% butelek jest traconych. Butelki, które mogłyby obiegać cykl dwudziestokrotnie, napełniane są średnio 9 razy. Oznacza to, że na rynek trzeba wprowadzać około 100 tys. ton szkła w miejsce utraconych butelek zwrotnych. Co stoi na przeszkodzie do pełnego wykorzystania rotacyjności butelek? Newralgicznym momentem okazuje się oddanie pustej butelki do sklepu. Jedno z najbardziej ekologicznych zachowań wciąż jest postrzegane jako czynność nieco kłopotliwa. Najczęściej spotykaną przeszkodą dla zwrotu butelki jest wymaganie przez sprzedawców okazania dowodu zakupu czyli np. paragonu. Sprzedawcy z kolei skarżą się na brak miejsca do przechowywania nadmiaru zwróconych butelek, a także na niekorzystne przepisy podatkowe. Od lat brakuje systemowych rozwiązań, które odpowiadałyby na te problemy.

Opakowania wielokrotnego użytku są modelowym rozwiązaniem Gospodarki Obiegu Zamkniętego i praktyczną realizacją zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta, której ramy wdrażane będą niebawem w Polsce. Uważamy, że w celu upowszechnienia stosowania opakowań zwrotnych konieczne są zarówno systemowe zachęty finansowe oraz uproszczenie rozliczeń podatku VAT od kaucji za butelki, tak jak ma to miejsce np. w Czechach – podkreśla Bartłomiej Morzycki.

Jeśli Państwo stworzy korzystne warunki, które będą zachęcać przedsiębiorców do implementacji i rozwoju takiego systemu, możliwe, że do browarników dołączą także inne branże. Wiele zależy od tego, czy w Polsce wdrożona zostanie właściwa idea postępowania z odpadami opakowaniowymi – najpierw zapobiegać ich powstawaniu, a dopiero później poddawać recyklingowi czy innym procesom odzysku.




Opakowania zwrotne służą środowisku

O rozszerzonej odpowiedzialności producentów, systemie depozytowym na butelki jednorazowe oraz o konieczności wspierania opakowań wielokrotnego użytku w rozmowie z Bartłomiejem Morzyckim, dyrektorem generalnym Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie.

Niedawno Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło założenia do ustawy wdrażającej zapisy Dyrektywy o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, a w ostatnich tygodniach trwały konsultacje, do których zaproszono kluczowych interesariuszy nowych rozwiązań. Jak Państwo jako producenci – wprowadzający na rynek napoje, takie jak piwo, przyjęliście te propozycje?

To bardzo ważna regulacja dla wszystkich producentów wprowadzających produkty w opakowaniach na polski rynek. Sposób organizacji systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta będzie miał zasadnicze znaczenie dla spełnienia wyznaczonych przez Unię Europejską celów w zakresie recyklingu odpadów opakowaniowych. Wiele z nich jest zresztą tożsamych z ambitnymi celami przyjętymi wewnętrznie przez browary zrzeszone w naszym Związku. Jesteśmy w pełni świadomi swoich obowiązków i już teraz podejmujemy działania w zakresie zarówno redukcji masy, jak i poprawy recyklingu opakowań, które wprowadzamy na polski rynek.

Zasady Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta zostały precyzyjnie określone w stosownym artykule znowelizowanej Dyrektywy UE w sprawie odpadów. Zgodnie z nimi, producenci wyrobów w opakowaniach zobowiązani są do pokrywania kosztów netto selektywnej zbiórki, transportu i przygotowania do recyklingu odpadów opakowaniowych po produktach, pomniejszonych o przychody ze sprzedaży surowców wtórnych.

