XXV – PROLETARIACKI LOS UBOGICH – PRACA, NĘDZNE DOMY I DZIELNICE, ODPOWIEDNIE ROZRYWKI UBOGICH W XIX STULECIU. PIWO WSPOMOŻYCIELEM BIEDOTY A CZASEM NĘDZARZY.

A DLA LEPIEJ SYTUOWANYCH REKLAMA PIWA.

      W kapitalistycznej Europie ludzi zasobnych, ubogich postrzegano, jako „dzikusów” ludzi prymitywnych, niewykształconych o złych nawykach i manierach. A że gnieździli się w norach i złych dzielnicach nędzy to zjawisko rosło do wielkich rozmiarów dając w efekcie enklawy biedy, byle, jakości i rozpaczliwej egzystencji. Alkohol sprzyjał złym nawykom i wprowadzał element chaosu w trudne życie proletariuszy jakbyśmy to ujęli „różnej maści”, we francuskich, angielskich, niemieckich miastach i miasteczkach służbę lokowano na poddaszu, (szóste piętro w Paryżu) w suterenie i byle gdzie. Ich los pogarszały choroby, epidemie, rozmaite klęski z wojnami na czele. Robotnicze getta były obrazem tej gorszej, dramatycznie złej kondycji ludzi żyjących, gdzie rozpacz i brak perspektyw wyjścia z tej sytuacji topiono w tanim winie i piwie. Kufel piwa i to niejeden zakreślał granice towarzyskości a im dalej od zamożności i bycia „lepszym” społecznie, tym brud, niechlujstwo i brak higieny wypełniały ściślej jej życie codzienne.                            

      Otwierając inną kartę społeczeństw kapitalistycznych schodzącego XIX stulecia powiemy, że zamożność bogatego mieszczaństwa nie oznaczała fanatycznego przywiązanie do czystości, nawet w najbogatszych domach kuchnie i toalety mieściły się na tyłach domu, będąc pomieszczeniami małymi, zaniedbanymi, jakby dostosowanymi dla służby. Dopiero angielskie rozwiązania techniczne w drugiej połowie tego stulecia (kanalizacja) poprawiły stan rzecz a przecież przy różnych przyjęciach i „herbatkach”, gdy pito wiele płynów od kawy, herbaty, czekolady poczynając po wina i piwa przybytek czystości i intymności był wskazany.

      Przyjemności związane z wypoczynkiem i wakacjami w XIX stuleciu idą w parze z dobrym odżywianiem i sięganiem po wina i piwo, jako elementami relaksu – Tonia Buddenbrook, jako młoda dziewczyna wyjeżdża do słynnego Peenemeunde, gdzie radośnie spędza lato, jak wielu innych przedstawicieli bogatych kupieckich rodzin. Francuska burżuazja zabawia się także w kasynach rozmieszczonych na „rodzinnych plażach”, tworząc kręgi towarzyskie i wspólne biesiadowanie choćby to były napitki alkoholowe bez przekąsek. Włączona jest w rytmy dnia codziennego i rytuały domowe przynależne tej dominującej klasie społecznej. Jako ciekawostkę podajmy średni przewidywany wiek życia w ciągu XIX stulecia – W 1801r. wynosił 30 lat, a w 185O 38 lat dla mężczyzn a 41 dla kobiet, a w 1913 czyli na rok przed Wielką Wojną dla kobiet 52 a dla mężczyzn 48. Dzieje współczesnej Europy to przedłużające się prognozy życia związane z postępem cywilizacyjnym. Alkoholizm oczywiście może skracać życie tak biednym jak i bogatym, ale złe nawyki jedzeniowe jak i możliwości finansowe spychają ubogich do egzystencji lichej i skutecznie sprzyjającą chorobom.

 

A RODZINA DZIEWIĘTNASTOWIECZNA NADAL OPOKĄ SPOŁECZEŃSTWA. GDY SIĘ ZACHWIEWA TO SZYBKO PODNOSI. PIWO I INNE TRUNKI WZMACNIAJĄ WIĘZI, POPRAWIAJĄ SAMOPOCZUCIE, CHOCIAŻ MOGĄ TAKŻE ROZBIJAĆ ZWIĄZKI PRZY NADUŻYWANIU!

      Cytując fragment historii życia prywatnego (artykuł Michelle Perrot) o rodzinie i jej potrzebach, zwróćmy uwagę na pewną dramaturgię jej egzystencji: „/Krzyki i szepty, skrzypiące drzwi, zamknięte szuflady, skradzione listy, pochwycone gesty, zwierzenia i zatajenia, spojrzenia ukradkowe lub przechwycone, to, co powiedziane i nie powiedziane – wszystko splata się w świat wewnętrznych porozumień, tym bardziej finezyjny, im silniej skoncentrowane są interesy, miłość, nienawiść, wstyd.” Pieniądze tak u bogatych jak i ubogich stanowią temat drażliwy, testamenty często nie jednoczą, ale dzielą i sieją zawiść. U ludzi bardziej lub mniej zasobnych dzień wypłaty jest tym dniem, w którym zaniepokojone kobiety wyglądają mężów, nawykłych do odwiedzania barów ii szynków i przepijania części (bywa, że znacznej) zarobionych pieniędzy. Piwo i wódka są wtenczas naturalnymi wrogami harmonii domowej, złość przenosi się na dzieci, panuje wówczas harmider, krzyki, wyzwiska, płacz dzieci itp. Alkohol i złe towarzystwo naraża rodzinę na konflikty i rozpad. Bicie żony i dręczenie jej dotyczy znakomitej większości środowisk wiejskich i robotniczych. Wygląda to w ten sposób, że opity piwem i wódką mąż wraca do domu, po czym, niezadowolony łoi żonę, czym popadnie. Najczęściej z powodu niegospodarności. Jeden z francuskich plebejuszy usprawiedliwiał się przed sądem za śmiertelne pobicie żony, że kuchnia była zimna, wygaszona a obiadu nie było. Czyli jakbyśmy to ujęli dzisiaj „zupa była przesolona!”  Oczywiście bywało nieskończenie wiele wizerunków harmonii wewnątrz rodzinnej, gdy alkohole nie przeszkadzały ani nie rozbijały miru domowego, przydając wesela i dobrego humoru jego użytkownikom. Wszystko zależało od umiaru i mądrości spożywających.     

