XXVIII – FELIETON SPECJALNIE POŚWIĘCONY BADACZOM MITÓW FIŃSKICH, NIEKIEDY ROSYJSKICH I IRLANDZKICH GDZIE PIWO BYWA BOHATEREM ZASŁUŻONYM, NIEKIEDY NIESPODZIEWANYM, A ZAWSZE POŻĄDANYM I NIEZBĘDNYM.

WINNO-PIWNE PRZYGODY PRAOJCA NOEGO.

      Jest tu sporo informacji dotyczących kultu piwa i piwa, jako zjawiska kulturowego. Zaciekawienie budzi fakt wkomponowania piwa do epopei o Noem i jego perypetii z budową arki. W „Księdze Rodzaju” praojciec Noe uległ czarowi wina i skutkiem tego padł pijany w namiocie. Dalej znamy reperkusje tego wydarzenia – wizyta Chama i jego naigrywanie się z ojca, potępienie ze strony braci Sema i Jafeta, przekleństwo Noego skierowane do Chama, (gdy oczywiście się obudził chyba na kacu!). W innych odmianach jakbyśmy powiedzieli mitu o Noem upijającym napitkiem jest piwo, przyczyniające się do kłopotów Noego.

      W Finlandii preferującej napój piwny, piwo pieni się od piany ze świńskiego pyska, którą syn Kalervo dołożył do zacieru, aby fermentowało. W przypowieściach rosyjskich Noe otrzymał od żony piwo sporządzone z piany z końskiego pyska lub wieprzowego ryja. W irlandzkich zaś to diabeł zwany „dziedzicem” splunął do piwa powodując pojawienie się piany i to tak obfitej, że spływała na podłogę. Ponieważ był to czart, to piwo staje się przyczyną pokus i różnych złych zjawisk. Według Estończyków piwo pieni się od świńskiej śliny i Noe używa jej przy warzeniu piwa.

      Te przekazy wymagają pewnych komentarzy, bowiem wydarzenia związane z pijaństwem Noego w „Księdze Rodzaju” mają miejsce po potopie, podczas gdy we wspomnianych mitach dzieją się w trakcie budowy arki i przygotowań zwierząt do wejścia do wybudowanej łodzi. Szczególna, co prawda negatywna jest rola żony Noego, która słucha podszeptów diabła pragnącego wejść do arki i swoje czynić. Żona uległa szatanowi przyrządza napój (piwo lub w karelskim opisie wódkę) i daje ją mężowi. Dodatkowo diabeł poucza ją, aby ostatnia weszła do arki, gdy Noe będzie już zmęczony i zirytowany i zaklnie złorzecząc żonie (chyba coś w tym rodzaju: „babo gdzie jesteś, do diabła chodź zaraz!). I to otwierało furtkę dla diabła pragnącego też uratować się z potopu i oczywiście mieszać w ludzkim nowym świecie, jaki miał się narodzić po potopie. O ironio w tym lepszym, ale już z diabełkiem (diaskiem) schowanym pod podłogą. Czyli innymi słowy, zło zawsze może się zadomowić niezależnie nawet od nakazów boga lub bogów. A piwo, wino czy wódka mogą okazać się doskonałymi wspomożycielami intryg diabelskich, bo nadmiar alkoholu sprzyja otumanieniu i działaniu niezgodnemu z wolą człowieka trzeźwego, rozumnego. I mówimy wówczas o grzechu opilstwa powszechnie potępianym obok lenistwa czy obżarstwa.

      W każdym razie z potopem, arką, Noem i jego żoną związane są trunki, procedury warzenia piwa i tworzenia piany na powierzchni piwa– czasami mówi się o uprawie winorośli i winie a nawet wódce – moc sprawcza kultury piwnej i winnej a nawet wódczanej staje się elementem napędowym wydarzeń o proweniencji mitycznej lub historycznej. A ludzkość pomimo odnowy zabiera na nowy początek diabła krzywdziciela i kusiciela wszelkiego stworzenia bożego.  Wydaje się, że jest to rzecz nieunikniona a bezwinne piwo i wino pomaga w realizacji zamysłu takiego oto:, „jeśli ma być arka z ludźmi i zwierzętami to niech znajdzie się miejsce choćby niewielkie dla diabełka”.  Fabuła związana z Noem i arką jest szersza interpretacyjnie, nas „zatrzymał” wątek piwny mniej znany od wątku winorośli, choć równie atrakcyjny. Dziwne koła zatacza adaptacja piwa w społecznym kręgu pijących, rzecz ta odbywa się w relacji od profanum do sacrum, w porządku rzeczy wymijających się zdarzeń, osób i symboli kulturowych, stanowiąc zaporę przed lekkomyślnym trwonieniem błogosławieństw i wyroków boskich. I choć znowu wkracza na scenę życia zło, niejako powtórka kuszenia Ewy przez złego ducha w Edenie, w raju, ( bo kobieta bardziej uległą jest szatanowi, przynajmniej tak sądzą teologowie), to tym razem chodzi o czyszczenie starego świata z grzechów a przydanie nowych „rumieńców” uratowanym sprawiedliwym. A piwo w czarownym geście żony Noego bywa heroldem dobrego i złego – tak musi być gdzie dobro to i zło, gdzie brzydota tam piękno, gdzie uczciwość tam przekręty, gdzie chciwość tam szczodrość itd.