Mamy jednak wątpliwości, czy przedstawione założenia w sposób właściwy wypełniają postanowienia przywołanej Dyrektywy UE. Obawiamy się, że zamiast ustanowienia rzeczywistej odpowiedzialności producentów i budowania efektywnego systemu dla Polski, nastąpi próba wdrożenia systemu opartego na parapodatku, nazwanym opłatą, wnoszonym przez producentów, którzy pozbawieni będą kontroli nad wykorzystaniem wpłacanych środków oraz wpływu na sposób realizacji celów określonych Dyrektywą, czyli przede wszystkim osiągnięcia wymaganych poziomów zbiórki i recyklingu. A to przecież na nich będzie spoczywał obowiązek osiągnięcia odpowiednich poziomów, i to oni będą ponosić odpowiedzialność w przypadku braku ich wypełnienia.

Które z tych założeń są Państwa zdaniem najbardziej problematyczne?

W ustawie powinna znaleźć się gwarancja transparentnie nakładanych na producentów opłat związanych ze zbiórką i przygotowaniem do recyklingu opakowań wprowadzanych przez nich produktów – np. poprzez wpisanie do ustawy ramowego mechanizmu ustalania opłaty. Tym samym, oczekujemy zapewnienia pełnej transparentności kosztów i przychodów w systemie, poprzez zobowiązanie podmiotów gospodarujących odpadami w systemie komunalnym oraz samorządów do szczegółowej sprawozdawczości dotyczącej selektywnej zbiórki odpadów opakowaniowych oraz ich dalszego przetwarzania.

Kolejnym ważnym dla nas punktem jest zagwarantowanie w praktyce realizacji zasady kosztu netto, który jest zapisany w Dyrektywie. Oznacza to, że koszty ponoszone przez producentów powinny stanowić różnicę pomiędzy wszystkimi kosztami zbiórki i przygotowania do recyklingu, a przychodami uzyskanymi ze sprzedaży surowców wtórnych. Te rozliczenia muszą być przejrzyste dla wszystkich stron. Ponadto, ustawa powinna wprowadzać zakaz subsydiowania kosztów między frakcjami. Każdy rodzaj materiału opakowaniowego powinien być rozliczany odrębnie pod względem kosztów i przychodów, w tym w szczególności mając na uwadze przydatność do recyklingu danego rodzaju opakowania lub materiału.

Skoro producenci mają ponosić koszty Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów pokrywające koszty selektywnej zbiórki, transportu i przygotowania do recyklingu odpadów opakowaniowych po produktach, które wprowadzili na rynek, to powinni mieć też gwarancję osiągnięcia celów recyklingowych, co jest związane z tym, że pieniądze z opłat przez nich uiszczanych powinny służyć osiąganiu tych celów.

We wcześniejszych swoich wystąpieniach zwracaliście Państwo uwagę na konieczność promowania ponownego użycia opakowań. Czy w nowych przepisach jest na to szansa?

Wierzymy, że tak i dotychczasowe zapewnienia przedstawicieli Ministerstwa Klimatu i Środowiska na to wskazują. Browary zrzeszone w naszym Związku wykorzystują butelki wielokrotnego użytku, z kaucją. Blisko połowa naszych piw dostępnych na rynku jest oferowana właśnie w butelkach zwrotnych. Na tak szeroką skalę butelki wielokrotnego użytku stosowane są jedynie przez branżę piwowarską. Ponad 90% butelek wraca do browaru w celu ponownego napełnienia – zatem stworzone i finansowane przez podmioty branży piwowarskiej systemy opakowań wielokrotnego użytku mają bardzo wysoką efektywność. Te rozwiązania to faktyczna i praktyczna realizacja zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Niewątpliwie przynosi to bardzo dobre skutki dla środowiska, gdyż minimalizujemy zużycie surowców niezbędnych do wytworzenia nowych opakowań oraz zapobiegamy powstawaniu odpadów, które trzeba byłoby poddać recyklingowi. Uważamy, że systemy opakowań wielokrotnego użytku zdecydowanie powinny zostać upowszechnione w innych branżach i dla innych produktów niż piwo. Jedną z przeszkód mogą być jednak koszty, zwłaszcza, gdy producent zdecyduje się na stworzenie takiego systemu od podstaw i stanie przed wyzwaniem np. zakupu nowych opakowań, opakowań zbiorczych – skrzynek, oprzyrządowania linii produkcyjnych, czy zmian w logistyce związanych z transportem zwrotnym pustych opakowań. Dlatego uważamy, że stawka opłaty dla opakowań wielokrotnego użytku powinna być obniżona min. o 50% względem opakowań jednokrotnego użytku z tego samego materiału. To stanowiłoby poważną zachętę do stosowania tego rodzaju opakowań i ich ekspansji również w innych branżach.

