XXIII – KAPITALISTYCZNE RYTUAŁY PIWNE NA CO DZIEŃ I OD ŚWIĘTA DLA TYCH ZAMOŻNYCH I TYCH „ZA WĘGŁŁA” SPOŁECZNYCH DOLI I NIEDOLI, CZYLI „LUSTRO CI PODPOWIE, CO MASZ MĄDREGO W GŁOWIE. ALBO NIE”.

Przez:
 w: Historia Piwa, O piwie, old-Historia piwa

JESZCZE TEN XIX WIEK I JEGO WOLNORYNKOWA GOSPODARKA (WEDLE ADAMA SMITHA). A PIWO I TAK JEST NIE DO ZASTĄPIENIA, BO MOŻEMY NIM ZASPOKOIĆ PRAGNIENIE I GŁÓD.

A W BROWARACH „KAPSLA ALUMINIOWA”

Wiek XIX oparty o reguły gospodarki kapitalistycznej jest okresem masowej produkcji, bo czas manufaktur i ręcznych wyrobów mijał na korzyść fabrycznej, wieloseryjnej wytwórczości. Jak dawniej w cechach, tak teraz w środowiskach robotniczych pocieszano się kuflami piwa, kieliszkiem wódki (niekiedy w większych ilościach). Zacierają się wspomnienia o głodzie na przednówku, bo „wkracza” ziemniak wypełniający żołądki ludzi ubogich, choć i z ziemniaków przedsiębiorczy ludzie potrafią pędzić alkohol. W miastach dziewiętnastowiecznych egzystują i to wcale nieźle destylarnie, o których uwag kilka na przykładzie grodu Przemysława. Są otwarte od rana do późnego wieczora, mam tu na myśli ranną porę tj. szóstą i wieczorową 22. W gruncie rzeczy destylarnie to spelunki, w których można pokrzepiać się wysokoprocentowymi napitkami w razie nagłej i palącej potrzeby, bo czynne bywały w świątki i piątki, czyli w niedziele, święta. Można się domyślać, że to soboty bywały okresem największych zapotrzebowań na piwo i wódkę, bo wówczas robotnicy fabryczni otrzymywali określone zaliczki pieniężne, które chętnie wydawali na „ogniste trunki”.

      Wejdźmy na chwilę do jednej z poznańskich szynkowni, gdzie bucha gwar rozmów, krzyki, śmiech a w nozdrza uderza intensywny zapach alkoholu. Dominuje „czyściocha”, a w jej tle likiery, piwa, wino, rumy itp. Nie zabawimy długo, bo można ponieść przykre konsekwencje nadużywania trunków. Świeże powietrze czasami jest ratunkiem w parze z umiarem. Niekiedy potrzebna była interwencja policji, gdy towarzystwo było zbyt pijane, rozigrane i zakłócające porządek uliczny. Wówczas stróże prawa zabierali delikwentów do izby wytrzeźwień. Wśród birbantów bywały i kobiety ulegające pokusom wódczanym i piwnym.  

 

SPELUNKI, TRAKTIERNIE, RESTAURACJE

      Jak podają znawcy poznańskich realiów (Marcin J. Januszkiewicz i Adam Pleskaczyński) wedle obliczeń roku 1890 jedna knajpa przypadała na 218 Poznańczyków wliczając w to dzieci a nawet niemowlęta. Od Św. Marcina po dzielnicę Chwaliszewo wyszynki wódki i destylacje kusiły potencjalnych amatorów piwa i wódki, nawet w niedzielę. Wielu niepijących mieszkańców krytykowały te przybytki, ale interes się kręcił i znajdował wielu amatorów.  W 1899 roku zakazano sprzedawać alkohol dzieciom poniżej 16 lat, a w 1900 r. zaczęła obowiązywać godzina policyjna od 22, wreszcie pojawił się przepis o zamykaniu destylacji w sobotę, o 17, aby robotnicy zachowali nieco grosza na domowe potrzeby. W końcu piwa można się napić także w domu, w otoczeniu dziatek i małżonki. A piwo butelkowe, poręczne w zastosowaniu pojawiło się w Poznaniu około 1870r. Przyjrzyjmy się tej sprzedaży i procedurze produkcji.

