Część III – CZAROWNY KRĄG BOGÓW I BOGIŃ WARZĄCYCH I KOSZTUJĄCYCH PIWO. OD MITÓW FIŃSKICH I GERMAŃSKICH DO MITÓW GREKÓW I RZYMIAN. OBYCZAJ, TRADYCJA, PRZYMUS CYWILIZACYJNY, UPODOBANIA LUDZI.

Przez:
 w: Historia Piwa, O piwie, old-Historia piwa

Część A – ŚWIĘTE PIWO BOGÓW FIŃSKICH. KULT PIWA.

     Jak wspomniałam, piwo warzono w starożytnym Egipcie, Asyrii, Babilonie, Palestynie, Grecji itd. Orgie piwne na cześć boga Dionizosa odbywały się w Tracji i Frygii, o czym jeszcze napiszemy poniżej. Według Pliniusza Starszego (tego, który popłynął w stronę chlustającego lawą Wezuwiusza i przepłacił to życiem) Hiszpanie i Gallowie warzyli w dużych ilościach piwo. Bałtyccy Finowie nauczyli się produkcji piwa od Germanów a może także od Bałtów. Skandynawowie posiadają wspaniały epos o bogach i bohaterach, „Kalewalę”-sagę narodową będącą źródłem wielu cennych informacji kulturowych, mitów, wierzeń, czynów boskich i dzieł herosów, gdzie PIWO ma należną rangę, przestrzeń sacrum, realny byt wśród ludności rolniczej w okolicznych wsiach.  

       Piwo było bardzo ważnym przedmiotem kultu, mit Finów o narodzinach piwa obecny jest w hymnie napisanym na początku pieśni (runy) o Lemminkainenie:

„Osmotar, co warzy piwo,

Kapu, co gotuje brahę,

Wyjęła trzaskę z podłogi

I utarła sobie w ręku,

Tarła obiema rękoma:

Utarła rudą wiewiórkę.”

Z dziewięciu zwrotek przytoczmy jeszcze kilka:

„Wiewiórko, moja ptaszyno,

Biegnij tam, dokąd ci każę,

Omiń lasek jeden, drugi,

Przebiegnij na ukos trzeci,

Przynieść mi szyszek ze świerka,

Przynieść mi pączków sosnowych.” (to druga zwrotka)

 W kolejnej:

„Wiewiórka, moja ptaszyna,

Pobiegła po szyszkę z lasu,

Oddała ja w ręce Kapu,

Kapu wsadza ja do brahy,

Lecz nie fermentuje piwo,

Nie burzy się złota braha”.

     W dalszych częściach hymnu Osmotar „utarła rudego lisa”, aby do warzenia piwa przyniósł „strąkatego chwastu”(„stulichy”) Zabiegi liska, który przyniósł żądane ziele okazały się bezowocne, bowiem piwo nadal nie chciało fermentować. „Osmotar, co warzy piwo” stworzyła następnie „złotopierśną kunę”, której poleciła:

„Kuno ma, ptaszyno moja,

Omiń rzekę jedną, drugą.

Trzecią przebiegnij na ukos:

Tam kiernozy ubijają,

Źrebce kopytem równają,

Nabierz no garsteczkę piany”.

Ta misja zakończyła się powodzeniem

„Kuna ma, ptaszyna moja,

Garsteczkę piany zebrała,

Oddała ją w ręce Kapu.

Kapu wsadza ją do brahy:

Jęło piwo fermentować,

Wzburzyła się złota braha”.

      Jak podaje znawca mitów Martti Haavio hymn o powstawaniu piwa zawsze poprzedzała inwokacja – „Osmotar piwo warzyła”, względnie „Osmotar, ów kowal piwa”; „Osmutar, robotnik piwa”; „Osmonen piwo gotował, krzepki napitek obracał”. W tych przekazach mieści się spora dawka filologicznych zagadek i semantycznych uwarunkowań. Na przykład, aby nie wikłać się w trudne językowe zagadki, podkreślmy, że Osmotar i wszelkie odmiany tej nazwy nie oznaczają żony ani córki Osmo, ale „osad soku roślinnego” spożytkowany, jako drożdże, innymi słowy wers „Osmotar, co warzy piwo”, oznacza substancję „powodującą fermentowanie piwa.”