Czy w tym zakresie potrzebne są jeszcze jakieś inne zachęty ze strony państwa? Wiele się mówi na przykład o likwidacji konieczności posiadania paragonu, co miałoby pomóc w częstszym zwracaniu butelek przez klientów.

Konieczność okazywania paragonu przy zwrocie butelki nie wynika z jakichkolwiek przepisów. To oddolny wymóg ustanowiony przez właścicieli sklepów, którzy w ten sposób zabezpieczają się przed przyjmowaniem większej liczby butelek niż sami sprzedali. W takim bowiem przypadku, w pewnych okolicznościach – gdy pusta butelka wraca do sklepu zbyt późno, podatek VAT przestaje być dla nich neutralny i poza zwrotem kaucji muszą jeszcze odprowadzić VAT. Dlatego jeśli naprawdę chcemy upowszechniać opakowania wielorazowe, musimy wprowadzić ułatwienia w obrocie nimi, sprzyjające zwrotności oraz zlikwidować bariery dla konsumentów. Kaucja od opakowań wielokrotnego użytku powinna być zwolniona z VAT. Brak neutralności podatku VAT jest obecnie jednym z czynników hamujących przyjmowanie zwracanych butelek przez sklepy i to właśnie skutkuje żądaniami okazywania paragonów przez klientów. Podatek od wartości dodanej, czyli VAT jest ogólnym, szeroko rozumianym podatkiem konsumpcyjnym, naliczanym od wartości dodanej do towarów i usług. Kaucja nie jest jednak ani towarem, ani usługą. Nie ma na celu generowania dodatkowych zysków dla producentów, dystrybutorów lub budżetu państwa. Ma stanowić zachętę finansową do zwrotu opakowania, a tym samym wspierać efektywność zbiórki opakowań wielokrotnego użytku.

Wiele dyskusji poświęconych jest także utworzeniu w przyszłości systemu depozytowego na jednorazowe opakowania po napojach. Czy browary również są zainteresowane takim rozwiązaniem?

Oczywiście, jesteśmy zainteresowani i aktywnie wspieramy takie rozwiązanie. Uważamy, że system depozytowy na jednorazowe opakowania po napojach powinien być częścią systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta. W Polsce powinien powstać jeden system, powszechny i obowiązkowy dla wszystkich wprowadzających produkty w zdefiniowanych w ustawie opakowaniach jednorazowego użytku po napojach i piwie. Proponujemy, aby w takim systemie zbierano butelki plastikowe PET oraz puszki aluminiowe. Te dwa rodzaje opakowań stanowią 83% wszystkich opakowań w jakich sprzedawane są w Polsce napoje bezalkoholowe i piwo. Powstanie systemu depozytowego jest bardzo ważne z punktu widzenia producentów, gdyż tylko w ten sposób możliwe będzie bardzo szybkie osiągnięcie oczekiwanych poziomów zbiórki i recyklingu opakowań. Ponadto dzięki systemowi depozytowemu producenci będą mieli dostęp do lepszej jakości recyklatu, który w określonym procencie ma być wykorzystywany do wytwarzania nowych opakowań. Ważne jest, by ten system był jak najbardziej przyjazny i prosty dla konsumentów.

