CZĘŚĆ VII PIWO W CYWILIZACJ ITALSKIEJ ETRUSKÓW I W CYWILIZACJI RZYMSKIEJ

Od mitów do podboju świata. Fenomen obyczajowy, kulturalny, społeczny w biesiadach rzymskich. Uczty Rzymian, rytuały zachowań przy stole. Pompeje. Rola piwa w rolniczych cywilizacjach. 

 

Etruskie sielskie życie wśród pól i winnic. Etruria felix.

          Urodzajne tereny Toskanii, zwłaszcza ziemie pomiędzy Fiesole a Arezzo obfitowały w zboża, bydło, winnice i wszelakie dobra, wśród których znaleźć można było oraczy, pasterzy, producentów żywności i interesującego nas piwa.. Rzymianie przy końcu republiki podnosili szlachetność zalet Etrusków, jako przedstawicieli starożytnego, rolniczego narodu, słynącego z pobożności i pracowitości (relacja T. Liwiusza). Tacy pracowici i rzetelni zasługiwali na poczęstunki piwne i winne, zarówno w czasie zwykłym jak i świątecznym.  Tak na marginesie warto wspomnieć, że starożytna Etruria, a potem nowoczesna Toskania, była silnym centrum cywilizacji – od VII w. p.n.e. do XV wieku n.e. symbolizowała narodziny kultury i jej cudowny rozkwit w XV i XVI stuleciu, w dobie odrodzenia – erę wielkich geniuszy i ich dzieł. Była to swoista pieczęć jakości produktów  ziemi a wśród nich napoju związanego z rolnictwem i uprawą zbóż- piwa.  Bogate pola Etrurii opulenta arva Etruriae, opisane zostały przez Pliniusza Młodszego, tego spokrewnionego z Pliniuszem Starszym, który badając sytuację chlustającego lawę Wezuwiusza zginął tragicznie. Pliniusz Młodszy wybudował jedną ze swych willi wiejskich koło Citta di Castello i stamtąd obserwował ziemię żyzną, gdzie zboże dojrzewa, żniwa są bogate a piwo leje się strumieniami (dodatek autorki). Były tam również urokliwe winnice i łąki pełne aromatycznych ziół i kwiecia. Zboża miała Etruria takie ilości, że mogła je eksportować poza granice kraju, tak było w V.w.p.n.e. gdy Rzym mając niedostatki w żywności prosił Etrurię nadmorską i nadtybrzańską o zboże zgromadzone w ogromnych spichlerzach. Zbiory bywały obfite, ceniono orkisz z Chiusi, którego korzec ważył 26 funtów. Piza słynęła z pszenicy pierwszej jakości wytwarzając ciastka z orkiszowego grysiku zmieszanego z winem i miodem. Dobre jakościowo zboża i to w dużej ilości sprzyjały wytwarzaniu piwa, jak w każdej cywilizacji gdzie prym wiodło rolnictwo i jego uprawy. 

          Wina etruskie od czasów Aleksandra Wielkiego popularne były w Grecji, polecane tak jak falern (znany z „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa ze sceny z Piłatem). Etruskowie woleli jednak różnego rodzaju muszkatele, słodkie ulubione przez pszczoły. Napoje wyskokowe obecne były na ucztach etruskich, na bankietach a więc piwo i wino musiały zasilać jadłospis proponowany przez gospodarza. Czyż można ucztować bez przyjemności picia chłodnego wina i schłodzonego piwa? Może tak, lecz w starożytności odpowiedź byłaby negatywna, tym bardziej, że zupełnie nieźle radzono sobie z chłodzeniem napitków, wykorzystując w tym celu wielkie kamienne dzbany, kruże, czary, wazy itp.            

Etruskie zwyczaje biesiadne

          Etruskowie jedli do syta dwa razy na dzień, każąc nakrywać stoły tak do śniadania jak i obiadu, przy czym jedli leżąc podobnie jak Rzymianie na łożach. Zastawa stołowa, w której nie brakowało naczyń srebrnych obejmowała, jak świadczą odkryte grobowce z VII w.p.n.e.w Vetulonii lub Praeneste wiele rodzajów naczyń, mianowicie amfory, dzbany, puchary, misy, wiaderka, czary ze złoconego srebra lub samego srebra. Po VII w.p.n.e. zastawa srebrna zaczyna zanikać (choć nie do końca), ale od momentu wejścia do imperium rzymskiego, czyli od III w.p.n.e.zwiększa się liczba luksusowych srebrnych naczyń, w tym do „wypitki”  szlachetnych płynów – piwa i wina. Na uczcie rolę podczaszego pełnił niewolnik czasami przebrany za kobietę. Inni niewolnicy musieli stać nieruchomo na uczcie posługując głodni i zmęczeni, bo bawili się panowie i ich goście. (np. klienci).           

