XXIV – MOŻE JESZCZE O XIX-WIECZNYCH WZLOTACH I UPADKACH DUCHA SPOŁECZEŃSTWA UPRZEMYSŁAWIAJĄCEJ SIĘ EUROPY. REGUŁY CYWILIZACJI OD CELEBRACJI DO POPULARYZACJI.

MOŻE JESZCZE O XIX-WIECZNYCH WZLOTACH I UPADKACH DUCHA SPOŁECZEŃSTWA UPRZEMYSŁAWIAJĄCEJ SIĘ EUROPY. REGUŁY CYWILIZACJI OD CELEBRACJI DO POPULARYZACJI. 

NIEŚMIERTELNY GEN DULSZCZYZNY (HULANKI, SWAWOLE, ALE WSZYSTKO W CZTERECH ŚCIANACH DOMOSTWA). HEGLOWSKI PRIORYTET RODZINY I JEJ MIEJSCE W MAKROSTRUKTURZE SPOŁECZEŃSTWA. A O CYGANERII I DANDYSACH WARTO WSPOMNIEĆ! 

      Reguły cywilizacji są okowami społecznych oczekiwań, lęków, przyzwyczajeń i nakazów etycznych i aksjologicznych. Ludzie zamożni by móc dobrze realizować to, co nakazuje prawo, własne sumienie i obowiązki sięgają do form reprezentacji rodzinno-rodowej w ubiorach, rezydencjach, działalności charytatywnej, uczestniczą w bankietach, bywa, że „pławią” się w szampanie, winie i szlachetnym piwie.  Dobre odżywianie i dobre trunki wyróżniają burżuazję wśród innych warstw społecznych, przydają blasku niecodzienności kobietom i mężczyznom, dobrze ubranym, najczęściej wykształconym, uprawiającym sztukę konwersacji. Czegóż chcieć więcej? Nie musimy pamiętać o chorobach, klęskach elementarnych (powodziach, pożarach), wojnach dotykających wszystkich, choć tych bogatych mniej, w momentach zagrożenia ludzie bronią się nadużywaniem trunków, strach egzystencjalny sprzyja wymyślnym scenariuszom (np. strach ludzi przed przełomowym 2000 rokiem, że może nastąpić koniec świata, krach ludzkiej cywilizacji).

      Lęki i nadzieje towarzyszą codziennym zmaganiom ludzi tak ze sfer burżuazji jak i zwykłym mieszczuchom, fenomen pracy i pracy od podstaw staje się hasłem naczelnym epoki pozytywizmu propagowanym przez Bolesława Prusa, Elizę Orzeszkową, Marię Konopnicką, Henryka Sienkiewicza, Adolfa Dygasińskiego, Adama Asnyka, by wymienić najpopularniejszych piewców tej ideologii. Nieco szyderstwa i krytyki domowi mieszczańskiemu przyda Gabriela Zapolska, jej naczelna bohaterka Dulska stanie się ponadczasowym wzorcem zakłamania, hipokryzji i wytartych prawd utrudniających życie rodzinie i znajomym. W tym domu kieliszek wódki czy nalewki pomaga na nerwy, choć syn Dulskiej Zbyszko nadużywa alkoholu w nocnych klubach, gdzie napotka podobnych sobie synów mieszczan, pracujących w biurze za dnia, a wieczorem nadużywających wina, piwa czy wódeczki. Alkohol ma tłumić lęki, stresy, brak perspektyw wyjścia z kołtuństwa rodzinnego, słowem działać w pewnym sensie leczniczo. Dla duszy i ciała.  

 

NIEŚMIERTELNY GEN DULSZCZYZNY

      Teza, że najlepiej brudy prać we własnym domu, w ustach Dulskiej była przekonywująca i nienowa, bo powtarzana przez ludzi o podobnym do Dulskich światopoglądzie. I choć to początki XX stulecia (1906r.) to podobne zachowania obserwujemy w wieku poprzednim XIX. Skłonności do alkoholu należy ukrywać w domu, gdzie można sobie folgować do woli wypijając wino lub piwo, w zaciszu domowym zamiast wydawać pieniądze w nocnych klubach. Kultywowanie prywatności rozprzestrzenia się w całej Europie, znalazłam fragment postulujący i podkreślający „ukrycie życia prywatnego” we Francji autorstwa Talleyranda i Stendhala. Cytując w ślad za Michelle Perrot: „Życie prywatne powinno być ukryte. Niedopuszczalne są próby poznawania i upowszechniania tego, co dzieje się w mieszkaniu osoby prywatnej.” ( Dictionnaire  1863-1872). Wypisz, wymaluj sytuacja „legionów” Dulskich pod każdą szerokością geograficzną. Nieszlachetne zachowania, mroczne sekrety, alkoholizm, bicie najczęściej żony i dzieci, podwójne życie, umiłowanie trunków z piwem i wódką na czele. I wiele innych, choć nie wszystkie złe elementy układanki domowej musiały być tak drastyczne i ostateczne, bowiem były i są rodziny całkiem prawidłowo wypełniające swe funkcje prywatne, wewnętrzne jak i wśród społeczeństwa.  Było rzeczą reżyserii wydarzeń punktowanie za i przeciw reguł i praw obowiązujących w danym czasie i miejscu geograficznym – współczesne podręczniki savoir-vivre, („kolejne w cielenia „nauki grzeczności”, od Erazma z Rotterdamu poczynając) porządkują zajęcia mężów i żon, ich czasu domowego, przyjęć, „bywania” i „przyjmowania” itd. Używanie trunków jest eleganckie, tylko jak już wspominałam w dobrym gatunku są to piwa i wina sprowadzane od rzetelnych producentów i dystrybutorów (na przykład tak postępują Buddenbrookowie).