A zatem co ze szklanymi butelkami jednorazowymi?

Jak wspomniałem, w systemie depozytowym powinny znaleźć się wyłącznie butelki PET oraz puszki aluminiowe, natomiast butelki szklane jednorazowego użytku, podobnie jak wszystkie inne opakowania szklane, których rodzajów jest całe mnóstwo, np. słoiki, buteleczki po perfumach, lekarstwach itp. byłyby nadal zbierane tak jak dotychczas, czyli do pojemników na stłuczkę szklaną. Uważamy, że obecnie funkcjonujący i wysoce efektywny system butelki wielokrotnego użytku powinien dalej działać jak do tej pory, równolegle z systemem depozytowym na opakowania jednokrotnego użytku. W obu systemach chodzi o to, by konsument odniósł opróżnione opakowanie i odzyskał kaucję. Jednak w przypadku systemu depozytowego dane opakowanie staje się odpadem, który jest później poddawany recyklingowi, podczas gdy butelka wielokrotnego użytku jest pełnowartościowym opakowaniem, którego przeznaczeniem jest ponowne dostarczenie produktu na rynek. Nie można zatem łączyć tych dwóch rozwiązań.




Simon Amor nowym Prezesem Związku Browary Polskie

Z dniem 14 czerwca, Simon Amor, kierujący Grupą Żywiec, rozpoczął dwuletnią kadencję Prezesa Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. Na stanowisku tym zastąpił Mieszka Musiała z Carlsberg Polska.

Nowy Prezes Zarządu ZPPP, absolwent Uniwersytetu w Surrey, doświadczenie w zarządzaniu zdobywał w Colgate-Palmolive, gdzie pełnił rolę Grupowego Dyrektora Sprzedaży Wielkiej Brytanii i Irlandii (2014-2016), Dyrektora Sprzedaży Colgate-Palmolive Australia (2011-2014) oraz Dyrektora ds. Rozwoju Klientów w Colgate-Palmolive Europe (2007-2010). Z branżą piwowarską związał się w 2016 roku, rozpoczynając współpracę z Grupą Heineken. Objął tam funkcję Dyrektora Sprzedaży w kanale Off-Trade oraz członka zespołu zarządzającego Heineken UK. Od lipca 2020 roku pełnił obowiązki Dyrektora Zarządzającego Heineken UK. W marcu br. został powołany na stanowisko Prezesa Zarządu Grupy Żywiec.

Pan Amor przejmuje stery w Związku Browary Polskie w bardzo trudnym dla branży piwowarskiej momencie stopniowego wychodzenia z kryzysu wywołanego pandemią.

Nasza branża ma teraz do odegrania szczególną rolę, z jednej strony odbudowując własny potencjał, a z drugiej – wspierając podmioty z całego łańcucha wartości. Są to między innymi przedsiębiorstwa zaangażowane w dostawę surowców i opakowań potrzebnych do produkcji piwa, a także w sprzedaż tego napoju – wyjaśnia Simon Amor. Aby browary mogły skutecznie wspierać ożywienie gospodarcze, niezbędna jest przychylność państwa rozumiana jako zapewnienie stabilnego i przewidywalnego prawa i powstrzymanie się od nagłych zmian regulacyjnych, szczególnie w sferze podatkowej.

Co więcej, sektor piwowarski mierzy się z wyzwaniami wynikającymi ze zmian klimatycznych oraz konieczności dostosowania polskich przepisów do regulacji unijnych w obszarze gospodarki obiegu zamkniętego. Browary są obecnie zaangażowane w dyskusję na temat kształtu przyszłego systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Z uwagi na to, że jako jedyna branża w Polsce powszechnie wykorzystujemy opakowania wielokrotnego użytku, popularnie zwane butelką zwrotną, zależy nam na zachowaniu tego sprawdzonego i niezwykle efektywnego rozwiązania oraz wprowadzeniu takich mechanizmów, które pozwolą producentom stosować na jeszcze szerszą skalę tego typu opakowania, również poza branżą piwowarską  – zapowiada Simon Amor.