 

ABSYNT („ZIELONA CZARODZIEJKA”) I INNE ALKOHOLE.

      Niepokojące było spożywanie absyntu przez klasy wyższe, bo był on szczególnym, dramatycznym szkodnikiem zdrowia niszczącym komórki mózgu i sprzyjającym padaczce, epilepsji. Zjawisko nadużywania trunków wszelakich odnosi się do wszystkich grup społecznych tak bogatych jak i ubogich, tak było niegdyś, tak jest obecnie. Piwo często jest postrzegane, jako nieszkodliwe, pożyteczne dla zdrowia, nieuzależniające, na jakiś specjalnych prawach – oczywiście wszystko jest miarą rozsądku, bo mamy do czynienia z trunkami, które wprawiają w mniejsze lub większe upojenie alkoholowe. Ale mity i stereotypy potrafią funkcjonować w obiegu społecznym przez stulecia. Przed I wojną światową burżuazja i środowiska robotnicze potępiały alkoholizm wśród swych przedstawicieli i wrogo odnosiły się do absyntu (mniej popularnego u robotników).  „Zielona czarodziejka” kusiła elity, artystów, literatów, była swoistym przyzwoleniem na samo destrukcję. Natomiast w środowisku robotniczym, ktoś, kto nie pije piwa, wina i wódki uważany jest za tego, który wyłamuje się z grupy i wywołuje gniew, kpinę i lekceważenie. Czyli picie alkoholu stosownie do okoliczności jest obowiązującą normą towarzyską. Według badań francuskich historyków (Paryż i okolice) robotnicy kupowali wina, na przykład wina chinowcowe, preferowali wódkę rumową, natomiast piwo i cydr w mniejszym zakresie. Pijano także w miastach i na wsiach kawę z dodatkiem calvadosu, kobiece upodobania obejmowały likiery, bo słodkie, macerowane owoce i aperitify. No i poczciwe „piwsko”, „piwko, bo wchodziło w skład menu poprzednich pokoleń z XVIII stulecia rodem. (I wcześniej).

 

„PRAWDZIWE PIWO GRODZISKIE TO SZAMPAN POLSKI” – Z REKLAMY POLSKIEGO PIWA.         

      Piwo to zachwalano w polskich miastach a szczególnie popularne było w poznańskich restauracjach a nawet doczekało się panegiryku na własną cześć, czyli „Ody na cześć piwa grodziskiego” autorstwa historyka Józefa Łukasiewicza. Piwo było lekkie sporządzane ze źródlanej wody grodziskiej a dodawany doń słód pszeniczny wędzono dymem z dębowego drewna. Było ono konkurencją wobec ciężkich gatunków piwa bawarskiego a podawano je w powyginanych szklankach a nie w kuflach. Niemcy z czasem przekonali się do tego piwa i transportowane je nie tylko na terenie Rzeszy, ale także wśród kolonistów niemieckich w Afryce wschodniej i wśród żołnierzy Africa Korps.

      Reklamowano to piwo wszelkimi sloganami: na przykład: „Popierajcie przemysł swojski! BROWAR GRODZISKI ŚW.BERNARDA; „NOWY BROWAR GRODZISKI” pozbądźcie się uprzedzenia! Popierajcie przemysł swojski!”; „Wyborowe piwo grodziskie” itd. Dla porządku rzeczy dodajmy, że próby zawładnięcia rynkami amerykańskim i chińskim nie dały pozytywnych rezultatów, natomiast piwo to przetrwało cały PRL a zniknęło ze sklepów w 1994r. Ot taka kolej rzeczy i zjawisk.

 

WYBRANA LITERATURA

  1. KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI, DZIEŁA W PIĘCIU TOMACH, WYDAWNICTWO CZYTELNIK, T.1, WARSZAWA 1979, T.1. POEZJE.
  2. MARCIN J.JANUSZKIEWICZ, ADAM PLESKACZYŃSKI, SWÓJ DO SWEGO, CZYLI KSIĘGA KUPIECTWA POZNAŃSKIEGO. DLA WYGODY CZYTELNIKÓW W PORZĄDKU ALFABETYCZNYM UŁOŻONA, POZNAŃ 2004.
  3. HISTORIA ŻYCIA PRYWATNEGO, TOM 4, OD REWOLUCJI FRANCUSKIEJ DO I WOJNY ŚWIATOWEJ, POD REDAKCJĄ MICHELLE PERROT, WROCŁAW, WARSZAWA, KRAKÓW, ZAKŁAD NARODOWY IM.OSSOLIŃSKICH, WROCŁAW 2006.  
  4. ZDZISŁAWA OKUPNIAK-WENSKA, WYCHOWANIE KOBIET NA ZIEMIACH POLSKICH NA PRZEŁOMIE XIX I XX WEIKU, POZNAŃ 1970. MASZYNOPIS PRACY MAGISTERSKIEJ. ZE ZBIORÓW WŁASNYCH.

 

Autor: Maria Falińska