CZĘŚĆ XI – RENESANSOWE HOŁUBIENIE PIWA. JAGIELLOŃSKIE UPODOBANIA NAPITKÓW WINA I PIWA. RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW – konglomerat kultur i obyczajów. Biesiady dworskie, szlacheckie i mieszczańskie.(XV i XVI stulecie).

RENESANSOWE HOŁUBIENIE PIWA 

          MARCIN KROMER XVI-wieczny dziejopis w relacjach o ówczesnej Polsce podaje takie informacje: „/…/ w całej Polsce używa się powszechnie piwa oraz chleba z mąki żytniej. W Prusach piwo robi się z jęczmienia, na pozostałym zaś obszarze Polski również z miałko zmielonej lub utartej pszenicy, gotowanej w wodzie z dodatkiem chmielu; do pszenicy dodaje się niekiedy żyta, bądź orkiszu czy owsa.”(s.60). W innym miejscu czytamy o wywozie towarów za granicę takich jak: żyto, pszenica, jęczmień, owies i inne zboża, len, chmiel, skóry wołowe, łój, wyroby białoskórnicze, miód, wosk, bursztyn, smoła, potaż, itd. a wśród nich PIWO!

          Ta powszechność piwa oznaczała obecność tego trunku na stołach wielmożów tj. dworze królewskim, książęcym, szlacheckim i mieszczańskim a także chłopskim. Karczmy tak jak w poprzednim stuleciu, oferują kufle piwa, piwo bywa zapłatą i nagrodą za pracę czy usługę. Nadal popularne jest na zebraniach cechowych, umila spotkania towarzyskie i rodzinne. Obok wina, miodu i gorzałki.

           MIKOŁAJ REJ z Nagłowic herbu Oksza, piewca mowy polskiej i dobrego gospodarowania na własnej ziemi, tj. we folwarku, w sadzie i w ogrodzie, prezentuje swe szlacheckie credo w „Żywocie człeka poczciwego” Ach waszmość Reju twe opisy pór roku są miłe duszy wrażliwej na piękno polskiej przyrody, nostalgicznego krajobrazu i dobrego jedzonka i świetnego piwka  („Rok na czterzy części rozdzielon”).

           Przede wszystkim wiosna „Wiosnę, kto niedbale opuści, siła na tym należy”, a w niej pilnowanie zasiewów i wzrastania zbóż wszelakich takich jak żyto, pszenica, „jęczmyk miły a owies”. Rozkoszne są pory roku i rozkoszne jest czytanie tekstu Reja znamionującego gospodarską obrotność. W tym rozdziale o wiośnie zaznaczmy mową rejowską fragmencik o zbożach i piwie:, „Bo nie maszci zboża inszego pożyteczniejszego, jedno żyto, pszenica, jęczmyk miły a owies. Bo ty drobne rzeczy ani wzwiesz (ani się spostrzeżesz-M.F.) jakoć się rozlecą. Ale z tych drugich zbóż już masz chleb, już masz piwo, już masz konia, już masz wołu, już masz połeć, już masz owieczkę. A z tego wszystkiego i pieniążki, i hojna potrzeba domowa urośnie. A z ostatkiem też, kto nie ma portu (chodziło o spławianie zboża Wisłą do Gdańska), więc do targu albo słodmi wyszynkować (tj. resztę sprzedać albo wykorzystać do wyrobu PIWA). Wszystko, co pilny a troskliwy gospodarz zasieje to urośnie i w plonach stokrotnie da nagrodę wzbogacając właściciela. A piwko przysporzy wesela w sercu i radości z posiadanego majątku.

           A gdy nastanie lato? „Lato, gdy przydzie, co z nim czynić” „Nuż, gdy przydzie ono gorące lato, azaż nie rozkosz, gdy ono wszytko, coś na wiosnę robił, kopał nadobnieć doźrzeje a poroście? Anoć niosą jabłuszka, gruszeczki, wisneczki, śliweczki z pierwszego szczepienia twego, więc z ogródków ogóreczki, maluneczki, ogrodne ony ine rozkoszy.” Ta piękna staropolszczyzna subtelnie oddaje sielski nastrój panujący w dobrze prowadzonym gospodarstwie szlacheckim i zawsze mnie rozczula malarski wręcz opis poszczególnych czynności dobrego gospodarza i sprawnej gospodyni. Lato jest okresem pięknych żniw i baczenia, aby „brogi” nie były mokre, a w razie zagrożenia plony muszą być umieszczone w gumnie (stodole). Radość z dobrych plonów może być asumptem do zabaw, spożywania posiłków na świeżym powietrzu, delektowania się piwem tak bezpośrednio towarzyszącym produktom zbożowym.

