Dla mediów

Wysokie inflacja i akcyza oraz COVID ciągną rynek piwa w dół. Branża piwowarska notuje najgorsze wyniki od 10 lat

Opublikowano: 24 marca 2022

Powody kurczenia się rynku piwa coraz trudniej zliczyć na placach jednej ręki. Od kilku lat browarnicy wskazują na ogromną presję rosnących kosztów – energii, opakowań, surowców i pracy. Od 2020 roku branża doświadczyła dwóch 10% podwyżek podatku akcyzowego. Kolejne podwyżki akcyzy zapisano w ustawie na następne 5 lat. Piętno na sprzedaży złotego trunku odcisnęła także pandemia, w postaci zamkniętej gastronomii i odwołanych wydarzeń. Ciosów nie uniknęły również sklepy małoformatowe, w których Polacy zaopatrują się w piwo najchętniej. Skutki są druzgocące – największy od 10 lat spadek wolumenowy i pierwszy od 2017 roku spadek wartościowy rynku piwa.

Milion hektolitrów mniej i spadek wartości

Dane opublikowane w 2021 roku przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) wskazały na znaczący spadek konsumpcji piwa. W 2020 r. osiągnęła ona poziom 93,6 litra na jednego mieszkańca, czyli wartość najniższą od 10 lat. Wyliczenia NielsenIQ potwierdziły spadkowe tendencje. W 2021 r. wolumen piwa skurczył się o ponad 4 proc., co oznacza, że z rynku zniknął ponad milion hl tego napoju. Względem rekordowego 2018 roku ta strata jest jeszcze mocniej widoczna wynosząc aż 5 mln hl, inaczej mówiąc – 1 mld sprzedanych butelek piwa mniej!

Od czterech lat wyniki branży piwowarskiej pikują w dół. Po niezwykle trudnym 2020 roku, liczyliśmy na odbicie. Niestety, kolejny rok tylko pogłębił kryzys branży. Zimna wiosna w połączeniu z lockdownem opóźniły otwarcie sezonu piwnego. W szeregu ze słabszą sprzedażą szły gwałtownie rosnące koszty i zapowiedź 50% podwyżki akcyzy w najbliższych 5 latach opowiada Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Notowany na przestrzeni ubiegłego roku kilkuprocentowy wzrost średniej ceny piwa nie przełożył się na wzrost wartości rynku. Po raz pierwszy od 2017 roku wielkość ta spadła o 0,9 proc., co tylko potwierdza trudne położenie branży.

Dane pokazują, że piwo zostało doświadczone podwyżkami podatku akcyzowego, inflacją i pandemią najbardziej na rynku alkoholowym. Dotychczas byliśmy stabilnym źródłem dochodów budżetowych z tytułu akcyzy, ale w obecnych warunkach to może się zmienić. Wysoka inflacja będzie dusić polską gospodarkę i naszą branżę jeszcze przez wiele kwartałów, a my już teraz mamy zapisane kolejne, coroczne 5% podwyżki akcyzy aż do 2027 roku!

Pamiętajmy, że piwo to źródło utrzymania dla wielu innych branż, nie tylko browarów, że w znacznej mierze oparty jest na nim będący w trudnej sytuacji handel tradycyjny. W tych okolicznościach rząd powinien przynajmniej zapewnić nam stabilne warunki prowadzenia biznesu i wycofać się z planów dalszego podwyższania akcyzy o 5%. Należy powiedzieć jasno: rynek piwowarski, dający zatrudnienie ponad 100 tysiącom osób jest w potrzasku inflacyjno – akcyzowym i oczekuje wsparcia mówi Bartłomiej Morzycki.

Jasne pełne na minusie

Od kilku lat traci też ulubione piwo Polaków – alkoholowy lager. Ta największa kategoria, która zajmuje 4/5 piwnej półki, zmniejszyła w 2021r. swój udział w rynku o 1,8 pp. Zmiana ta w największym stopniu przyczyniła się do spadku całego rynku piwa. Minusowych wyników w ramach tej kategorii nie były w stanie zrównoważyć wzrosty piw smakowych i specjalności.

Naszą uwagę zwróciły też skokowe spadki piw mocnych, jednego z segmentów alkoholowych lagerów, który traci udziały w kategorii piwa już od kilku lat. Spadki zarówno wartości jak i wolumenu sprzedaży r/r w ciągu ostatnich dwóch lat plasowały się w okolicy od -4 do -5 proc. – mówi Marcin Cyganiak, dyrektor komercyjny w NielsenIQ.

Premium i bezalkoholowe się bronią

Stopniowe zmniejszanie się ilości alkoholu konsumowanego z piwa to trend obserwowany od kilku lat. W 2021 roku spadek wolumenu alkoholu sprzedanego w piwie (-5,4 proc. w porównaniu do roku 2020) był większy niż strata całego rynku (wspomniane wyżej -4,1 proc.).

To zjawisko zbieżne z malejącą, średnią zawartością alkoholu w piwie – w 2021 r. wyniosła ona 5,3%, wraz z niezmiennie rosnącą popularnością piw 0,0% wyjaśnia Marcin Cyganiak. W 2021 roku wartość sprzedaży piw bezalkoholowych osiągnęła 1,17 mld złotych, o 157 mln więcej niż w roku poprzednim. Wartość tego wzrostu jest już zbliżona do wielkości takich kategorii jak musztarda czy krakersy informuje ekspert.

Cieszy nas zainteresowanie konsumentów piwami 0.0% i idąca za tym możliwość poszerzania oferty browarów o kolejne nowości bez procentów. Widzimy, że Polacy poszukiwali nie tylko bezalkoholowych lagerów, ale także specjalności i piw smakowych z tego segmentu. Gdyby nie wzrosty w kategorii piw 0,0%, spadek całego rynku piwa byłby jeszcze większy. Obserwując zachowanie rynku wyraźnie widzimy to, co nasze badania pokazywały już kilka lat temu: Polakom w piwie nie zależy na alkoholu, piwo w Polsce to przede wszystkim poszukiwanie smaku i orzeźwienia dodaje Bartłomiej Morzycki.

W ubiegłym roku, o ponad 20% wzrosła także sprzedaż piw top i ultra premium, jednak stanowią one, w porównaniu z masowymi lagerami, mały wycinek rynku. Pozostałe segmenty cenowe (ekonomiczny i mainstream) zakończyły rok z ujemnymi wynikami.

Należy wspomóc małe sklepy

Kolejnym, niepokojącym sygnałem kurczenia się rynku jest stopniowa redukcja głównego kanału sprzedaży piwa, jakim są sklepy małoformatowe.  

