XXII – „DYSKRETNY UROK BURŻUAZJI”

Przez:
 w: Historia Piwa, O piwie, old-Historia piwa

CIĄG DALSZY UPODOBAŃ ELIT KSZTAŁTUJĄCYCH OBLICZE KULTURY I EKONOMII – NO I O PIWIE KILKA UWAG ŚWIADCZĄCYCH O UMIŁOWANIU TEGO TRUNKU PRZEZ KLASY WYŻSZE. ALE ROBOTNICZY LOS WIĄŻE PRACOBIORCÓW RÓŻNYCH REJONÓW EUROPY W ZWARTY SZYK LUDZI PREFERUJĄCYCH PIWO I GORZAŁKĘ.

      Burżuazyjne życie, jego ethos społeczny, przywiązanie do rzeczy wykwintnych, luksusowych stwarza ramy reprezentacji rodzinnej, która uzewnętrznia się ubiorem, pięknymi wnętrzami , ilością służby, siedzibami także letnimi, na prowincji. Bywa się na przyjęciach u przyjaciół, krewnych, przełożonych, uczestniczy w dobroczynnych balach, urządza wytworne kolacje, gdzie nie brakuje alkoholu, w tym dobrego, schłodzonego piwa. Rozwój nowych technik i technologii, szybkość komunikowania się w owym świecie, prężnie rozwijająca się prasa, stwarzają nowe warunki życia, świat nowych wyzwań przekłada się na życie jednostki i rodziny – wyżywienie, rytm życia podlega prawom prac i zajęć,  gdy uskłada się spory majątek, można spokojnie myśleć o starości i sukcesorach.  Także o przyjemnościach, słabostkach i przyzwyczajeniach. Tonia Buddenbrook, ze wspomnianej sagi rodzinnej, po swym powtórnym zamążpójściu, przenosi się do Monachium, gdzie zaczyna życie z odmiennymi upodobaniami kulinarnymi. Wśród tych nowości jest zimne piwo bawarskie, które tak polubi, że po powrocie (po rozstaniu z mężem) do rodzinnej Lubeki będzie je pijać  regularnie, pomimo kłopotów gastrycznych.

      Kupiecka burżuazja przy nowych obyczajach bycia i życia pielęgnuje także stare tradycyjne gusta w zakresie jedzenia i picia – ta nostalgia jedzeniowa wynika  z przywiązania do potraw regionalnych  i trunków do których zaliczamy przecież sławne wśród Niemców różnych landów piwa mniej lub bardziej szlachetne. Nie zapominamy przy tym o walorach odżywczych piwa, o których wiedzieli nasi przodkowie – byle z umiarem, byle dla podtrzymania dobrego nastroju i wesołego animuszu w zacnym towarzystwie, by nie ulec pokusie zaśpiewu: „Kurdesz, kurdesz, nad kurdeszami!” (wedle Franciszka Bohomolca).

      Wokół burżuazji funkcjonuje nowa warstwa ludzi różnych profesji – jest to inteligencja w osobach nauczycieli, prawników, lekarzy, artystów, którzy w XIX-wiecznym „wydaniu” są powiedzmy oprawą właścicieli fabryk, instytucji, majątków wszelakich. ,przyjaźnią się z nimi , bywają rodzinnymi lekarzami, powiernikami, zleceniobiorcami, bo przecież pieniądz „krąży wkoło”. Spotykają się tak jak w wiktoriańskiej Anglii przy winie, szampanie lub piwie, przy czym wino i piwo postrzega się w kategoriach leczniczych, jako antidotum na problemy zdrowotne (na przykład wino i piwo z żółtkami).

      Burżuazja prowadzi nie tylko lekkomyślny tryb zabawowego życia ale przecież pracuje, pomnaża rodzinną fortunę – tak dzieje się w przypadku Toma Buddenbrook , który regularnie pracuje w gabinecie i kantorze, a po wyborze na senatora w ratuszu, w kolegiach municypalnych. Jest jak wielu zamożnych młodzieńców z patrycjuszowskiej rodziny głową rodu, która decyduje o wszystkich ważnych wydarzeniach wśród bliskich sobie osób.  Może sobie pozwolić na dobre trunki, picie piwa najlepszej jakości, ale czyni to w dni wolne i świąteczne. Majątek, który dziedziczy musi pozostawić, najlepiej pomnożony sukcesorom.