           Potem następuje jesienna aura – „ Jesienne rozkoszy i gospodarstwa” a w nim: „Przydzie jesień, azaż nie rozkosz do siana się przejeździć? Ano nadobnie uorano, nadobnie sieją, włóczą śpiewają…”Osobny rozdział poświęcił Rej „gospodarstwu jesiennemu, domowemu”i czynnościom nieodzownym przy robieniu zapraw, gromadzeniu zapasów troskliwą ręką. Mówi z gospodarską troską o domowym paleniu wódeczek: „ Zaż też wadzi i powidłek sobie nadziałać, owoców nasuszyć, różyczek albo innych ziółek nasmażyć, wódeczek napalić?” Wszystko to rozkosz a krotofila, a dom wszytkiego pełen, co jest barzo wielki przysmak ku rozkosznemu a spokojnemu żywotowi człowieka poćciwego.” Po czynnościach gospodarskich można wesoło czas spędzać z przyjaciółmi, biesiadując w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, gdzie piwko, gorzałka czy wino przygotowane własnymi rękami (szczepienie domowej, szlachetnej winorośli) stwarzają aurę „rozkosznej” beztroski. Czas jesienny, subtelnej zadumy przygotuje nas do zimowych atrakcji.

           „Zima, co za pożytki i co za rozkoszy w sobie ma.”

           Autor dzieli się refleksjami dotyczącymi polowania w zimie, łowienia ryb („niewody zapuścić, ryb rozlicznych nałowić”), zakładania sideł na ptaki (dziś to potępiamy, ale to przecież XVI stulecie!).A w domu? „Ano izba ciepła, ano w kominie gore, ano potraweczek nadobnych nagotowano, ano grzaneczki w czaszy w rozkosznym PIWIE (powiększenie autorki) miasto (zamiast) karasków pływają!”

           Taki był ten renesans – poplątany politycznie, „znerwicowany religijnie” – reformacja, oferujący nowe wyzwania epoki – humanizm, układający credo dla ludzkich dążeń, czyli hasło człowiecze: homo faber. Innymi słowy, człowiek kowalem swe losu, coś z własnym życiem należy a nawet można zrobić, aktywizacja gospodarcza szlachty podobnej do Reja stwarzała im warunki dobrego życia – ars bene vivendi . W tym ideale mieściła się gospodarka zbożowa i warzelnie piwa, radość wynikająca z pełnego spichlerza i beczułek piwa i winka. Zdrobnienia stosowane przez pisarza podkreślają uroki polskiej wsi (jak powie ktoś później „wsi spokojna, wsi wesoła”), spokój serca wynikający z zasobności mieszka i ogólnego dobrobytu, bo przecież był to czas efektywnej gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej, gdzie i chłopi partycypowali w tej zamożności spożywając mięso i piwo, także wódkę.

           Wracając do naszego polskiego piewcy uroków polskiej gospodarki – zima i delektowanie się ciepłem i sytością domu szlacheckiego  wpisane jest w ceremoniał porządkowania spraw domowych i publicznych, zima jest czasem refleksji i spokoju, prace rolnicze są zakończone, do przedwiośnia daleko i nowych zasiewów. Dlatego „A wszakoż i winko, i miąsko, i piwko zamożysty (obrotny) darmo mieć może, jako dziś niektórzy działają kupiwszy kilko albo kilkonaście beczek, za połowicę (tj.połowę) mało swych pieniędzy nie weźmie, a połowicę darmo pije.” Komentując ten XVI wieczny fragment, powiemy, że człek roztropny, obrotny za połowę odzyska swój wkład pieniężny w sytuacji oddania wina i piwa do karczmy za cenę dwukrotnie wyższą od pierwotnej. Rej pisze: „Także i piwo, mając swój browar, by też dobrze połowicę do karczmy dał, a połowicę sobie zostawił, tedy za onę połowicę weźmie pieniądze swoje.” Piwem można spokojnie i do woli raczyć się w domu, częstować rodzinę i przyjaciół i jeszcze mieć zyski z pieniędzy karczmarza, któremu dostarczymy beczki tego miłego sercu alkoholu.