Dane dotyczące tego, wciąż najważniejszego kanału sprzedaży piwa (66 proc. w 2021 r.), są mało optymistyczne. Według NielsenIQ, w zeszłym roku sprzedaż piwa w sklepach małoformatowych spadła o 2,5 pp, co w dużej mierze było spowodowane pandemią i zamykaniem wielu tego rodzaju punktów. Piwo to 27% wartości sprzedaży małych sklepów. Pandemia zmieniła zachowania zakupowe Polaków, którzy obecnie robią zakupy rzadziej, ale za to większe i w dużych sklepach. Do tego doszła inflacja i baczniejsze zwracanie uwagi konsumentów na ceny produktów. Małe sklepy to 2/3 wszystkich placówek handlowych w Polsce.

Miniony rok potwierdził długotrwały trend spadkowy dla piwa, uwarunkowany splotem kilku negatywnych zjawisk, czyli pandemii, inflacji i podatków. W tej sytuacji niezbędne jest ustabilizowanie prowadzenia biznesu i rezygnacja z kolejnych podwyżek stawek akcyzy. O takie wsparcie apelujemy – podsumowuje Bartłomiej Morzycki.

 


Dla mediów

Branża piwowarska to ponad 11 mld zł podatków i 115 tysięcy miejsc pracy

Opublikowano: 2 lutego 2022

Nowa edycja raportu wpływu ekonomicznego branży piwowarskiej

Mimo ogromnych wyzwań rynkowych i gospodarczych związanych z pandemią, branża piwowarska pozostaje silnym i stabilnym sektorem polskiego przemysłu. Warzenie i sprzedaż piwa generują znaczące wpływy do budżetu państwa i mogą odegrać ważną rolę w powrocie na ścieżkę wzrostu gospodarczego – to wnioski z najnowszego raportu „Podsumowanie analizy wybranych wskaźników wpływu przemysłu piwowarskiego na polską gospodarkę i otoczenie”, opracowanego przez firmę Deloitte. Branża ma potencjał do dalszego wspierania polskiej gospodarki, jednak pamiętajmy, że sama mierzy się z licznymi trudnościami, jak ogromny wzrost akcyzy i wszystkich kosztów produkcji: surowców, opakowań, paliw, energii i innych. Aby uniknąć negatywnych konsekwencji spadku rynku, piwo potrzebuje spokoju regulacyjnego – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

Browarnictwo ważne dla polskiej gospodarki

Pomimo dużych wyzwań związanych z pandemią, branża piwowarska stabilizowała finanse publiczne oraz gospodarkę̨ narodową dzięki wzrostowi wpływów podatkowych. Kiedy w 2020 r. całkowite dochody budżetowe państwa zmniejszyły się o prawie 1 proc., wpływy podatkowe z browarów rosły, całościowo o 2 proc. W porównaniu z rokiem 2019 podatek akcyzowy wpłacony przez browary w 2020 r. był większy o ponad 5 proc. W przypadku VAT-u, wpływy te wzrosły o 11 proc., a podatku PIT – o 1,3 proc. r/r. Łączna suma wpływów z tytułu różnych podatków od branży piwowarskiej i jej kontrahentów wyniosła w 2020 roku aż 11,14 mld zł.

Pandemia, szczególnie w pierwszym roku, zachwiała naszą branżą. Mieliśmy do czynienia z załamaniem optymizmu konsumenckiego i wyraźnym zmniejszeniem konsumpcji, spowodowanym ograniczeniem możliwości spotkań towarzyskich i praktycznym zanikiem konsumpcji podczas różnego typu wydarzeń masowych. Mimo to, polskie browary utrzymały łańcuch wartości oraz miejsca pracy, dając impuls do pobudzenia gospodarki – mówi Bartłomiej Morzycki.

Generowanie pozytywnych efektów dla gospodarki odbywało się również poprzez zakupy u rodzimych dostawców. Aż 90 proc. materiałów i usług wykorzystywanych przez polskie browary pochodziło z krajowych firm. W 2020 r. browary zrzeszone w Związku Browary Polskie zakupiły od polskich dostawców towary i usługi o wartości bliskiej 4 mld zł, z czego zakupy chmielu i słodu uzyskały łączną wartość ponad 340 mln złotych. Mimo pandemii, firmy piwowarskie pozostały istotnymi pracodawcami, zatrudniając bezpośrednio 9,5 tys. osób. Z produkcją i sprzedażą piwa związane są też miejsca pracy w przemyśle lekkim, handlu, transporcie czy branży HoReCa, dlatego łączne zatrudnienie utrzymane w Polsce w 2020 r. dzięki branży piwowarskiej to aż 115 tys. miejsc pracy.

Produkując piwo, dokonując zakupów, a także wypłacając wynagrodzenia, branża piwowarska wytwarza tzw. wartość dodaną, czyli najważniejszą składową PKB. W 2020 r. osiągnęła ona poziom 18,5 mld zł – wyjaśnia Julia Patorska, Partner Associate w Deloitte.

Piwo z polskim charakterem

Zdecydowana większość, bo aż 92 proc., piwa warzonego w Polsce, trafia na rynek krajowy. Polacy przywiązani są do rodzimych, znanych marek. Zainteresowanie konsumentów polskim piwem stanowi bodziec do rozwoju browarnictwa. Nie dziwi więc, że w ostatnim czasie liczba browarów rośnie. W 2020 roku na terenie naszego kraju funkcjonowały łącznie 363 browary stacjonarne i kontraktowe, a 58 było w budowie lub w planach. Te działające – duże, regionalne i rzemieślnicze, wprowadziły na rynek aż 2071 nowych, premierowych piw.

Warzenie piwa przez polskich pracowników i z polskich surowców ma, w przypadku mniejszych browarów, szczególne znaczenie. Z jednej strony nasi piwowarzy pracują̨ w regionie, dla regionu i korzystając z regionu, z drugiej czują dumę z wpływu na dywersyfikację całego rynku – mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.

Wpływ pandemii na branżę

Cieszący się stabilnością i wysokim poziomem nasycenia rynek piwa nie uniknął skutków pandemii koronawirusa. Czasowe, dwukrotne zamknięcie lokali gastronomicznych i odwołanie wydarzeń masowych spowodowały widoczne zmniejszenie konsumpcji piwa. W 2020 roku spadła ona do poziomu 93,6 litra na jednego mieszkańca, czyli najniższego od 10 lat. Równocześnie o ok. 4% zmniejszyła się produkcja piwa.

Należy przypomnieć, że rok 2020 rozpoczął się podwyżką akcyzy o 10 proc., a dwa lata później, pierwszego stycznia bieżącego roku zaczęła obowiązywać kolejna, również 10-cio procentowa podwyżka tego podatku. Spowodowało to konieczność weryfikacji planów biznesowych w firmach piwowarskich i nie pozostaje bez wpływu na cenę chmielowego trunku na sklepowej półce – podkreśla Bartłomiej Morzycki.

Przyszłość polskiego piwowarstwa

Patrząc w przyszłość, zamiast wzrostu produkcji piwa, należy raczej oczekiwać zmian w strukturze konsumpcji. Polacy nie będą pić więcej piwa, bo konsumpcja od kilku lat sukcesywnie spada. Możliwe jest jednak dalsze przesunięcie w kierunku piw bezalkoholowych oraz segmentu premium – prognozuje Julia Patorska.