     Z ciekawostek kulturowych zwróćmy uwagę na warzenie piwa w Karelii Białomorskiej i Ołońcu, gdzie piwa nie przygotowuje Osmotar a Saarivo, Suorivo, Suojero, Soarell, by wymienić, chociaż kilka nazw bohatera – producenta piwa, jakbyśmy to powiedzieli dzisiaj. Imiona te pochodzą z rosyjskiego „szara” tj. osad, z kolei rosyjski zapożyczył je z kałmuckiego „szar”-pozostałości po wygotowanych liściach herbacianych, osad, który zostaje. Dzięki temu osadowi dennemu, „gęstwie”, czyli drożdżom, posiadającym grzybek z poprzedniego piwa, wkładanym do brzeczki, czyli do wywaru słodowego fermentowało nowe piwo. Dodać należy, że we wspomnianej Karelii Białomorskiej istniało pojęcie piwowara – Opramin, „co warzy piwo”.

     W cytowanym hymnie występuje postać Kapu, Kapo związana z początkami piwowarstwa, oznacza „smakowitą kukiełkę ugniecioną z ciasta na kluski i kwaśnej śmietany..” Momentem kluczowym dla produkcji piwa w tym hymnie jest proces fermentacji, którego nie wywoła szyszka ani miód. Warto dodać, że jeszcze nie tak dawno w Szwecji warzono piwo na rocznych pędach choiny, zaś stulicha była fermentem piwnym, a olejek z niej wlewano do wina w starożytnej Grecji.

Warunkiem skutecznej fermentacji jak podaje hymn, jest przyniesienie szumowin, śliny, piany niedźwiedzi, koni, źrebców, (choć nie jest to całkowita prawda). Zacytujmy ten arcyciekawy fragment:

      „Kuna ma, ptaszyna moja, przebiegła rzeczkę i drugą, na trzeciej się zatrzymała; tam niedźwiedzie tłukły ziarno, a źrebce wyrównywały. Leciał śluz z żabiego pyska, ślina z ropuszej gardzieli i piana z nozdrzy kobyły; garściami śluzu nabrała, rękoma zgarnęła pianę, zaniosła to w ręce kapo, kapo wlała to do brahy, Osmotar zamieszała z piwkiem. Jeło piwo fermentować, wzburzyła się złota braha, poruszył się napój mężów.”

       Jak twierdzą językoznawcy, to nie niedźwiedzie wywoływały fermentacje piwa (zagadki słowne, przeinaczenia) tylko wieprze, prośne świnie. Plwocina wieprza, piana z pyska traktowana jest, jako przyczyna fermentacji, w Estonii uważano, że nawet praojciec Noe do warzenia piwa użył śliny wieprza. W micie natomiast irlandzkim pianę piwa wytwarza sam diabeł plując do napitku piwnego.

       W mitach skandynawskich sacrum roztaczające się nad piwem pojawia się w momencie, gdy bóg Odyn boską śliną wzbogaca zaczyn piwny – z racji boskości czynu piwo będzie szlachetne i przyniesie szczęście osobom kosztującym je. Ślina także ludzka, używana do piwa, znana była i jest na obszarach azjatyckich i europejskich. Warto przytoczyć przykład Indian południowoamerykańskich przyrządzających piwo z kukurydzy i manioku, w sposób drastyczny dla współczesnego konsumenta piwa – Indianie przeżuwają wspomniane składniki i przeżute wypluwają do naczyń zalewanych zwykłą wodą.   