Rzym – magia ucztowania- profile  zachowań  patronów i gości.

         Pisarze greccy i rzymscy opisywali piwo jako napój sporządzany z „wyroszczonej” pszenicy i jęczmienia poświęcony pięknej bogini Cererze czyli greckiej Demeter. Nazywano go, więc cerevisia.  Grecy i Rzymianie otrzymali – jakbyśmy to dzisiaj określili – przepis na warzenie piwa od starszych od siebie narodów. Tak uważał Tacyt i inni historycy czy podróżnicy.

         Cesarstwo Rzymskie było cywilizacją hellenistyczną, co oznacza, że cywilizację, kulturę, sztukę i literaturę także religię przyswoił sobie Rzym całkowicie od Greków. Także przyzwyczajenia kulturowe, materialne, duchowe, bachiczne upodobanie do piwa i wina (kulty Dionizosa- Bakchusa i Demeter –Ceres).  Asymilacja ta trwała około półtysiąclecia. Rzym jako silne, dobrze zorganizowane miasto etruskie było poddane procesom hellenizacji tak jak inne etruskie miasta. Uczty, na których piwa i wina lały się strugami stawały się popularne w ówczesnym świecie, uczty urządzali nawet ludzie ubodzy.  Ulegając hellenizacji uważali, że sięgając po jej zdobycze, zabierają to, co jest wartościowe, a czego pierwszymi „właścicielami” i promotorami byli Grecy. I przyszedł czas nowych dysponariuszy, gdzie napitek piwny będzie miał należne sobie miejsce, opromienione wielkością rzymskiego dziedzictwa.

          Czas historycznej narracji nabiera innych, nowych walorów, bowiem starożytny świat Rzymian w sposób dominujący narzuci swe władztwo innym ludom i narodom. A czas wesołego biesiadowania, gdy nie idzie się na wojnę, spełnia wszelkie walory estetycznego radowania się bieżącą chwilą, hedonistycznie pojętą towarzyskością, za którą idzie spożycie napitków, w tym wielkiej ilości piwa i wina najrozmaitszego. Zajrzyjmy zatem na uczty Rzymian, o których chciałoby się rzec skandując: uczta, uczta, uczta ….

         Uczta rzymska miała charakter ceremonii kulturalnej, podczas której, człowiek prywatny demonstrował własną pozycję społeczną. Wieczorem, jedzono i pito wedle rangi towarzyskiej zamożni notable zapraszali znaczących gości, przyjaciół, klientów. O uczcie tej powiemy, że była także, jak twierdzą znawcy, swego rodzaju sztuką. Goście (w zależności od statusu społecznego) zajmowali miejsca na łożach biesiadnych ustawionych wokół stołu –gerydonu, na którym stały obfite półmiski. Potrawy gotowano, smażono lub pieczono, przyprawy były ostre, sosy ciężkie wieloskładnikowe. Popijano wino żywiczne i wino z marsali, przy czym warto zaznaczyć, że pierwsza część uczty była poświęcona wyłącznie jedzeniu, zaś druga dłuższa i uważana za prawdziwą ucztę, piciu bez spożywania pokarmów. Współbiesiadnicy zakładali na głowy wieńce z kwiatów tzw. korony, rozsiewali wokół zapach wonnej oliwy, czyli perfum, bo alkoholu nie znali. Na uczcie, gdy popijano trunki rozmawiano na różne tematy, w tym filozoficzne, kulturalne, polityczne, popisywano się umiejętnościami retorycznymi, niekiedy wynajmowano zawodowych mówców. Uczta była wielkim wydarzeniem, choć nie stroniono na niej od wina czy piwa, gdyż picie oznaczało” światową” rozrywkę, akt twórczych dysput i śmiałych poglądów i refleksji.

         Lud rzymski miał do dyspozycji gospody a także bractwa (collegia), które były prywatnymi stowarzyszeniami, do których mógł aplikować każdy tak wolny jak niewolnik. Łączyła ich wspólna adoracja jakiegoś bóstwa lub podobny zawód (taki był początek i cel bractwa tkaczy i czcicieli Herkulesa.) Urządzali plebejskie uczty, na których nie tylko pito, ale roztrząsano własne problemy zawodowe, uczty też wyprawiano po śmierci członków stowarzyszenia. Czyli piwo i wino znów stawało się istotnym partnerem wzajemnych relacji towarzyskich.  Wiele śladów kultury materialnej znajdujemy w wykopaliskach miasta zalanego lawą pumeksu w 79 r.p.n.e. Było to miasto rzymskie Pompeje (tak dla ścisłości lawa Wezuwiusza zalała dwa miasta: Pompeje i Herkulanum). Społeczność tego miasta lubiła wystawne bankiety i pijatyki w dobrym towarzystwie. Przenieśmy się na moment do Pompejów, których dzieje opisuje świetna badaczka Mary Beard, z kielichem czy pucharem w ręku, bądź z kubkiem spójrzmy na to arcyciekawe miejsce rzymskiego dobrobytu.