           Zamykając klamrą owe wynurzenia „poczciwego człowieka” dzięki plastyczności opowiadania można wyobrazić sobie ów wieczór zimowy w ciepłej izbie, gdzie szlachcic w kontuszu i delii siedzi z przyjacielem lub przyjaciółmi, obok dzieci, jako „błazenkowie kuglują, żonka z panienkami szyje, też się z tobą rozmawia”.

          Trzymają w rękach kufle piwa, piana osiada na wąsach, omawia się nowinki polityczne, powiatowe i ogólne z kręgów dworu królewskiego, a nawet z dalekiego świata, ale u nas, w Polsce jest lepiej, jest zamożniej, nasza żywność jest najlepsza i cały cywilizowany świat nie może się bez niej obejść (tzw. syndrom postrzegania gospodarki Rzeczypospolitej, jako „ Spichlerza Europy”).  W wielkim kominku płoną szczapy drewna, poblask pada na twarze dorosłych, migocze w tafli piwa, a „pieczenia się wieprzowa dopieka, cietrzew w rosołku, a kapłun tłusty z kluskami dowiera (dogotowuje się – M.F.), Więc rzepka, więc ine potrawki – a czegóż ci więcej trzeba?” Konkluduje Rej, że jeśli tylko zechcesz możesz korzystać pracowicie ze wszystkich dóbr, jakie Bóg daje dla przyjemności człowieka – „Byś jedno sam chciał, a sam tego i nabyć, i użyć umiał, tedyć Pan Bóg wszytkiego dosyć dał.”  Ot taka swoista filozofia człowieka renesansu, z jego hedonistycznym podejściem do życiowych zadań, w których mieści się kultura piwa i jego rozpowszechnianie w domach, karczmach, pałacach. Hołubienie piwa w renesanowych domostwach buduje świadomość pewnej wspólnoty cywilizacyjnej – przyjrzyjmy się upodobaniom piwnym na dworze królewskim Jagiellonów. Ten ogląd dotyczy jednak następnego cyklu wędrówek piwnych.   

 

WYBRANA LITERATURA CZĘŚCI X I XI

  1. Jacob Burckhardt, Kultura odrodzenia we Włoszech. Próba ujęcia. Przełożyła Maria Kreczowska. Wstępem poprzedził Mieczysław Brahmer. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991.
  2. Jan Stanisław Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI – XVIII. Tom I i II. Wstępem poprzedził Janusz Tazbir. Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1994.
  3. Jean Delumeau, Cywilizacja odrodzenia. Przełożyła Eligia Bąkowska. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1993. 
  4. Georges Duby, Robert Mandrou, Historia kultury francuskiej. Wiek X-. XX. Przełożyła Hanna Szumańska – Grossowa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965
  5. Dzieje Poznania do roku 1793, p.redakcją Jerzego Topolskiego, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa – Poznań 1988, t.1 i 2.
  6. Marcin Kromer, Polska, czyli o położeniu ludności, obyczajach, urzędach i sprawach publicznych Królestwa Polskiego księgi dwie, Przekład Stefana Kazikowskiego, wstęp i opracowanie Romana Marchwińskiego, Pojezierze, Olsztyn 1977.
  7. Władysław Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach. Wydawnictwo Literackie Kraków 1974.
  8. Polska w epoce odrodzenia. Państwo, społeczeństwo, kultura, p. red.Andrzeja Wyczańskiego, Warszawa 1986
  9. Mikołaj Rej, Żywot człowieka poczciwego, t. I i II. Opracował Julian Krzyżanowski, Ossolineum, Wrocław 2003.
  10. Jan Rutkowski, Wokół teorii ustroju feudalnego. Prace historyczne. Wyboru dokonał, opracował i wstępem poprzedził Jerzy Topolski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1982.

 

Autor: Maria Falińska