Era radlera. Lekkie piwa coraz silniejsze w grze o konsumenta

Gdy debiutowały na polskim rynku kilka lat temu, stanowiły raczej ciekawe uzupełnienie portfolio producentów złotego trunku niż jego nieodłączny element. Dziś piwa niskoalkoholowe i bezalkoholowe to kategoria, która notuje dwucyfrową dynamikę wzrostu rok do roku. Według firmy badawczej Nielsen, piwa o niskiej zwartości alkoholu i piwa „zero procent” pod względem wartości sprzedaży (6,2 proc.) wyprzedziły piwa niepasteryzowane (4,8 proc.) oraz piwne specjalności (4,6 proc.). Rozwojowi kategorii sprzyja rozkwit piwnej kultury, moda na aktywny styl życia, a także trendy konsumenckie, zgodnie z którymi o wyborze piwa decyduje przede wszystkim jego smak, a nie zawartość alkoholu.

Według Nielsena, co druga złotówka wydawana przez Polaków na alkohol przypada na piwo. Jest ono konsumenckim faworytem nie tylko wśród trunków procentowych, ale też najważniejszą kategorią napojową wartą ponad 15 mld złotych. Choć statystyczny polski piwosz to zwolennik piwnej klasyki w postaci lagera, w jego koszyku obok „jasnego pełnego” coraz częściej lądują piwa specjalne, do których należą m.in. niskoalkoholowe piwa smakowe (beer-mixy i radlery) oraz piwa bezalkoholowe. Zainteresowanie polskich konsumentów piwami lekkimi i bezalkoholowymi sprawiło, że między 2009 a 2015 r. zdołały one zwiększyć swój udział w rynku o 60 proc. Odbyło się to głównie kosztem piw mocnych, które w tym czasie najbardziej straciły na popularności.  

 Piwny rynek nabiera lekkości

Nielsen podaje, że od września 2015 r. do sierpnia 2016 r. na piwa bez alkoholu lub z niską jego zawartością konsumenci złotego trunku wydali łącznie blisko miliard złotych. Podczas gdy dynamika wolumenu dla całej kategorii w tym czasie wyniosła 2 proc., sprzedaż piwa o niskiej zawartości alkoholu (do 2,5 proc.) odnotowała 17-procentowy wzrost. Równocześnie sprzedaż piw bezalkoholowych poszybowała w górę o blisko 55 proc. Wg Nielsena rynek piw „zero procent” jest wart już 138 mln zł. – Rosnąca popularność piw niskoalkoholowych i bezalkoholowych to z jednej strony efekt obserwowanego od pewnego czasu trendu odchodzenia konsumentów od mocnych trunków, a z drugiej – wynik coraz większego zainteresowania Polaków aktywnym stylem życia, którego częścią jest umiarkowana konsumpcja alkoholu – mówi Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. Oferując piwa bez alkoholu lub z niską jego zawartością, browarnicy odpowiadają na potrzeby tych konsumentów, którzy do tej pory nie mogli lub nie chcieli sięgać po standardowe piwo. – Piwo w wariancie „zero procent” pozwala połączyć przyjemność płynącą z degustacji chmielowego trunku z dbaniem o dobre samopoczucie i zachowaniem aktywności przez cały dzień. To ważne szczególnie dla osób, które z powodów zawodowych nie mogą pozwolić sobie na spadek formy np. kierowców albo osób uprawiających sport – podkreśla dyrektor Gut.

Smak ważniejszy niż „procenty”

W umacnianiu rynkowej pozycji piw nisko- i bezalkoholowych kluczową rolę odgrywają aktualne trendy konsumenckie. Z badania przeprowadzonego przez GfK Polonia wynika, że dla ponad połowy piwoszy (56 proc.) najważniejszym kryterium decydującym o wyborze chmielowego trunku jest jego smak. Drugorzędne znaczenie mają marka (38 proc.) czy gatunek (21 proc.). Zaledwie co 9. badany (11 proc.) sięga po piwo ze względu na zawartość alkoholu. Preferencje piwoszy są dla producentów swego rodzaju kompasem wskazującym kierunek rozwoju kategorii – mówi dyrektor Gut. – Piwo, jak żadna inna kategoria napojów, może występować w postaci alkoholowej i bezalkoholowej, co stanowi o jego wyjątkowości. Zainteresowanie, jakim cieszą się wśród konsumentów piwa o niższej zawartości alkoholu i bezalkoholowe, to dla piwowarów znak, że warto w nie inwestować i w tym kierunku rozbudowywać portfolio  – dodaje.

 Pobierz komunikat