       Piwo w pieśniach posiadało rozmaite nazwy niekoniecznie przypominające ten napitek: mógł być to miód („Jęło piwo fermentować, miód dla mężów hałasować” w ślad za Martti Haavio, znawcą mitów fińskich): metu, czyli to, co pośrodku piwa, bo piana na górze, męty na dole: kalja tj. kwas wzięty od Arabów i przejęty od Turków: kahja oznaczający jakiś rodzaj piwa, oraz kahi będący napojem świątecznym, ofiarnym.

Kobiece uczty piwne

        W kontekście kulturowym piwa mamy wątek feministyczny w tej skandynawskiej opowieści, chodzi o ściśle kobiece pijatyki w zamkniętym gronie bez mężczyzn, działo się tak w Ingrii w dniu świętego Jerzego, 25 kwietnia, gdy kobiety wyprawiały zamkniętą ucztę we własnym gronie. Były to tzw. „babie prazdniki”, podczas których zbierano żyto i jęczmień, przyrządzano słód, a piwo warzyła któraś z gospodyń. Kupowano wódkę, gotowano i pieczono zakąski. To wspólne warzenie i spożywanie piwa miało zapewnić pomyślność hodowcom bydła, zdrowy wypas i zdrowe potomstwo krów i kóz. Istniał zwyczaj (przez M. Haavio opisany na bazie ludowych przekazów i zachowań z 1936r), spędzania krów z okolicznych pastwisk o pół dnia drogi od miejsca świętowania. Następowały wówczas jyrkie, śpiewano, tańczono, a wybrana stara kobieta kładła się do koryta, z zadartą spódnicą głosząc wszem i wobec, że jest „Jyrki. Inne kobiety nosiły ją po wsi, a potem wracały do picia piwa. Mężczyźni podchodzili pod okna domu gdzie odbywała się libacja i otrzymywali połowę piwa, ale bez jedzenia. Mężczyzn nie wpuszczano, ale był wyjątek – pastuch, który przyprowadził bydło bywał ugoszczony wódką, piwem, przekąską Innym kobiecym świętem była uroczystość jesienną porą (25 listopada) zwana „Piwkiem Katarzyny”. Wyglądała ona w ten sposób, że rankiem, w dniu świętej Katarzyny gotowano polewkę, potem zanoszono ją do obory i dawano wraz z piwem krowom, aby rodziły zdrowe cielęta. Potem kobiety zjadały polewkę w domu i wypijały piwo, niekiedy posilały się w oborze, piwo też tam wypijały. Te obchody świąt świadczą o łączeniu pogańskich, mitycznych treści z chrześcijańskimi, gdzie głównym wspornikiem uroczystości był KULT PIWA. Piwo popularne było na weselach, konsolacjach imieninach itp. Jednocześnie nasuwa się pewna refleksja o swoistej kobiecej przyjaźni, pośród wielu obowiązków domowych, wywalczyły sobie te świętowania piwne, które podnosiły ich rangę społeczną i były swoistym antidotum na rozterki, nostalgie, problemy osobiste i rodzinne. 

Święte piwo pomiędzy sacrum a profanum

        Pieśń – komentarz do obchodów święta piwa zaczyna się od zwrotek o narodzinach piwa. Archip Perttunen odśpiewał tę pieśń wraz z runem o Lemminkaeinemie uwzględniając program kobiałek, piwek, kwasów mających swój początek od obrzędów warzenia piwa.   Gdy piwo było przyrządzone podjęto próbę znalezienia pieśniarza (próbował śpiewać łosoś a potem szczupak) zdolnego do występów na uczcie piwnej. Tym kimś był „mocarz pieśni”, stary zaklinacz znany nam z „Kalevali”- Vaeinaemoeinen.

 W czasie świąt bóg dostawał swą porcję, a piwo bywało natchnieniem dla śpiewaka, zaklinacza pieśni. Piwo poza licznymi funkcjami (np. „napój mężów”, „napój kobiet”) było postrzegane, jako ŚWIĘTE – KAHJA, podstawa życia, tajemnica, zapowiedź pogodnej przyszłości, obietnica radości wynikającej z miłego smaku i dobrego towarzystwa. 