      W heglowskim ujęciu rodziny mamy do czynienia z analizą stosunków pomiędzy jednostką, społeczeństwem obywatelskim a państwem. Przy czym jednostka jest podporządkowana rodzinie tworzącej podstawowy krąg społeczeństwa obywatelskiego, bez tych zależności państwo odnosiłoby się do mas, zbiorowości nieuporządkowanych. Rodzina poza tym reprezentuje naturalną moralność.  W tym kontekście ustalone reguły gry towarzyskiej i reprezentacyjnej obejmują katalogi zachowań na scenie publicznej i domowej – przyjęcia, bale, biesiady służą rytmowi dnia codziennego i wystawności dni świątecznych – trunki – wina obok piwa i wódki i nalewek uświetniają

 

„UPAŁ W RAJU” I POLEWANIE PIWEM. CYGANERIA.

      A do radosnego spożycia piwa i wina można by zastosować fragment wiersza K.I.Gałczyńskiego „Upał w raju”. Gdy zapanował upał w raju „Od rana aż do wieczora anioły wzdychają, wzdychają/, pokotem leżą na łąkach i piwem się polewają.” Piwo w obwolucie rajskiej przyjemności to jest to i dla wielu więcej nie potrzeba!  Dla stulecia XIX takoż, choć przecież hamulce mieszczańskiej moralności były oprawą przykazań i norm odnoszonych do potraw i trunków. Pozostawali jednak inni w społeczeństwie burżuazyjnym zaszufladkowani do grup cyganerii, dandysów, closzardów, wagabundów itp. Tkwiący w społeczeństwie, a niekiedy wykluczeni.                   

      Zajrzyjmy do legendarnej Dzielnicy Łacińskiej w Paryżu  – studenci, którzy nie pokończyli medycyny, prawa, wreszcie artyści różnego autoramentu tworzą niepowtarzalny klimat cyganerii francuskiej. A trunki w takim środowisku i w takim towarzystwie krążą nieustannie przydając pikanterii ludziom żyjącym „na luzie”, w wyzwoleniu od zasad obowiązujących mieszczuchów. Piwo, tanie wina, wódka, opary tytoniu, częste choroby z gruźlicą na czele wpływały na wysoką statystykę zgonów, która jednak nie odstraszała kolejnych amatorów bujnego życia towarzyskiego. Przecież wciągało miasto ze swymi barami, salonami, bulwarami, gwarem i radością ulicy.   Przy piwie, winie i kawie można rozmawiać, dyskutować, spierać się na różne tematy, pisanie i dysputa były głównym zajęciem cyganerii, która zalegała biblioteki, czytelnie by móc pisać i czytać. I wieść cygańskie życie jak na wolnomyślicieli przystało. A więc w górę kielichy i kufle, na pohybel nudnym zasadom burżuazyjnego społeczeństwa. Nic nie posiadamy, za nic nie płacimy, są długi, ale co tam, żyjemy wolni, niezależni, szczęśliwi.  Ot cała cyganeria, która dla wieczornego przyjęcia kilkoma dekoracjami, np. tkaniną, obrazem, rzeźbą potrafi nadać klimat przytulności, niedbałej elegancji i która nie dba o pozory stateczności, potrafiąc w ciągu nocy „przepuścić” własne lub pożyczone pieniądze. Oddając się uciechom Bachusa i Erosa i ponętności gier hazardowych realizuje własne pojęcie wolności. W tym wszystkim strumienie alkoholu, wina i piwa przydają im etykietkę ludzi szczęśliwych, wolnych, a mężczyznom tego swoistego świata zapewniają dominację nad kobietami, nawet gryzetkami. Amatorami uciech alkoholowych i swobody bywali także dandysi.

 

DANDYZM I JEGO FILOZOFIA ŻYCIA

      Oto sylwetka Dandysa. Dobrze ubrany, głoszący hasła, że urodził się po to, aby nosić wytworne ubrania, i mnóstwo akcesoriów ubraniowych w rodzaju rękawiczek, parasoli, muszek, kapeluszy, lasek itd. Wyróżnia go też staranna, drobiazgowa toaleta, czystość ciała, fanatyczne przywiązanie do częstych zmian bielizny i kąpieli. Ma słabość do arystokracji, głosi hasła antyegalitarne, nienawidzi ustabilizowanego życia rodzinnego, gardzi węzami życia małżeńskiego, kobietami uosabiającymi niewolę małżeńską. Zmierza w kierunku homoseksualizmu (lepsza jest miłość chłopców) i nie sposób nie przytoczyć tu słowa Gustawa Flauberta, które brzmią w ten sposób: kobieta jest naturalna, jest przeciwieństwem dandysa, w związku z tym jest wstrętna. Dziwna logika, ale mieszcząca się w jego pojmowaniu świata. Lubi wytworne trunki, dobre gatunkowe wina i piwa, bowiem akceptuje bogactwo obok skromności wynikającej z krytyki burżuazji i porządków kapitalistycznych. Nienawidzi potomstwa, idei rozmnażania, uosabia pesymizm i wolę włóczęgi. Przypomina mi się w tym miejscu bohater poematu Aleksandra Puszkina „Eugeniusz Oniegin” ubrany jak londyński dandys. Nie potrzeba lepszego uwiecznienia sylwetki dandysa niż pióro genialnego twórcy. Obydwa nurty tak cyganerii jak i dandyzmu używały alkoholu, jako podniety duchowej i sposobu wyrażania buntu i własnych aspiracji. Były i środkiem i celem ich niespokojnych dusz. 

 

Autor: Maria Falińska