POMPEJE – przyjemność rekreacji, perspektywa „uciech cielesnych”

        Jak pisze M.Beard „Sami Rzymianie przyczynili się do mitologizacji swych upodobań kulinarnych i obyczajów biesiadnych. Wspaniałe potrawy, w rodzaju dzika, z którego wnętrzności wyfrunęło stado kwiczołów, były jedną z wielu atrakcji na ucztach (a dzik był z ciasta). Malowidła pompejańskie są znakomitym źródłem dla odczytywania realiów biesiadnych. Mam tu na myśli sceny w Piekarni Cnotliwych Kochanków, gdzie dwie pary ucztują mocno upojone (na stolikach rozstawione są napoje) a jeden z mężczyzn leży całkowicie pijany w jednym z łóż.

       W Domu z Triklinium, na jednej ze scen gość biesiady wymiotuje, inni przyglądają się artystom, jeden z gości pozwala niewolnikowi zdjąć buty, bo widocznie przybył na ucztę. Wszędzie króluje Bakchus zarówno w swej wersji piwnej jak i winnej. Jeśli idzie o zastawę stołową to w wiejskiej posiadłości w domu w Boscoreale odkopano pod koniec XIX stulecia sto przedmiotów ze srebra a wśród nich parę kubków ozdobionych scenkami wesołej zabawy kościotrupów z różnymi napisami w rodzaju „Celem życia jest rozkosz”. Przykłady można by mnożyć, choć powyższe opisy odnoszą się do ludzi zamożnych. Wielu Pompejańczyków korzystało z barów (kawiarniane towarzystwo – „skocz na piwko naprzeciwko” aplikując znane powiedzonko!) z domów publicznych w dzielnicach „zepsucia”, z pokazów walk gladiatorów i dzikich zwierząt w amfiteatrze, z gier w kości, z przedstawień teatralnych itp. Zamykając ten etap naszych wędrówek wspomnijmy uczty, niejako hasła, symbole biesiadowania: ucztę Platona, Lukullusa, ucztę Baltazara, Trymalchiona…Łza się w oku kręci, gdy wyobrazimy sobie zapachy, słodkie wonie perfum i potraw, poblask czerwonego wina i bursztynowego piwa, śmiechy, dowcipy, nostalgiczne żale i filozoficzne przemowy. Taki zamierający odgłos cywilizacji rzymskiej.      

 

 

 LITERATURA:

  1. Mary Beard, Pompeje. Przełożył Norbert Radomski, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2010
  2. Robert Graves, Mity greckie. Przekład Henryk Krzeczkowski. Wydawnictwo vis -a`-vis/ Etiuda, Kraków 2009
  3. Herodot, Dzieje. Z języka greckiego przełożył i opracował Seweryn Hammer. Czytelnik, Warszawa 2011 
  4. Jacques Heurgon, Życie codzienne Etrusków. Przełożyła Zofia Cierniakowa. PIW, Warszawa 1966
  5. Zygmunt Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
  6. Zygmunt Kubiak, Piękno i gorycz Europy. Dzieje Greków i Rzymian. Wyd. Świat Książki, Warszawa 2003
  7. Zygmunt Kubiak, Literatura Greków i Rzymian. Wyd. Świat Książki, Warszawa 2003
  8. Mały Słownik kultury antycznej. Grecja, Rzym, wyd. III poprawione i rozszerzone, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1976
  9. Stanisław Piekarczyk, Mitologia germańska, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1979
  10. William Tarn, Cywilizacja Hellenistyczna. Przełożył Cezary Kunderewicz, PWN, Warszawa 1957
  11. Imre Trencsenyi-Waldapfel, Mitologia. Przełożył Jan Ślaski, PWN, Warszawa 1967
  12. Władysław Witwicki, Platona Uczta, PWN, Warszawa 1957
  13. Paul Vayne (red.), Historia życia prywatnego. Od Cesarstwa Rzymskiego do roku tysięcznego, Tom 1. Przełożyli Krystyna Arustowicz, Maria Rostworowska, Zakład Naukowy im. Ossolińskich, Warszawa, Wrocław, Kraków, 2005
  14. Tadeusz Zieliński, Grecja niepodległa.  Do druku podał oraz przedmową opatrzył Aleksander Krawczuk. Wydawnictwo Śląsk (z 1937 roku)

 

Autor: Maria Falińska