 

KULT NIEDŹWIEDZIA A KULT PIWA

      Badacze mitów i wierzeń fińskich zwracają uwagę na opisy kultów niedźwiedzia, który to niedźwiedź stanowił przedmiot polowań a jednocześnie czci i modłów błagalnych, przeprosin za pozbawienie go życia. Przytoczmy w ślad za Martti Haavio autorem opisanej już wcześniej „Mitologii fińskiej” osobę Christiana Salmeniusa (1700 – 1791), który w książce „Opis historyczny i ekonomiczny parafii Kalajoki we wschodniej Botni” ukazuje rytuały stypy po zabiciu niedźwiedzia na Północy Finlandii. Wedle niego, gdy mieszkańcy upolowali niedźwiedzia to napełniali PIWEM jego czaszkę i zawieszali na drzewie. Jak długo wisiała tak wlewano do niej przez małe otwory różne napitki, przemawiano do czaszki, kłaniano się, weselono.

      Na początku XVIII stulecia w dekanacie Viitasaari znaleziono opis stypy niedźwiedziej. Według niego na wielką ucztę przygotowywano zapasy zboża, aby przyrządzić PIWO I WÓDKĘ. Zaczynały się zaślubiny martwego zwierzęcia, czyli obrzędy z głową. Wybierano chłopca, jako pana młodego i dziewczynę do roli panny młodej. Mięso niedźwiedzia jedzono z gotowanym grochem, a misę z głową zwierzęcia umieszczano na miejscu najważniejszym na końcu stołu. Jedzono i pito PIWO oraz śpiewano pieśni, w których zwracano się przymilnie do niedźwiedzia. Wyglądało to mniej, więc tak: ”Mój niedźwiadku, ma ptaszyno, mój pięknisiu, mój złociutki. Pokój daj krowom z cielęty, zgódź się z dającymi nawóz. Mój staruszku, ma ptaszyno, mój pięknisiu, mój złociutki. Przechodź unikając pastwisk, mijając zagrody bydła.” Pieśń opisuje też zabicie niedźwiedzia i rolę myśliwego, przy czym niedźwiedź opisywany jest, jako złoty król lasu szlachetnie urodzony a myśliwy pomniejsza swą pozycję i rolę uważając się za małego chłopka, choć w tych relacjach jest zabójcą i triumfuje nad zwierzęciem.

      Po skończonej biesiadzie formował się orszak na czele z panem młodym i panną młodą, wynoszono ogryzioną czaszkę i kości. A wyglądało to tak, że za państwem młodym szedł mężczyzna dzierżący drewnianą krużę z PIWEM, za nim śpiewak, wreszcie ten, który niósł misę z głową i kośćmi. Zawieszano czaszkę na obrzędowej sośnie, gdzie już wisiała najstarsza niedźwiedzia czaszka. Nie wnikając głębiej w antologię mitu, (który wydaje mi się barbarzyński) dodam, że istniało pojęcie macierzy rodu niedźwiedziego, czyli pramatki z mitu o rodzie zwierzęcym, w którym myśliwy zwraca się do niej o przyzwolenie na zabicie któregoś z jej potomków. I rytuały trwały wzmacniając więzy rodowo-rodzinne i sąsiedzkie. Oprawą tradycji i mitów był KULT PIWA podstawowego napitku Finów i Germanów. Czasami wystarczała WÓDKA. Chrześcijaństwo zniosło wiele z przyzwyczajeń i obrzędów pogańskich pozostawiając oczywiście piwo, jako naturalnego sojusznika w łączeniu dawnego, pogańskiego rytuału z nowym kodeksem cnót i prawideł chrześcijańskich. Święta chrześcijańskie także można było czcić ucztą piwną i przekąskami. I to nie tylko u Finów i Germanów, ale w innych plemionach i społecznościach także.

 

 

WYBRANA LITERATURA:

  1. BOY ŻELEŃSKI TADEUSZ, SŁÓWKA, WYDANIE NOWE, WYDAWNICTWO  LITERACKIE, KRAKÓW 1965;
  2. HAAVIO MARTTI, MITOLOGIA FIŃSKA, (PRZEŁOŻYŁ  LITWINIUK JERZY), PIW , WARSZAWA 1979;
  3. PIEKARCZYK STANISŁAW, MITOLOGIA GERMAŃSKA , WYDAWNICTWA ARTYSTYCZNE I FILMOWE, WARSZAWA 1979;
  4. PROST ANTOINE, VINCENT GERARD, (RED.) , HISTORIA ŻYCIA PRYWATNEGO, T.5 OD I WOJNY ŚWIATOWEJ DO NASZYCH CZASÓW. ZAKŁAD NARODOWY IM,OSSOLIŃSKICH, WROCŁAW 2006.C                                                                 

 

Autor: Maria Falińska