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie to organizacja skupiająca największych producentów piwa w kraju. Reprezentuje członków w relacjach z administracją rządową i samorządową, organizacjami społecznymi oraz związkami zawodowymi działającymi w przemyśle piwowarskim. ZPPP należy do prestiżowej, istniejącej od 1958 r. organizacji The Brewers of Europe, która skupia organizacje branżowe z 29 krajów europejskich.




Europejscy piwowarzy podsumowali pierwszy rok z pandemią

Na bazie danych z raportu Europe Economics: “Economic report to assess the impact of Covid-19 on the brewing sector in Europe in 2020”

Przez ostatnie lata branża piwowarska nie tylko w Polsce, ale i w Europie stanowiła ważne ogniwo gospodarki. Miarami znaczenia ekonomicznego tego sektora były dochody z podatków, wielkość zatrudnienia w branży i w sektorach powiązanych oraz wartość dodana. Pandemia Covid-19 i wynikające z niej obostrzenia sprawiły, że prężnie działający sektor mocno ucierpiał. Na funkcjonowaniu branży negatywnie odbiły się przede wszystkim restrykcje dotyczące gastronomii oraz – tak istotne dla napoju kojarzonego ze spotkaniami w gronie przyjaciół i znajomych – zalecenia dystansu społecznego i odwołanie wszelkich imprez.

Zamknięta gastronomia to o 53 miliony hektolitrów mniej sprzedanego piwa

To, jak dramatyczne skutki powodują przestoje w sektorze gastronomiczno-hotelarskim dla całego łańcucha wartości piwa, pokazują dane zgromadzone przez Europe Economics, na zlecenie The Brewers of Europe. W skali Europy, w 2020 roku ilość piwa sprzedawanego w gastronomii spadła o 42 proc. – ze 126 milionów hektolitrów w 2019 roku do 73 milionów hektolitrów rok później. Częściowo strata ta została zrekompensowana wzrostem sprzedaży o 8 proc. w innych kanałach, jak sklepy detaliczne, czy Internet (w większości krajów UE). Jednak biorąc pod uwagę dane płynące z obu sektorów – handlu i gastronomii – branża piwowarska w Europie zanotowała spadek o 9 proc., sprzedając w 2020 roku 34 miliony hektolitrów piwa mniej niż w roku przed pandemią.

Lokale gastronomiczne są ważnym partnerem również dla polskiej branży piwowarskiej. Pozostawały całkowicie zamknięte przez dwa wiosenne miesiące 2020 roku, otwarte dla klientów w okresie wakacyjnym, by jesienią znów zamknąć swe drzwi dla gości, zachowując jednie możliwość sprzedaży z dostawą. Ta nie objęła jednak napojów alkoholowych. W pierwszym kwartale 2021 r. doszło do sytuacji bezprecedensowej, kiedy to sprzedaż piwa w beczkach spadła o 100% w ujęciu rok do roku – informuje Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. Od kilku miesięcy, wspólnie ze Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców, apelujemy do rządzących o wsparcie dla sektora gastronomicznego poprzez uruchomienie prostych narzędzi podatkowych, które mogłyby szybko zwiększyć rentowność całej branży. Dziś podtrzymujemy postulat obniżenia stawki VAT na usługi gastronomiczne z 23 do 8 proc. Jednak na tę chwilę najważniejsza pozostaje kwestia otwarcia lokali i umożliwienie przyjmowania gości choćby na świeżym powietrzu – dodaje Bartłomiej Morzycki.