 

 PIWO BUTELKOWE I KAPSLE („KAPSLA ALUMINIOWA”)

      Piwo zamykane było porcelanowymi korkami z gumką pełniącą funkcję uszczelniacza. Do szyjki butelki przymocowane były metalowe pałączki. Puste butelki powracały do browarów a tam korki myto, gumki zaś polewano wrzątkiem.  Wprowadzenie kapsli miało cel marketingowy jak powiedzielibyśmy dzisiaj – odcinano się od niehigienicznych korków na rzecz wygodnych metalowych kapsli, reklamując piwo. Piwo kupić można było w restauracjach i placówkach handlowych „zakapslowane „ wysokiej, jakości tj. jasne „Zdrój Mieszczański”, ciemne „Bawarskie” czy angielski „Porter”. Kapslowano także lemoniadę i wodę (słynna w handlu oranżada sycylijska „Ananas” lub „AL.-Or”). Kapsle aluminiowe pierwszy w Polsce wprowadził Poznański Browar Huggera (zbankrutował w 1937r.). Właściciele winiarni, browarów, restauracji zachęcali do nabywania trunków podając w reklamach informację o cenach umiarkowanych i miernych, korzystnych dla mniej zasobnych kieszeni. Jednocześnie gwarantowali towar najwyższej, jakości i świeżości (wino i piwo nieskwaśniałe), korzystne także dla zdrowia.

 

PIWA SIĘ NAPIJEMY, A KŁOPOTY POMINIEMY

      Bursztynowe piwo obecne było w rozmaitych gatunkach, niekiedy rozcieńczone wodą w karczmach, wypijane przez chłopów, pracowników folwarcznych, robotników, służących, rzemieślników. W XIX stuleciu w Niemczech i Austrii popularne były piwne bary, w których wielu nawet urzędników trafiało po pracy, wydając, co nieco na alkohole. Rytuały życia burżuazji uwzględniały nie tylko różnorodność czynników wewnętrznych jak i zewnętrznych, ale również kompromisy pomiędzy tym, co prywatne a publiczne, oficjalne, subtelne a niezamierzone, innymi słowy byli oni grupą nadającą własnej egzystencji określony styl. Odróżniający ją od innych. W zakresie upodobań biesiadnych także, w tym skłonności do luksusowych win i dobrego markowego piwa (jak w rodzinie niemieckich Buddenbrooków). Nie wspominając o pięknej zastawie, sztućcach i obrusach. Wydawanie przyjęć, przyjmowanie gości, bywanie, zasady dobrego wychowania tak odległe od wskazań Erazma z Rotterdamu wytwarzały poczucie komfortu, bezpiecznej egzystencji i wyjątkowości. Jeśli sięgano po dobre piwo i wina, to z poczuciem wyboru, selekcji i misji właściwego spożytkowania doczesnych dóbr za odpowiednio wysokie opłaty. Taka refleksja o bezpiecznej egzystencji od Mikołaja Reja do współczesnych poradników dobrego współżycia i zachowania się przy stole. Z dominującą tezą o szczęśliwości od Rousseau po Micheleta ( w francuskim rozumieniu).

      Wraz z upadkiem Napoleona zaczął się okres organizowania rautów w stylu angielskim, bowiem małe, kameralne spotkania były już niemodne, na rzecz tłumu gości, w którym nie wszyscy się znali, a więc konwersacja bywała na poziomie zdawkowych zdań i opinii. Popijanie i pojadanie też było pobieżne, ze względu na ilości zaproszonych gości. Ale obok rautów, były bale, podwieczorki, proszone obiady, reduty itd. Wszędzie temu towarzyszyło wybieranie napitków w rodzaju kawy, herbaty, czekolady, wina, gorzałki i piwa. Stosownie do pory dnia i charakteru spotkań. Wydawało się, że to tak będzie trwało dla świata burżuazyjnego „da senza capo”. Ale wszystko ma swój przewrotny koniec i ten świat także.  Wielka Wojna od 1914 wiele zmieni, lecz o tym w kolejnym felietonie.

 

 

 

BIBLIOGRAFIA WYBRANE POZYCJE

  1. Historia życia prywatnego. Tom 4. Od rewolucji francuskiej do I wojny światowej. Pod redakcją Michelle Perrot, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2006.
  2. Johan Huizinga, Homo Ludens. Zabawa, jako źródło kultury. Przełożyła Maria Kurecka i Witold Wirpsza, Warszawa 1985.
  3. Marcin J..Januszkiewicz, Adam Pleskaczyński, Swój do swego, czyli Księga Kupiectwa Poznańskiego, dla wygody Czytelników w porządku abecadłowym ułożona, Poznań 2004.
  4. Marcin J.Januszkiewicz, Adam Pleskaczyński, Podręcznik Poznańczyka albo 250 dowodówa. wyższości Poznania nad resztą świata, Poznań 2002.             

 

Autor: Maria Falińska