Opinia ta znajduje potwierdzenie w wynikach sprzedaży. W pierwszym roku pandemii kategoria piw 0,0% nadal się rozwijała, osiągając 5,7% wartości rynku i przekraczając po raz pierwszy 1 mld zł wartości sprzedaży.

Pandemia w znaczący sposób wpłynęła na zachowania oraz trendy konsumenckie, w tym na zmianę zwyczajów zakupowych. Dotyczy to również branży piwowarskiej. Piwo zazwyczaj spożywane jest w towarzystwie, więc spadek rynku jest logiczną konsekwencją lockdownów i braku okazji do spotkań w gronie znajomych. Zamiast tego, zamknięci w domach Polacy częściej decydowali się na inne trunki, stąd np. obserwujemy wzrosty sprzedaży alkoholi mocnych oraz wina. – mówi Bartłomiej Morzycki.

Raport dostępny tutaj.


Dla mediów

Polacy uważają, że system depozytowo-kaucyjny na opakowania jednorazowe po napojach powinien obejmować puszki.

Opublikowano: 24 stycznia 2022

Wyniki najnowszych badań konsumenckich wykonanych przez renomowaną firmę SWReseach w grudniu 2021 r. potwierdzają, że polscy konsumenci widzą potrzebę włączenia puszek po napojach do przyszłego systemu depozytowo-kaucyjnego.

  • 60% konsumentów jest za objęciem puszek systemem depozytowo-kaucyjnym (włączenie do systemu oznaczałoby pobieranie za to opakowanie kwoty depozytu i jej oddawanie przy zwrocie pustego opakowania).
  • 94% respondentów badania deklaruje gotowość do zwrotu puszek po napojach do sklepów i odbioru pobranego przy zakupie napoju depozytu.
  • 77% konsumentów uważa, że objęcie puszki systemem depozytowo-kaucyjnym przyczyni się do zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska.

Zarówno Polska Federacja Producentów Żywności Związek Pracodawców i Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie reprezentujące firmy wprowadzające napoje na rynek, jak i Polskie Stowarzyszenie Zero Waste działające na rzecz zmiany wzorców produkcji i konsumpcji w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym, w pełni popierają oczekiwania polskich konsumentów odnośnie objęcia przez system depozytowo-kaucyjnym puszek po napojach. Jest to najefektywniejszy i najpewniejszy sposób na zapewnienie obiegu zamkniętego tego materiału opakowaniowego i jednocześnie odpowiada na potrzeby polskich konsumentów.

Puszka po napojach (w tym po piwie) stanowi ok. 1/3 opakowań napojowych na rynku i brak tego typu opakowania znacząco osłabiłoby polski system depozytowo-kaucyjny.

– Znacznie lepiej jest korzystać z doświadczeń europejskich. Dotychczas 24 kraje wprowadziły lub planują wdrożyć system kaucyjny. Wszystkie 11 działających systemów kaucyjnych obejmuje metalowe puszki. 7 pozostałych państw, które już mają szczegółowe dane na temat kształtu systemu także zdecydowały o zbieraniu puszki w ramach kaucji. Tylko takie podejście gwarantuje redukcję zaśmiecania, maksymalizację poziomów zbiorki i czystość surowca. Wzrost Ilości zebranych puszek spowoduje wykładniczy wzrost produkcji tego typu opakowań na bazie recyklatu, co ma kapitalne znaczenie dla rozwoju GOZ oraz redukcji emisji CO2. Nie ma najmniejszego powodu, by nie stało się tak w Polsce – twierdzi Filip Piotrowski z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste.

Zarówno obecne, jak i przyszłe obowiązkowe poziomy zbiórki i recyklingu wymagają efektywnego ekonomicznie i środowiskowo systemu. Nie może on, tak jak ma to miejsce dzisiaj opierać się wyłącznie na przypadkowych osobach, dorywczo zbierających tego typu odpady, do czego motywuje je wysoka obecnie cena zebranego surowca. Należy zbudować system, który będzie odporny na wahania cen lub działanie innych czynników społeczno-gospodarczych, które mogą wpłynąć na osiągane poziomy zbiórki tych opakowań, a co za tym idzie na poziom ich recyklingu. Jeśli np. cena aluminium spadnie, nie będzie zachęty do zbierania surowca. Obecnie stosowany sposób zbiórki nie ma również żadnego potencjału do zwiększenia jego efektywności, co w perspektywie zwiększających się systematycznie wymagań dotyczących poziomów recyklingu metali, negatywnie wpłynie na możliwość realizacji tych zobowiązań przez firmy wprowadzające tego typu produkty na rynek. W konsekwencji będą ponosić wysokie kary.

Uwzględnienie w systemie depozytowo-kaucyjnym  tego typu opakowań systemowo rozwiązuje wymienione powyżej negatywne środowiskowo i gospodarczo problemy, z następujących powodów:

  • uniezależnienie poziomu zbiórki, a co za tym idzie recyklingu, od ceny surowca na wolnym rynku,
  • system depozytowy-kaucyjny jest najszybszym sposobem podniesienia poziomów zbiórki i recyklingu,
  • odpowiedzialność za zebranie i recykling puszek zostanie wyraźnie przypisana do producentów napojów i stworzonego przez nich kompleksowego systemu depozytowo-kaucyjnego, który będzie działał pod ścisłą kontrolą organów państwowych,
  • puszki jako odpad opakowaniowy nabędą wartość nie tylko dla niezależnych zbieraczy i punktów skupu surowców wtórnych, których funkcjonowanie zależy wyłącznie od ceny surowca, ale dla wszystkich konsumentów. Za każdym razem, gdy konsument zakupi napój w puszce będzie miał zachętę w postaci depozytu do zwrócenia puszki do jednego skoordynowanego i w pełni rozliczalnego systemu zbierającego opakowania. W ten sposób recyklerzy otrzymają dostęp do wysokiej jakości surowca,
  • włączenie puszki do systemu depozytowo-kaucyjnego oznacza niewspółmierne do obecnego zwiększenie dostępności punktów zwrotu tego rodzaju opakowania – będzie można je oddać praktycznie w każdej placówce handlowej, a nie tylko w funkcjonujących często na uboczu punktach skupu surowców wtórnych,
  • włączenie puszek po napojach do systemu depozytowo-kaucyjnego zapewni również realizację zapisanej w dyrektywie unijnej oraz w obowiązującej od stycznia br. nowelizacji ustawy o odpadach, zasady kosztu netto poprzez rozliczenie co do sztuki zebranych opakowań i przypisanie ich do konkretnej firmy wprowadzającej. Obecnie funkcjonujące rozwiązanie nie daje takiej możliwości.