 

JEDNOSTKA A RODZINA 

      Gazeta i kufel piwa w ręku służącego pana Pickwicka Sama Wellera mówią same za siebie – czas to relaksu, tym głębszego, że ma miejsce w więzieniu za długi, gdzie ludzie siedzą za niespłacone zobowiązania finansowe nic nie robiąc  i mało jedząc. Kuflem piwa można zasłonić twarz gdy rozmowa schodzi na nieprzyjemne dla pijącego tematy, kufel może być prezentem dla zaprzyjaźnionej osoby, może być elementem odpoczynku dla ojca powracającego do domu po pracy. Nie tylko porter ale i poncz też oczywiście.  W tych więzieniach siedziały całe rodziny, mnóstwo dzieci, starców, kobiet. Straszny los istot, które wpadły w finansowe tarapaty. Ich nie było stać na dobre pożywienie, kieliszek wódki czy kufelek piwa dla poprawienia nastroju. Dickens z całą mocą krytykował  ten stan rzeczy, uważając, że gdyby nie  pomoc współwięźniów, to ci nieszczęśnicy pozostawieni sami sobie umarliby z głodu. W tym więzieniu za długi nie brakowało tak tzw. złotej młodzieży, której hulaszczy tryb życia i nadużywanie trunków  doprowadzało do czerpania środków z wielu pokątnych źródeł i ruiny tak  zdrowotnej  jak i materialnej. „Wyciąganie” tych młodzieńców z tarapatów było sprawą rodziny, która odpowiednio surowo napominała i przywoływała do porządku. Według autorów znakomitego tomu historii życia prywatnego we Francji „Rodzina, główna scena życia prywatnego w XIX stuleciu, dostarczała postaci i głównych ról, praktyk  i  rytuałów , intryg i konfliktów. Ta niewidzialna dłoń społeczeństwa obywatelskiego była zarazem bezpiecznym gniazdem i węzłem dramatu.” Młodzi „wychodzili” buntując się z tych ram, mężczyźni w każdym pokoleniu korzystali z uciech i rozrywek kabaretów i wodewili, nocnych klubów rozkoszując się piwem, winem, absyntem czy prostą wódką. Były jeszcze inne formy egzystowania w XIX – wiecznym społeczeństwie a mianowicie w więzieniach, internatach, klasztorach, koszarach, w których to miejscach znajdziemy włóczęgów, żebraków, dandysów, zakonnice i zakonników, cyganerię i apaszów, czyli te grupy społeczne, które były pozbawione więzi rodzinnych. Wielu spośród nich oddawało się codziennym uciechom stołu i łoża jak cyganeria czy różnego autoramentu włóczykije – w  ich wypadku piwo, ten  najpierwotniejszy napitek cywilizacyjny musiał wystarczać za całodzienny pokarm.

      Rodzina burżuazyjna a także robotnicza pozostaje nadal główną wartością społeczną, ostoją jednostek, osobliwą sceną życia, której aktorzy wypełniają przypisane im role, ojców, matek, synów i córek, w dalszych pokoleniach dziadków i pradziadków. Rodzina jest oczywiście paternalistyczna, z dominującą rolą ojców, choć i kobiety mają coraz więcej do powiedzenia, przynajmniej w wypadku córek. Mężczyznom w sensie obyczajowym więcej wolno, to oni tkwią przy barze, bywają w domach rozpusty, palą cygara, piją alkohol (kufle piwa oczywiście też), chodzą do męskich klubów i stowarzyszeń.

      Kobieta w rodzinie robotniczej pełni  funkcję matki, gospodyni, zarządzającej gospodarstwem, pracownicy zakładów fabrycznych, służącej itd. Jest wielofunkcyjna, jej miejsce w rodzinie jest nie do zastąpienia , jej postawa winna być moralnie pozytywna – nie pije piwa i wódki w domu, czy poza nim bo to doprowadzi rodzinę do ruiny. Chociaż dla przyjemności i wzmocnienia sięgnie po kufel piwa czy ugotuje piwną polewkę, poczęstuje przyjaciółki winem lub piwem. Oczywiście były rodziny dotknięte schorzeniem opilstwa i wymagające interwencji i opieki państwa, stopień degrengolady bywał równie głęboki jak i obecnie. Mężczyźni korzystali z uroków relaksu popijając piwo „przy sobocie, po robocie”, we własnym gronie. Świat zataczał koło od obowiązku i porządku do odpoczynku i wesołości. Piwo bywało stałym, figlarnym bohaterem tych zawirowań.

 

MOŻE LEPIEJ PIJAĆ WODĘ BO NIE POPADNIE SIĘ W TARAPATY? ZŁE SKUTKI POPIJANIA PIWA I PORTERU, BO MOŻNA STRACIĆ ZDROWIE I PRACĘ.