ZPPP-Infografika-piwna-gastronomia-straty

Liczba miejsc pracy powiązanych z piwem mniejsza o jedną trzecią

Szacunki płynące z państw europejskich wskazują na niebywałą stratę w liczbie miejsc pracy, generowanych przez browary i podmioty z nimi powiązane. W 2019 roku aż 2,6 mln miejsc pracy było pośrednio związanych z piwem – to pracownicy handlu detalicznego, branży hotelarsko-gastronomicznej, osoby zatrudnione w transporcie, zaopatrzeniu, przetwórstwie, czy produkcji opakowań. W 2020 r. cała ta pula zmniejszyła się do 1,8 mln – co oznacza spadek o 33 proc. W skali Europy największe przełożenie na to miała redukcja miejsc pracy w sektorze gastronomiczno-hotelarskim (o blisko 43 proc.). Pewnym pocieszeniem było utworzenie 21 000 nowych miejsc pracy w handlu detalicznym (wzrost o 9 proc.).

Kryzys w europejskim browarnictwie to 11 miliardów euro mniej odprowadzonych podatków

Słabsze wyniki branży piwowarskiej to również mniej dochodów dla budżetu państwa. Doskonale obrazuje to raport Europe Economics. Łączna wartość podatków wpłaconych do państwowych kas przez sektor piwa w Europie w 2020 roku zmniejszyła się aż o 11 mld euro (spadek z 47 mld euro w 2019 r. do 36 mld euro w ub.r.), z czego 7 miliardów euro stanowiła strata podatku VAT ze sprzedaży w lokalach gastronomicznych. Podobnie stało się z wartością dodaną, tworzoną przez europejską branżę piwowarską, która spadła o ponad 15 miliardów euro, w czym największy udział miał sektor hotelarstwa i gastronomii, generując 45 proc. mniej wartości dodanej w 2020 r. w porównaniu do roku 2019.

Jak pokazują dane europejskie, sytuacja nie napawa optymizmem i tym bardziej zyskują na znaczeniu nasze apele o zachowaniem spokoju legislacyjnego, szczególnie w obszarze regulacji podatkowych. W roku przed pandemią Polska była na drugim miejscu w Europie (po Niemczech) pod względem produkcji piwa. Taką samą lokatę, tuż za Francją, zajmowała wśród największych płatników podatku akcyzowego od piwa. Do utrzymania tak doskonałych wyników i powrotu do dawnej kondycji potrzebne nam jest stabilne i przewidywalne prawo – komentuje Bartłomiej Morzycki.

Odrodzenie sektora nie będzie szybkie i łatwe

Dobrze prosperujący sektor gastronomiczno-hotelarski jest kluczem do odbudowy gospodarki, również jako ważny symbol poprawiających się nastrojów konsumenckich. Dzięki ukierunkowanemu wsparciu, serwowanie piwa może wspierać ożywienie gospodarcze – generując tak potrzebne wpływy budżetowe oraz nowe miejsca pracy w całym łańcuchu wartości, od browarów i ich dostawców po lokale gastronomiczne. Puby i bary mogą znów stać się filarami lokalnych społeczności, a co za tym idzie – całej gospodarki – komentuje Pierre-Olivier Bergeron, sekretarz generalny stowarzyszenia The Brewers of Europe, które zleciło przygotowanie Raportu.

Mówiąc o krótkoterminowych perspektywach, ożywienie powodowane znoszeniem ograniczeń spodziewane jest latem 2021 r., jednak branży trudno będzie powrócić do wyników z lat wcześniejszych Jak podkreślają europejscy piwowarzy, powrót do zwykłego funkcjonowania na pewno będzie nierównomierny, stopniowy i rozłożony w czasie. Istotną rolę odegrają takie czynniki, jak otwieranie granic dla turystów, polityka rządów czy poziom zaufania konsumentów. Jak pandemia wpłynie na wzorce konsumpcji w perspektywie średnio- i długoterminowej pozostaje niewiadomą.

Pełna treść raportu jest dostępna pod poniższym linkiem: Economic report to assess the impact of Covid-19 on the brewing sector in Europe in 2020.