– System  depozytowo-kaucyjny zapewni stałą i pewną zbiórkę puszek po napojach i piwie na bardzo wysokim, około 90% poziomie, czyli wyższym o ok. 10 punktów procentowych od obecnie osiąganych rezultatów. Przekłada się to na ok. 400 milionów puszek rocznie więcej zebranych i poddanych recyklingowi niż ma to miejsce dziś. Jednocześnie puszka z opłatą depozytową będzie instrumentem, który pomoże małym sklepom w utrzymaniu lojalności konsumentów – uważa Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców.

Objęcie systemem depozytowo-kaucyjnym puszek po napojach zapewni stały, zrównoważony strumień tego surowca dla hut metali, co stanowi podstawę do podejmowania przez nie decyzji inwestycyjnych dotyczących zwiększenia potencjału produkcyjnego. Dodatkowo będą one miały zapewniony popyt na zrecyklowany surowiec, choćby ze względu na wewnętrzne cele producentów napojów i piwa w zakresie zrównoważonego rozwoju – stwierdza Bartłomiej Morzycki dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Uwzględnienie puszek po napojach w systemie kaucyjno-depozytowym będzie więc istotnym impulsem dla rozwoju polskiej gospodarki, a jednocześnie pozwoli zmniejszyć ślad węglowy w całym łańcuchu wartości kategorii napojowej. Pozwoli na wypełnienie przez firmy wprowadzające napoje w puszkach obowiązków wynikających z dyrektywy unijnej oraz przyczyni się do wzmocnienia gospodarki obiegu zamkniętego.


Dla mediów

Druga podwyżka akcyzy na piwo w ciągu miesiąca: dodatkowe 100 milionów złotych rocznie obciążenia branży piwowarskiej i polskich konsumentów

Opublikowano: 6 grudnia 2021

Zaledwie kilka dni po przyjęciu ustawy podnoszącej akcyzę od piwa o 10% od nowego roku oraz o kolejne 28% na przestrzeni następnych 5 lat, Sejm rozpoczął prace nad kolejnym projektem, w którym rząd zmienia zasady naliczania akcyzy od piw smakowych, dosładzanych. Skutkiem będzie znaczny wzrost obciążeń dla branży piwowarskiej, która mierzy się ze znaczącym spadkiem rynku, rosnącymi kosztami i utrudnieniami spowodowanymi przez pandemię.

Rządowy projekt nowelizacji ustawy akcyzowej zakłada istotną zmianę w metodzie pomiaru stopni Plato, wliczając do podstawy obliczania akcyzy wszystkie składniki piwa, w tym również te, dodane po zakończeniu fermentacji. Zmiana ta będzie dotyczyć segmentu piw smakowych, dosładzanych. W porównaniu do stanu obecnego oznacza to   podwyżkę akcyzy w granicach od 20 do nawet 60%, w zależności od specyfiki konkretnego produktu. W efekcie proponowanych zmian, według szacunków członków naszego Związku, branża piwowarska odnotuje podwyżkę całościowo płaconej akcyzy o prawie 3 %, liczoną w stosunku do całego swojego portfolio. Przy aktualnych wpływach z tego tytułu rzędu 3,5 mld zł w 2020 r., całościowy wzrost obciążenia dla branży może wynieść nawet 100 mln zł w skali roku – tłumaczy Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Powyższa zmiana jest wynikiem implementacji znowelizowanej Dyrektywy alkoholowej UE. Państwa członkowskie mają na to czas aż do 2030 roku, jednak Polska zamierza skorzystać z tych przepisów już w pierwszym możliwym terminie. Tymczasem w stosunku do okresu, w którym procedowany projekt był tworzony i konsultowany zmieniły się w sposób zasadniczy zarówno realia gospodarcze i rynkowe oraz otoczenie regulacyjne. Zdaniem Andrzeja Olkowskiego, Prezesa Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich, wynikająca z projektu ustawy podwyżka akcyzy od piwa następuje niemal jednocześnie z uchwaloną właśnie przez parlament podwyżką stawki akcyzy o 10% od 1 stycznia 2022 roku oraz kolejnymi, kroczącymi podwyżkami stawki akcyzy o kolejne ok. 28% rozłożonymi w czasie do 2027 r. Poprzez skumulowanie w czasie obu tych projektów, polski przemysł piwowarski będzie dotknięty dwiema podwyżkami akcyzy w tym samym czasie. Warto zaznaczyć, że ta sytuacja dotyczy wyłącznie piwa, zatem w istocie skala podwyżki obciążeń z tytułu akcyzy od piwa będzie znacząco większa niż w przypadku innych wyrobów alkoholowych – konkluduje Andrzej Olkowski.

Projektowane zmiany zbiegają się również w czasie z okresem istotnej destabilizacji rynku, spowodowanej m.in. przez pandemię. W 2020 r. rynek piwa skurczył się o ok. 4% (spadek produkcji wg GUS), głównie na skutek wielomiesięcznego zamknięcia lokali gastronomicznych, spadku sprzedaży w małych sklepach i wielu ograniczeń dot. aktywności, np. imprez masowych, turystyki itp. Doprowadziło to do spadku konsumpcji piwa w 2020 r. do poziomu najniższego od 10 lat (93,6 litra na 1 mieszkańca). W ostatnich 3 latach wolumen rynku piwa zmniejszył się o ok. 3,5 mln hl. Tak poważny ubytek nie pozostaje bez znaczenia dla łańcucha dostaw oraz płaconych przez branżę podatków. Spadek kategorii o kilka procent każdego roku odbija się negatywnie na poziomie zakupów surowców rolnych oraz u innych dostawców branży. Szczególnie dotknięty jest handel, zwłaszcza małe sklepy, w których sprzedawane jest ok. 2/3 całego wolumenu piwa w Polsce. Dalszy spadek kategorii przyniesie szereg negatywnych konsekwencji ekonomicznych i społecznych, w tym także możliwą redukcję miejsc pracy w całym łańcuchu wartości.

Trend spadkowy na rynku piwa kontynuowany jest również w 2021 roku. W pierwszych 3 kwartałach rynek piwa skurczył się o kolejne 5%. Sektor piwowarski został dotknięty skutkami pandemii w sposób istotnie większy niż inne rodzaje napojów alkoholowych, które w przeciwieństwie do piwa odnotowały w 2020 r. wzrosty sprzedaży. Pomimo tak niekorzystnej sytuacji to właśnie sektor piwowarski jako jedyny objęty miałby zostać dwiema podwyżkami akcyzy już od początku 2022 roku i miałby ponieść wielomilionowe, dodatkowe obciążenia.

Poza spadkami sprzedaży, branża piwowarska mierzy się aktualnie z niespotykaną wcześniej skalą wzrostu wszystkich kosztów produkcji: surowców rolnych, opakowań, energii, paliw, transportu. Wiele z nich rośnie w bieżącym roku w tempie dwucyfrowym. Tak gwałtowny wzrost kosztów przekłada się na wzrost średnich cen piwa. Z przeprowadzonych przez organizacje branżowe badań wynika, że dla 58% respondentów te ceny już obecnie są postrzegane jako wysokie. W warunkach inflacji i spadku dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych, ta sytuacja może prowadzić do dalszego ograniczania zakupu piwa przez konsumentów.