      W „Klubie Pickwicka” w sprawozdaniu Towarzystwa Wstrzemięźliwości napotykamy relacje niejakiego H. Walkera, krawca, który pijał regularnie porter i piwo, wskutek czego stracił zdrowie, bo kolega ukuł go zardzewiałą igłą. Popijał także mieszankę alkoholową  zwaną ”psim nosem” składającą się z gorącego porteru, goździków, jałowcówki i gałki muszkatołowej. Ukłucie spowodowało bezwład ręki i uniemożliwiło pracę. Wobec tego krawiec pije tylko wodę i czuje się dobrze. Gdyby nie zgubny nałóg nadal miałby dobre zarobki. Wdowa, krawcowa posiadająca jedno tylko oko, opowiada, jak przyjęła jako zapłatę  obok niewielkiej gotówki kieliszek wódki. Po utracie zarobku nie pije i czuje się o wiele lepiej, nawet jako jednooka.  W tym tonie także inni, aktualnie nie pijący wypowiadali sentencje na temat trunków i picia, nieco wzdychając w żalu za przyjemnościami alkoholowymi z piwem na czele, jako ukojeniem i zapomnieniem. W powieści odzwierciedlającej XIX –wieczną Anglię piwo występuje w  wielorakich odsłonach informując w sposób sugestywny jak wszystkie warstwy społeczeństwa podchodziły do alkoholu, jakość zależała wyłącznie od zasobności kieszeni amatora piwa lub wódki.

      Przykładem tej różnorodności postaw mogą być dwaj studenci medycyny Ben Allen i Bob Sayer , którzy jak pisze Dickens wahali się pomiędzy częściowym a całkowitym pijaństwem. Ich umiłowanie trunków  obejmowało zarówno wódkę w rozmaitych konfiguracjach smakowych i alkoholowych jak i inne trunki, byle dużo, byle mocno, bez zwykłych  zahamowań   i  poczucia wstydu, że się tak wiele pije i to najczęściej bez okazji.  Bogatym zawsze więcej wolno więc i wódka i piwo i wino pod każdą szerokością geograficzną służą im jako element zabawy, konwersacji, perswazyjnej swawoli a symbolizują  pozycję jaką zajmują w społeczeństwie. Ziemianin pan Wardle, jeden z licznych  bohaterów „Klubu Pickwicka” uwielbia trunki, facecje i męskie przyjaźnie, jest szarmancki wobec kobiet, serdeczny dla rodziny i przyjaciół , celebruje święta wraz ze służbą i znajomymi. Wino, piwo, wódka, nalewki w rodzaju wiśniówki serwowanej w momencie przybycia pana Pickwicka i jego przyjaciół do posiadłości Manor Farm mają walor niejako tradycji i niezbędnego blasku uświetniającego dobra i jego właściciela wraz z rodziną. Jemy i pijemy przyjemne trunki wedle okoliczności ale także i bez specjalnego powodu – zamożność gwarantuje spełnianie zachcianek rozmaitego kalibru – od kameralnych przyjęć i rodzinnych posiłków po rauty i bale, przyjęcia bożonarodzeniowe i wielkanocne. Trunki mają mistyczną moc łączenia pokoleń, przy kosztowaniu piwa wlewanego do misy z winem tworzy się swoiste ogniwo towarzyskich relacji spajających wszystkich uczestników biesiady. Czar ucztowania trwa – chce się ten czas zatrzymać a przynajmniej powtórzyć rytuał biesiadowania. W XIX stuleciu wszystko jest możliwe, więc bal trwa i nęci  uczestników spienionym piwem i schłodzonym winem. ( a także zmrożoną wódeczką). Mieszczańskie kamienice ,rezydencje arystokracji i podmiejskie wille są świadkami rautów i bali, wykwintnego jedzenia i picia, tańców, ploteczek i opowieści nie wiadomo skąd. Wzorce rozprzestrzeniają się na inne grupy społeczne, aczkolwiek wobec biednych stosuje się filantropię wspierającą zakazy picia alkoholu, bo to uderza w porządne, tradycyjne rodziny i psuje obraz porządku społecznego na dziś i na przyszłość . Ewolucja stosunków społecznych w świecie burżuazji na polu rozrywki, wypoczynku i wydawanych przyjęć to także częste uczestnictwo w rautach coraz powszechniejszych w XIX wieku  oraz w otwieranych restauracjach, ogródkach piwnych, kawiarniach., gdzie korzysta się z picia dobrej kawy, herbaty, wina i piwa. Koniec stulecia zintensyfikuje obecność publicznych kawiarni i restauracji, przyjemność korzystania z nich wprowadzi nas w stulecie XX, w którym mnogość gatunków piwa (i olbrzymiej reklamy tychże gatunków) może oszołomić ofertą smakoszy i zapewnić im szeroki wachlarz   „piwowania”, czy „piwobrania”.

 

Autor: Maria Falińska