Kobiałki Ukko i „picie z czary Ukko”

       Tak nazywano składkowe uczty piwne, szesnasto-i siedemnastowieczne źródła(np. akta sądowe) wspominają o pijatykach ku czci najwyższego boga Ukko. Uczty były składkowe, sąsiedzi dostarczali określone ilości konwi piwa. Pito piwo, aby wyeliminować suszę, sprowadzić deszcz, organizowano wtenczas ucztę na brzegu jeziora, jeden z mieszkańców wchodził do jeziora i wypijał czarę z piwem. Inni, zgromadzeniu na brzegu też kosztowali – czara krążyła z rąk do rąk (stosowano również magię sprowadzenia deszczu).

       Piwo towarzyszy Skandynawom od zawsze, jest i było towarzyszem dni powszechnych i świątecznych, nagrodą, pocieszeniem. Możemy wyobrazić sobie gwar i głosy młodych kobiet i mężczyzn, śmiech świętujących kolorowo ubranych osób, połyskujące w kubkach czy kuflach piwo. W innym miejscu kraju (kobiałki Ukko w Rautalampi) wylewano piwo i wódkę na wzgórzu Ukko, żeby zapobiec suszy i żeby wielki bóg Ukko zesłał deszcz. W miejscowości Kurkijoki, w czasie suszy wystawiano na dachu jadło dla Ukko, ludność okoliczna wychodziła na dwór jadła i piła piwo przyrządzone ze słodu moczonego na dachu, czas suszy był czasem czerwcowym i świętem „kobiałki Ukko”. Kobiałka u Finów (vakat, vakkue) służyła do zbierania składki dla boga pogody Ukko przez grupę religijno-społeczną, w okresie wiosny, aby błagać go o deszcze. Natomiast fińska czara Ukko (vkon Malia) zapełniana była piwem, a był to ten napitek, którego ukochali bogowie i po którym błogosławili szczodrze ludziom. W runie o bohaterze Lemminkaeinenie obserwujemy scenę w Paeivoli, siedzibie słońca, gdzie trwają przygotowania do uczty, na którą gospodarze nie zapraszają tego herosa. Lemminkaeinenie mimo to zjawia się w dworzyszczu i zostaje poczęstowany „wężowym piwem” – piwo to wypija, ale oczyszcza je z mętów. Runo o tym bohaterze obejmuje wspomniany przeze mnie hymn o narodzinach piwa, pieśń o Pekko, pieśń o chmielu i jęczmieniu, czyli wątki nasycone przekazami o piwie. De facto piwo jest najpierwszym napojem Skandynawów, najważniejszym w przeszłości, bohaterem świąt pogańskich a później chrześcijańskich. Porzucając na razie ten obszar kulturowy zajrzyjmy do Germanów, gdzie na ucztę bogów warzy się piwo i gdzie zaczyna się czas święty, czas boży, połączony z błogosławieństwem piwa.

 

 Literatura

  1. Bielecki Marian, Zapomniany świat Summerów, PIW, Warszawa 1969 r.
  2. Haavio Martti, przeł. Litwiniuk Jerzy, Mitologia Fińska, PWN, Warszawa 1969 r.
  3. Herodot, Dzieje, przeł. Hammer Seweryn, Czytelnik, Warszawa 2011 r.
  4. Kumaniecki Kazimierz, Historia kultury starożytnej Grecji i Rzymu, PIW, Warszawa 1960 r.
  5. Mały słownik kultury antycznej Grecja i Rzym, pod red. Winniczuk Lidia, wyd. III poprawione i rozszerzone, Warszawa 1976 r.
  6. Piekarczyk Stanisław, Mitologia germańska, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1979 r.
  7. Wolski Józef, Historia powszechna starożytności, Wyd. III poprawione i uzupełnione, PIW, Warszawa 1979 r.

 

Autor: Maria Falińska