Jak oceniają organizacje branżowe przemysłu piwowarskiego, ostatnia podwyżka akcyzy na piwo o 10% w styczniu 2020 r. przyniosła wzrost wpływów do budżetu jedynie o 5,3%. Analiza wpływów z tytułu akcyzy w pierwszych 9 miesiącach br. wykazuje zaś spadek o 7,2% (o prawie 200 mln zł), czyli do poziomu wpływów sprzed wprowadzenia ostatniej podwyżki stawki.  – Należy zatem sądzić, że dodatkowa podwyżka akcyzy od piw smakowych w połączeniu ze wzrostem stawki akcyzy oraz wyższymi cenami piwa na półkach, pogłębi zdecydowanie ten spadek. W okresie trudności spowodowanych przez pandemię, tak istotna podwyżka akcyzy, skumulowana w dwóch ustawach, w tym samym czasie, będzie miała negatywne skutki dla całej naszej branży i możliwości jej odbudowy po kryzysie spowodowanym koronawirusem – uważa Bartłomiej Morzycki.

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, Stowarzyszenie Regionalnych Browarów Polskich oraz Polskie Stowarzyszenie Browarów Rzemieślniczych apelują do posłów o wydłużenie okresu vacatio legis dla projektowanej zmiany o 12 miesięcy. Ich zdaniem, sytuacja na rynku piwa w całej Europie pozostaje nadal niepewna, podobnie jak dalsze obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. Część państw członkowskich UE decyduje się na opóźnienie wejścia w życie niekorzystnych zmian w zakresie podatku akcyzowego, na co pozwala Dyrektywa – implementacja może zostać wdrożona do 2030 roku. – W tej sytuacji zasadnym byłoby również w Polsce przesunięcie daty wejścia w życie nowych regulacji, od 2023 r. Ten dodatkowy rok pozwoliłby branży piwowarskiej rozłożyć bardziej równomiernie rosnące koszty podatkowe i uchronić rynek piwa przed głębszym załamaniem. W efekcie, wpływy z tytułu akcyzy również byłyby bardziej stabilne niż w przypadku dalszego kurczenia się rynku, który obserwujemy obecnie – konkluduje Marek Kamiński, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych.

 


Dla mediów

Polacy przeciwni podniesieniu akcyzy na piwo

Opublikowano: 29 października 2021

Planowane na kolejne lata podwyżki akcyzy na piwo wywołują niezadowolenie większości Polaków. Ich zdaniem podatek akcyzowy, którym obłożono ten trunek, już teraz jest stosunkowo wysoki, a motywacje władz stojące za jego zwiększeniem są nieprzekonujące. Rządzącym nie chodzi o zdrowie społeczeństwa, ale o wpływy do budżetu – twierdzi większość respondentów badania Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research [1].

O planach podwyższenia podatku akcyzowego na piwo mówi się już od dłuższego czasu, dlatego większość ankietowanych przez SW Research w październiku 2021 roku zdążyła sobie wyrobić własne zdanie w tej kwestii. O planowanych przez Rząd podwyżkach (o 10 proc. od 2022 roku i łącznie o 40 proc. do roku 2027) słyszała większość społeczeństwa, bo aż 52,2 proc., a temat zupełnie nie interesuje zaledwie 17 proc rodaków. Polacy oceniają ten pomysł negatywnie, a zapowiadany wzrost stawek akcyzy wydaje się zbyt wysoki dla 63,4 proc. osób.

W analogicznym badaniu opinii, przeprowadzonym w 2019 roku, zdecydowana większość respondentów (64,2 proc.) wyraziła obawę, że podwyżka podatku akcyzowego doprowadzi do wzrostu cen piwa w sklepach. Pytani o motywację, jaka stoi za planami ustawodawcy, nie mieli wątpliwości, że odpowiedzi należy szukać raczej w chęci zwiększenia wpływów budżetowych oraz realizacji obietnic wyborczych (łącznie 78,4 proc. wskazań), niż w trosce o zdrowie obywateli (14,4 proc.). Dziś, na kilka miesięcy przed wejściem w życie kolejnej nowelizacji ustawy akcyzowej, równie niewielka liczba Polaków wierzy w szlachetne intencje legislatora. Tylko 12,9 proc. badanych jest przekonana, że podwyżka akcyzy ma na celu względy zdrowotne, zaś aż 73,4 proc. uważa, że chodzi wyłącznie o zasilenie państwowej kasy.

 

 

Pandemia i jej skutki negatywnie wpływają na nastroje konsumenckie. Większość respondentów (57,6 proc.) uważa, że cena piwa już dziś jest wysoka. 31,5 proc. uważa przy tym, że w obliczu wysokiej inflacji nie powinno się podnosić podatków, a 39,4 proc. – że raczej warto je obniżać, by ulżyć obywatelom.

 

[1] Badanie Omnibus, październik 2021 r., badanie ogólnopolskie, próba reprezentatywna 18+. Badanie wykonane na zlecenie Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce.


Dla mediów

Stanowisko Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie ws. podwyższenia stawki akcyzy na piwo

Opublikowano: 13 października 2021

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie z olbrzymim zaniepokojeniem przyjął rządowy projekt ustawy podnoszącej stawki akcyzy od piwa o 10% w 2022 r. oraz po 5% w kolejnych latach, aż do 2027 r. Proponowana podwyżka stawki akcyzy na piwo ma wzrosnąć z obecnych 8,57 zł od 1 hektolitra za każdy stopień Plato do 12,04 zł w 2027 r., co oznacza, że stawka wzrośnie o ponad 40% na przestrzeni zaledwie 6 lat. Tak drastyczne podniesienie stawki następuje w zaledwie 2 lata po tym, jak z początkiem 2020 r. stawkę akcyzy na piwo podniesiono o 10%, z 7,79 zł na 8,57 zł. W efekcie przeprowadzonej w 2020 r. oraz planowanej podwyżki, stawka akcyzy na piwo w okresie od 2020 do 2027 wzrośnie o 54%.

To skala podwyżki niespotykana od początku wprowadzenia w Polsce podatku akcyzowego od piwa. Na przestrzeni minionych 20 lat stawka akcyzy na piwo wzrosła o 53%. Teraz ma wzrosnąć o tyle samo w ciągu zaledwie 7 lat. Na dodatek, w sytuacji gwałtownego i stałego wzrostu kosztów prowadzenia działalności gospodarczej oraz w warunkach pandemii, obydwa te czynniki dotkliwie dotykają branżę piwowarską, która od 3 lat ma do czynienia ze stałym spadkiem konsumpcji. W ciągu 2 ostatnich lat wzrost cen wszystkich składników produkcji wykorzystywanych przez naszą branżę jest dwucyfrowy. Szczególnie gwałtownie rosną ceny opakowań (aluminium), podstawowych surowców (słód jęczmienny), energii elektrycznej i cieplnej i koszty pracy, bez których nie można wyprodukować piwa. To wszystko przełożyło się na istotny wzrost średniej ceny piwa, która w okresie ostatnich 3 lat wzrosła o blisko 15%. Piwo zostało także, dotkliwiej niż inne branże alkoholowe, dotknięte ograniczeniami związanymi z pandemią. W 2020 r. konsumpcja piwa w Polsce spadła do najniższego poziomu na przestrzeni ostatnich 10 lat. W ostatnich 3 latach obserwujemy kurczenie się rynku piwa. Od 2018 r. produkcja piwa w Polsce zmniejszyła się o około 3,5 mln hl rocznie – to prawie 2 razy więcej niż wynosi łączna roczna produkcja wszystkich browarów regionalnych i rzemieślniczych w Polsce. Oznacza to negatywne konsekwencje dla całego łańcucha wartości branży.

Uzasadnieniem podanym w projekcie ustawy dla tak drastycznej podwyżki jest konieczność ograniczania konsumpcji alkoholu w Polsce. W przypadku piwa ograniczenie to jest już trwałym, utrzymującym się od kilku lat trendem. Maleje spożycie piw alkoholowych, zwłaszcza mocnych. Maleje średnia zawartość alkoholu w piwie. Miłośnicy piwa częściej wybierają warianty bezalkoholowe, które jako jedyne odnotowują wzrosty sprzedaży. Ten trend przekłada się na wyraźny spadek udziału piwa w strukturze konsumpcji alkoholu w Polsce. W 2020 r. spadł on do poziomu najniższego od 2003 r.

Wobec trendów konsumenckich oraz istotnego wzrostu cen piwa (który z powodu wysokiej inflacji przekładającej się na koszty produkcji będzie utrzymywał się w kolejnych latach), uważamy, że nie ma racjonalnego uzasadnienia dla tak wysokiej podwyżki stawki akcyzy od piwa.

Zwiększenie tego obciążenia pogrąży naszą branżę, która nie zdążyła jeszcze odbudować się po destabilizacji spowodowanej trwającą pandemią, której skutki są wciąż odczuwalne. Oceniamy, że odbudowa tylko sektora gastronomicznego, w którym piwo stanowi drugie źródło przychodów (po jedzeniu), zajmie co najmniej 3 lata. Kroczące, zapisane odgórnie, zwiększanie stawki akcyzy w tym okresie istotnie ograniczy szanse na odtworzenie miejsc pracy i przedsiębiorstw, które zostały zlikwidowane w pandemii.

Zbyt drastyczne zmiany stawek podatkowych z reguły przynoszą nieoczekiwane, odmienne od założonych, skutki. Podwyżka akcyzy z 2020 r. istotnie wstrzymała możliwości rozwoju naszej branży i spowodowała wzrost konsumpcji innych wyrobów alkoholowych, w szczególności alkoholi mocnych. Wyraźnie widać to w danych sprzedażowych oraz wpływach budżetowych z tytułu akcyzy. O ile w przypadku piwa wpływy z akcyzy wzrosły o ok. 5%, to w przypadku wyrobów spirytusowych wzrost wyniósł 13% i był wyraźnie wyższy od poziomu podwyżki, która wyniosła 10% dla wszystkich rodzajów alkoholu. Dalsze, równe traktowanie piwa oraz wyrobów spirytusowych podtrzyma trend przesuwania konsumpcji w kierunku alkoholi mocnych, co stoi w sprzeczności z intencjami ustawodawcy, uzasadnieniem projektu ustawy oraz zapisami Ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości i Przeciwdziałaniu Alkoholizmowi.

Dodatkowo, z początkiem 2022 r. wzrośnie akcyza od piw dosładzanych. Szacujemy, że w skali całej branży dodatkowe obciążenie akcyzą wyniesie od 3 do 4%. Nastąpi kumulacja podwyżek skutkująca podniesieniem łącznego obciążenia piwa z tytuły akcyzy nie o 10%, ale aż o 14%, i to w sytuacji bardzo wysokiej inflacji, która już istotnie wpłynęła na ceny detaliczne piwa i będzie odciskać na nich swoje piętno w najbliższych latach. Uważamy, że to głęboko niesprawiedliwe. Sektor piwowarski, w którym od kilku lat spada konsumpcja alkoholu, który wprowadził i wypromował bezalkoholowe alternatywy dla napojów alkoholowych, który generuje 115 tys. miejsc pracy w gospodarce narodowej i który został najbardziej dotknięty przez pandemię, otrzyma w 2022 r. najwyższą spośród wszystkich segmentów rynku alkoholowego podwyżkę. A później będzie dodatkowo, co roku, dociskany kolejnymi 5-porcentowymi podwyżkami, bez względu na sytuację na rynku i trendy konsumenckie.

Rozumiejąc trudną sytuację budżetu państwa i wyzwania przed jakimi stoi polska gospodarka, proponujemy przyjęcie innego rozwiązania w przypadku piwa. W naszej ocenie podwyżka akcyzy na piwo, która nie spowodowałaby daleko idącego pogorszenia kondycji czy wręcz zapaści branży piwowarskiej oraz jej łańcucha wartości powinna wynieść maksymalnie 5% od 2022 r. Jednocześnie należy zrezygnować z mechanizmu kroczącej 5-procentowej podwyżki w kolejnych latach, a w drugiej połowie 2022 roku przeprowadzić kompleksową analizę sytuacji na rynku piwowarskim obejmującą zmiany w strukturze spożycia, wpływ podwyżek akcyzy na branżę i jej łańcuch wartości oraz sytuację popandemiczną w Polsce. Proponujemy zatem, aby decyzje dotyczące akcyzy od piwa były podejmowane w oparciu o faktyczne dane, a nie przesądzane z 6-letnim wyprzedzeniem, bez możliwości rzetelnej oceny przyszłych warunków rynkowych.

Branża piwowarska w Polsce deklaruje wolę konstruktywnego dialogu w tej sprawie, w duchu poszukiwania rozwiązań korzystnych zarówno dla państwa, konsumentów oraz przedsiębiorców. Wierzymy, że podejście rządu w tej sprawie będzie nadal racjonalne i odpowiedzialne.


Dla mediów

Spożycie piwa w Polsce najniższe od 10 lat

Opublikowano: 23 września 2021

Według danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) konsumpcja piwa w Polsce w 2020 roku spadła do poziomu 93,6 litra na jednego mieszkańca i jest to najniższa wartość od 10 lat. Wolumen spożycia piwa zmniejsza się trzeci rok z rzędu a najszybciej tracącą konsumentów kategorią są piwa mocne.

Spadek konsumpcji piwa w 2020 roku wynikał w największym stopniu z pandemii oraz ograniczeń z nią związanych, niemniej, jeśli spojrzymy na to w ujęciu długoterminowym, widzimy, że obecny poziom konsumpcji jest najniższy w całej dekadzie, a trend spadkowy jest kontynuowany również w bieżącym roku. Z szacunków naszego Związku wynika, że od stycznia do sierpnia 2021 r. konsumpcja piwa zmniejszyła się o ponad 3%, a dynamika spadku piw alkoholowych była jeszcze większa. Obecnie jedyną kategorią rosnącą są piwa bezalkoholowe, choć i tutaj dynamika wzrostu jest wyraźnie mniejsza niż jeszcze rok czy dwa lata temu – komentuje Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

Dane dotyczące wielkości spożycia piwa potwierdzają trend, o którym piwowarzy mówią już od lat: spada ilość alkoholu spożywana pod postacią piwa. W statystykach udostępnianych przez PARPA udział piwa w strukturze spożycia napojów alkoholowych w procentach, w przeliczeniu na czysty alkohol wyniósł w 2020 roku 53,5% [1]. Jest to najniższy udział piwa w strukturze rynku od 2003 roku, kiedy wyniósł on 52,2%. Obecnie spożycie piwa (w przeliczeniu na czysty alkohol) wynosi 5,1 litra per capita, co jest najniższym wskazaniem od 2010 roku.

Bartłomiej Morzycki twierdzi, że te statystyki nie są zaskoczeniem dla branży piwowarskiej: Zmniejszenie udziału piwa w strukturze spożycia alkoholu w Polsce wynika z kilku czynników. Po pierwsze, spada wolumen piwa alkoholowego, po drugie zmniejsza się zawartość procentów w piwie a po trzecie najszybciej tracącym segmentem rynku są piwa mocne. Polacy coraz chętniej wybierają piwa z niską zawartością alkoholu lub jego bezalkoholowe warianty – dodaje.

Według Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie perspektywy dla rynku piwa nie są optymistyczne. Związane jest to głównie z trwającą pandemią jak i szybko rosnącymi kosztami produkcji. Zdaniem Bartłomieja Morzyckiego piwo w 2021 roku pozostaje pod silną presją rosnących kosztów surowców, opakowań w tym głównie ogromnych wzrostów cen aluminium, energii oraz kosztów transportu. Do tego dochodzą rosnące koszty pracy. Ponadto należy pamiętać o czekającej naszą branżę podwyżce akcyzy od piw smakowych, co jest związane z wdrożeniem dyrektywy unijnej. Jeśli do tego dodamy fakt, że ponownie nasila się pandemia, a sytuacja w zakresie funkcjonowania branż powiązanych z piwem nadal nie wróciła do pełnej normalności to wyraźnie widzimy z jak trudnymi wyzwaniami będziemy musieli zmierzyć się w nadchodzącej przyszłości – podsumowuje Dyrektor Związku „Browary Polskie”.

[1] https://www.parpa.pl/index.php/badania-i-informacje-statystyczne/statystyki

 


Dla mediów

Zjednoczeni piwowarzy apelują w obronie polskiego piwa

Opublikowano: 14 września 2021

Browarnicy, nieustannie atakowani przez koncerny spirytusowe, łączą siły. Obecni na Polskim Kongresie Browarniczym w Rzeszowie przedstawiciele całej branży piwowarskiej: Bartłomiej Morzycki, w imieniu największych producentów piwa w Polsce, Andrzej Olkowski, reprezentujący browary regionalne oraz Marek Kamiński, przedstawiciel browarów rzemieślniczych, podpisali apel w obronie polskiego piwowarstwa. Liczą na wsparcie odpowiedzialnych polityków.

Ostatnie tygodnie to czas nasilonych ataków ze strony przemysłu spirytusowego na branżę piwowarską. Lobby mocnych alkoholi próbuje przekonać decydentów do poparcia postulatu drastycznej podwyżki akcyzy na piwo, zasłaniając się fałszywą troską o zdrowie Polaków. Praktyki te budzą naturalny sprzeciw przedstawicieli branży piwowarskiej, którzy prawdziwych intencji swoich adwersarzy upatrują w planach zwiększenia sprzedaży wódki.

Uważamy, że forsowanie tego żądania jest równoznaczne z planem zniszczenia polskiego sektora piwowarskiego. Jego realizacja doprowadziłaby do głębokiego załamania nie tylko browarów, ale również ogromnej liczby innych podmiotów gospodarczych powiązanych lub zależnych od produkcji piwa. Jednocześnie, skutkiem takiej zmiany byłby wzrost sprzedaży napojów spirytusowych, zwłaszcza wódki – ostrzega Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

W sytuacji zmiany sposobu naliczania akcyzy od piwa, szkód doznałyby wszystkie browary, również te małej i średniej wielkości.

Browary regionalne warzą piwa z najlepszych, wyselekcjonowanych surowców. Alkohol uzyskany w ten sposób jest kilkakrotnie droższy niż ten zawarty w wódce. Zmiana sposobu naliczania akcyzy na ten proponowany przez przemysł spirytusowy mogłaby doprowadzić do powrotu do PRL-owskiego modelu picia, w którym Polacy, zamiast delektować się smakowitymi piwami, upijali się wódką do nieprzytomności – wyjaśnia Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.

Piwowarzy zwracają też uwagę na to, że istnieją mniej konfrontacyjne możliwości współzawodniczenia na rynku, których – ze szkodą dla wszystkich – przemysł spirytusowy konsekwentnie unika.

Od dobrych trzech lat mamy do czynienia z bezpardonowym atakiem branży spirytusowej na piwo. Zamiast próbować konkurować jakością swoich wyrobów, wódka usiłuje pogorszyć sytuację branży piwnej, upatrując w niej przyczynę wszystkich swoich problemów, w tym zmiany strukturalnej na naszym rynku, czyli przesunięcia konsumpcji z alkoholi wysokoprocentowych na niskoprocentowezauważa Marek Kamiński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych.

Piwowarzy zgodnie podkreślają, że w ciągu minionych 30 lat, zbudowali silny i solidny sektor polskiej gospodarki. Poczynione inwestycje umożliwiły rozwój i osiągniecie najwyższego poziomu technologicznego. Browary wraz z firmami powiązanymi z produkcją i sprzedażą piwa tworzą tysiące miejsc pracy. To dorobek, na którego zaprzepaszczenie, nie mogą się zgodzić.

Doprowadziliśmy do pomyślnych przemian, dzięki którym Polska przestała być kojarzona z patologicznym spożyciem mocnego alkoholu, jak to miało miejsce przed 1989 rokiem. Nie akceptujemy próby odwrócenia tego trendu. Sprzeciwiamy się ponownemu zalewowi wódki! – czytamy w apelu branży.

Browarnicy nie pozostawiają złudzeń co do środków, jakimi posługuje się przemysł spirytusowy, nazywając ostatnie jego działania „zorganizowaną kampanią kłamstw i manipulacji na temat piwa”.

Apelujemy do odpowiedzialności polityków i wzywamy do odparcia ataku na polskie piwowarstwo, ataku, który prowadzony jest przez producentów spirytusu, zdominowanych przez kapitał rosyjski – wzywają piwowarzy. A stawka jest wysoka: zapobiec całkowitemu załamaniu rynku piwa.

Poznaj pełną treść apelu:

Apel w obronie polskiego piwowarstwa


Dla mediów

Apel w obronie polskiego piwowarstwa

Opublikowano: 14 września 2021

W ostatnim czasie obserwujemy wzrost działalności lobbingowej przemysłu spirytusowego, który pod fałszywą troską o zdrowie Polaków próbuje przekonać polityków do poparcia postulatu drastycznej podwyżki akcyzy na piwo. Uważamy, że forsowanie tego żądania jest równoznaczne z planem zniszczenia polskiego sektora piwowarskiego. Jego realizacja doprowadziłaby do głębokiego załamania nie tylko browarów, ale również ogromnej liczby innych podmiotów gospodarczych powiązanych lub zależnych od produkcji piwa. Jednocześnie, skutkiem takiej zmiany byłby wzrost sprzedaży napojów spirytusowych, zwłaszcza wódki.

Stanowczo protestujemy przeciwko zorganizowanej kampanii kłamstw i manipulacji na temat piwa. Przede wszystkim oburzająca i trudna do zaakceptowania jest sytuacja, w której producenci spirytusów, którzy zalali Polskę małpkami, próbują obecnie przypisać wszelkie patologie piwu. Jest to hipokryzja zasługująca na szczególne potępienie.

W wyniku transformacji ustrojowej i zmian gospodarczych zbudowaliśmy solidny sektor, zainwestowaliśmy w jego rozwój, stworzyliśmy setki firm dając zatrudnienie wielu tysiącom ludzi. Doprowadziliśmy do pomyślnych przemian, dzięki którym Polska przestała być kojarzona z patologicznym spożyciem mocnego alkoholu, jak to miało miejsce przed 1989 rokiem. Nie akceptujemy próby odwrócenia tego trendu.  Nie godzimy się na zaprzepaszczenie tego dorobku. Sprzeciwiamy się ponownemu zalewowi wódki! Apelujemy do odpowiedzialności polityków i wzywamy do odparcia ataku na polskie piwowarstwo, ataku, który prowadzony jest przez producentów spirytusu, zdominowanych przez kapitał rosyjski.

Razem obronimy polskie piwowarstwo!

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie

Stowarzyszenie Regionalnych Browarów Polskich

Polskie Stowarzyszenie Browarów Rzemieślniczych

apel


Dla mediów

Polscy piwowarzy protestują przeciwko nieuczciwemu lobbingowi koncernów spirytusowych

Opublikowano: 9 września 2021

W trakcie Forum Ekonomicznego w Karpaczu publicznie zasugerowano, że gotowy jest projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym. Zakłada on drastyczne podniesienie akcyzy na piwo. Przedstawiciele piwowarów protestują i określają takie zachowania jako skandaliczne i nieakceptowalne.

Swojego oburzenia zaistniałą sytuacją nie kryje Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

Propozycja branży spirytusowej, która chce podnieść akcyzę na piwo, nie ma nic wspólnego ani ze sprawiedliwością, ani z uporządkowaniem akcyzy, ani tym bardziej ze zdrowiem Polaków. Jej celem jest przekierowanie konsumpcji z alkoholi niskoprocentowych, takich jak piwo, na alkohole wysokoprocentowe, takie jak wódka. Branża spirytusowa próbuje wylobbować droższe piwo tylko po to, żeby sprzedawać więcej wódki. Głęboko wierzymy w to, że Sejm nie będzie pracował nad ustawą autorstwa doradców podatkowych opłacanych przez producentów spirytusów.

Wbrew temu, co mówią przedstawiciele branży spirytusowej, podwyżka akcyzy w negatywny sposób wpłynie na całą branżę, w tym małe i średnie browary.

Zmiana sposobu naliczania akcyzy od piwa byłaby bardzo szkodliwa dla wszystkich browarów, szczególnie jednak dla regionalnych, gdyż warzą one piwa z najlepszych, wyselekcjonowanych surowców. Alkohol uzyskany w ten sposób jest kilkakrotnie droższy niż ten zawarty w wódce. Poza tym browary regionalne od wielu lat promują kulturę piwa wiążącą się z jego umiarkowanym spożyciem, co powoduje, że nasi konsumenci piją mniej, a smaczniej i korzystniej dla organizmu. Zmiana sposobu naliczania akcyzy na ten proponowany przez przemysł spirytusowy mogłaby doprowadzić do powrotu do PRL-owskiego modelu picia, w którym Polacy, zamiast delektować się smakowitymi piwami, upijali się wódką do nieprzytomności – mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.

 Od dobrych trzech lat mamy do czynienia z bezpardonowym atakiem branży spirytusowej na piwo. Zamiast próbować konkurować jakością swoich wyrobów, wódka usiłuje pogorszyć sytuację branży piwnej, upatrując w niej przyczynę wszystkich swoich problemów, w tym zmiany strukturalnej na naszym rynku, czyli przesunięcia konsumpcji z alkoholi wysokoprocentowych na niskoprocentowe – dodaje Marek Kamiński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych.

Forsowane przez branżę spirytusową rozwiązania dążące do zrównania stawek akcyzowych na piwo ze stawkami akcyzy na alkohol etylowy w rzeczywistości będą oznaczały dla piwowarów blisko trzykrotną podwyżkę i wpłyną negatywnie na kondycję branży. Tymczasem dane rynkowe NielsenIQ pokazują, że od kilku lat sprzedaż piwa w naszym kraju spada, rośnie za to sprzedaż alkoholi mocnych. W pandemicznym 2020 r. sprzedaż piwa spadła o 1,7 proc., podczas gdy wódki i innych alkoholi mocnych Polacy wypili o 2,4 proc. więcej.

 Akcyza to drugie, największe po podatku VAT, źródło dochodów do budżetu państwa, które zapewnia 70–75 mld zł wpływów rocznie. Jest ona jednocześnie jednym z narzędzi kształtowania polityki zdrowotnej państwa. Niższe opodatkowanie lekkich, niskoprocentowych napojów alkoholowych i wyższe mocnych alkoholi służy ograniczeniu szkód społecznych spowodowanych nieodpowiedzialną konsumpcją. Branża spirytusowa w sposób fałszywy zasłania się troską o zdrowie Polaków, podczas gdy w rzeczywistości ma na celu zwiększenie konsumpcji napojów wysokoprocentowych czyli pogorszenie zdrowia konsumentów alkoholu. We wszystkich krajach UE akcyza na mocne alkohole jest zdecydowanie wyższa niż na piwo. W Polsce różnica ta wynosi 2,9:1 i jest odzwierciedleniem proporcji stawek minimalnych określonych w dyrektywie unijnej. To jest racjonalna strategia i nie ma żadnego powodu, dla którego politycy mieliby teraz dokonywać brutalnej ingerencji w strukturę rynku.


image_print